Dodaj do ulubionych

Bursa u zakonnic

14.08.06, 17:08
Glosujcie dalej na Populizm i Socjalizm idioci...
Obserwuj wątek
    • kamyk_niebieski Re: Bursa u zakonnic 14.08.06, 17:35
      Dobrze, ze dziewczyny maja gdzie mieszkac na poczatku. Na calym swiecie tak
      jest, ze trzeba kiedys zaczac i nie jest lekko - nikomu chyba na starcie.Moze
      gdy sa bogaci rodzice, ale czesto honor nie pozwala z tego czerpac, albo
      rodzice skapi tez sie zdazaja. W PRL naturalnie bylo wysmienicie - kraj mlekiem
      i miodem plynal i wodka, to bylo fajnie. Walczcie dziewczyny, korzystajcie ze
      swojej malej szansy.
      • uwolnic_cyce Re: Bursa u zakonnic 14.08.06, 19:13
        Wszysko jest bardzo fajnie.Dobrze, że młode dziewczyny mają taką szansę, ale
        kto za to płaci?Caritas ma szczytną misję ale rękę trzyma w panstwowej
        kasie.Wiec jednym Panstwo pomaga( np.zapyziali rolnicy z trzema ha i jedną
        krową) a innym nie. Co prawda sprawiedliwości społecznej nie ma, bo byc nie
        może. Ludzie nie byli, nie są i nigdy nie będą równi.Jedni mają głowę do
        interesów a inni nie, jedni mają słuch muzyczny a inni nie itd.
        • fletniapana co za upór ! 14.08.06, 20:19
          Zobacz sobie na sprawozdania finansowe Caritasu i przestań powtarzać ze to za
          państwowe pieniądze. Caritas otrzymuje od państwa dotacje na określony cel bo
          jest w stanie go zrealizowac taniej niz inni (np.kolonie dla dzieci wiejskich
          itp). Jednak większość funduszy Caritasu pochodzi ze zbiórek w kościołach.
          • koreczek7 Sprawozdanie Caritasu 17.08.06, 21:13
            Diecezji Sandomierskiej za rok 2004:

            1. Zobacz, jak wiele kasy pochodzi od państwa - głównie samorządów.
            2. Zobacz, jak mało kasy idzie dla biednych, a jak wiele na wynagrodzenia,
            administrację itp.

            www.caritas.pl/sandomierz/bilans2004/spis.html
            Caritas, podobnie jak wszystkie fundacje - to nie dobre duszyczki troszczące
            się o najuboższych, lecz biznes.
            • vaterunser Re: Sprawozdanie Caritasu 19.08.06, 21:32
              Koreczek 7 napisal:
              "Sprawozdanie Caritasu Diecezji Sandomierskiej za rok 2004:

              1. Zobacz, jak wiele kasy pochodzi od państwa - głównie samorządów.
              2. Zobacz, jak mało kasy idzie dla biednych, a jak wiele na wynagrodzenia,
              administrację itp.

              www.caritas.pl/sandomierz/bilans2004/spis.html
              Caritas, podobnie jak wszystkie fundacje - to nie dobre duszyczki troszczące
              się o najuboższych, lecz biznes."

              Czy uwazasz, ze pieniadze nalezy podzielic i rozdac, czy tez jednak lepiej, zeby ludzie pracujacy za
              wynagrodzenie organizowali zajecia, kolonie, pomoc dla bezdomnych, itd.?

              Napisz, co Caritas, Twoim zdaniem, powinien zrobic z pieniedzmi, ktorymi dysponuje.

              Pozdrowienia

              • koreczek7 Re: Sprawozdanie Caritasu 20.08.06, 10:09
                > Napisz, co Caritas, Twoim zdaniem, powinien zrobic z pieniedzmi, ktorymi
                dysponuje.

                Z zebranymi w formie dobrowolnych datków pieniędzmi niech sobie robi TO, CO
                CHCE.
                Niech wydają nawet na wódkę, panienki, balangi - pod warunkiem rzetelnego
                poinformowania DOBROWOLNYCH darczyńców o tym, co robią z kasą.
                Za niedopuszczalne uważam jednak żerowanie jakiejkolwiek instytucji na
                pieniądzach wyłudzonych z przymusowych podatków. Bez względu, czy to jest
                fundacyjny biznes eksprezydentowej Kwaśniewskiej, czy kościelnego Caritasu.

                Zadaniem państwa jest ochrona bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego,
                zapewnienie ochrony prawnej, zapewnienie infrastruktury komunikacyjnej - i nic
                więcej. Państwowa "dobroczynność" zawsze kończy się korupcją, marnotrawstwem,
                układami i zyskami pasożytująch cwaniaków.

                Pozdrawiam serdecznie
    • tkokoszka Re: Bursa u zakonnic 14.08.06, 17:39
      Bardzo miły artykuł. Nikogo nie obraża ani nie oskarża. Wbrew temu co mówi TV, radio i wiele innych gazet pokazuje że jak się chce to można.
      Jednocześnie odrobinę smutny - 1kPLN/mies. to b. mało. Ale cóż - taki mamy kraj jak ludzie którzy polityków wybierali.
      • anka401 Re: Bursa u zakonnic 14.08.06, 18:29
        tkokoszko, nie obwiniałabym polityków i kraju za niskie zarobki. Właściciele
        sklepów jeżdżą świetnymi samochodami, wyjazdy w Alpy, zagraniczne koncerty,
        inwestycje w nieruchomości, hi life każdego dnia. To od nich zależy ile ze
        swojego utargu dadzą pracownikowi.
        Miło się czytało ten tekst. Fajnie, że jest ktoś taki, kto pomaga dziewczynom
        dając wędkę a nie rybę, ale... troszcząc się o to, co dziewczyny na tę wędkę
        złowią.
        • enlightened Re: Bursa u zakonnic 14.08.06, 19:09
          > nie obwiniałabym polityków i kraju za niskie zarobki. Właściciele
          > sklepów jeżdżą świetnymi samochodami, wyjazdy w Alpy, zagraniczne koncerty,
          > inwestycje w nieruchomości, hi life każdego dnia.
          .
          To zostan wlascicielem sklepu i nie narzekaj... Glupota ludzi nie ma granic -
          to PANSTWO jest odpowiedzialne za male zarobki, bo zmusza pracodawcow do
          placenia haraczu na ZUS, i inne zlodziejskie podatki. Gdyby nie to, to kazdy w
          tej chwili moglby zarabiac dwa razy wiecej, zamiast placic na darmozjadow...
          • piotrecki5 do enlightened 14.08.06, 20:32
            nie znalem tego cytatu reagana, ale jest swietny. to musial byc naprawde madry
            czlowiek.

            apropos burs, to w normalnej i zdrowej gospodarce taka instytucja nie jest
            potrzebna. a dla wielbicieli kaczynskiego i millera mam prosbe aby pamietali, ze
            jesli panstwo da wam choc 1zl, to 5zl odbierze od was w podatkach. i chocby
            rydzyk i kwachu zarzekali sie na swe matki ze jest inaczej, nie badzcie naiwni.

            drodzy polacy, zacznijmy myslec...
            • myslacyszaryczlowiek1 Re: do enlightened 14.08.06, 20:55
              > jesli panstwo da wam choc 1zl, to 5zl odbierze od was w podatkach. i chocby
              > rydzyk i kwachu zarzekali sie na swe matki ze jest inaczej, nie badzcie naiwni.

              Niech odbiera, tylko problem w tym aby te pieniądze trafily tam gdzie są
              potrzebne. A nie np. na gigantyczną iformatyzację ZUSu w rezulatacie trzeba płacić
              w trzech przelewach, a na 53 więcej kosztuje przelew niż wartość przelewu. I za
              każdym razem wypełniać pesel, nip. Tak jakby ZUS nie umiał tego rozdzielić. A w
              skali kraju gigantyczne pieniądze trafiają do najdroższych banków w Europie.
              Nieżle musiały podsypać komu trzeba aby taką bzdurę ktoś wymyślił.
              Inne bzdury np. szkolenie BHP dla sprzedawczyń, nauczycieli. Badanie gniazdek.
              Zeszyciki w których się notuje mycie rąk.
              Państwo bardzo lubi nakładać para podatki na grupy zawodowe np. doradzców
              podatkowych. Wystarczy tak skomplikować podatki, że przeciętny mały bizmesmen
              się nie połapie. W rezultacie cała para idzie w gwizdek i oodechciewa się
              wszystkiego w tej Polsce.
            • enlightened Re: do enlightened 14.08.06, 22:41
              Nie bylo, i juz chyba nie bedzie, prezydenta ktory popieral Kapitalizm tak
              gorliwie jak Ronald Reagan. Obnizyl podatki, dokopal zwiazkom zawodowym, i
              pomogl ludziom zakladac wlasne firmy. W duzej mierze, dzieki niemu USA jest
              nadal potega gospodarcza.
              • anka401 Re: do enlightened 15.08.06, 21:43
                a czy ja narzekam? Nie należe do narzekających osób:)
                Po prostu nie widze winy panstwa w tym,że pracodawcy (właściciele sklepów)
                kiepsko płacą swoim pracownikom.
                To kwestie międzyludzkie a nie wagi państwowej...
                • koreczek7 podstawy ekonomii 17.08.06, 21:26
                  Oczywiście, że winą państwa są niskie zarobki pracowników najemnych.
                  To państwo nakładając na pracę podatki i parapodatki wyższe niż na jachty,
                  koniaki i lusksusowe limuzyny z jednej strony zniechęca do tworzenia miejsc
                  pracy, (przez co jest bezrobocie w którym mozna oferować armii chętnych marne
                  zarobki), a z drugiej strony pracownikowi po ograbieniu przez fiskusa zostaje
                  tak mało.
                  To państwo tworząc bariery w zakładaniu i prowadzeniu małych firm tworzy armię
                  ludzi, którzy mogą zająć się tylko pracą najemną - bo własnego biznesu nie
                  otworzą - z winy państwa.

                  A ponieważ mamy demokrację i o losach oraz kształcie państwa decydujemy my
                  sami - nie żal mi tych dziewuch. Niech tyrają durnoty za psie grosze, niech
                  kiszą się w klitkach - dobrze im tak, skoro głosowały na socjalistów
                  (poprzednio bezbożnych, obecnie pobożnych). Albo były tak głupie, że wcale nie
                  głosowały.
                • klaranyc Re: do enlightened 18.08.06, 16:01
                  Panstwo samo kiepsko placi pracownikom - urzednik w ministerstwie - 2
                  falkultety, 2 jezyki obce - dostaje 1200 zl. Niedawno GUS wycenil na te wlasnie
                  sume prace gospodyn domowych, a nie musze chyba dodawac, ze gospodyni zadne
                  wyksztalcenie nie jest potrzebne.
                  • koreczek7 Zarobki sa dużo wyższe niż 1200 zł 19.08.06, 10:01
                    Te 1200 to jedynie to, co zostaje pracownikowi po zaj...niu im przez
                    złodziejskie socjalistyczne państwo haraczy. Nie tylko podatku dochodowego PIT,
                    również rzekomuch składek (w rzeczywistości kolejnych podatków) ZUS.
                    Lecz to nie koniec - przy każdym zakupie ceny podwyzszają podatki i parapodatki
                    zawarte w cenach towarów i usług. Podwyzszają znacznie - benzyna bez podatków
                    kosztowała by 2 zł, a chleb złotówkę.
                    Centrum im. Adama Smitha obliczyło, że gdyby nie podatki, to obecna płaca
                    minimalna miała by wartość nabywczą mniej wiecej obecnych 3000 zł.
                    Oczywiscie podatki są niezbędne, lecz w wysokości max. 20%, a nie około 80%,
                    jak dziś.
                    Głosujcie dalej na socjalistów, utrzymujcie armię pasożytów
                    ("rencistów", "bezrobotnych", urzędników, rolników itp.). Zadowalajcie się
                    ochłapami.
                    Słodkiego, miłego życia na granicy ubóstwa, hehehehehe
        • nett1980 Re: Bursa u zakonnic 17.08.06, 22:15
          ejj bez przesady , moj znajomy wozi sie przecietnym autem , mieszka w dwoch
          pokojach , raz juz zbankrutowal , owszem ma dwa sklepy w duzym miescie,ale w
          tym roku poraz pierwszy od wielu lat pozwolil sobie na 2 tygodnie wakacji .To
          jakies leninowskie , ze bogaty to musi wszystkim sie dzielic.W empiku popytaj
          sie o dochody sprzedawcow, to te 1000 zl tam to marzenie .
    • koniec.wieku Re: Bursa u zakonnic 14.08.06, 20:42
      Okropna jest ta siostra Ewa. Przez jakiś czas wykańczała mnie psychicznie.
      Dobrze, że to już są tylko wspomnienia
      • xara8 Re: Bursa u zakonnic 14.08.06, 21:25
        Cos wiecej..?
        • koniec.wieku Re: Bursa u zakonnic 15.08.06, 00:33
          trudno powiedzieć, jak to sie dzieje. Jest okropnie dominująca, czujesz się przy
          niej jak nic nie warte g...., potrafi swoimi gestami i postawą (nie słowami - bo
          te są prawie zawsze "gładkie") rozsiewać tak silny niepokój, że nie wiesz już,
          co jest dobre a co złe - tylko to co się siostrze spodoba, albo nie.Od jakiegoś
          czasu nie mam już z nią ściślejszego kontaktu, ale wspomnienie jej osoby budzi
          we mnie delikatnie mówiąc wstręt. Kiedyś rozmawiałam na jej temat z kilkoma
          innymi dziewczynami i byłyśmy zgodnie w swoich odczuciach, ale każda bała się
          przyznać do tego i oficjalnie porozmawiać na jej temat np. z dyrekcją.Jest
          podziwiana przez wielu i potrafi się zaprezentować, ale przebywanie z nią w
          bliskości - i do tego w relacji zależnej- często bywa niemożliwe. Tak było u mnie.
          • oladios Re: Bursa u zakonnic 15.08.06, 02:09
            Podoba mi sie ta inicjatywa .
            Mam nadzieje , ze bedzie wiecej takich -
            jakos nie wierze , ze czasy sie poprawia :/
          • alpepe Re: Bursa u zakonnic 15.08.06, 11:25
            tyle,że jakby ona nie była taka okropna, to by nie była też taka skuteczna. Niby
            dlaczego miałaby się cackać z dziewczynami? To i tak pestka, w porównaniu z tym,
            jak potrafi dokopać prawdziwe życie, więc taki trening jest w gruncie rzeczy
            pozytywny.
    • maszkarona Re: Bursa u zakonnic 15.08.06, 12:48
      "Dziewczyny mogą pracować za minimum 1 tys. na rękę, tylko na cały etat i tylko
      legalnie - na umowę o pracę."

      osz k..wa! który absolwent po wyższych studiach ma takie warunki!
      • convalya Re: Bursa u zakonnic 15.08.06, 18:31
        Wujęłaś mi to z ust. Znajomi moich kuzynów, ludzie tuż po dwudziestce. Chłopak,
        wykształcenie średnie bez matury pracuje na stacji benzynowej i zarabia około
        1500 na ręke. Dziewczyna ma wykształcenie wyższe, pracuje w biurze, zarabia
        niecałe 1000 zł netto. Paranoja to chyba niewystarczające określenie.
        • illiterate Re: Bursa u zakonnic 16.08.06, 02:12
          Tak, tylko chlopak bedzie byc moze nalewal te benzyne do konca zycia - za te
          sama forse. A dziewczyna, o ile ma glowe na karku, awansuje zyciowo i
          finansowo. W takich sprawach proste przeliczenia nie dzialaja.
    • klaranyc Po co bursa? 16.08.06, 03:47
      Mozna wynajac czesc mieszkania za 400-450 zl, za reszte jesc i troche
      zaoszczedzic. W taki sposob radza sobie ludzie po bardzo dobrych uczelniach,
      ktorzy zarabiaja podobnie. Dziewczyny ze sklepu raczej nie powinny narzekac.
      • illiterate Re: Po co bursa? 16.08.06, 09:00
        Tylko, ze ludzie po dobrych uczelniach sa juz zaczepieni w miescie.
        Dziewczyny z terenow bylych PGR-ow - nie. Czesto tez brak im oglady i
        smialosci, czesto nie wiedza co, jak i gdzie, w przeciwienstwie do
        wyszczekanych i obrotnych studentow. No i czesto rodzice by ich do miasta nie
        puscili, bo sie by o nie zwyczajnie bali - zakonczenie historii z
        poczatkiem 'laduje w wielkim miescie z jedna walizka, jestem na dworcu i co
        dalej' wcale nie musi byc takie rozowe, jesli nie ma na czyja pomoc liczyc, nie
        sadzisz?
        • klaranyc Re: Po co bursa? 18.08.06, 15:58
          Studenci nie zawsze sa zaczepieni, bo czesto przeprowadzaja sie do innego
          miasta niz to, w ktorym mieszkali podczas studiow. Obecnie coraz wiecej
          studentow studiuje tez na prowincji, bo filii uczelni namnozylo sie ze az
          strach. Nie mieszkaja wowczas w miastach, a w miescinach u rodzicow>
          Nie pusciliby rodzice? Przeciez mowimy o doroslych osobach, nie o licealistkach.
        • maszkarona Re: Po co bursa? 19.08.06, 14:26
          Co znaczy zaczepieni? kończy się studia, wypad z akademika i zaczepienia nie ma.

          Zaczepieni to są miejscowi mieszkający u rodziców.

          Poza tym, ja wiem ze to tylko artylul, ale mimo wszytko malo który student moze
          sobie pozwolic na wynajecie kawalerki z kolezanka/kolega w centrum Warszawy. W
          dodatku umeblowanej! A taki przyklad byl wlasnie podany. Dziewczyna dojze zd
          zająca z Pragi na Urysnów zostala przedstawiona jako męczennica, a przecież
          takie dojazdy w Warszawie to normalka. Ludzie cale życie dojeżdzają z Piaseczna,
          czy z Marek do centrum i nie wszyscy mają samochody.
          Jak dla mnie te dziewczyny mają relatywnie wygorowane wymagania placowe i
          mieszkaniowe wlaśnie w porównaniu z tym na co molgą liczyć absolwenci. Fakt, że
          nie mają przed sobą perspektywy rozowju zawodowego dziala tylko na niekorzyść,
          gdyż oczekiwania już mają (względnie duże), a one pewnie z czasem będą rosly, z
          realizacją pewnie bedzie trudniej. Z drugiej strony nie bylabym taka prewna czy
          nie mają szans na rozwój, zważywszy że jest sporo ludzi z wyksztalceniem średnim
          którym udalo się sporo osiągnąć, zawsze też można iść na studia zaoczne. Tak
          więc tylko od nich zależy, czy odbiją się od dna. Nie powinno się ich jadenak
          przedstawiać jako osób w trudnej sytuacji, no bo co wtedy powiedzieć o
          absolwentach na stażu za 700 zl wynajmujących 15 m suterene bez mebli w 4 osoby
          i dojeżdżających codziennie z Rembertowa na Mokotów? Tacy ludzie niejednokrotnie
          mają jeszcze nad sobą kredyt studencki i co z tego, że za jakiś czas pewnie
          zaczną zarabiać więcej, że mają sznsę na zdolność kredytową skoro muszą przejść
          przez pieklo niewyobrazalne dla tych dziewczyn z bursy, które przeciez
          perspektyw na rozwój nie są wcale pozbawione. One też mogą zapisać się na studia
          i zaciągnąć kredyt, zamieszkać w akademiku, jeśli tylko chcą. Ich wybór.
          • super.kinia Re: Po co bursa? 20.08.06, 22:40
            Artykuł strasznie mnie rozzłościł, bo ja skończyłam studia na UW, a tyram na
            pseudo asystenckim stanowisku, za niewiele ponad tysiąc. I co ktos się mna
            przejmuje? Ktoś daje mi jesć, opłaca mi mieszkanie? Daje na bilet miesięczny? A
            te pannice w swojej beznadzieji i miernocie pokończyły jakieś zawodówki, czy
            LO, ale juz bez matury i przeciez wszystko im się należy. No tak bo pochodzą z
            biednej rodziny.

            A co do rodzin na wsi, hm nigdy nie jest az tak biednie zeby nie było co jeść,
            bp jak jest kawałek pola, to zawsze można coś zasiać, zasadzić i jest co do
            gara włożyć, chociażby kartofle. A w mieście? Nie masz co jeść, to zdychaj,
            albo do jadłodajni dla bezdomnych.
            • trollomsmierc Re: Po co bursa? 21.08.06, 21:11
              ehhh dziewczyno, jakas beznadziejna i zapiekla, skonczylas juz studia masz te
              25 lat , a tu mowa jest o 20-latkch bez perspektyw. Ty sobie wyjedziesz za
              jakis czas na ciepla posadke, poznasz inteligentego Angola i na starosc dolce
              vita, a one moze maja jedyna szanse w zyciu...Jestes przyszloscia inteligencka
              narodu czy tylko wykaszalcenstwem?
              • super.kinia Re: Po co bursa? 21.08.06, 21:56
                mam 23 a nie 25 lat

                nie wyjeżdzam na żadna ciepłą posadkę

                nie mam w planach poznawania żadnego, jak to określiłaś "Angola"

                nikt mi nie pomagał ani zdać matury, ani dostać się na studia, ani na nich
                utrzymać. A one mają taką samą szansę jak wszyscy inni.
                • trollomsmierc Re: Po co bursa? 21.08.06, 22:58
                  No fajnie ,ze jestes taka dzielna , aaa czy mialas niewydolnych wychowawczo
                  rodzicow , slabo zaradnych , dla ktorych przeczytanie jednej ksiazki to
                  osiagniecie zycia? Teraz to dla ciebie wydaje sie dziwne ,ale za 10 lat jak tak
                  sie bedzie to wszystko rozwijalo , to bedziesz dzieki ,temu co juz teraz
                  osiagnelas bogatym czlowiekiem, to procentuje, a jesli nie bedziesz jakas
                  bogata, to mam nadzieje ,ze bedziesz robila to ,co w zyciu lubisz,a one beda
                  marzyly zeby juz byc na emeryturze u boku wasatego macho. Nie zazdrosc im , po
                  co ci to.. Czytalas na forum opisy siostry przelozonej , wiec..
                  • super.kinia Re: Po co bursa? 22.08.06, 09:33
                    nie trzeba mieszkać na wsi popegeerowskiej, żeby mieć niewydolnych wychowawczo
                    rodziców. Wiesz ile moich koleżanek z podstawówki, z rodzicami biednymi jak
                    mysz kościelna, z piątką albo szóstką rodzeństwa, albo tatusiem alkoholikiem,
                    zrobiło karierę? I co mogły pokończyć studia, pracując jednocześnie? Mogły.
                    Nikt im nie dał na kartę miejską, nikt nie zapłacil za dentystę.

                    Trollomsmierc, rozumiem Twoją empatię i sympatię dla tych dziewczyn, ale czy
                    litując się nad nimi faktycznie dajemy im wędkę, a nie przypadkiem rybę?
                    • nett1980 Re: Po co bursa? 22.08.06, 09:49
                      No to dochodzimy do punktu, w ktorym musze juz tylko chwalic twoja
                      inteligencje, bo to chyba twoja najwieksza przewaga ..A moze pobyt w duzym
                      miescie sprawi ,ze rozszerzy im sie swiadomosc i przewartosciuja swoj system
                      wartosci? Jest w naszej kulturze pewna wartosci- pomagac slabszym; rozumiem
                      twoje rozgoryczenie, bo pewnie mialas w podstawowce kolezanki , ktorych
                      glownymi celami w zyciu bylo miec chlopaka , nowy ciuch , a tu prosze teraz gdy
                      juz zaprzepascily swoje szanse ktos do nich reke wyciaga.. Niektorzy pozno
                      dojrzewaja umyslowo , emocjonalnie , ale czy przez to ma nastepowac ich
                      marginalizacja? Moze nigdy nie jest za pozno na nowe zycie?
                      • super.kinia Re: Po co bursa? 22.08.06, 11:19
                        nett1980 napisała:A
                        moze pobyt w duzym
                        > miescie sprawi ,ze rozszerzy im sie swiadomosc i przewartosciuja swoj system
                        > wartosci?

                        to może zamiast na piwo, niech idą do Muzeum Narodowego, albo teatru?

                        >Jest w naszej kulturze pewna wartosci- pomagac slabszym;

                        Tak, jasne. Res miser sacra.

                        rozumiem
                        > twoje rozgoryczenie, bo pewnie mialas w podstawowce kolezanki , ktorych
                        > glownymi celami w zyciu bylo miec chlopaka , nowy ciuch ,

                        napisałam przecież że cięzko pracowały, żeby coś osiągnąc. A ich głównym
                        marzeniem było wyrwać się do lepszego życia, a nie nowy chiuch.

                        a w mieście nie jest lepiej niz na wsi, trochę jak w piosence:

                        Jest takie miejsce na każdej mapie
                        Nie znajdę tu szczęścia nie szukam zwady
                        Chłopaki stąd zwykle idą do pierdla
                        Dziewczyny na autostrady
                        • super.kinia Re: Po co bursa? 22.08.06, 11:21
                          miało być res sacra miser

                          sorki
                        • maszkarona Re: Po co bursa? 22.08.06, 11:28
                          > Dziewczyny na autostrady

                          Niestety, ale to prawda. Dziewczyny z prowincji bez wyszkatlcenia, zaimportowane
                          do miasta często zostają prostytutkami. Zwróćcie uwagę, że one mogą przetrwać
                          tylko w grupie, szanse na samodzielność mają male. Niektórym z nich pewnie się
                          uda zdobyć lepszą pracę, niektóre wyjdą za mąż, ale nie wszystkim. Ta, która
                          zostanie sama nie da rady się utrzymać z pensji ekspedientki, i co wtedy? Powrót
                          na wieś, albo praca w agencji...
                          • trollomsmierc Re: Po co bursa? 22.08.06, 16:39
                            noo podziwiam ,gdzie sa takie madre dziewczyny ?Jak pamietam szkole srednia to
                            zawsze babki byly rozne- i ambitne , i goniace za ciuchem , zabawa. Hmm znak
                            czasow? A jesli jestes taka zdolna i ambitna to jakies stypendia nie
                            przysluguja zdolnym studentkom? To tez forma pomocy , a przeciez poki sie nie
                            skonczy 26 to zycie traktuje jeszcze mlodych ludzi jak osoby nie dokonca
                            dojrzale i sa rozne ulgi itp. pamietam to z wlasnego doswiadczenia , nawet na
                            kolejach niemieckich to obowiazywalo?
                            • illiterate Re: Po co bursa? 22.08.06, 21:48
                              Stypendium naukowe, moj Ty specjalisto od wszystkiego, na UW (dla
                              przypomnienia - stolica, najdrozsze miasto w Polsce), wynosi 150 zeta. Utrzymaj
                              sie za to przez miesiac, kiciu, a potem porozmawiamy.
                              • super.kinia Re: Po co bursa? 23.08.06, 09:17
                                u mnie na wydziale (również UW), za najwyższy próg dawali od 500 do 200zł, w
                                zależności od miesiąca. Oczywiście z tendencjią do wypłacania raczej 200 niż
                                500.
                                Nie da rady się za to utrzymać, jak rodzice nie pomagają.
                                • trollomsmierc Re: Po co bursa? 23.08.06, 11:22
                                  "za najwyższy próg dawali od 500 do 200zł" no to przeciez nie jest 150 jak
                                  pisal madrala powyzej.Oczywiscie nie da sie za to utrzymac ,ale bywa ze za ta
                                  sume musza sie nie raz utrzyma biedne rodziny.Konczac dyskusje jesli nie
                                  bedziemy wyciagac reki z wedka do takich dziewczyn jak w artykule, to dojdziemy
                                  do takiego rozwarstwienia spolecznego jak w Brazylii, tylko takich plaz nie
                                  bedziemy nigdy miec.
                                  A co do dziewczyn na autostradach z prowincji , to sypne paroma imionami:
                                  Alicja -3 jezyki Londyn, Aga - 4 jezyki Luksemburg, Kasia 2 jezyki- Szwecja ,
                                  Basia- 3 jezyki Szwecja, Iza,Agnieszka - 2 jezyki Italia.T
                                  • trollomsmierc Re: Po co bursa? 23.08.06, 11:28
                                    to sa kolezanki z mojego dziecinstwa , ktore nieraz zarabiaja wiecej niz posel
                                    tutaj ,a wyjechaly jeszcze przed wejsciem do unii, no fakt nie pochodzily z
                                    rodzin meliniarskich ,ale tez z klasy sredniej tez nie byly.Jak znam dziewczyny
                                    z prowincji to zadna nie zostala tirowka, a wiadomo jak to jest w malych
                                    spolecznosciach wszyscy o wszystkich wszystko wiedza. A co do kolegow , to tez
                                    jakos zaden w pierdlu nie wyladowal. Demonizujecie ta Polske B. Taki ktos z
                                    prowincji w tzw wlk miescie jest jak Zyd Wieczny Tulacz, czego rozumem i
                                    pazurami nie wydrapal na obcej ziemi , tego nie mial.
                                    • super.kinia Re: Po co bursa? 23.08.06, 13:04
                                      nie demonizuję Polskie B, nic mnie ona nie obchodzi, nie pochodze z takich
                                      rejonów, to nie mój problem i niech martwią się tym Ci, którzy tam mieszkają.

                                      A co do dziewczyn w bursie - pisałam juz wyżej ale chyba udajesz, że nie
                                      widzisz - dlaczego zamiast na piwo, nie chodzą do muzeum, teatru?
                                      • trollomsmierc Re: Po co bursa? 23.08.06, 16:49
                                        Wtracilas cytat bodjaze Pidzamy Porno ,do ktorego sie odnioslem ,wiec nie
                                        jestes z prowincji ,a uwazasz, ze cos wiesz o zyciu tam? W sumie o co "kaman"?
                                        Studenci slyna z chodzenia na piwo , do biblioteki , na wystawy , do
                                        muzeum .Pewnie ty na to wszystko czasu nie tracisz, ale jako studentka jestes
                                        do konca studiow jakos chroniona czyli ok 5 lat. Sa kredyty studenckie ,
                                        stypendia , mozna korkow udzielac ,a te dziewczyny co maja - pol roku na
                                        ustawienie sie , no o co "kaman"???
                                        "Caritas oferuje młodym kobietom mieszkanie i wyżywienie, bilety komunikacji
                                        miejskiej, codzienną prasę, poradniki dotyczące aktywnego szukania pracy oraz
                                        szkolenia przygotowujące do zmierzenia się z warszawskim rynkiem pracy, a w
                                        szczególnych sytuacjach - bezpłatne leczenie stomatologiczne".
                                        "W bursie można mieszkać pół roku. W wyjątkowej sytuacji - miesiąc dłużej. Po
                                        pierwszych dwóch miesiącach dziewczyny zaczynają się dokładać do kosztów
                                        swojego utrzymania".
                                        Moze za bardzo sie tego piwa doczepilas? Ja ,no coz moze wyjde na buraka, ale
                                        teatru nie lubie; kocham kino , ksiazki , fotografike, internet. Do dobrego
                                        pubu tez lubie wyjsc...
                                        • super.kinia Re: Po co bursa? 24.08.06, 08:59
                                          trollomsmierc napisała:

                                          > Moze za bardzo sie tego piwa doczepilas? Ja ,no coz moze wyjde na buraka, ale
                                          > teatru nie lubie;

                                          przypomniała mi się scena z misia "w życiu bym do teartu nie poszedł..."

                                          A piwa się nie przyczepiłam, ale skoro mają się tu odchamić, obyć z życiem
                                          kulturalnym stolicy i nabrać ogłady, to niech nie piją piwska, bo to mogły
                                          robić na wiejskiej potancówce w remizie, tylko niech skorzystają z tego co
                                          oferuje Warszawa. Mają jedną niepowtarzalną okazję i marnują ją.
                                          • trollomsmierc Re: Po co bursa? 06.09.06, 00:18
                                            alez ty generalizujesz
                                            i szablony przykladasz ,a nie przyszlo ci do glowy , ze ja po
                                            prostu teatru , koncertow , cyrku czyli duzych skupisk ludzi nie
                                            lubie? Wole medium bardziej kameralne czyli , kino, lacznie z
                                            Bergmanem. Po prostu wyroslem z wieku ,ze musze cos udowadniac ,
                                            mierzily mnie panny w miescie , ktore w ramach odchamiania sie
                                            lataly na wszelkie mozliwe spektakle,czytaly modne ksiazki ,a
                                            samie z siebie cierpialy na brak prawdziwej pasji ,glebszego zycia
                                            wewnetrznego ; mdlaly na widok aktorow , chocby nie wiem jakimi w
                                            zyciu byli ohydami , taa straszny, czasem genialny potwor Łomnicki
                                            np.
                                            Wiesz co ,wracajac do tematu , ja czytajac artykul jakos nie
                                            zaczepilem uwagi na tym piwie, o tak zwyczajnie inne sprawy
                                            przykuly moja uwage. A ty moze poznaj tez nocne zycie stolicy ,
                                            upij sie z jakims wlk rezyserem moze trafisz na Jarzyne ,ba
                                            Warlikowskiego; jak wrocisz do siebie bedziesz calkiem
                                            ukulturalniona, PONADTO czym zyja ludzie nalewajcy ci paliwo do
                                            baku czy obslugujacy cie w sklepie. BEDZIESZ THE BEST. Tylko czemu
                                            od poczatku wsciekasz sie na Caritas ,ze cie nie sponosorowal a
                                            jakas ciemna mase z pgr tak?



    • gaiaa Re: Bursa u zakonnic 16.08.06, 10:35
      Wolno pić alkohol, ale nie wolno wyglądać przez okno?... Eh, pomieszkać w
      takiej bursie pół roku i kisiel z mózgu gotowy.
      • koniec.wieku Re: Bursa u zakonnic 16.08.06, 23:01
        Zgadzam się w pełni.Widzę,że mamy podobne doświadczenia... nie zrozumie tego
        ktoś, kto nie przewinął się przez to miejsce. Nie jest to wcale rewelacja - na
        jaką wygląda na obrazkach. Bo potem trzeba wydać dużo zarobionej ciężko kasy na
        leki przeciw depresyjne...
        • maszkarona Re: Bursa u zakonnic 17.08.06, 09:50
          Koniec,
          jak ci sie nie podoba to nie mieszkaj tam.
          jest takie powiedzenie: darowanemu koniowi nie zagląda sie w zęby.
          • koniec.wieku Re: Bursa u zakonnic 17.08.06, 20:52
            Tak też zrobiłam:)
            ...a tak na marginesie koń wcale nie był taki darowany. Inicjatywa jest ciekawa,
            ale osoba "Prowadzącej" kładzie na niej zbyt długi cień. Więc co wrażliwsi niech
            się dobrze zastanowią przed przyjęciem tego prezentu.
          • illiterate Re: Bursa u zakonnic 17.08.06, 22:03
            Niby tak, niby nie.
            Bo jesli wykonuje sie chrzescijanski gest dobrej woli, to powinien byc on pelen
            milosci. Jesli sa dziewczyny, ktore z powodu tego gestu lykaja antydepresanty,
            to znaczy, ze milosci tam malo.
            • koreczek7 deprecha 18.08.06, 09:09
              A skąd wiesz, że łykają "antydepresanty" akurat z powodu postawy zakonnic?
              Życie mają kijowe - po ograbieniu przez fiskus zostaje im tyle co nic,
              mieszkają po osiem w pokoju - jak w przytułku dla narkomanów lub alkoholików,
              perspektyw na znaczącą poprawę poziomu życia prawie zero - to deprecha u co
              drugiej pewna jak amen w pacierzu, choćby nawet pingwiny zalewały je miłością
              przez 24 h/dobę.
              • trollomsmierc Re: deprecha heheeh 18.08.06, 09:55
                aaa co wy wiecie o depresji?? Troche dystresu nikomu nie zaszkodzilo ,
                obnizenie nastroju , tesknota za domem , chandra bo takiej panienki nikt nie
                kocha ,a ona marzy o milym warsiawiaku... A wy od razu depresja. Znam osoby
                chore na depresje ,a to ze jakas panienka faszeruje sie antydepresantami to
                tylko porazka wspolczesnej medycyny , ktora postawila na farmakologie a nie na
                nauki bilogiczne. Moze by tak z zycia pani Monroe wnioski wyciagnac i ze jej
                zajechanej prochami psyche???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka