bawarska
11.03.10, 11:08
"Jeżeli tak jest, to trzeba się przyjrzeć temu, dlaczego kobieta
stworzyła wokół siebie taką pustkę" - Pani Psycholog chyba nigdy nie
miała problemów z rodzicami i teściami i korzystała chętnie,
podrzucając im dziecko. Ja takiego komfortu nie mam. Rodzice i
teściowie nie zostaną z dzieckiem nawet godziny, chyba że przyjdę na
tą godzinę do nich razem z dzieckiem.
Oni mają swoje życie i swoje dzieci już odchowali - tyle w temacie.
O wyjściu wieczorem z mężem nie ma mowy, bo opiekunka droga,a
koleżanki mają swoje sprawy. Czy tak trudno to zrozumieć, że nie
wszyscy mają wianuszek chcących pomagać?
Od pięciu tat nigdzie nie byliśmy z mężem razem. wychodzimy na
zmianę, raz na dwa, trzy miesiące. Nikt nie pomaga nam przy dziecku,
teściowie i rodzice mają swoje życie, a dziecko kochają na
zdjęciach - gdy można się nim pochwalić znajomym. O wtedy mają
wspaniałego wnuka...
Co Pani psycholog poleci w takiej sytuacji? Czy usłyszę, ze to moja
wina, bo "nie wychowałam" sobie odpowiedno rodziców?