Dodaj do ulubionych

Cybermiłość

    • tuby1ec Re: Cybermiłość 28.11.05, 20:13
      Od jakiegoś czasu przygladam się nawiązywaniu znajomosci przez sieć, rozmawiam ze znajomymi i odnoszę wrażenie, że to nie prawda, że za sprawą Internetu przy nawiązywaniu znajmości odległość praktycznie przestaje odgrywać znaczącą rolę. Z moich obserwacji wynika, że jednak mimo wszystko szukamy takich osób z którymi prędzej czy później możemy się spotkać - raczej szukamy znajomych lokalnie. Jakie wy odnosicie wrażenie - czy faktycznie te znajomości najczęściej są lokalne?
      • madzik1 Re: Cybermiłość 28.11.05, 20:31
        zgadzam się z poprzednia opinią. Uwazam ,że podobne przyciaga podobne, w tym
        sensie że ludzie poszukujący ewentualnego partnera rozmwiają tylko ztakimi
        osobami które chcą w miere możliwości jak najszybciej sie spotkac. A co stanie
        sie z ta znajomościa na gruncie rzeczywistym zalezy juz od tych dwojga
        • ksiezniczka2 Re: Cybermiłość 28.11.05, 21:44
          W niecie przeżylam wielka milosc. Bardzo go kochalam . Pojawial się i znikal co
          jakis czas ( jak w tej piosence chyba Maryli Rodowicz ). Jest bardzo trudnym
          facetem no i znacznie starszym oddemnie , z mnostwem dziwactw . Nadrabia to
          jednak wielką inteligencja . Nie jest przystojny , gruby z dlugimi siwymi
          włosami, pięknie spiewa . Właściwie nie wiem dlaczego go pokochałam . Może
          dlatego ,że sprawia wrażenie silnego mężczyzny odwrotnie do zawsze
          podpożądkowanego mi męża ? Do czasu jak zaczelam czatowac to miałam bardzo
          spokojne życie , bez żadnych wiekszych kłopotów i uniesień .Można nawet
          powiedzieć ,że było nudne. W necie a potem na paltalku zaczełam prowadzić dosyć
          ciekawe życie towarzyskie . początkowo nawet nei myśląc o tym ,że można by to
          przenieść w real . Byle kto nie sprawiał na mnie większego wrażenia . Nie
          rozumiem tylko jednej rzeczy wiemy jak wygladamy , wiele godzin
          przesiedzieliśmy razem na kamerkach na necie . Myśle że nie było nudno , czułam
          ciepło jego uczuć i on czuł moje a jednak znowu zniknał . Nie ma go juz od
          lipca . W ciagu paru lat znikal kilka razy jednak teraz wiem , że widocznie
          jego słowa były jednym wielkim kłamstwem. Nigdy tak jak ostatnio nie byliśmy aż
          tak blisko . Nie lubie juz wchodzić na net i na paltalka , czasem gram na
          paltalku muzykę , popłaczę trochę no i najczęściej gram na kurniku, to pozwala
          mi troche zapomnieć . Przeżyłam załamanie nerwowe. Jestem jednak siną kobietą i
          chociaż nigdy się nie dowiem jak to było na prawdę , to sądze że życie i miłość
          jest naprawdę piekne i dlatego warto żyć !!
          Pozdrawiam wszystkich serdecznie
      • praktyczna_cybersuka Re: Cybermiłość - "tubylcy" 28.11.05, 20:47
        Tubulec, witanko
        to chyba zalezy czego sie szuka. Jak ktos szuka kogos na szybki cyberek to szuka
        lokalnie. Jak szuka w sieci partnera na cale zycie to nawet poleci na inny
        kontynent gdy to jest to lub z ciekawosci albo dla przygody. Zalezy od
        nastawienia
        Tubylcy nastawieni na seks chca na miejscu, duzo i szybko :-) bo tak najwygodniej.
    • juz_spokojna Re: Cybermiłość 28.11.05, 21:25
      Dla mnie to wspaniała ksiażka przeczytam ja napewno, gdzie ja mozna kupić????
      Od 5 lat jestem na necie. Historie takie sa tu normalnoscią, sama przeżyłam tu
      prawdziwą miłość do człowieka, którego nie ma i nigdy nie było. Cierpiałam
      bardzo. Czemu samotni ludzie samotnym ludziom robią krzywde???? wasza Teresa
      • madzik1 Re: Cybermiłość 28.11.05, 21:33
        Tereso co oznacza że przeżyłaś wielką miłośc do kogoś kogo nie było???? Nie
        rozumiem tego. Chyba poraz kolejny jest to problem nie dośc szybkiego
        skonfrontowania wirtualności z rzeczywistością. Ja mam zawsze w tej kwestii
        jedną zasade jesli kogos zaczynam lubic i traktowac ta osobe jako potencjalnego
        kandydata na przyjaciela w realu , natychmiest przestaje sie z ta osobą
        kontaktowac za pomoca netu i sptykam sie tak szybko jak tylko mozliwe w realu.
        zaoszczedzilo to mi wielu przykrosci , a w ten sposób tez poznałąm kogos
        szczególnego
        • niebieski_kaktus Re: Cybermiłość na odleglosc 28.11.05, 22:02
          czesc madzisk1
          A jak ktos poznany w necie i bliski nam mieszka kila tysiecy kilometrow to jak
          sie z nim szybko spotkac? Moze ktos wie co wtedy robic?
          • esmeralda_pl Re: Cybermiłość na odleglosc 29.11.05, 08:49
            wszystko zależy od dobrej organizacji... ja mojego chlopaka poznałam w połowie
            marca, w maju miałam juz wizę, na początku lipca pojechałam do Kanady i po 2
            dniach bylismy parą... Widujemy się średnio co 3-4 miesiące... teraz mamy
            dłuższą przerwę spowodowaną powrotem na studia mojego ukochanego oraz
            spiętrzeniem się pracy u mnie... Ale już za chwileczkę, już za momencik...
            Oboje juz nie możemy się doczekać...
            • niebieski_kaktus Zorganizowana cybermiłość 29.11.05, 14:36
              Witaj Essmeralda_pl (piekny nick!)
              Organizacja to podstawa a nie tylko samo cyberwzdychanie.
              Co pomyślałas i co poczułaś jak go po raz pierwszy zobaczyłaś na żywo, w realu ?
              A on co ? Co Was w sobie zaskoczylo w plusie i w minusie ? To jest ciekawe.
              I czy czuliscie sie jakbyscie sie znali ze 100 lat ? Jakie macie wspólne plany
              na przyszłość? Napisz.
              Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.
              Niebieski_kaktus
              • esmeralda_pl Re: Zorganizowana cybermiłość 30.11.05, 08:31
                byłam mocno zestresowana, kiedy czekała do immigration office na lotnisku...
                Wyszłam, a ON czekał... I pomyślałam sobie: o rany, on jest jeszcze
                [przystojniejszy niż na zdjęciu... Kiedyś zapytałam go co on pomyślał i... miał
                dokładnie takie samo wrażaenie jak ja...
                Czuliśmy się jak starzy znajomi, bo kontaktowaliśmy się ze sobą wcześniej kilka
                razy dziennie...
                Wspólne plany? Mój wyjazd do Kanady... a potem przyjazd do Polski... i
                rodzina... czy się uda? Zobaczymy
    • desdemona_1 Re:99procent 28.11.05, 22:14
      Ojej, czepiacie sie tych 99 procent, a skad wiecie, czy znane wam pary z netu
      nie sa wlasnie w tym jednym procencie? I skad macie pewność, czy sie nie
      rozpadna?Mysle, ze autorzy opierali sie na jakichs badaniach. Moze wam
      odpowiedza.
      • niebieski_kaktus Ja = Ten 1% 29.11.05, 03:50
        Ja jestem ten jeden procent czyli monogamistą. Reszta zaczatowanych to
        poligamisci i przyczajeni cudzołożnicy :-)))
      • lacitadelle Re:99procent 29.11.05, 10:32
        ktos wczesniej podal przyklad, ze skoro na portalu jest zarejestrowanych iles
        osob, to liczba slubow powinna byc procentem z tej liczby...

        a to nie tak:

        to jest procent wszystkich znajomosci, a tych jest przeciez wielokrotnie wiecej
        niz osob:

        zgodnie z ta statystyka, jezeli flirtowales juz na czacie z 99 osobami, to
        nastepna z duzym prawdopodobienstwem powinna byc juz ta jednyna...

        Zaawansowani czatownicy pewnie przyznaja, ze to nie takie proste, wiec
        statystyki wcale nie sa zanizone.
    • robociarz Trendowata dwa i czy czfarte 29.11.05, 08:58
      Ależ się wzruszyłem...
      Łzy nie pozwalają mi patrzeć na ekran.
      Zalewają klawiaturę...
      Proszę o więcej chusteczek. Trzy??
      Nie czterdzieści trzy.
      Książę dyrektor i bezrobotna...
      Cóż za mezalians!!??
      Powinien się trochę schylić
      i podnieść ją do swego poziomu.
      Proszę o jeszcze więcej chusteczek!
    • agap3334 Re: Cybermiłość 29.11.05, 09:46
      A ja myślałam, że tylko ja się "zakochałam" w necie!! Szczerość i zaufanie są
      tu podstawą!! Przeżycie bardzo miłe!!
      • niebieski_kaktus Cybermiłość i przezycia 29.11.05, 14:54
        Witaj agape,
        "Zagapiłaś się" w necie i "zakochałaś".Ale przeciez to takie bardzo ludzkie. Ale
        w kim ? W duchu w necie ? Czy mozna byc szczerym i miec zaufanie do kogos kogo
        sie nie poznalo w realu ? Czy można mu np. pożyczyc większe pieniadze ? - hihi
        Myśle, że ograniczona szczerośc i ograniczone zaufanie jest tu podstawą. I nie
        kłamanie. Co do przezyc zgadzam sie - na poczatku moga byc miłe. A potem
        uzaleznienie ot miłych cyberprzezyc i kac ? Jak to jest ?
        Pozdawiam agapus
        • karotkaa1 Re: Cybermiłość i przezycia 29.11.05, 19:29
          Kaktusie owszem masz po czesci racje ale zaznaczam tylko po czesci, wszystko
          zalezy z kim jestes zwiazany. Na necie jak i w realu rowniez uzalezniamy sie od
          drugiej osoby, a rozczarowania moga byc zawsze nie ma tutaj reguly. Owszem
          wielu jest naciagaczy i oszustow i to po obu stronach bo to tyczy zarowno
          kobiet i mezczyzn. Ale wydaje mi sie, ze mozna wyczuc drugiego czlowieka, jest
          cos takiego jak intuicja, mnie ona nie zawiodla jak do tej pory. Pozdrawiam
          • niebieski_kaktus Jak wyczuć pseudocybermiłość - netetykieta 29.11.05, 22:20
            karotka1,
            cybermilosc i milosc jako taka jest wspaniałym uzaleznieniem, przyzwyczajeniem i
            czyms tam jeszcze. Także zatrzymaniem i oswojeniem drugiego partnera. Czy w
            sieci jest łatwiej o miłość niz z realu ? Nie wiem, bo tu i tam bywają osoby
            nieszczere, gracze i oszuści.
            Ale jak ich wyczuć i po czym - i jak dlugo to wyczuwanie powinno trwac ? jak ich
            szybko i bezbolesnie zdemaskować ? A jak intiucja zawiedzie bo oni swietnie
            oszukuja w sieci, udając romantycznych kochanków a chodzi im o cos calkiem
            innego (np. tylko o sex) ? Intuicja jest wazna ale zasady netetykiety tez ;-)))
            Pozdrawiam karotko blekitnie



            • karotkaa1 Re: Jak wyczuć pseudocybermiłość - netetykieta 29.11.05, 23:36
              Kaktusiku w kolorze blue intuicje albo sie ma albo nie, ja jak narazie nie
              narzekam, ale zgadzam sie z Toba takich jest wieluu na czatach ja wiem , ze
              ludzxie potrafia sie maskowac a jesli trafia na podatny grunt zniszcza druga
              osobe. Pozdrawiam
    • dom7niq nasz paltalk 29.11.05, 18:13
      dobry artykuł-znam pala czyt.paltalka,codzien tam jestem.nie flirtuje ale wiem
      co w trawie piszczy.pozdrawiam autorow.pieprz100
      • karotkaa1 Re: nasz paltalk 29.11.05, 19:30
        Ja pieprzu tez znam autorow i znam paltaka i wierze, ze ksiazka odniesie
        sukces, czego szczerze im zycze. Pozdrawiam
      • ksiezniczkawirtualna Re: nasz paltalk 05.12.05, 15:50
        A oto co sadza o ksiazce bohaterowie "zaczatowanych" czyli spolecznosc paltalka
        users.nethit.pl/forum/read/paltalk/3875536/
      • ksiezniczkawirtualna Re: nasz paltalk 05.12.05, 17:33
        Nasunelo mi sie jeszcze jedno
        Wrzucono nas do tzw " jednego wora"
        Generalizowanie w zadnym wypadku nie jest rzecza dobra.
        Jakas czesc tej wirtualnej spolecznosci paltalka przychodzi flirtowac.
        Jest jednak duza czesc emigracji, rozsianej po roznych zakatkach swiata, dla
        ktorych paltalk jest kontaktem. Kontaktem z jez. ojczystym, kontaktem z ludzmi,
        okazja do porozmawiania.... Gdzies to zostalo pominiete.
        Pominiete zostalo takze to ze jest wsrod nas pewien procent ludzi
        niepelnosprawnych, dla ktorych przekroczenie progu czterech scian i kontakt z
        ludzmi jest prawie nierealny.....i sa tacy wsrod nas na paltalku.
        Ludzie samotni, glodni kontaktu z innymi....
        Szkoda ze autorzy wrzucili wszystkich do "jednego wora" flirtujacych,
        cyberseksujacych......
        • chatnoire Re: nasz paltalk 02.01.06, 09:57
          Szczerze mówiąc interesuje mnie tylko jedno - ile to nasza szanowna Krysia
          napisała o sobie samej prawdy, bo kiedy sobie przypomnę pewne jej zachowania
          czatowe (które nie mogły akurat byc kreacje w celu zebrania materiału) to pusty
          śmiech ogarnia mnie i teraz i wtedy, kiedy je obserwowałem. W ogóle - niezły
          ubaw był z Krysi, oj kamerko, kamerko)))))))))))) Sama ksiązka mało mnie
          obchodzi, chociaż z pewnością jest tam i coś o mnie, ale rozumiem - że z
          pewnością nie ma tego, że w pierwotnej wersji to ja miałem być współautorem, a
          potem nagle "Krysia zniknęła", więc wyrzuciłem po pół roku swoje materiały do
          śmieci i zapomniałem o książce. Interesuje mnie jednak też, na ile etyczna jest
          książka Krysi, bo w założeniach pierwotnych miała byc napisana tak, by nikt nie
          poczuł się dotknięty np. wyciągnięciem na światło dzienne tego, co mówił na
          privach.
          Korzystając z okazji pozdrawiam serdecznie Krysię, która zapomniała
          [:)))))))))))] mnie poinformować, że już ja piszę z kim innym:)) Nawiasem
          mówiąc cieszę się, że nie ostałem się jako współautor, bo podejrzewam, że
          miałbym sporo problemów natury moralnej tak pisząc, jak i publikując. Na
          szczęscie Krysia zapomniała o elementarnej przywoitości i dzięki temu mogłem
          skupić się na czyms innym i pisac ksiązki normalne. Sprawą czy moje fragmenty
          znalazły się w książce Krysi i jej kolegi nie zamierzam się (mimo pierwotnej
          chęci) zajmować, bo byc może musiałbym jeszce bardziej obnićyć moje oceny
          moralności "tuzów" warszawskiego dziennikarstwa, a po co:))? Staję na tym, że w
          tej kwestii wszystko jest w porządku.
          • wspolautor-jg "Nasz paltalk" i nieudacznicy 03.01.06, 05:12
            Szczerze mówiąc interesuje mnie tylko dwie rzeczy: czy chatnoire ma kompleks
            nieudacznika ? I dlaczego nie zachowuje się w postach jak dżentelmenem ?

            1. "Sama ksiązka mało mnie obchodzi, chociaż z pewnością jest tam i coś o mnie,
            ale rozumiem - że z pewnością nie ma tego, że w pierwotnej wersji to ja miałem
            być współautorem, a potem nagle "Krysia zniknęła", więc wyrzuciłem po pół roku
            swoje materiały do śmieci i zapomniałem o książce."
            2. "Sprawą czy moje fragmenty znalazły się w książce Krysi i jej kolegi nie
            zamierzam się (mimo pierwotnej chęci) zajmować, bo byc może musiałbym jeszce
            bardziej obnizyć moje oceny moralności "tuzów" warszawskiego dziennikarstwa, a
            po co:))? Staję na tym, że w tej kwestii wszystko jest w porządku."

            Ad.1 Chatnoire swoje materiały wyrzucił ko kosza na smieci. Samokrytycznie, bo
            byly do niczego.

            Ad.2 Chatnoire "fragmenty" zostały przez autorów wyrzucone do kosza na smieci z
            tego samego powodu. Wiec w tej kwestii takze wszystko jest w porządku.

            Ad.3 Post chatnoire zglosilem administratorowi do wyrzucenia do kosza.
            Naruszajacy nie tylko dobre obyczaje ale i prawo na tym forum. Jako
            śmiecia.
            Albowiem: "Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem
            chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność
            karną lub cywilną."
            Więcej ...portal Agora, kodeks karny, cywilny. I kodeks honorowy
            dżentelmena.
            Kodeksy chronią minium moralności a te trzy kodeksy, trzy minima łamie
            uczący moralności chatnoire. Wstyd!

            I na koniec zacytuje chaitnoire. "Tak to już bywa,(....), że człowiek ma
            skłonność do mierzenia cudzych intencji swoją własna miarką, tak to bywa".
            I też myślę, że to najprostsze wyjasnienie: kompleksu nieudacznika.
            Acha, "Waszego Paltalku" jest tylko 10% (w 400 stronicowej ksiazce). Wiec bez
            przesady. Opisujemy także przypadki czatowiczow - osób niepełnosprawnych. Nie
            wrzucamy wszystkich czatowiczów do jednego wora ale do kilkunastu rozdziałow.
            Problemowo. Bo to ksiązka o problemach (np. uzależnieniu od "trollowania" czyli
            wypisywania złośliwości na czacie lub forach pod adresem innych).

            Współautor - Jerzy Gomuła
            • ofiara_krystyny Pytanie do Wspolautora 04.01.06, 00:35
              Mam pytanie. Dlaczego usunieto wszystkie moje wpisy? Ani nie byly obrazliwe,
              ani napastliwe, a juz na pewno nikt nie byl w nich szkalowany.
              Co ciekawe usunieto rowniez odpowiedzi innych forumowiczow zwiazane z nimi.
              Czyzby bylo w nich cos, co tak dalece nie spodobalo sie szanownemu
              wspolautorowi? A moze cofnelismy sie do mrocznych czasow cenzury, gdzie kazdza
              inna opinia byla zla? Wszystko co bylo napisane w moich postach ma poparcie w
              faktach. Czy to jest az tak niepokojace Wspolautorze?
              Szkoda, ze zamiast odpowiedziec na zadane przeze mnie tam pytania wolales je
              usunac i uniknac odpowiedzi.
              Coz, takie postepowanie jest odpowiedzia sama w sobie.
              Liczenie na jakakolwiek polemike jest tutaj widocznie daremnym trudem.
              Pozdrawiam i zycze z Nowym Rokiem odrobine wiecej dystansu do wlasnej osoby.
              • prawidlowosc Re: Pytanie do Wspolautora 06.01.06, 03:05
                Z tego wszystkiego wynika, ze wspolautorowi zalezy na tej "watpliwej" reklamie,
                swiadczy o tym fakt, ze wyraznie podzega do sporow na obojetnie jaki temat,
                ktory bron Panie Boze nie jest zgodny z jego przewidywaniami.
                Wniosek tylko jeden nasuwa sie: wspolautor KAZE lubic ta ksiazke, KAZE miec o
                niej dobre wypowiedzi, KAZE zycie jakie sami przedstawili wspolautorzy popierac
                itd. !
                Kazda ryposta spotka sie z pewnym atakiem wspolautora, Nasz autor-terapeuta
                (wciaz sie zastanawiam terapeuta czego?) nie jest absolutnie uodporniony na
                krytyki.
                Z jego wypowiedzi - atakow wynika jedna pointa, przestac dyskutowac z nim
                samym, atak w postaci potepienia wpisujacego/wpisujacej zapewniony! (jesli
                masz odmienne zdanie niz on sam), bo jesli tak popatrzy czlowiek na te posty,
                to nikt tutaj z wpisujacych nie zapelnia w takim stopniu szpalt jak sam
                wspolautor.
                Narcyzm..... samouwielbienie.... nie panowanie nad emocjami...a wydawaloby sie
                od kogo jak od kogo ale tu moznaby bylo oczekiwac jakiegos dystansu do innych
                wg samoprezentacji.
                Ale tutaj kontra nie ma prawa bytu!
                Ci ktorzy maja wolne rece i inne zdanie od oponentow, prosze o oklaski dla
                wspolautora, ochronia one go od stresow:)
              • wnioskodawca Re: Pytanie do Wspolautora 06.01.06, 03:13
                Skladam wniosek o usuniecie wszystkich postow, ktore zawieraja tresc na
                niekorzysc wspolautora. Drugi wniosek - zabronic wpisywania czegokolwiek, co
                nie jest zgodne z poparciem wspolautora.
                Trzeci wniosek - wpisy moga byc tylko pochlebiajace ksiazce i ich autorom, a
                najlepiej jak to bedzie robic sam wspolautor.
                Uprasza sie wszystkich czytelnikow tego forum o dostosowanie sie do podanych
                wyzej wnioskow.
                • wspolautor-jg Niedostosowany "wnioskodawca " ? 11.01.06, 14:55
                  Nie jestem administratorem tego forum.
                  I kazdy tu moze plesc i wnioskowac co mu slina na jezyk przyniesie.
                  Posty ocenia i usuwa administrator tego forum.
                  Niektóre moje (ostre :-) posty na posty zostały tez przez niego usuniete.
                  Jestem tu na takich samych prawach jak czytelnicy i wnioskodawca.
                  Wnioskujw abys swoj wniosek zlozył do administratora. Aby był w ogole
                  rozpatrzony nie moze byc anonimowy.
                  Wniosek anonimowy to brak odwagi ... donos.
                  Wnioskuje także abys nie pouczał czytelników forum i nie wnioskował tak za nich.
                  I nie dostosowywał ich do siebie.
                  JG

                  • wnioskodawca Re: Niedostosowany "wnioskodawca " ? 11.01.06, 16:20
                    Dostosowany Wspolautorze -
                    Potraktowales to tak powaznie?
                    Dla ciebie byly to wnioski dla czytelnikow?
                    " donos, brak odwagi "?
                    Cos mi to pachnie przewrazliwieniem i zastraszaniem....
                    a myslalem, ze potrafisz wyciagnac jakies wnioski dla siebie...
                    Ja nie potrzebuje tlumaczenia z twojej strony, o zasadach forum, bo je znam...
                    Spodziewalem sie, ze zrozumiesz to tak jak powinno sie rozumiec, lacznie z
                    wyciagnieciem odpowiednich wnioskow, wyplywaja one nie z moich wnioskow, ale z
                    tresci twoich postow.
                    Ale czy mozna trafic do ciebie jakas inna droga bys cos z tego zrozumial?
                    I dlaczego tak na sile wszystkim "wciskasz" pozbawienie sie anonimowosci? (to
                    dosc czesto sie przejawia w twoich wypowiedziach, nie tylko tutaj).
                    Zastanawiam sie jaki uzytek zrobilys z tego, gdybys tu pod kazdym postem mial
                    wszystkie dane piszacych?
                    Czy jeszcze masz w zanadrzu pomysl na wykorzystanie tego typu rzeczy i mozna z
                    nich zrobic tez podobny uzytek jak ze zwierzen ludzkich?.... Mysle, ze kto jak
                    kto, ale ty potrafilbys...
                    A ja smiem wnioskowac, ze oprocz tych wszystkich twoich domen, jak terapeuta,
                    psychiatra.... dobrze by bylo jeszcze postudiowac prawo i cos takiego jak etyka
                    literacka, bo wszyscy wiemy, ze cos takiego istnieje rowniez w tej dziedzinie.
        • chatnoire Re: nasz paltalk 02.01.06, 10:13
          ksiezniczkawirtualna napisała:

          > Nasunelo mi sie jeszcze jedno
          > Wrzucono nas do tzw " jednego wora"
          > Generalizowanie w zadnym wypadku nie jest rzecza dobra.
          > Jakas czesc tej wirtualnej spolecznosci paltalka przychodzi flirtowac.
          > Jest jednak duza czesc emigracji, rozsianej po roznych zakatkach swiata, dla
          > ktorych paltalk jest kontaktem. Kontaktem z jez. ojczystym, kontaktem z
          ludzmi,
          >
          > okazja do porozmawiania.... Gdzies to zostalo pominiete.
          > Pominiete zostalo takze to ze jest wsrod nas pewien procent ludzi
          > niepelnosprawnych, dla ktorych przekroczenie progu czterech scian i kontakt z
          > ludzmi jest prawie nierealny.....i sa tacy wsrod nas na paltalku.
          > Ludzie samotni, glodni kontaktu z innymi....
          > Szkoda ze autorzy wrzucili wszystkich do "jednego wora" flirtujacych,
          > cyberseksujacych......


          tak to już bywa, Szanowna koleżanko, że człowiek ma skłonność do mierzenia
          cudzych intencji swoją własna miarką, tak to bywa. Myślę, że to najprostsze
          wyjasnienie
          • krycha54 Re: nasz paltalk 02.01.06, 16:31
            No to jak z tego wszystkiego wynika....
            i ten Gershwin i ta tooskaa to ja, zabawiali sie w przebieranko, ona
            kokietowala na kamerce facetow on zaczepial kobietki.... dobrana para!
            I kopiowanie szeptow na priwach:)))))
            A wszystko to jak tu napisal niedoszly wspolautor, Krysia vel tooskaa dawno juz
            latala po paltalku i innych czatach i tylko w celu nabierania ludzi na przyjazn
            a tak naprawde to zbierala materialy:)))))
            przebieglosc lisicy:)))))))
            co do tych tanecznych ruchow tosienki na kamerce, pokazywanie dekoltu z tylu,
            czyste mizdrzenie sie w jakims celu:)))) smieszylo, Fakt! ale znalazl sie
            widac jakis procent tych co na to sie zwabili:))))
            dobrze ze takie numery przez mnie sa zakwalifikowane jako niski poziom
            uwodzenia;))))))
            biada tym co sie dali nabrac:)))))
            dzieki temu nie padlem jako ofiara w swojej naiwnosci:)))
            Oj Krycha Krycha!;)))))
            popatrzec bylo niezle w chwilach jesli chcialo sie posmiac z kobitki co lapie
            na swoje wdzieki zapominajac ze cos jeszcze sie liczy dla faceta by oszalec na
            jej punkcie, osobiscie cenie kobietki z klasa:)))))
            A poziom klasy waszej ksiazki porownam do klasy uwodzenia panow przez nasza
            autorke;)))))
            • wspolautor-jg Nie dla psa kiełbasa :-))) 03.01.06, 05:33
              Osobiscie nie cenie:

              1. Bezpłciowych mezczyzn noszacych meskie nicki a podszywajacych sie
              jak autor postu pod nick kobiecy (nick krycha54 a "dzieki temu nie padlem
              jako ofiara w swojej naiwnosci:)))
              2. Odrzuconych i odgrywajacych się:
              "dobrze ze takie numery przez mnie sa zakwalifikowane jako niski poziom
              uwodzenia;))))))

              Nie dla psa kiełbasa. Nie dla kota szpyrka. Nie dla prosiat miód :-)))

              Zycze powodzenia z innymi Paniami. Swojego pokroju. I w realu.
              Współautor-JG
              • krycha54 Re: Nie dla psa kiełbasa :-))) 05.01.06, 23:05
                A ja i tak dalej utrzymuje ze to wszystko jest smieszne a najbradziej smieszne
                sa ataki wspolautora na oponentow, z braku solidnych argumentow jego uciekanie
                sie do obrazania wypowiadajacych sie ( a moze tez poprosimy tak wspolnie ci,
                torych wspoautor wypowiedzi wycofal do kosza, mimo ze byly na poziomie). No
                coz...... widocznie, pewne zagadnienia nie sa wygodne dla wspoautorow,
                pozstaje im tylko wyrzucenie tego poza nawis, ale czy uciekniecie tak naprawde
                od tego, co jest dla was sola w oku?
                A co do podszywania sie , moj damski nick.... jest jaki jest, moglbym wziac
                homo-niewiadomo, ale to chyba nic nie ma do rzeczy?

                A swoja droga, kochani autorzy, czesc nikow, jakie uzywaliscie, byly znacznie
                bardziej wyzywajace, niz ta skromna krycha54, bo to ani ksiadz ani prezydent,
                ani tez gosposia ksiedza itd itp.. (te bezpciowe tez;-)))))))))))
                A co do kielbasy..... wole gatunkowa.
                A pani u mnie taka......!!!!! ze zadna gosposia ksiedza jej nie dorowna i
                naprowadze cie na cos.... ja mam real bez prosiat;)
                I to moj pokroj!
                A tobie wspolautorze, zycze jak dotychczas konsumpcji zbiorowej tej kielbaski;)
            • ktosia40 Re: nasz paltalk 03.01.06, 06:42
              A ja juz poprostu Was czytac nie moge, to jest chore to co wypisuja oponenci i
              wrogowie tej ksiazki. Osaczylo kilka osob autorow niekiedy piszac w sposob
              bardzo niegrzeczny powodujac ogolne zamieszanie a przy tym jednoczesnie
              czyniac reklame ksiazce, bo nie wierze, ze nie dokonaja zakupu, chocby z
              czystej ciekawosci czy tam sie tez znajduja ich zyciowe historie. Nikogo nie
              powinno tutaj interesowac zycie rodzinne autorow bo to nie jest tematem tej
              ksiazki, kazdemu w zyciu roznie sie uklada. Przeciez nikt nikogo nie zmusza by
              na privach osobom nieznanym badz maloznanym opowiadac historie swojego zycia.
              Kazdy swiadomy i myslacy czlowiek powinien zdawac sobie sprawe, ze byc moze
              ktos to wykorzysta. Najpierw spowiadacie sie a potem robicie z tego afere. Co
              do mozliwosci posiadania wielu nickow to jest wina komunikatorow bo wedlug
              mnie nie powinno byc takiej mozliwosci aby posiadac 100 nickow, a tacy na
              paltalku sa. Niech kazdy najpierw sam sie zastanowi nad swoim postepowaniem i
              jak powiedzial Jezus "kto jest bez winy niech rzuci kamieniem" ilu takich sie
              tutaj znajdzie? Obawiam sie, zlepowiedziane, jestem przekonana, ze nikogo
              takiego nie bedzie. Autorom zycze powodzenia i sukcesu wydanej ksiazki.
            • ktosia40 Re: nasz paltalk 03.01.06, 06:42
              A ja juz poprostu Was czytac nie moge, to jest chore to co wypisuja oponenci i
              wrogowie tej ksiazki. Osaczylo kilka osob autorow niekiedy piszac w sposob
              bardzo niegrzeczny powodujac ogolne zamieszanie a przy tym jednoczesnie
              czyniac reklame ksiazce, bo nie wierze, ze nie dokonaja zakupu, chocby z
              czystej ciekawosci czy tam sie tez znajduja ich zyciowe historie. Nikogo nie
              powinno tutaj interesowac zycie rodzinne autorow bo to nie jest tematem tej
              ksiazki, kazdemu w zyciu roznie sie uklada. Przeciez nikt nikogo nie zmusza by
              na privach osobom nieznanym badz maloznanym opowiadac historie swojego zycia.
              Kazdy swiadomy i myslacy czlowiek powinien zdawac sobie sprawe, ze byc moze
              ktos to wykorzysta. Najpierw spowiadacie sie a potem robicie z tego afere. Co
              do mozliwosci posiadania wielu nickow to jest wina komunikatorow bo wedlug
              mnie nie powinno byc takiej mozliwosci aby posiadac 100 nickow, a tacy na
              paltalku sa. Niech kazdy najpierw sam sie zastanowi nad swoim postepowaniem i
              jak powiedzial Jezus "kto jest bez winy niech rzuci kamieniem" ilu takich sie
              tutaj znajdzie? Obawiam sie, zlepowiedziane, jestem przekonana, ze nikogo
              takiego nie bedzie. Autorom zycze powodzenia i sukcesu wydanej ksiazki.
    • herbie_1 Re: Cybermiłość 30.11.05, 00:04
      Ksiaka bedzie bardzo ciekawa i szczegolnie wazna dla czatujacych przestrzega
      ona przed zagrozeniami ze strony czatów, lecz takze pokazuje i dobre strony
      życia virtualnego konczacymi sie udanymi zwiazkami małzeńskimi zachęcam
      wszystkich do przeczytania książki pt. Zaczatowani
    • romikor Re: Cybermiłość 30.11.05, 02:38
      (Po pierwsze: Czy moja wypowiedz tak krytyczna znajdzie tu swoje miejsce?)
      Jak moge okreslic to mierne dzielo?
      Ksiazka brukowiec, to bedzie odpowiednie....
      Potoczny jezyk, (autorka, p.Pytlakowska jest dziennikarka, elokwencja nie
      grzeszy), banalna tresc, tez w stylu brukowca, czy tez na miare naszego
      paltokowego forum "Papugi" z tym, ze bez bluzgan tam wpisujacych sie i rozniaca
      sie tym, ze jest to zbior plotek o ludziach "virtualu" zebrane w calosc przez
      dwie osoby.
      Zal mi tych osob, ze ich kosztem, ktos kto dzieli ich los chce sie wybic, czy
      zyskac.
      Szkoda, ze ksiazka jest tak plytka i nie rozszerzona spostrzezeniami dobrego
      psychologa (przydalby sie). Moze czesc tych osob, co czuja sie zagubieni,
      odnalezliby tutaj siebie i wyciagneliby dla siebie jakies korzystne atuty tej
      sytuacji, bo czytajac fragmenty ksiazki, widze,ze to jest o ludziach, ktorych
      krzywdzi "czatowanie"(co o tych, co bez szkody dla rodziny odnalezli siebie i
      udalo im sie? znam takie zwiazki).
      Malo mi mowi to, ze p.Gomula przedstawil sie jako filozof, informatyk,
      terapeuta (?), filozofem czy z wyksztalcenia? Kazdy z nas ma cos w sobie z
      filozofa. Adekwatnie do tego stwierdzenia wiemy dobrze, ze wydanie ksiazki w
      obecnych czasach stalo sie bardzo popularne i nie wymaga od autorow spelnienia
      tych wszystkich warunkow co decyduje, ze jest sie dobrym autorem.
      Natomiast z opisu sylwetek autorow, przedstawionego przez nich samych wynika w
      podtekscie, ze sami padli ofiarami virtualnych romansow, czyzbym sie mylil?
      To oni wlasnie na podstawie wlasnych doswiadczen, rozmawiajac z kregiem ludzi i
      zbieranych ploteczek ugrzezli w tym wirtualnym srodowisku, nie tlumaczy ich to,
      ze przeniesli ten swoj zwiazek w realne zycie, bo ich wlasne zycie to zycie
      pokrzywdzonych malzonkow i dzieci, jak to wynika z ich skromnych, skrotowych
      wypowiedzi.
      C'est la vie! Tuzinkowi "userzy" netu.
      Znajdziecie panstwo nabywcow, to pewne, ale kim oni beda.
      Na nagrode, czy wyroznienia ksiazki nie doczekacie sie, chyba, ze zawazy na tym
      zawod autorki i poparcie takiego pisma jakim jest Viva.
      Moja uwaga glowna - warto by bylo popracowac nad trescia i forma, troche dluzej
      by trwalo ale bardziej ambitne podejscie do swego dziela moze by zaowocowalo?
      Smutne jest koncowa wypowiedz p.Gomuly:
      cyt: "...Ona też jest moją nadzieją na wyjście z wirtualu. ..."
      Szewc bez butow...(terapeuta)
      Pozdrawiam.
      • niebieski_kaktus Cybermiłość "uzera" romikora 30.11.05, 03:56
        Troche sie zapowietrzyłes romikor i Ty chyba im zazdroscisz :-)))
        Wyprzedzili Cię. Twój glos jest ciekawy ale troche krytykancki i tuzinkowego
        usera wlasnie (ale o tym na koniec). I dlatego muszę cie ukłuć 7 x niebieskim
        kolcem:

        1. Na czacie literackiego jezyka raczej nie uswiadczysz ale uzerskie „bluzgi”,
        takie jak twoje: "miernota", "brukowiec" to co to niby jest ?
        2. Schowałes się za nickiem - przedstaw się ktos zacz z zawodu itp. Pewnie
        jestes malolatem.
        3. "Wydanie ksiazki w obecnych czasach stalo sie bardzo popularne"
        Czy więc sam wydałeś jakaś nietuzinkową ksiażkę?
        4. "Smutne jest koncowa wypowiedz p.Gomuly: "...Ona też jest moją nadzieją
        na wyjście z wirtualu. ..." Szewc bez butow...(terapeuta)
        Ale czy wg Ciebie, romikor, ornitolog musi latać ?
        5. Ludzie którzy sami doswiadczyli czata czują i wiedzą więcej. Wiedzą o czym
        piszą. Wiecej rozumieją. Są szczerzy i otwarci tak jak ich bohaterowie.
        Znany seksuolog Lew Starowicz nigdy nie byl w pokoju adultowym i nie
        uprawial cyberseksu i dlatego napisał słabiutką ksiązke - "Seks w sieci"
        :-))) Promowala go wytwornia komdomow Unilex dołączając po jednym.
        Recenzowales ją ?
        6. Artykuł jest tylko cześcią ksiazki. Ciekawy i prowokacyjny zarazem !
        7. Z tego co mi wiadomo to ksiazka jest reportazem wcieleniowym a wiec opartym
        na faktach. A faktami trudno dyskutować. Tak jak z romerem.

        Moja uwaga główna uwaga do romera jest taka: warto aby on sam, tak jak zaleca,
        popracował troche nad swoją trescia i formą wypowiedzi. A nie mial w sobie w
        sobie cos z "filozofa" na miare owego paltokowego forum "Papugi" (a znam dobrze
        to forum!). I mniej agresji bo sie wszyscy tu zaczniemy jąkać :-)).
        Romer ? Nihil novi! Tuzinkowy "user" netu. Agresywny. I pewnie o takich jak on
        jest tez ta ksiązka :-))) Dlatego ja ją jednym tchem przeczytam w realu.

        Niebieski realista. I nie "flooduje" :-)))





        • romikor Re: Cybermiłość "uzera" romikora 30.11.05, 05:21
          Kaktusie! przeczytalem twoje wszystkie (od gory w dol) wypowiedzi i widze, ze
          jak nikt z tu bioracych udzial w temacie orientujesz sie jakby z wyprzedzeniem,
          tego co ma byc wydane, stad moge tylko przypuszczac, z kim polemizuje.
          Mysle tez, ze chcac by ci sie ktos przedstawil, sam powinies dokonac
          autoprezentacji, tak jest przyjete, czy Niebieski Kaktus to nie jest KTOS
          ukryty za tym nickiem?
          ( cyt: "... 2. Schowałes się za nickiem - przedstaw się ktos zacz z zawodu
          itp. Pewnie jestes malolatem...")
          Czy moja wypowiedz zaciekawila cie z powodu przypuszczenia, ze jestem malolatem?
          Co do zawodu, coz... powiem, ze posiadam wystarczajaca edukacje, by tego nie
          kryc...... zwatpisz... jesli powiem odwrotnie, zbagatelizujesz, czyz nie jest
          to w twoim zamysle?
          Nie widze w tym przypadku koniecznosci przedstawiania sie z tej strony.
          Co do moich terminow slownych zawartych w wypowiedzi nie wymagaj fachowosci i
          perfekcji, to nie ja wydaje ksiazke.
          Na pewno gdybym uwazal sie za tak perfekcyjnego, pomyslalbym o wydaniu jakiejs
          niebanalnej ksiazki, ale mam w sobie dosc duzo samokrytyki.
          Twoja krytyka pod moim adresem jest sluszna i wierz mi, nie zazdroszcze tym,
          co ja napisali, bo nie mam czego.
          A moze wrecz odwrotnie? Nie zazdroszcze raczej autorom, bo nadal podtrzymuje i
          nie ja jeden, ze nie jest to wartosciowa rzecz i nie jest to tylko moj osad,
          przeczytaj inne wypowiedzi.

          cyt: "...Troche sie zapowietrzyłes romikor i Ty chyba im zazdroscisz :-)))
          Wyprzedzili Cię."... (koniec cytatu)
          Czy uwazasz, ze moglbym stanac w szranki z autorami? Skad ten twoj osad?
          Ornitolog ma inne wytyczne z racji zawodu niz latanie, wiec tu dales mylny
          przyklad.
          (Troche chaosu ale odpowiadam na twoje zarzuty).
          Co do innej kwestii - ("Ludzie którzy sami doswiadczyli czata czują i wiedzą
          więcej.") - uwazam, ze wlasnie ci, co poczuli i znaja ten bol, sami nie
          chcieliby, by ich przezycia, odczucia pozostaly ich prywatnoscia. To mialem na
          mysli, a szczerosc bohaterow nie musi byc wykorzystywana.
          Nie bardzo tez wiem o kim mowisz "romer", czyzbys cos przeoczyl?
          Ale jesli do mnie mowisz, bym popracowal nad swoja trescia i forma wypowiedzi,
          odpowiadam jeszcze raz, nie zamierzam wydawac ksiazki a czy ty uwazasz
          stawiajac mi ten zarzut, ze jestes w tym tak doskonaly?
          Co do agresji, nie wiem, dlaczego akurat ty odebrales to jako agresje?
          To dziwne...
          Moge tylko powiedziec (temat - agresja) - vice versa.
          Przypadkiem..... nie mam zaszczytu wymiany zdan z autorem lub z ich
          reprezentantem?
          (Bo troche to tak jak z tym przyslowiem... "uderz w stol.... etc.etc"?
          /z przymruzeniem oka/
          Troche "pofloodowales" ;-)
          Chociaz w tej materii jestesmy podobni:-)
          Z poszanowaniem - Romuald Korzeniowski
          P.S. A co ksiazki polecam tym, co sa nia zainteresowani i nie mam zamiaru
          odbierac nikomu przyjemnosci, bez obaw!
          • romikor Re: Cybermiłość "uzera" romikora 30.11.05, 05:31
            Sprostuje pewne zdanie, gdzie wkradl sie blad.

            [Co do innej kwestii - ("Ludzie którzy sami doswiadczyli czata czują i wiedzą
            więcej.") - uwazam, ze wlasnie ci, co poczuli i znaja ten bol, sami nie
            chcieliby, by ich przezycia, odczucia pozostaly ich prywatnoscia.]

            Oczywiscie powinno byc:

            [Co do innej kwestii - ("Ludzie którzy sami doswiadczyli czata czują i wiedzą
            więcej.") - uwazam, ze wlasnie ci, co poczuli i znaja ten bol,
            (!)SAMI CHCIELIBY (!),
            by ich przezycia, odczucia pozostaly ich prywatnoscia.]


        • romikor Re: Cybermiłość "uzera" romikora 30.11.05, 06:27
          Kaktusie,
          (prosze wybaczyc ten zwrot, ale nie wymienilismy tych konwenansow,
          co do wzajemnego przedstawienia sie)
          Przyznam sie, ze czekalem na ta odpowiedz, na dalsze nie bede juz
          czekac i nadwyrezac Panskiego i mojego czasu.
          Przyznaje, ze temat byl dobrym zamyslem i potrzebny, jesli
          skrytykowalem to tylko techniczna strone ksiazki(zeby nie ranic tak do konca
          uczuc co niektorych), wzorujac sie na dosc duzej ilosci przeczytanych w swoim
          zyciu i nie biorac pod uwage naszych zasluzonych tworcow...
          Odpowiem krotko, uzywajac jeszcze jednego przyslowia:
          "prawdziwa cnota krytyk sie nie boi"
          Mysle, ze wyrazilem sie jasno.
          Nie bede juz polemizowac, bo faktycznie, wytworzylaby sie
          "jadka na slowa" i chociaz mysle, ze sprostalbym temu ale nie taki byl moj
          zamiar, tego nie chce.
          Pozdrawiam serdecznie, zyczac powodzenia w repostach na tym forum.
          Zeby zadosc uczynic Panskim wymaganiom, przedstawie sie jeszcze
          raz, juz w pelni

          - Romuald Hancza - Korzeniowski
          P.S. Na tym zakonczylem.
          Ciekawe wpisy i pozdrawiam gosci tego forum, autorow rowniez,
          przepraszajac za moja otwartosc, mowi sie, ze madrzy ludzie to cenia i
          umieja to wykorzystac.
          • ks_proboszcz Romikor do spowiedzi !!! 01.12.05, 02:21
            No boj sie boga, Romikor !!!
            Chyba palne ci krótkie kazanie uzywajac "przysłowia" jak ty to nazywasz.
            "Kochaj blizniego swego jak siebie samego" ;-))).
            Bo będziesz miał bardzo wielki grzech i nie bedziesz pochowany w poswieconej
            ziemi, niecnoto.
            Amen.
            Wasz Ks_Proboszcz
        • karotkaa1 Re: Cybermiłość "uzera" romikora 30.11.05, 08:22
          Musze przyznac 100-u % racje kaktusiku, zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci
          co to wypowiedzi romikora. Kazdy komunikator wypacza zasady jezyka i to jest
          powszechnie wiadome, wiec nie dajmy sie zwariowac. Ja osobiscie rowniez
          przeczytam te ksiazke a chociazby na zlosc wszystkim majacym zarzuty co do
          tresci i formy. Pozdrawiam
          • romikor Re: Cybermiłość "uzera" romikora 30.11.05, 15:19
            Karotko,
            byl to tylko krotki wtret, na pewno jako krytyka tresci i formy
            omawianej ksiazki a nie wypaczanego jezyka przez komunikatory, nie
            zrozumialas sentencji slow.
            Co do przeczytania przez ciebie ksiazki jak mowisz
            na zlosc wszystkim itd....... to twoj wybor. Kazdy do tego ma prawo.
            Ze swojej strony przyznam sie, ze nigdy nie przeczytalem zadnej
            ksiazki komus na zlosc i nie wyobrazam sobie bym tylko z tego
            powodu mial to robic.
            Pozdrawiam cie - Romuald Korzeniowski
      • desdemona_1 Re: Cybermiłość 30.11.05, 11:36
        Ciekawe, ze nie czytajac ksiazki, tylko jej nieduzy fragment juz
        atakujesz.Odnosze wrazenie, ze masz jakies osobiste cele, poniewaz ujawniasz
        swoja agresje wobec autorow, ktorzy wcale nie ukrywaja, ze tez czatowali. Ujeli
        mnie swoja szczeroscia i dlatego tez przeczytam te ksiazke. A jesli
        ty "grzeszysz" elokwencja, to napisz druga. Sadzac z twojego stylu bedzie na
        pewno poczytna. A artykuly pani Pytlakowskiej czytam od lat i uwazam ja za
        swietna dziennikarke. One bronia sie same. Pozdrowienia.
        • romikor Re: Cybermiłość 30.11.05, 15:28
          Desdemono, widze. ze swoja wypowiedzia rozpetalem wojne:-)
          Odpowiem ci, nie znam autorow tej ksiazki i dlatego nie moge w tym miec
          osobistych celow by to co napisali podwazac.
          Nie bylo w tym nic zlosliwosci, ot! tylko od siebie napisana opinia jak wiele
          tu innych.
          Dostalem linka , gdzie poznalem fragmenty tej ksiazki jako zachete do
          przeczytania tej ksiazki.
          Niestety oparlem swoja wypowiedz na przeczytaniu tych fragmentow i co chcialem
          wyrazic to tylko to, ze nie stanowia one dla mnie zachety do przeczytania tej
          ksiazki.
          Rozumiem, ze gros ludzi tym sie pasjonuje ale czy ja musze tez?
          Nie rozumiem, ze szczera wypowiedz odbierana jest jako agresja?
          Czy tutaj tylko wskazane sa opinie z poklaskiwaniem?

          pozdrowienia - Romuald Korzeniowski
          • desdemona_1 Re: Cybermiłość 01.12.05, 02:48
            Dopiero teraz moglam pzreczytac to, co napisales do mnie Romikorze. kazdy ma
            prawo do wlasnego zdania, oczywiscie. I do wlasnych ocen. Ale powinny one byc
            ferowane w tonie spokojnym jak przystalo na ludzi kulturalnych. A ty w swojej
            pierwszej wypowiedzi zazcales poddawac w watpliwosc na przyklad wyksztalcenie
            Jerzego Gomuly. Byc moze on ci sam odpowie, a moze wysle skan dyplomu???
            Smieszne. Dlatego uznalam, ze to byla osobista wycieczka, a nie kosntruktywna
            krytyka. A ze rozpetales wojne, to dobrze, wojowniku:))) I nikt ci nie kaze
            czytac tej ksiazki. ja przeczytam i to tez jest moja prywatna sprawa. Nikt mnie
            do tego nie zmusza. Zrobie to, bo wydaje sie, ze bedzie ciekawa. A poza tym mam
            czatujacego syna- licealiste. Moze dowiem sie, co tam na niego czyha?
            Pozdrawiam:))))
      • juz_spokojna Re: Cybermiłość 30.11.05, 18:00
        Witam. Skad w Tobie tyle nienawisci romikor??????? _ Ubliżasz autorom, _
        Ubliżasz bywalcom Paltalka, _ Skad w Tobie tyle nienawiści? Pozwól że
        zostaniemy przy swoim zdaniu i bedziemy zachwycać sie
        lektura "zaczarowanych"(pomyłka celowa), _A może Ci szkoda, bo nie jesteś
        zdolny do ludzkich uczuć? Pozdrawiam serdecznie autorow i prosze nie wytajcie
        mu pozwu o zniesławienie (mowie o obelgach na początku wypowiedzi) zapewne nie
        wie co czyni. kropka. Ciebie romikor nie pozdarwiam. Nie odpisuj na moj post,
        szkoda czasu na dyskusje z Toba. Ty mily blekitny niczku tez nie odpowiadaj to
        nie jest godny przeciwnik. Pozdrawaim bywalcow paltalka _ Teresa
        • romikor Re: Cybermiłość 30.11.05, 18:50
          Tereso, odpowiem jednak.
          Widze, ze jestes bardzo impulsywna i za duzo emocji wkladasz w to, co czytasz.
          Gdzie ty widzisz obelgi i ublizanie? Gdzie widzisz nienawisc?
          Przeciez wypowiedz dotyczyla tylko formy i tresci tej ksiazki a nie krytykowala
          ludzi. Wrecz odwrotnie, jesli na spokojnie bys to przeczytala, odkrylabys to,
          ze ujalem sie w obronie prywatnosci ludzkich uczuc a nie ich wysmiewanie. To
          nie ja wkraczam w dusze tych opisywanych ludzi.
          Znieslawienie wiec z jakiego tytulu?
          Jesli w tobie sa tego typu emocje , niepotrzebne moim zdaniem i bez powodu, to
          moze zrob cos z tym "zaczarowaniem"?
          To zbedne stresy....
          Podchodze do tego w ten sposob, co przeczytalem , ze opis zachowania na czacie
          jest to tylko znikoma czesc tego, co ludzie czuja, by poznac ich glebie, trzeba
          znac ich dusze, mysli... a przede wszystkim znac ich realne zycie. I chocbys
          byla im, (tym opisywanym ), bardzo bliska to nigdy nie przekroczysz granicy
          tego, co jest w nich samych.
          Pomysl nad tym i z calego serca, zycze ci szczescia, radosci i obys widziala
          tylko taka "nienawisc", jaka naprawde w sobie mam. Nie wiem, czy dobrze to
          odczytasz, wiec powiem bardzo jasno. Nie mam nienawisci, staram sie rozumiec
          ludzi i kochac ich, zwlaszcza tych zagubionych w swiecie lub ostatecznie
          wspolczuc.
          Tobie radze to samo....
          A zdania ani twojego ani innych nie odbieram. Jakbys dobrze mnie czytala, bys
          tego zarzutu mi nie postawila.
          Prosze mi wybaczyc, ze zabralem glos. Widze, ze to jest odbierane niewlasciwie
          i z duza doza nerwowosci. Szanuje wybor innych, osmielilem sie tylko
          przedstawic swoj wlasny. Tez mam prawo do tego, prawda?
          Pozdrawiam wszystkich i z ulga pewnie odetchniesz, Teresko, bo nie pojawi sie
          tu juz moj wpis.
          Nie zamierzalem podwazac ani twojego ani innych osob zdania.
          Przepraszam, ze wywolalem u ciebie az taki odzew.

          P.S. W dyskusjach szanuje sie zdanie rozmowcy, ja szanuje i nie chce wywolywac
          takich "burz" . Kulturalny poziom rozmowcow nie polega na zastraszaniu ich
          sadem o znieslawienie a godnym stawieniu czola tego co ktos przedstawia, nawet
          jesli ma inne zdanie... ale widocznie to nie jest to miejsce.
          Serdecznie dziekuje za twoja wspanialomyslnosc i wstawiennictwo, co do sprawy
          o znieslawienie ;-)
          Nie wiem skad to sie wzielo, nikt z tutaj obecnych przed toba nie uzyl takiego
          az drastycznego argumentu.
          Te emocje!.....
          ;-)
          Romuald Hancza - Korzeniowski
          Mimo wszystko pozdrawiam cie:-)
    • b-beagle Re: Cybermiłość 30.11.05, 07:45
      Widać jak ludzie są samotni i jak bardzo potrzebują miłości
      • ks_proboszcz Cybermiłość niepoprawnego optymisty 30.11.05, 23:48
        b-beagle
        Zgadzam sie, ze w artykule widać jak ludzie są samotni i jak bardzo potrzebują
        miłości, i muszą z tym zyć. Tak jak ja. Kim jestem ? Ja to młody, bardzo wysoki,
        podobno przystojny (I skromny :-))) chłopak pilnie poszukujący miłości. Przez
        net też.
        A co ja mam tu opisywać: 192cm wzrostu, zielone kocie oczy, utleniane włosy.
        Przyjme ją najchętnej od przeciwnej płci posiadającą niekonwencjonalne
        spojrzenie na świat która będzie potrafiła pokochać a nie tylko się bzykać. Nie
        siedze cały czas przy monitorze jak ten Książę z netowej bajki... po prostu ja
        taki kochliwy chłopak jestem, tyle że to mnie zawsze kobietki w wała robiły. W
        realu i na czacie. Powoli przestaje wierzyć że znajde tą wyśnioną osobe. Ale
        jestem optymistą, że znajde i pokocham. Bo na razie jeszcze nie wiem co to
        znaczy i czy istnieje jak duchy.
        Zgadzam się z autorami, ze czat to nieeeeeeezły burdel, hehe. I, hehe, niezłe
        biuro matrymonialne "mam tyle i tyle cm, wzrostu, w tali, biuście, udach, włosy
        mam koloru tego i tego - POKLIKAMY"?
        A ja tu WIELKIEJ MILOSCI szukam. Bo po to żyjemy. Jak by jakaś kobieta była
        zainteresowana to niech pisze a może cos z tego wyjdzie.

        PS. Zakonnicom i Kopciuszkom mówie dziękulski. Z góry mówię że też nielece na
        panienki typu Barbi... mimo że sam zachowuje się czasem jak Ken.

        • desdemona_1 Re: Cybermiłość niepoprawnego optymisty 01.12.05, 02:51
          Wzruszyles mnie swoja wypowiedzia.Chcia;abym, zebys znalazl swoja Wielka
          Milosc, gdzie by ona nie byla:)) Na czacie czy w realu. Trzymaj sie:)))
    • justykob Re: Cybermiłość 30.11.05, 23:41

    • gramic Re: Cybermiłość 01.12.05, 00:13
      Są 2 wytłumaczenia sytuacji: trzeba być psychopatą albo wyjątkowym głupkiem
      żeby dać się wciągnąć w ten nierealny świat. Tak czy inaczej wychodzi, że
      ludzie to bezrozumne bydło.
      • juz_spokojna Re: Cybermiłość 01.12.05, 08:53
        Gramic , przecież i Ty tu jesteś. Czy jesteś cłowiekiem???? gratuluję. Teresa
        • niebieski_kaktus Cybermiłość i głód miłości 01.12.05, 10:18
          Witaj Gramic,
          Według mnie są jeszcze 2 powody: z powodu głebokiej samotności, z powodu głodu
          miłości i aby przeżyć coś idealnego, odświętnego. Bajecznego wręcz.
          I z prostej ciekawości, tak jak ty Granic. Jeśli chodzi o cybermiłość Ty też nie
          znasz dnia i godziny :-)) Cybermiłośc dogania takich co przed nią uciekają ;-)))
          A poza tym socjopaci nie są ludźmi bo pogardzają zwierzętami tak jak ludzmi. I
          to mi się nie podoba w Tobie. Pozdrawiam juz_spokojną za tę celną uwagę i już ją
          za to lubię.
          Niebieski_kaktus, nieparzystokopytny.




    • martynika28 Re: Cybermiłość 01.12.05, 11:42
      Przeczytałam artykuł i słuchałam audycji z autorami w radiu - i w pełni mogę
      sie dołączyć do krytyki romikora - autorzy poruszyli temat cybermiłości i
      cybersexu, mając tak naprawdę o temacie zielone pojęcie. Nie wiem, czy kilka
      miesięcy własnego doświadczenia na czacie + relacje innych userów to za mało -
      dość, że temat został potraktowany płytko i powierzchownie. Już samo
      sprowadzanie cybermiłości do czatu jest nieporozumieniem i świadczy o tym, że
      nie starali sie nawet wyjść poza opłotki swoich doswiadczeń. A co z cała masą
      portali randkowych, forów tematycznych, gg itd.? Autorka sprawia wrazenie
      egzaltowanej i kompletnie pozbawionej dystansu, a jej podejście do tematu nie
      ma nic wspólnego z obiektywnym, fachowym dziennikarstwem - raczej jest
      nieuprawnioną generalizacją swoich własnych problemów i resentymentów.
      Rozmowa zrobiła na mnie jak najgorsze wrażenie, ja sama na podstawie swoich
      doświadczeń mialabym większy materiał i więcej dystansu, by napisać
      taką "książkę" i ośmielam się sądzić, że stać by mnie było na bardziej rzetelne
      omówienie tematu. Bynajmniej nie dlatego, że jestem profesjonalistą - ale że
      rzekomi "profesjonaliści" odwalili amatorszczyznę - postawili generalne tezy na
      podstawie wybiórczego materiału, projektując do tego swoje wlasne problemy. To,
      że pani Krsytyna miała duże problemy z uzależnieniem od czatu, nie znaczy, że
      zawieranie damsko-męskich znajomości w necie (przez czat czy cokolwiek) jest
      zdegenerowaną formą kontaktów międzyludzkich, w której znajdują się tylko osoby
      zakompleksione, nieśmiałe, chore, nieakceptujące siebie, fantazjujące, kłamliwe
      itd.

      Czas w końcu wyjść poza paradygmaty XX wieku - skoro żyjemy w XXI - Internet
      jest równie dobrym (o ile nie lepszym) miejscem na poznawanie ludzi i nikt nie
      postuluje, że ma zastapić real - ale we wspóleczesnej alienacji i ciągłego
      braku czasu jest najłatwiejszym kanałem kontaktu z ludźmi. I tutaj, jak w realu
      można spotkać całą statystyczna gamę osobników - a więc również
      zakompleksionych oszustów. Ale robienie ze zjawiska czatu, cybermiłości
      kolejnego demona jest właśnie na miarę poziomu "eleganckiego" brukowca, w jakim
      pisuje wpsółautorka ksiażki.
      • martynika28 Re: Cybermiłość 01.12.05, 11:58
        ach - no i uprzedzajac ew. obrońców - moja krytyka nie jest wyrazem agresji,
        zawiści etc. a jedynie złości, że wydano kolejną książkę o internecie, która
        heavy userów (vide moi) może tylko zirytować swoją niefachowoscią.
        Ja bym chciała przeczytać kiedyś ksiażkę o necie, która mi rzuci jakieś nowe
        światło, wgryzie sie w głąb zjawiska, pokusi o głebszą analizę lub błyskotliwą
        syntezę...a tak to kolejna pozycja, która utrwala tylko stereotypy
        • cezles Re: Cybermiłość 01.12.05, 14:36
          ja teżbym chciał przeczytać ambitną książkę o necie. Liczę na to że Zaczatowani
          będą taką właśnie pozycją. Fragmenty które wszyscy czytaliśmy są tylko
          fragmentami ale już czuje sie w nich autentyzm, prawdę psychologiczną. Z całą
          pewnościa nie jest to płytkie i tuzinkowe. Potrafię bowiem odróżnić babskie
          czytadło na poziomie Grocholi od jędrnego, mocnego tekstu, który jak mniemam
          sam się obroni...
        • zaneta100 Re: Cybermiłość 02.12.05, 01:54
          brawo martyniko!dziekuje w imieniu swoim i tych wszystkich ktorych wykorzystano
          jako material w tej ksiazce ze grzecznie,z kulturka potrafilas zdenerwowac pana
          Jurka tak ze z blekitnego kaktusa zamienil sie w portowa dziwke to jest agresja
          i gotowosc na wszystko dla zysku!lol
          • prawidlowosc Re: Cybermiłość 02.12.05, 02:54
            Na wszelki wypadek:

            Kodeks cywilny
            Art. 23
            Dobra osobiste czlowieka, jak w szczegolnosci zdrowie, wolnosc, godnosc
            osobista, czesc, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica
            korespondencji, nietykalnosc mieszkania, tworczosc naukowa, arystyczna,
            wynalazcza i
            racjonalizatorska pozostaja pod ochrona prawa cywilnego , niezaleznie od
            ochrony przewidzianej w innych przepisach.

            Art. 24 (ochrona dobr osobistych)
            Par. 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrozone cudzym dzialaniem, moze
            zadac zaniechania tego dzialania , chyba ze nie jest ono bezprawne. W razie
            dokonanego naruszenia moze ona takze zadac, azeby osoba, ktora dopuscila
            sie naruszenia, dopelnila czynnosci potrzebnych do usuniecia jego skutkow, w
            szczegolnosci azeby zlozyla oswiadczenie odpowiedniej tresci i w odpowiedniej
            formie. Na zasadach przewidzianych kodeksem moze ona rowniez zadac
            zadoscuczynienia pienieznego lub zaplaty odpowiedniej sumy pienieznej na
            wskazany cel spoleczny.
            • prawidlowosc Re: Cybermiłość 02.12.05, 02:57
              A teraz kilka wskazowek znalezionych na stronach internetowych jako otrzezenie:

              Strzez swojej anonimowosci. Nie dajemy wszystkim naszych e-mailów, telefonów i
              adresów, bo to moze obrócic sie przeciw nam. Uwazajmy tez na to, co mówimy, nie
              zwierzajmy sie kazdej nowo poznanej osobie.
              Uwazaj co piszesz co mowisz przez mikrofon, a takze co wysylasz (dotyczy
              fotografii) moze byc wykorzystane.
              W swoim profilu i emailach nie wymieniaj swojego nazwiska, adresu domowego,
              numeru telefonu, miejsca pracy ani zadnej identyfikujacej Cie informacji.
              Podczas korespondencji z czlonkami ArtAmandi upewnij sie, ze nie przesylasz im
              wraz z listem zadnej niepozadanej informacji - sprawdz "setup" swojej poczty
              komputerowej. Natychmiast zaprzestan kontaktow, jezeli ktos uporczywie domaga
              sie tego rodzaju informacji od Ciebie lub probuje dojsc do nich wbrew Twojej
              woli, na wlasna reke. Jezeli nie czujesz zaufania do osoby, ktora do Ciebie
              pisze, jezeli jej nie lubisz, to nie ujawniaj jej zadnej informacji
              ulatwiajacej kontakt z Toba poza serwisem ArtAmandi.
              Rozmowa telefoniczna. Rozmowa telefoniczna moze ujawnic wiele na temat
              komunikatywnosci osoby oraz jej kultury osobistej. Twoje bezpieczenstwo jest z
              pewnoscia warte kosztu zetonu. Nie ujawniaj jednak swojego numeru
              telefonicznego. Uzyj raczej komorki lub zadzwon z telefonu publicznego. Numer
              prywatny ujawnij tylko i wylacznie wowczas, jezeli ufasz rozmowcy.
              Spotkaj sie osobiscie tylko wtedy, kiedy TY jestes gotow/a. Zaleta kontaktow
              online jest to, ze mozesz stopniowo gromadzic informacje a nastepnie
              zdecydowac - czy przeniesc znajomosc w realne warunki, czy tez nie. Pamietaj,
              ze niezaleznie od stopnia zblizenia, do jakiego doszlo online, nie masz zadnych
              zobowiazan w tym wzgledzie. Nawet jezeli oboje zdecydujecie sie spotkac, zawsze
              mozesz zmienic swoje zdanie w polowie drogi. Mozliwym jest, iz chec do
              zachowania anonimowosci jest oparta na podejrzeniu lub przeczuciu, ktorych nie
              potrafisz logicznie wytlumaczyc. Zaufaj im.
              Nigdy nie spotykaj sie z osoba poznana w Internecie wbrew ostrzezeniom Twojego
              instynktu, ani z taka, ktora pomimo Twoich wahan ponagla Cie do osobistego
              kontaktu.
              Uwazaj na "czerwone swiatlo". Bedac w towarzystwie nowo poznanej osoby, zwracaj
              uwage na jakiekolwiek przejawy zlosci, nerwowosci, proby nacisku albo
              kontrolowania. Jezeli osoba jest bierna a zarazem agresywna oraz przybiera
              postawe roszczeniowa, wypowiada obrazliwe komentarze badz zachowuje sie
              niewlasciwie, tym samym zapala "czerwone, ostrzegawcze swiatlo". Jeslii
              dostrzezesz u osoby, z ktora jestes w kontakcie, jedno z wymienionych ponizej
              zachowan bez podania wiarygodnego wyjasnienia motywow, to powinienes traktowac
              je jako sygnal ostrzegawczy.



      • shrek02 Re: Cybermiłość 01.12.05, 15:26
        Załuje okropnie ,że nie miałem okazji wysłuchac audycji radiowej z autorami
        ksiązki.Jednak nie moge sie zgodzić z niektórymi ocenami zamieszczonymi na
        forum.Uderzają mnie kaśliwe uwagi martyniki.Wiecej w nich bezpodstawnych
        zarzutów aniżeli konkretnej krytyki.Mam wrażenie,że to takie idem per idem.Z
        mojego socjologicznego punktu widzenia ksiażka odnosi sie do pewnego zjawiska
        społecznego -bardzo aktualnego.Proponowałbym bardziej rzeczową argumentację a
        najchętniej przeczytałbym opracowanie Martyniki,krytykowanie dla samego
        krytykowania nic twórczego do tematu nie wnosi.Pozdrawiam autorów ,życząc
        dalszych tak ciekawych obserwacji.
      • portowa_dziwka cyberkrowa, która dużo ryczy 01.12.05, 23:57
        28 x Ahoy koleżanko martiniko !
        Oj, bedzię duzo przysłow :-)
        Czytałam artykuł i słuchałam audycji radiowej. Redakcja powtórzyła ją drugi raz
        bo była wartościowa i pouczająca. Ja też tak ją odebrałem. I także na życzenie
        słuchaczy. Dlaczego Martyniko28 wtedy nie zadzwoniłaś ?
        Wg Ciebie wszyscy są w błędzie. Mylą się redaktorzy w dobrym psychologicznym
        wydawnictwie, mylą się dziennikarze radiowi, mylą się dziennikarze prasowi. Od
        wielu lat rzesze czytelników czytają p. Pytlakowską. Bo ma pióro i dorobek. I
        zna się na rzeczy.
        A Ty ? Tu zacytuję już Ciebie (czyli „Zosię-samosię” ): „ja sama na podstawie
        swoich doświadczeń miałabym większy materiał i więcej dystansu, by napisać taką
        "książkę" i ośmielam się sądzić, że stać by mnie było na bardziej rzetelne
        omówienie tematu. Bynajmniej nie dlatego, że jestem profesjonalistą”. Więcej
        dystansu wobec siebie czatowiczko. Tak pisze narcyz, grafoman lub fantasta.
        Profesjonaliści piszą a grafomanii mówią, że kiedyś coś napiszą. Kiedyś....
        I do tego jesteś leń. Jutro jutro ... tak mówi każdy leniwy człowiek. Gdybyś
        się tylko wzięła do roboty to ho ho ho ! Może dlatego, ze nic nie napisałas (a
        masz tyle materiałów i wiesz jak to zrobić i co ważne jak wspomnial Romiker - „
        jest teraz łatwość publikowania”) napisz i opublikuj w końcu COŚ. Krowa, która
        dużo ryczy mało mleka daje. Wyjdź poza swoje „opłotki doświadczeń i drukuj,
        drukuj, drukuj.
        Niedowarzony literat najczesciej zostaje ...krytykiem. I ten kompleksik
        wychodzi z Ciebie koleżanko jak słoma z butów. Wspomniane przez ciebie
        zakompleksienie, nieśmiałość , fantazjowanie. I wmawianie dziecka w brzuch.
        Autorzy w audycji mówili, że na różnych czatach i forach byli kilka lat a nie
        kilka miesięcy, jak twierdzisz. Nic nie mówisz o bohaterach czatowych, o których
        mowa w artykule.
        O żadnym ani słowa !!! W opisach ich historii nie ma egzaltacji i braku
        dystansu. Oni mają marzenia i złudzenia a ty tego nie widzisz.
        Mówisz „o wyjściu poza paradygmaty XX wieku - skoro żyjemy w XXI - Internet i o
        tym czy jest to równie dobrym (o ile nie lepsze miejscem na poznawanie) ludzi”.
        Pisze o tym autorytet PROFESOR Aaron Ben-Zeev. Jedną z jego książek czytałem i
        .... podejrzewam go, że nie był na czacie nawet tygodnia. Niemniej ostrzega
        przed skutkami czata tak jak autorzy artykułu, którzy tam byli kilka lat. Tylko
        ze on oschle i nie na przykładach. Ale pięknie, jak ty to mówisz, „generalizuje”.
        Myślę, że autorzy wybrali świadomie formułę reportażu i ten pomysł to strzał w
        10.
        Na koniec dodam „generalizację” jak wygląda „ten paradygmat XXI wieku”.
        Wg Ciebie Martiniko28 „robienie ze zjawiska czatu, cybermiłości kolejnego demona
        jest nieeleganckie ... I tutaj, jak w realu można spotkać całą statystyczna
        gamę osobników - a więc również oszustów”. Egzaltujesz się jak jakaś
        pensjonarka. Uzaleznienie od sieci i cybermiłosci to nie demon ?
        Wg mnie jednym ze skutków i spotkania w realu może być stwierdzenie, że wygląd
        partnera z czata był iluzją czyli do bani. To prowadzi do zakończenia nawet
        wielomiesięcznej cybermilości. Gdyby ludzie poznali się od razu w realu sprawa
        od razu byłaby jasna i mniejszy bylby potem kac i cierpienie. Podoba się albo
        nie. Jest tym za kogo się podaje czy nie. I to jest ta przewaga reala i miłości
        w niej. Wszystko jest od razu na talerzu, bez ściemy.
        "Krytyk" Martynika28 „Ach - no i uprzedzając ew. obrońców - moja krytyka nie
        jest wyrazem agresji, zawiści etc. a jedynie złości”. Uderz w stół a nożyce się
        odezwą. Nie oszukasz nas.
        I na koniec jeszcze o egzaltacji. Ja żadnej egzaltacji w audycji nie
        zauważyłem. W tekscie również nie. A przeczytałem go dokladnie. Temat czatu jest
        mi bliski. Sam tam siedze od ponad roku.
        Jak z niego wyjdę to posurfuje na wyspę Martynikę pisać osobistą książke o
        czacie. Też tak prowokacyjną. Bo tak naprawdę czat więcej zabiera niż daje.
        Ahoy !
    • zaneta100 Re: Cybermiłość 01.12.05, 21:10
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/0,0.html
      Obserwuje nagonke na tych co maja odmienne zdanie na temat tej ksiazki
      wyciagam jeden wniosek, ktokolwiek wypowie sie wbrew ksiazce czy autorom
      bedzie "wirtualnie zlinczowany". Bo jak mozna odwazyc sie powiedziec cos
      przeciw nim, jesli tutaj na tym forum znajduja sie pelne grupy ludzi z
      paltalka, gdzie ksiazka jest reklamowana nie tylko przez autorow, oni sa online
      na paltalku, reklamowana tez przez ich przyjaciol. Przeciez autorzy wywodza
      sie wlasnie z nas tych wszystkich uczestnikow.Sa jednymi z nas do tej pory
      codziennie a pozostali czytelnicy nie bardzo rozpoznali z tresci, ze jestesmy
      opisywani ogolnie jako ci chorzy i zdegradowani zyciowo przez samo przebywanie
      na czacie i uleganiu tu uczuciom, mimo ze sami do nas sie zaliczaja.Czy autorzy
      uwazaja, ze opisujac pozostalych czatujacych, juz stali sie uniezaleznieni od
      czatowania i kims kto nie ulega wplywom "zaczatowania"?Chocby tu sie wpisal
      najslawniejszy i najlepszy cenzor literacki i fachowo okreslil jakosc tej
      ksiazki, bedzie tak samo potraktowany przez wszystkich. Szkoda ze czytelnicy i
      przyjaciele z paltalka nie widzicie w tresci, ze taka wydana opinia
      uogolniajaca ludzi na czacie obraza nas , tych co dziela wspolny los i czas z
      autorami. Odczulam ze autorzy czuja nad reszta wyzszosc krytykujac doznania
      innych a nie widza ze wciaz sa jednymi z nas.Sama czuje sie obrazona po
      przeczytaniu tej ksiazki. Formy i jakosci nie bede krytykowac ale sposob
      opisania ludzi jest nie fair! Nie ma tlumaczenia, ze cos co na ogole bylo
      pisane staje sie publiczne a co ze zwierzaniem sie na "prywatnych okienkach"?
      Czy wtedy autorka pytala nas czy moze to wykorzystac w ksiazce?to bylo nie fair
      zagranie!a tak autorka postapila ze mna nie zyczylam sobie opisywania moich
      problemow.
      Oszukana
      • maggi02 Re: Cybermiłość 01.12.05, 21:46
        czytajac, zastanawialam sie co na to "bohaterowie" tej ksiazki (?), dobrze wiec
        ze sie odezwalas zaneto, bo gotowa bylam niezbyt dobrze was osadzic za biernosc
        i obojetnosc, jesli nie bylo waszego przyzwolenie na publikacje oczywiscie,
        pozdrwiam,
        jeden glos, to juz cos, ale jednak za malo ...
    • marekkwawa Re: Cybermiłość 01.12.05, 21:21
      Jestem adminem na opisywanym miedzy innymi komunikatorze Paltalk i szczyce sie
      tym ze nie pozwalam na pokoju w ktorym jestem adminem na obrazanie ludzi przez
      oszolomow dzieki temu mam wielu znajomych na swiecie wielu poznalem osobiscie a
      jednoczesnie zyskalem wielu wrogow a cybersex to nie dla mnie, sex tylko w realu
    • stefanjurek Re: Cybermiłość 01.12.05, 22:27
      To jest studium o nas. Chcac taki esej napisac, trzeba troche prowokacji. I to
      własnie Krysiu świetnie to zrobilas - gratuluje. Chcialbym - jesli mnie
      przecztalas tu i teraz - dostac Wasza dedykacje do tej ksiazki. I namawiam ,
      nalegam wprost - napiszcie powiesc oparta na wirtualnych faktach z wirtualnymi
      bohaterami. To bedzie naprawde besceler na miare XXI wieku. Łączę
      pozdrowienia - stefan_wieruszow.
      • ufnosc1 Re: Cybermiłość 01.12.05, 22:41
        zaneto, jak ty czesto rozmawialam z autorka i zbyt czesto jej zwierzalam sie ze
        swoich problemow.Jeszcze nie wiem, czy jak ty stalam sie obiektem do materialu
        na ksiazke.Ludze sie, ze te porady i pocieszenia byly z przyjazni a nie z
        wyrafinowania. Jesli to drugie to zamkne sie w sobie i nigdy nie uwierze w
        przyjazn. Wtedy nie wiedzialam, ze powstanie jakas ksiazka. Kupie ta ksiazke by
        sie o tym przekonac i jesli spotka mnie twoj los to nie nazwe tego tak
        delikatnie jak ty, ze to nie fair ale nazwe to wyrafinowaniem i manipulowaniem
        ludzmi i ich uczuciami. Obawiam sie jednak, ze to pierwsze bo bylby to dobry
        temat do tej ksiazki. Znajac dobrze autorow ksiazki rozpoznaje tutaj rowniez
        ich odpowiedzi.Pozdrawiam cie.
    • bies111 Re: Cybermiłość 02.12.05, 15:20
      jesteście wszyscy chorzy, książka się jeszcze nie ukazała a już mówicie, że
      autorzy zarobią na czyjejś krzywdzie. Poczekajcie aż się ukaże, dopiero wtedy
      będzie można ocenić całość. Nie znam autorów, chociaż prawdę mówiąc z
      przyjemnością ich bym poznał, aby się podzielić swoją netową historią. Szkoda
      że nie spotkałem ich wcześniej, może to co ja przeżyłem, wykorzystaliby ku
      przestrodze w książce, na którą czekam z niecierpliwością.
      • zaneta100 Re: Cybermiłość 02.12.05, 16:33
        bies, nie rob ze mnie chorej jak juz zrobiono to w ksiazce. Jesli ty chcialbys
        bys opisany w niej to twoja sprawa, ja tego nie chcialam i nie wiedzialam, ze
        bede opisana a ksiazke przeczytalam wiec nie wymyslam. Uwazam ze nalezalo mnie
        o to zapytac i nie decydowac o tym bez mojej wiedzy.Mysle ze w tobie jest tylko
        bies ze tak sie niezdrowo podniecasz ze chcialbys by inni o tobie czytali. To
        jest chore! Wez to pod uwage ze mimo zmienionego nicka i tak kto cie zna to
        rozpozna a droga przekazu jest latwa i szybka i czesto krzywdzaca.
        A gdy jeszcze sie przekonasz ze ktos cie jawnie wykorzystal a zgrywal sie na
        przyjaciela to nie jest mile uczucie.wiem ze powinni sie mnie zapytac czy mozna
        a przynajmniej powinnam znac sposob w jaki bede opisana. Ale bylo wiadomo, ze
        bym na to nie pozwolila!
      • zaneta100 Re: Cybermiłość 02.12.05, 16:48
        bies111 napisał:

        > jesteście wszyscy chorzy, (!!!!)

        Uwazaj!bies jak sie zwracasz do ludzi, nie obrazaj tu wszystkich piszacych, jak
        mozesz pisac ze wszyscy tutaj sa chorzy? gdzie twoja kultura!?
      • ktosia40 Re: Cybermiłość 02.12.05, 16:58
        Otoz biesie ja znam autorow tej ksiazki i musze przyznac, ze to bardzo mili,
        otwarci ludzie, sa profesjonalistami w swojej dziedzinie, sama kiedys
        skorzystalam z pomocy Jurka. Teraz zaluje, ze wczesniej nie wyrazilam checi
        opowiedzenia swojej historii. Ale juz namawiam Krysie do napisania drugiej.
        Wiec jesli powstanie druga czesc masz szanse opowiedziec swoje przezycia.
        Pozdrawiam
        • fiolek_alpejski1 Re: Cybermiłość- dziabnieta? 03.12.05, 02:40

          Nie znam autorow tej ksiazki, ale chcialabym ich poznac. Moze doradziliby mi,
          jak mam postapic. zakochalam sie wirtualnie 7 miesiecy temu.Poznalam go na
          czacie Wirtualnej Polski.Zazcelismy rozmawiac o malarstwie, a potem schodzilismy
          na inne tematy. To wspanialy, inteligentny czlowiek. Jest ode mnie starszy o 11
          lat. Ja jeszcze studiuje. Po 2 miesiacach juz swiat dla mnie nie istnial poza
          naszymi randkami w necie. To ja pierwsza powiedzialam mu, ze go kocham. Potem
          pzrez tydzien wystawial mnie do wiatru- nie wchodzil na net. Potem znow wszedl i
          znowu gadalismy. Przez tamten tydzien bylam jak niezywa. O jesoooo, myslalam ze
          zwariuje.Stal sie moja obsesja. Teraz boje sie tylko, ze znowu zniknie . A ja
          sie wtedy pochlastam, podetne sobie zyly, albo co. Kilka dni temu przylapalam go
          na klamstwie, ze gaduli z moja kolezanka. Ona powiedziala, ze On ma jeszcze
          jedna dziewczyne. W necie. A w realu ma zone i dzieciaka. Przedtem tego nie
          wiedzialam. Nie moge sie uczyc ani spac i cigale rycze. A nie mam sil go
          zostawic i udaje ze nic nie wiem. Jak mam sie zachowac? Doradzcie kochani. te
          ksiazke to jakbym czytala o sobie- ze ludzie tak sie zakochuja. Po co ja w ogole
          wlazilam do netu? Mam ochote mu dokopac.
          Jestem dziabnieta? Kasia
          • juz_spokojna Re: Cybermiłość- dziabnieta? 04.12.05, 19:50
            Fiolku mily, nie placz, rozumiem Ciebie doskonale. Ja przeżyłam to samo. Teraz
            juz jest dobrze, juz jestem spokojna , ale wiele wody musiało uplynąć zebym sie
            uspokoiła. Sa tacy ludzie, ktorzy zabawiaja sie ludzkimi uczuciamai. Jak
            zobaczyłam ze moj ukochany adoruje inna dziewczyne śwoiat mi sie zawalił,
            myslałam że umrę. Teraz ciesze się ze zniknoł bez śladu i ze ta wirtualana
            miłosc nie posunęła sie za daleko. Widze że masz ochote mu dokopać to znaczy że
            jesteś na dobrej drodze i poradzisz sobie. Pozdrowienia . Teresa
        • jaktojest1 Re: Cybermiłość 03.12.05, 05:20

          Powiedzcie mi jak to jest z tym wszystkim????????
          Tylko by zaspokoic moja ciekawisc bo mi sie cos nie zgadza a nie czytalam
          ksiazki.
          Na jednej stronie autor sie przedstawia jako:
          "Jerzy Gomuła - filozof, informatyk, terapeuta "
          (kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,3024602.html)
          Na innej : (
          www.merlin.com.pl/frontend/towar/434704;jsessionid=8BFB6C88BB21DFE2A32AF3
          EE41AF80D3)
          "ABC uzależnienia od internetu. Autorzy wnikliwie i z dużą znajomością tematu
          opisują życie na czacie. Sami przez kilka lat wędrowali po przeróżnych
          internetowych portalach i zatwardziale czatowali. Jednak instynkt obserwatorów -
          on jest przecież psychologiem, a ona dziennikarką - nie pozwolił im na
          całkowite zatracenie się w sieci. "
          _____to kim do diaska on jest? psycholog czy filozof czy wszystko
          naraz?????? wedlug potrzeb zaleznie komu udziela informacji???????
          oczekiwalabym tez rzetelnej informacji o autorach.
          tyle wogole niescislosci._________
          "Tylko dla niej wchodzę na czat. Inni nie istnieją. "
          ________Tu pisze ze juz tylko wchodzi dla swojej Krysi a tu sam skacze po
          pokojach i gra muzyke na paltaku Krysi co spi:)))))))
          Cholewcia bo widze tu bujdy jakies:)))))
          A powiedzcie czy w ksiazce jest, ze tak sie uzaleznili ze nie moga wyjsc czy
          ze juz z tego wyszli bo jak widze ich to wydaje mi sie ze sa naokraglo na
          paltoku i chyba wiecej niz kiedys.
          A moze teraz to dopiero sie rzucaja w oczy wszedzie????
          Moze tak jak zwykle? galimatias:)))))))
          • maggi02 Re: Cybermiłość 03.12.05, 10:43
            do jaktojest1: ja sie zaczelam zastanawiac, czy nie jest tez ten autor
            przypadkiem glownym bohaterem swojej ksiazki, tyle, ze dzialajacym pod kilkoma
            nickami :-)))), to mozliwe - tak jest na jednym z portali randkowych - zabawa
            z ..... na calego, sprawdzilam :-)))
            obca w necie
          • wspolautor-jg WSPÓŁAUTOR - JERZY GOMUŁA 03.12.05, 17:21
            Szanowna Pani jaktojest1
            Trudno odpowiadając osobie, której nie ma.
            Sprawdziłem (3.12. 2005) na paltalku - ten nick do dziś nie istnieje !
            Jak to wiec jest, ze nie ma a Ciebie a jednocześnie przez 24 godziny na dobę
            śledzisz nasze kroki i w jakim celu to robisz? Zbożnym ?
            Pomimo tych wątpliwości odpowiadam, co następuje:
            - nie wypada żeby w momencie ukazania się książki być niedostępnym dla
            czatowiczów na różnych portalach (nie tylko na paltalku). Świadczyłoby to o
            braku szacunku;
            - jesteśmy jako autorzy zapraszani do różnych pokojów, gdzie udzielamy
            odpowiedzi na dziesiątki pytań, admini umawiają się z nami na miejsce i godzinę
            spotkania. Ciebie tez zapraszamy na godz.20.00 do „Chaty Budrysa” na tę
            niedzielę. Może wejdziesz tam pod swoim prawdziwym nickiem ?
            - nasi przyjaciele i znajomi za nami tęsknią i prosili aby ich tak nagle nie
            opuszczać;
            - wielu czatowiczów prosi mnie jako terapeutę o poradę a kontakt w internecie
            jest tańszy dla niż telefonowanie;
            - spotkaliśmy się zarzutem, że kiedy książka się ukaże my zamierzamy się ukryć;
            - nasza deklaracja nie była gołosłowna ponieważ możemy całymi tygodniami nie
            wchodzić na czat zajmując się pracą i innymi ważnymi sprawami w realu;
            - drugi wydawca zwrócił się do nas z ofertą napisania drugiego tomu
            poświeconego wyłącznie miłości wirtualnej, wiele osób więc chce nam opowiedzieć
            swoją historię? Może Ty do nich dołączysz ?
            - wchodzimy pod prawdziwymi nickami, znane są nasze personalia, zawody. Co do
            moich kwalifikacji czy nie zdarzyło Ci się spotkać osoby, która skończyła dwa
            kierunki, w tym jeden na Uniwersytecie Jagiellońskim (filozofia - tu rozwiewam
            na watpliwość romikera). Moje publikacje naukowe są wymienione w internecie.
            Obecnie kończę pisanie doktoratu z zakresu psychologii klinicznej „Zastosowanie
            drzew decyzji do wspomagania diagnozy psychologicznej w zakresie nozologii
            psychiatrycznej testem MMPI-WISKAD”. Mam więc co robić poza czatem. Jestem
            terapeutą z kilkunastoletnią praktyką zawodowa i licznymi stażami
            zagranicznymi. Ale czy to jest takie dla Ciebie ważne ?
            - ksiązka oparta jest nie tylko na opisach historii czatowych ale także na
            wnioskach wypływających ze specjalnej, anonimowej ankiety rozesłanej do
            czatujących.

            Jak to więc jest że ja nie mam nic do ukrycia a o Pani jaktojest1 nic nie
            wiem ?
            A na marginesie, czy tak bardzo uwiera Panią widok naszych nicków na Pani
            osobistej liście paltalkowej ? Przecież może Pani nas z niej usunąć.
            Niech się Pani Jaktojest1 poważnie zastanowi się jakie są, wbrew_pozorom ;-))),
            prawdziwe motywy irytacji? Brak poczucia kontroli? A u innych tyle
            podejrzliwości wynikającej z czatowania pod różymi nickami (jak np. u
            maggi02)?
            Z czatowym, ciepłym pozdrowieniem -
            Jerzy Gomuła, współautor, nick Gershwin lub Green_Leo
            • jaktojest1 Re: WSPÓŁAUTOR - JERZY GOMUŁA 03.12.05, 18:42
              witam i pozdrawiam i bardzo fajnie ze to wlasnie pan mi odpowiedzial osobiscie.
              Chcialam tego bo sam pan wie ze media roznie przedstawiaja. Gratuluje ze pan
              mimo zdobytego juz wyksztalcenia zdobywa nowe i teraz juz mam odpowiedz
              wiarygodna. Co do podgladania to nie mam pana na liscie ale bylam w pokoju
              gdzie pan gral - pani Krystyny tez nie mam na liscie, po co mi to?
              Tylko ja nie bylam na tej chacie budrysa ale to byl jakis inny pokoj gdzie pan
              gral. Co to jeszcze pan mi zarzuca?:)
              poczytam:) Moj nick tutaj to jest raczej zrobiony tylko do tego pytania to
              widac chyba? Nie myslalam by tu uzywac nicka z paltaka. a te pana nicki to
              jest ich duzo wiecej jakies prezydenty i ksiadz i mnostwo jak mi mowia o was
              obojgu ze macie duzo nikow czesto smiesznych lol a ja nie wybijam sie i nie
              mam znanego nicka bo nie jestem taka stala paltokowiczka nie gram i nie
              czatuje, czasem podsluchuje sobie muzyke jesli dobra. Nie trzeba miec was na
              liscie znani jestescie wiec mowia o was i wystarczy ze sie wchodzi i zawsze
              jestescie o tej porze to tez widzi sie ze nie uciekliscie jeszcze.
              Zadam tylko to pytanie jeszcze raz. mowi pan ze gotow jest w kazdej chwili
              nie wejsc?
              Co do historii milosnej to mam swoja rodzine i w niej stale jestem zakochana,
              dlatego nie nawiazuje kontaktow czatowych.
              mnie bardziej interesowal problem uzaleznienia bo co do milosci na czatach
              to nie rozumiem by mozna bylo.
              Tlumaczy pan ze zostaje dla ludzi a ludzie zawsze tu beda to znaczy ze nigdy
              sie nie oderwiecie. nie narzucam nic ale to takie logiczne jesli chcialoby sie
              rzucic to nie mozna chyba sie kierowac tym oco ludzie prosza?
              albo zrywam albo nie?
              czy to znaczy ze jesli wchodzi sie dla ludzi to nie jest uzaleznienie?
              Na pokoj moze wejde jak mi czas pozwoli, moj nick to Hanka. Napisal pan
              jeszcze: ___________
              "Mam więc co robić poza czatem. Jestem
              terapeutą z kilkunastoletnią praktyką zawodowa i licznymi stażami
              zagranicznymi. Ale czy to jest takie dla Ciebie ważne ? "________
              dziekuje, to bylo wazne.
              _______"Jak to więc jest że ja nie mam nic do ukrycia a o Pani jaktojest1 nic
              nie wiem ? "______

              Pan jest osoba publiczna i to normalne ze chce sie wiedziec i powinien pan
              odpowiedziec a omnie jak i innych tutaj z forum osob pan nie musi wiedziec bo
              panu to nie potrzebne, my jestesmy prywatnymi osobami, slawy nie zdobedziemy
              pisujac na forum i tak to jest, ze pan nie wie:)
              a teraz "do garow":)
              Pozdrowionka:)
              • ksiezniczkawirtualna Re: WSPÓŁAUTOR - JERZY GOMUŁA 04.12.05, 08:11
                Do P.Gomuly:-))

                Nigdy nie bylam w pokojach gdzie gra sie muzyke.....nie bawi mnie to, ja
                dyskutuje i chodze tylko tam gdzie sa dyskusje, wiec nie probuj mi przyklejac
                nicka z twojej ksiazki:-)) i doszukiwac sie kogos znajomego.
                Ja Cie nie znam
                • wspolautor-jg Czy ksieżniczki wirtualne to antyksiężniczki ? 15.12.05, 05:12
                  Prawdziwe ksiezniczki kapryszą a nie dyskutują.
                  Prawdziwe ksiezniczki nie przechodzą na Ty.
                  Prawdziwe ksiezniczki znają (net)etykietę.
                  W książce jest Księżniczka Wirtualna I. Prawdziwa.
                  Pozdrawiam Ją.



                  • wspolautor-jg ROZMOWA WSPOLAUTORA Z KSIEZNICZKA WIRTUALNA 19.12.05, 04:22
                    Gershwin: Witaj Kostek
                    Gershwin: fajne byly te wpisy KsiezniczkiWirtualnej
                    Gershwin: lubie prowokatorow
                    kostek_1_2: cze
                    Gershwin: heeh
                    kostek_1_2: no to cie pozdrawia
                    Gershwin: wiem wiem
                    Gershwin: odpowiedzialem jej i dygnalem
                    kostek_1_2: heheh
                    Gershwin: nawet
                    Gershwin: eheh
                    kostek_1_2: hehe
                    kostek_1_2: powiem jej
                    Gershwin: a tak powaznie co sadzi o autorach ?
                    Gershwin: (bo kaprysna jest)
                    kostek_1_2: nie zna
                    Gershwin: a ksiazke zna ?
                    kostek_1_2: autorow
                    kostek_1_2: ale zastanawia sie czy autorzy znaja swoich boharerow
                    Gershwin: znaja i lubia
                    kostek_1_2: ksiazki jeszcze nie ma w sprzedazy za wielka woda
                    kostek_1_2: osobiscie
                    kostek_1_2: czy opisuja swoje wyobrazenia o wirtualnych postaciach?
                    Gershwin: a to juz wytrawne wygi czatowe musza odsiac
                    Gershwin: hihi
                    kostek_1_2: ksieżczniczka poczeka z reszta opinii dopoki nie przeczyta
                    Gershwin: jest to jednak rozsadna osoba
                    Gershwin: i to mnie cieszy
                    kostek_1_2: hehehe, mnie zatanawia czy ona ma wiecej nikow czy ty
                    Gershwin: czy KsiezniczkaWirtualna jest hermafrodyta ?
                    Gershwin: (ma cechy plciowe zenskie i meskie)
                    Gershwin: to mnie zastanawia....
                    Gershwin: hehe
                    Gershwin: to chyba damskomeska prowokatorka ?
                    kostek_1_2: hehe , napewno cechy plciowe ma zdecydowane, mentalnie roznie bywa
                    Gershwin: lubi prowokacje i skandale
                    Gershwin: intryge ?
                    kostek_1_2: po ponad 5 latach ? malo co moze intrygowac
                    Gershwin: tyle jestes na czacie ?
                    kostek_1_2: tyle na paltalku
                    Gershwin: Ksiezniczko-Ksiezniczku
                    Gershwin: wow
                    Gershwin: to cos o nim wiesz
                    kostek_1_2: hehe
                    Gershwin: powiedz mi dlaczego zmieniasz nicki meskie na zenskie ?
                    kostek_1_2: ty tez tylko widzimy go inaczej
                    Gershwin: dokladnie
                    Gershwin: ja z pozycji badacza
                    kostek_1_2: a moze zenskie na meskie
                    Gershwin: krysia z pozycji dziennikarza
                    kostek_1_2: nigdy nie wiadomo
                    Gershwin: moze masz problem ..z tozsamoscia plci ?
                    kostek_1_2: lol
                    kostek_1_2: kiedys mialem nik PryszczNaDupie
                    Gershwin: jako ksiezniczkawirtualna wkladasz ponczoszki ?
                    Gershwin: Znam ten nick...Pryszcz
                    Gershwin: Podaj jeszcze inne
                    kostek_1_2: i majtki z koronka
                    Gershwin: tego nie pamietam
                    kostek_1_2: i redagowalem strone o paltalku
                    Gershwin: a inne ?
                    kostek_1_2: www.geocities.com/paltalkinaczej
                    Gershwin: zajrze tam oczywiscie
                    kostek_1_2: znasz ta strone ? to bylo moje spojrzenie na paltalk
                    Gershwin: zajrze po tej rozmowie
                    Gershwin: ja sie nie zajmowalem plotkami i forami plotkarskimi
                    Gershwin: tylko czatowiczami
                    Gershwin: wybranymi
                    kostek_1_2: ja tez.....tyle ze staralem sie tam dodac szczypte ironii
                    Gershwin: naprawde wielu polubilem
                    kostek_1_2: bo tak to wyglada
                    Gershwin: ironia swiadczy o inteligencji
                    Gershwin: dlatego docenilem Ksiezniczke Wirtualna
                    kostek_1_2: zakladam ze wielu znasz
                    Gershwin: i dalem jej riposte
                    Gershwin: hihi
                    Gershwin: wielu
                    Gershwin: waznych, barwnych, ciekwych
                    kostek_1_2: ona chyba jeszcze nie przeczytala, zaraz ja tam wysle
                    Gershwin: najlepiej e-mailem
                    Gershwin: albo sendfile
                    Gershwin: Powiedz mi w 3 zdaniach
                    Gershwin: jacy sa wg Ksiezniczki Wirtualnej ludzie na czacie
                    Gershwin: (na paltalku tez)
                    kostek_1_2: hmm
                    Gershwin: Interesuje mnie szczera odpowiedz
                    Gershwin: KsiezniczkiWirtualnej
                    kostek_1_2: podzielic ich na kategorie ?
                    Gershwin: tak
                    Gershwin: to zawsze jest ciekawe
                    kostek_1_2: raczej sie nie da, kazdy jest tak inny
                    kostek_1_2: kazdy z tak innych powodow tu wchodzi
                    Gershwin: a glowne ?
                    Gershwin: wg Ksiezniczki ?
                    Gershwin: (czy ona jest ...pryszczata ?)
                    kostek_1_2: samotnosc, kalectwo, nuda malzenska, brak znajomych w realu,
                    odciecie od polskiej spolecznosci, poszukiwanie przyjaciol, poszukiwanie
                    milosci, zabawa, wyglupy....i mase innych
                    Gershwin: to jest u nas w ksiazce
                    Gershwin: rozpisane na historie
                    kostek_1_2: ksiezniczka mysle ze wyglada tak jak ja sobie wymarzylem, jest
                    piekna lol
                    kostek_1_2: ale wy znacie paltalk tylko z pokoji muzycznych
                    Gershwin: nie
                    Gershwin: ze zlotow tez
                    Gershwin: i gadanych
                    kostek_1_2: ja npa bardzo cenie tu wielu ludzi
                    Gershwin: adultow
                    kostek_1_2: nazwalbym ich elitakulturalna paltalka
                    kostek_1_2: skipol, sztajmes, novy, crashman, zeglarz, ....
                    Gershwin: a reszta to .....szara masa ?
                    kostek_1_2: oni wchodza tylko pogadac
                    Gershwin: zeglarz pieknie gra na gitarze
                    kostek_1_2: o nie, reszta wchodzi z innych powodow
                    Gershwin: kobiety ?
                    kostek_1_2: erwin tez
                    kostek_1_2: i wielu innych
                    Gershwin: erwina znam
                    Gershwin: tez
                    Gershwin: troche impulsywny
                    kostek_1_2: osobiscie?
                    Gershwin: jasne
                    Gershwin: ze zlotu
                    kostek_1_2: ja tez
                    Gershwin: w Muszynie
                    kostek_1_2: tez ze zlotu
                    kostek_1_2: lubie goscia
                    Gershwin: ja tez
                    Gershwin: mysle tez sie na zlocie polubilismy
                    kostek_1_2: chyba plotkujemy
                    Gershwin: erwin to porzadny chlop
                    Gershwin: tak go odebralem
                    kostek_1_2: dobre serducho
                    Gershwin: Ale wrocmy do podzialu paltalkowiczow
                    Gershwin: dobre
                    kostek_1_2: nie da sie ich podzielic, bo za kazdym razem jak poznasz kogos
                    nowego musial bys dodac nowa kategorie
                    Gershwin: i dlaczego tu wchodza kobiety a dlaczego mezczyzni ?
                    Gershwin: a najczestsze motywy u pan i panow ?
                    kostek_1_2: nuda i samotnosc
                    kostek_1_2: brak kontaktu z polskoscia
                    Gershwin: o tym tez piszemy w ksiazce
                    Gershwin: i dajemy przyklady
                    kostek_1_2: opis ksiazki jest inny
                    Gershwin: a jak Ty bys ja napisal ?
                    kostek_1_2: tw opisie jest tylko flirt, flirt, flirt
                    Gershwin: w "Wysokich Obcasach" jest tylko fragment rozdzialu
                    Gershwin: "Wirtualna milosc"
                    Gershwin: kilka stron
                    Gershwin: a rozdzialow jest kilkanascie
                    kostek_1_2: to czytalem
                    Gershwin: np. Po co wchodzi sie na czat
                    Gershwin: Autoprezentacja
                    Gershwin: Uzaleznienia
                    Gershwin: Zdrady czatowe
                    Gershwin: Cyberseks
                    kostek_1_2: a skad autorzy wiedza ile w tym jest prawdy ?
                    Gershwin: Spotkanie w realu
                    Gershwin: itp.
                    kostek_1_2: kazdy opowiada o sobie tyle ile chce i to co chce
                    Gershwin: Sami to przeszli
                    Gershwin: tez
                    Gershwin: wiec ich trudno wyprowadzic w pole
                    Gershwin: Prowadziles forum paltalkowe
                    Gershwin: paltalkinaczej
                    kostek_1_2: nie
                    kostek_1_2: forum prowadzil papuga
                    Gershwin: acha
                    Gershwin: A Ty ?
                    kostek_1_2: ja jako Pryszcz naDupie pisalem artykuly do paltak inaczej
                    kostek_1_2: "artykuly"
                    kostek_1_2: a Piwoniusz prowadzil swoje "scandale"
                    kostek_1_2: gazetke o spolecznosci paltalkowej
                    kostek_1_2: znasz to ? byles tu juz wtedy?
                    kostek_1_2: to bylo 3 lata temu
                    Gershwin: taki wirtualny "brukowiec" ?
                    Gershwin: znam
                    Gershwin: czytalem tam kilka artykulow
                    kostek_1_2: tak, byly dwa wirtualne brukowce
                    Gershwin: ale w ksiazke sie nie zamienily. Dlaczego ?
                    kostek_1_2: pozniej powstalo forum i twe rzygowiny tam
                    kostek_1_2: moze"autorzy" nie zaangazowali sie w to az tak bardzo?
                    kostek_1_2: sorry nie "twe rzygowiny" tylko "te rzygowiny" heheh
                    Gershwin: na waszym forum wymiotowano ?
                    kostek_1_2: waszym?
                    kostek_1_2: probujesz mnie podejsc
                    kostek_1_2: nie jestem autorem forum
                    Gershwin: na waszym byly tez wymioty ?
                    kostek_1_2: nie sadze
                    Gershwin: wiec na tamtym forum
                    kostek_1_2: ironia i prowokacja
                    kostek_1_2: zlosliwosc
                    Gershwin: oooo
                    Gershwin: to rozumiem
                    Gershwin: a wulgaryzmy ?
                    kostek_1_2: brak
                    Gershwin: plotki ?
                    Gershwin: intrygi ?
                    Gershwin: nie bylo ?
                    kostek_1_2: plotki? oczywiscie ale nic serio
                    kostek_1_2: wiem do czego zmierzasz
                    Gershwin: jeszcze nie wiesz ksiezniczko
                    kostek_1_2: heheh teraz widzisz mnie w ponczoszkach?
                    Gershwin: Ksiezniczki nosza tez spodnie
                    Gershwin: Ehhhh ta emancypacja
                    Gershwin: hehe
                    Gershwin: Powiedz mi jak ocenilbys te wypowiedzi na forum o ksiazce
                    Gershwin: z pozycji Ksiezniczki i Kostka
                    Gershwin: co czatowiczami tam glownie powodowalo ?
                    Gershwin: to Hyde Park ?
                    kostek_1_2: a ty jak myslisz? sa tacy ktorym sie to napewno nie spodobalo, sa
                    tez wasi wrogowie, sa tez ludzie ktorzy chca zaistniec, zrobic zadyme
                    Gershwin: i tacy co chca sie wygadac
                    Gershwin: wyrzucic cos
                    • wspolautor-jg CD. ROZMOWY WSPOLAUTORA Z KSIEZNICZKA WIRTUALNA 19.12.05, 04:31
                      CIAG DALSZY ROZMOWY

                      Gershwin: wyrzucic cos z siebie
                      Gershwin: a nawet wyrzygac sie
                      kostek_1_2: nie mozesz oczekiwac ze ksiazka sie kazdemu spodoba
                      Gershwin: a co Ty bys w niej oczekiwal aby sie spodobala ?
                      kostek_1_2: napewno ci sa tutaj od lat beda z wami polemizowac, bo ich
                      spojrzenie na chat bedzie inne
                      Gershwin: rutyniarskie
                      Gershwin: odwrazliwione
                      Gershwin: i zblazowane ?
                      kostek_1_2: splycasz
                      kostek_1_2: generalizujesz
                      Gershwin: zarzucano mi na forum ze ..nie generalizuje
                      Gershwin: hehe
                      Gershwin: dzieki :-0
                      kostek_1_2: hehe generalizujesz" do jednego wora"
                      Gershwin: do 12
                      Gershwin: bo tyle jest rozdzialow
                      Gershwin: "worow"
                      kostek_1_2: no to pieknie
                      Gershwin: tez tak mysle
                      kostek_1_2: musze sie do ktoregos zakwalifikowac?
                      Gershwin: a po co
                      Gershwin: opowiedziane historie czatowe sa same w sobie
                      Gershwin: po co je wrzucac do jednego czatowego "wora"
                      kostek_1_2: no jestem czastka tej spolecznosci
                      Gershwin: ja tez
                      Gershwin: podkrelam to w ksiazce
                      kostek_1_2: czyli znajde miejsce w ktoryms worze
                      Gershwin: i krysia tez
                      Gershwin: mam caly zapas pustych workow
                      Gershwin: jeszcze
                      Gershwin: jeden dla św. Mikolaja
                      kostek_1_2: jezeli to was polaczylo to pieknie
                      Gershwin: tak
                      Gershwin: to jest piekne
                      Gershwin: Mam do Ciebie prosbe
                      kostek_1_2: zgadza sie
                      kostek_1_2: tak?
                      Gershwin: czy moge te rozmowe
                      Gershwin: ciekawa
                      kostek_1_2: mam byc milszy?
                      Gershwin: zamiescic na tym forum
                      kostek_1_2: na ktorym??????
                      Gershwin: pod KsiezniczkaWirtualna
                      Gershwin: oczywiscie
                      Gershwin: Mysle ze nie jest mila
                      Gershwin: ale nieglupia bestyjka
                      kostek_1_2: Ok, masz na to zgode
                      Gershwin: Dolacze Ciebie do osobistej listy
                      Gershwin: moge ?
                      kostek_1_2: Wiesz, ja lubie dowalac ale nie ranic
                      kostek_1_2: :-)
                      Gershwin: :-)
                      ostek_1_2: czy po rozmowie z toba znaczy ze teraz bede slawny??
                      kostek_1_2: juz czuje wieniec laurowy
                      Gershwin: bobkowy?
                      kostek_1_2: heheh sprowadzasz mnie na ziemie
                      Gershwin: KsiezniczkiWirtualne chodza w wianuszku
                      Gershwin: z ziela ruty
                      Gershwin: skromnego
                      kostek_1_2: no nie, ciote chcesz ze mnie zrobic
                      Gershwin: musisz sie na jakas plec zdecydowac
                      Gershwin: albo na rozszczepienie jazni
                      Gershwin: hihi
                      kostek_1_2: no ale nie na pedala heh
                      Gershwin: nie badz homofobem
                      kostek_1_2: za bardzo lubie kobiety
                      Gershwin: i za bardzo lubisz robic sobie jaja
                      Gershwin: ale nieszkodliwie
                      Gershwin: :-)
                      kostek_1_2: i dopiszesz koniecznie rozdzial o mnie
                      kostek_1_2: heheheh
                      Gershwin: napisz ciekwa historie
                      Gershwin: i przeslij ja na e-mail
                      Gershwin: kto wie :-0
                      Gershwin: Wiele osob domaga sie od nas rozdzialu
                      kostek_1_2: ja myslalem ze jako kostek juz jestem gwiazda?
                      Gershwin: np. Baron_Sczecinski
                      Gershwin: on sie uwaza za legende i zeusa paltalka. I udowodni nam to ;-)
                      Gershwin: masz konkurencje
                      kostek_1_2: no nie on sie myli,legenda to ja :-)
                      Gershwin: To juz musicie sobie sami wyjasnic
                      Gershwin: albo wziac sie na reke :-)
                      kostek_1_2: ok
                      Gershwin: milo bylo
                      Gershwin: ale musze porozmawiać teraz z krysienka (wspolautorka)
                      Gershwin: cudowna kobieta
                      Gershwin: narazka
                      kostek_1_2: nara
                      kostek_1_2: :-)
                      Gershwin: :-)
                      kostek_1_2: ucaluj ja
                      Gershwin: :-)* - o tak ?
                      kostek_1_2: o tak
                      kostek_1_2: albo tak
                      kostek_1_2: ale masz stary paltalk
                      kostek_1_2: to nie widzisz jak
                      Gershwin: cos calusna sie zrobila dzis...KsiezniczkaWirtualna
                      kostek_1_2: hehehe ty uwazaj bo zaraz mnie zaczniesz podrywac, a wolalbym krysie
                      Gershwin: krysie to kazdy wolalby
                      Gershwin: bo to rasowa kobieta
                      Gershwin: i dziennikarka
                      kostek_1_2: i piekna
                      Gershwin: oj taaaaaaaaak
                      Gershwin: nara
          • twoja_cyberkochanka Re: Cybermiłość 03.12.05, 19:48
            Kochani,gdzieś zatracił się temat dyskusji,jakim jest milość w necie. Zszedł na
            boczny tor, czyli osoby autorów. Czyż to istotne,kim są??? Jakie mają dyplomy???
            Wielu pisarzy i artystów wogóle nie ma wyższego wykształcenia lub też ma inną
            specjlaność.Dla przykładu Leśmian był notariuszem, Himilsbach kamieniarzem,robił
            nagrobki,piosenkarz Druppi- hydraulikiem,a Sting- policjantem drogowym. Dla mnie
            liczy się, to co ktoś ma do powiedzenia.Zarzut,że autorzy są teraz dużo w
            necie,jest wręcz nie na miejscu i jest chwytem poniżej pasa. Powinni być. Jak
            astronom musi oglądać gwiazdy, tak oni muszą być w necie ))
            Pozdrawiam wszystkich serdecznie
    • ksiezniczkawirtualna Re: Cybermiłość 04.12.05, 07:58
      Zgadza sie mamac2.
      Ksiazka "Zaczatowani" dla osob korzystajacych z chatow bedzie bardzo nudna.
      Bo czoz jeszcze ja od 6 lat bywalczyni Paltalka, przedtem roznych chatow na WP
      moglabym sie nowego dowiedziec?
      To jest tylko punkt widzenia dwoch osob ktore ta ksiazke napisaly, informacje
      o "wirtualnych postaciach" zebrane przez te dwie osoby (autorow).
      Ciekawi mnie czy autorzy zadali sobie trud i poznali te osoby w tzw" realu" ,
      chyba jednak tak, bo piszac ksiazke, przytaczajac fakty i opinie nie mogliby
      tego robic ot tak....na podstawie samych roznow wirtualnych......bo to
      swiadczyloby ze zaczatowani napisali ksiazke o zaczatowanych:-)))
      Jeszcze raz podkreslam kazdy ma inna opinie na ten temat, dla mnie ksiazka ta
      jest , coz....sadzac po recenzji- delikatnie sie wyrazajac w stylu
      czasopisma "Wrozka"
      Kazdy z nas jest inny i kazdy czego innego szuka na chatachi inaczej sie
      zachowuje
      Sadzac po recenzji , ksiazka ta opisuje wszystkich wchodzacych na chaty jako
      ulomniakow, grubasow, niedorozwinietych, nieszczesliwych, samotnych itd
      itp,,,,,a lacze internetowe az rzazy sie od atmosfery flirtu i seksu......
      Wszyscy szukaja zon i mezow.....
      Tak moze bywa w poczatkowej fazie bywania na chatach......czy mozna flirtwoac
      przez 6-7 lat????? Brak rozsadku....
      No, ale autorom do nastepnej tzw"fazy" nie dane bylo dojsc......i ...napisali
      co napisali. Bog z nimi:-) Zycze im zeby zarobili na tej ksiazce
      Co jest prawdopodobne bo wielu ludzi bedzie sie utozsamialo z opisywanymi
      postaciami i ja zakupia.....
      Ech, nie znosze ignorantow:-)))))))
      • tommy_di Re: Cybermiłość 04.12.05, 16:04
        Ja wchodze na i-net nie dla sexu zdecydowanie albo zeby kogos znalesc :)
        Moze to smiesznie zabrzmi ale moja dziewczyne spotkalem pierw na i-necie ...
        dopiero potem w realu ... ale kwestia jest taka ... bez magii swiata
        rzeczywistego ... ten swiat i-netowy jest tylko malym procentem tego co mozemy
        uzyskac od zycia w ... realu

        Pozdrowka
    • ksiezniczkawirtualna Re: Cybermiłość 04.12.05, 07:59
      mamac2 napisała:

      > Mało odkrywczy tekst. Szczególnie dla tych, którzy czytaja go w necie.
      Zgadza sie mamac2.
      Ksiazka "Zaczatowani" dla osob korzystajacych z chatow bedzie bardzo nudna.
      Bo czoz jeszcze ja od 6 lat bywalczyni Paltalka, przedtem roznych chatow na WP
      moglabym sie nowego dowiedziec?
      To jest tylko punkt widzenia dwoch osob ktore ta ksiazke napisaly, informacje
      o "wirtualnych postaciach" zebrane przez te dwie osoby (autorow).
      Ciekawi mnie czy autorzy zadali sobie trud i poznali te osoby w tzw" realu" ,
      chyba jednak tak, bo piszac ksiazke, przytaczajac fakty i opinie nie mogliby
      tego robic ot tak....na podstawie samych roznow wirtualnych......bo to
      swiadczyloby ze zaczatowani napisali ksiazke o zaczatowanych:-)))
      Jeszcze raz podkreslam kazdy ma inna opinie na ten temat, dla mnie ksiazka ta
      jest , coz....sadzac po recenzji- delikatnie sie wyrazajac w stylu
      czasopisma "Wrozka"
      Kazdy z nas jest inny i kazdy czego innego szuka na chatachi inaczej sie
      zachowuje
      Sadzac po recenzji , ksiazka ta opisuje wszystkich wchodzacych na chaty jako
      ulomniakow, grubasow, niedorozwinietych, nieszczesliwych, samotnych itd
      itp,,,,,a lacze internetowe az rzazy sie od atmosfery flirtu i seksu......
      Wszyscy szukaja zon i mezow.....
      Tak moze bywa w poczatkowej fazie bywania na chatach......czy mozna flirtwoac
      przez 6-7 lat????? Brak rozsadku....
      No, ale autorom do nastepnej tzw"fazy" nie dane bylo dojsc......i ...napisali
      co napisali. Bog z nimi:-) Zycze im zeby zarobili na tej ksiazce
      Co jest prawdopodobne bo wielu ludzi bedzie sie utozsamialo z opisywanymi
      postaciami i ja zakupia.....
      Ech, nie znosze ignorantow:-)))))))
      • ksiezniczkawirtualna Re: Cybermiłość 04.12.05, 08:08
        Do P.Gomuly:-))

        Nigdy nie bylam w pokojach gdzie gra sie muzyke.....nie bawi mnie to, ja
        dyskutuje i chodze tylko tam gdzie sa dyskusje, wiec nie probuj mi przyklejac
        nicka z twojej ksiazki:-)) i doszukiwac sie kogos znajomego.
        Ja Cie nie znam
    • aristo12 Re:tommy- wirtual i real 04.12.05, 17:36
      Pieknie to powiedziales- wirtual to swiat demo, kukielkowy. Tylko real sie
      liczy. A w necie mozna sie wylacznie pobawic:)) Powodzenia.
    • baronszczecinski Re: Cybermiłość 05.12.05, 19:30
      Uwarzam ze zostalem pominiety.Nie zasluzylem sobie na taki brak
      szacunku.Poswiecilem paltalkowi prawie 6 lat.Staralem sie zrobic jak najlepsze
      wrazenie.Poznalem wszystkich,i To ja znam wszystkie najciemniejsze strony
      paltalka.
      TO JA JESTEM LEGEDA PALTALKA !!!
      • wspolautor-jg legendarny baron 05.12.05, 20:25
        NIkt z waznych i z zasadami nie zostal pominiety:)) Znana mi jest
        Twoja "sanatoryjna"strona domowa, bo sam ja mi polecales. Jedyne , co moge
        powiedziec- kup ksiazke. A z Twojej wiedzy o najciemniejszych stronach Paltalka
        jeszcze - jesli pozwolisz- skorzystamy z przyjemnoscia :)6 lat na Paltalku to
        juz naprawde zywa legenda. Pozdrowienia:)))))
        • wini-e Re: legendarny baron 05.12.05, 23:45
          Zaintrygował przytoczony fragment książki. Chętnie przeczytam;-)
          Zdumiały komentarze ( w większości). Ksiązka jeszcze się nie ukazała, a już
          budzi tak ogromne emocje. Tylko pogratulować autorom;-))) Węszę sukces
          wydawniczy.

          Najzagorzalszym dyskutantom radzę wziąć "na wstrzymanie", bo sie wypalą i ognia
          nie starczy na komentarze po lekturze całości;-)))
          Pozdrawiam serdenie
          • ktosia40 Re: legendarny baron 06.12.05, 08:04
            Zgadzam sie z Toba calkowicie, mnie irytuje wiele wypowiedzi dotyczacych tej
            ksiazki, bo jak mozna nie czytajac tej pozycji wydawac sady? Bawic sie w
            krytyka nie majac odpowiedniego przygotowania (napisane celowo) chyba, ze
            rzeczywiscie wsrod piszacych znajduja sie zawodowi krytycy literaccy. Smiem
            tez podejrzewac, ze te wszystkie oponujace osoby maja cos czego sie obawiaja by
            ujrzalo swiatlo dzienne, bo jesli ktos rzeczywiscie bawi sie tylko na czatach
            uwazam, ze jego obawy sa bezzasadne.Pozdrawiam zarowno zwolennikow jak i
            przeciwnikow jeszcze nie przeczytanej pozycji.
            • ksiezniczkawirtualna Re: legendarny baron 07.12.05, 04:40
              Legendarny monte wyluzuj.
              Dyskusja trwa , jak ma jej nie byc skoro dwie osoby wykorzystaly innych ludzi i
              opisaly ich?
              Ciekawe czy opisali tez siebie , co robili na privach z tymi ludzmi? Skad znaja
              takie pikantne szczegoly?
              • wspolautor-jg ksiezniczka ... wydumana :-) 15.12.05, 04:59
                Tylko bez skojarzen prosze :-)
                Autorzy są bystrymi i doświadczonymi obserwatorami. Sytuacje na czacie
                powtarzają się. Czatowicze też się powtarzają (mnożą się tylko ich nicki,
                pikantne też). Ludzi tu nie ma, z imienia i nazwiska (patrz w profile i palinfa
                nicków). Są tylko duchy, z którymi rozmawiamy na privach. My się dobrych duchów
                nie boimy tylko się z nimi zaprzyjaźniamy. To nas uduchawia.
                Pozdrawiam "ducha" ksiezniczki :-)
                Jerzy Gomuła

                PS. Prawdziwy czat to privy.








    • ks_proboszcz ZARĄBISTA OKŁADKA 07.12.05, 05:23
      Drodzy parafianie !

      Obejrzalem okładkę. No.....zarąbista, hehe. No czego to ci graficy nie
      wymyślą, hehe. Na okładkę brewiarza nie nadaje sie, hehe
      Każdy egzemplarz książki powinien być obowiązkowo pokropiony święconą wodą.
      Na wszelki wypadeczek. Tylko skąd tyle wody święconej wziąć ?

      Amen.
    • alicechance ksiezniczkahaha 07.12.05, 13:20
      Czy ty nigdy nie czytasz zadnych gazet? I ksiazek? W tym swietle wszyscy
      wykorzystuja wszystkich. Az tak bardzo zostalas wykorzystana? Podali twoje
      namiary? Nazwisko? A historia moze byc moja, albo mojej kolezanki. Chyba
      niewiele masz wspolnego z arystokracja.
      Zgadzam sie z ksiedzme proboszczem, ze okladka jest zajebioza;))))
    • paltalkowiczka Re: Cybermiłość 07.12.05, 13:54
      Ja nie rozumie!.Dlaczego tak wsciekaja sie osoby ktorym sie wydaje ze sa
      opisane.Ktorzy pisza ze zostaly wykorzystane i ich sekrety wirtualne wyszly na
      swiatlo dzienne?.Czy wam sie w glowie juz poprzewracalo?Czy Ty jedna z druga
      macie wogole pojecie ,ze te niby wasze wirtualne cyber milochy moga sie
      powtarzac i powtarzaja sie prawie u kazdego paltalkowicza?Osobiscie ja moge sie
      podpisac pod ta ksiazka rowniez.Nie raz nie dwa zdarzylo mi sie zakochac,nie
      raz nie dwa mialam cyber sex.Ksiazka napisana jest dlatego ze sytuacje sie
      powtarzaja..i powtarzac beda...Jak net istnieje.Dobrze ze jest
      napisana,pokazuje wirtualny swiat,w ktorym zadza swoje prawa.Ktory jest taki a
      nie inny.To nawet nie o was drogie Panie,nie czujcie sie tak zaszczycone.Autor
      pokazuje umysl czlowieka i reakcje na internet,na swiat przed kaputerem.Uwarzam
      ze odwalil kupe dobrej roboty.Ja osobiscie mu gratuluje.Uwarzam ze internet
      jest wspanialym zrodlem do prac psychologicznych,ze wzgledu ze powstal
      niedawno,ze wzgledu ze ludzie i ich reakcje sie powtarzaja.Ze wzgledu na to,ze
      mozna bedzie pomoc tym zalamanym ludzia cierpiacym na cybermilosc.Cybermilosc
      potrzebowac bedzie cyberterapii,i to bedzie napewno nowa dziedzina...
      Kazdy ma w domu kaputer,kazdy ma internet.To nowosc i bedzie potrzebowac nowego
      zrozumienia.Nowych lekarstw.
      Co kolwiek nowego powstaje-po jakims czasie ukazuje sie antidotum.
      Ta ksiazka w pewnym sensie mi to antidotum przypomina.
      Pozdrawiam autora
      • alicechance Re: Cybermiłość 07.12.05, 14:34
        Paltalkowiczka. 100 procent racji. Wreszcie jakas normalna ! A jak tak czytam
        te wasze wypowiedzi, to bleeeeeeee. Coscie tacy obrazalscy? Nic co ludzkie nie
        jest nam obce. Lepiej milczec ?
      • wspolautor-jg cybermilosc - tendencje i prawa 07.12.05, 18:41
        Taka była intencja autorów: pokazać historie które lubią sie powtarzac,uchwycic
        tendencje i prawa panujące na czacie. Na ciekawych przykładach.
        Przyjemnej lektury życze i pozdrawiam
        Współautor - JG
        • maggi02 Re: cybermilosc - tendencje i prawa 07.12.05, 20:25
          A ja sadzialm, ze to ksiazka o milosci :-], a tu tendencje i prawa ... hm,
          zapewne cos i o swobodzie (nie mylic z wolnoscia)w niej sie znajdzie,
          przypuszczam, ze wielu czytelnikow sie zawiedzie jesli tak; wspolautor, jak
          widze, raczej nie poszerza, a zmienia w ostatniej wypowiedzi krag czytelnikow
          do ktorych jest; czyzby z lekkiego "czytadelka" (przepraszam za okreslenie)
          nagle przerodzila sie "cybermilosc" w studium psychologiczno-prawnicze dla
          czatujacych?
          jesli tak, to gratuluje pomyslu i cieplo pozdrawiam operatywnego wspolautora :-]
    • paltalkowiczka Re: Cybermiłość 07.12.05, 21:11
      Czym ze jest paltalkowy czat?Jak nie pobudzeniem ludzkiego zmyslu fantazjowania?
      Dopomagany skrzetnie kamerkowym urokiem ciala,pobudzajacym meskim glosem,i
      namietnym kobiecym wzdychaniem.KAzdy z nas dobrze wie, ze nic tak w zyciu
      czlowiekowi nie wychodzi jak idealizowanie,lub obgadywanie.Dlatego oczywiscie,
      bo ludzki umysl lubi popadac w krancowosc.
      Pamietam ten dzien jak pierwszy raz slyszalam naszych polsko-amerykanskich
      braci zza wielkiej wody.To bylo w pokoiku ''zawodowcy''.Boze jakiez
      poruszenie..Polonia..oh i ah...
      Puzniej milosc jedna,druga.Rozgoryczenie ktore przyszlo po poznaniu faceta z
      paltalka ,o maly wlos wpedzilo mnie w depresje.Sa pary ktorym sie udalo,ja
      czekalam za mezem.Smieszne? Jasne ze smieszne,ale jakiez prawdziwe, kryjace sie
      w umysle prawie kazdej samotnej kobiety siedzacej na paltalku latami.Ktora sie
      przyzna ze czeka za swoim szczesciem? Zadna.Kobieca godnosc nie pozwoli
      przyznac sie do samotnosci lub do kleski w realu.Tak wlasnie spedzilam kilka
      pieknych swoich lat na paltalku.Zmarnowany czas DLA MNIE-bo o sobie pisze.Kazdy
      z nas jest inny i kazdy szuka czegos innego.Nie szukalam kolezanek czy
      kolegow.Szukalam faceta z ktorym mogla bym isc,nie na sile,podswiadomie,i
      swiadomie.
      No ale jak mozna sie poznac prawdziwie ,byc szczerym do konca,jak dzieli kawal
      swiata,mowa ciala,ukrywane emocje i ekran monitora?Czlowiek w zyciu realnym ma
      trudnosci z odnalezieniem tej drugiej polowki,a na internecie dostaje tylko jej
      fantazjowany obraz.Najgrosze jest to ,ze wielu mezczyzn nie udaje.Najgorsze
      jest to, ze wina lezy w nas samych i w naszym idealizowaniu.Internet jak
      zaczarowany krysztal-pomaga zobaczyc cos co chcemy zobaczyc.Tak daleko posuwaja
      sie ludzie w pokoikach do fantazji ze zalozone klany prawie oddawaja
      rzeczywistosc-czuja sie dokladnie jak w gronie.Maja swoje
      autorytety.Zadza,dowartosciowuja sie,chwala,chca byc podziwiani,marzenia sie
      spelniaja za szklana zapora ekranu.Zapominaja o zyciu w realu.A to jest
      grozne.Ja wpadlam i nie jedna wpadla.Nie byla to strata czasu,alez skad,bylo to
      doswiadczenie z ktorego potrafilam wyciagnac wnioski.Internet jak zycie oddaje
      to-co chcemy zobaczyc.Pijak jadac do madrytu bedzie szukal budki z piwem ,
      bedzie opowiadal o madrycie na podstawie budek z piwem.Inny natomast bedzie
      zwiedzal koscioly..itd.Uwarzam ze trzeba pisac o chatach,trzeba pisac duzo i
      smialo.Ludzie musza zrozumiec,ze za ekranem siedza dobrzy ludzie, jak i
      oszusci,zlodzieje,klamcy i naciagacze.Na paltalku nikt ci nie napisze,uwarzaj
      mala bo to klamca i naciagacz,chocby dlatego ze to sa slowa pisane i boja sie
      ze mozesz im zrobic gnoju.Przesylajac text do innego,albo nagranie.Wiec zmowa
      milczenia.Puzniej naiwnosc zostaje wyplacona kopem w dupe.Ale uwarzam ze trzeba
      ostrzegac,ostrzegac i jeszcze raz ostrzegac.To nie jest tylko cybersex,muza,czy
      gadanina.Tu w wielu wypadkach chodzi o uczucie,ktorzy ci wyrafinowani potrafia
      wykorzystac zza monitora.Na koniec napisze ze uczucie milosci i zaduzenia jest
      dokladnie takie samo zza szklanego ekranu,jak i w realu.Uczucie
      zazdrosci,rowniez jest takie samo.Niestety emocje sa takie same jak w realu.To
      jest wlasnie tym niebezpiecznym i pieknym czarem ludzi zaczatowanych.Odczuwanie
      emocji nie zachodzi w procesie logicznym,niestety.
      Pozdro.
    • brave-blonde <a href="http://jerzy-gomula.webpark.pl/" target="_blank">jerz 08.12.05, 15:35
      jerzy-gomula.webpark.pl/
      bez komentarza
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka