17.09.06, 19:55
ależ ta pani jest niesympatyczna!!!
Ciekawe kiedy wychowywała te swoje dzieci?
Czemu służyło studiowanie tak wielu różnych kierunków?
Mojego głosu by nie miała - jest zarozumiała i daleka od ludzi ...




Obserwuj wątek
    • daniel40 Re: prymuska 19.09.06, 00:12
      Inteligentna, ambitna i pracowita. Ehh, gdyby wszyscy nasi posłowie tacy byli.
      Zagłosowałbym na nią, mimo że jest z SLD:)
      • hemeczka Re: prymuska 19.09.06, 11:40
        Ta kobieta jest chora. Zal mi jej i jej dzieci. Typowy narcystyczny chatakter.
        Jak coś jej nie wychodzi to od razu obraza wielka. Jak ktoś lepszy od niej, to
        od razu go nienawidzi. Nie potafi przegrywać. Zrobiłą na mnie bardzo złe
        wrażenie. Ciekawe jak zrobiła sobie te dzieci? 15 minut między jednym a drugim
        spotkaniem? Czym ona się chwali że rajtuzki były białe cały dzień?

        a myślałam że tylko w naszym rządzie są takie osoby.

        To co że pracowita i ambitna. Tacy to są nawiększymi biurokratami.
        • daniel40 Re: prymuska 20.09.06, 05:49

          "Mąż otrzymał propozycję pracy na uniwersytecie w Antananarywie na Madagaskarze.
          Ona była w ciąży. Do Afryki dojechała we wrześniu 1981 roku z kilkumiesięczną
          Anią. Planowali, że zostaną dwa lata. Zostali sześć.
          Pracy dla informatyka nie było. Zaszła w ciążę, urodził się Marek.
          - Pisałam listy do Polski i miesiącami czekałam na odpowiedź - wspomina. -
          Przychodziły pocięte przez cenzurę. To było traumatyczne. W radiu podali, że w
          Polsce panuje głód. Nauczyłam się suszyć mięso i zaczęłam wysyłać paczki.
          - Jak się Wam powodziło?
          - W sumie skromnie. Mąż zarabiał ok. 1200 dolarów miesięcznie. Nauczyłam się
          gotować. Poznałam takie typowe panie domu, które były mistrzyniami patelni.
          Ucząc się francuskiej kuchni, poznałam też język. Pichcenie nie wypełnia jednak
          całego dnia. Odkryłam, że przy uniwersytecie działała fenomenalna biblioteka
          francuska. Zajęłam się malarstwem. Zainteresowałam się taką techniką malarską z
          Madagaskaru. Nazywa się tapa. Polega na malowaniu samymi barwnikami na jutowym
          płótnie z grubymi splotami. Z takiego płótna robi się worki na kawę.
          W 1987 roku dzieci po raz pierwszy zobaczyły śnieg i wrocławskie mieszkanie. W
          oknach, po wewnętrznej stronie, wisiały sople. Ona pierwsze miesiące spędziła na
          remoncie i wystawaniu w kolejkach.
          Wychowanie dzieci. - Do ośmiu godzin dziennie musiały poświęcić na odrabianie
          lekcji i naukę języków - mówi Lidia Geringer de Oedenberg. - Mają skończone
          liceum muzyczne i studia ekonomiczne. Tylko jeśli chodzi o zamiłowanie do
          porządku, jest gorzej: rozumieją tyle, że trzeba utrzymywać ład, gdy mamusia
          jest w pobliżu."

          Takie zawistne babsztyle jak ty mogłyby jej buty pucować. A o dzieci się nie
          martw, są już odchowane. Gdybyś posiadła umiejętność czytania ze zrozumieniem,
          wiedziałabyś to z tekstu. Radzę zabrać się za naukę, bo ze zdaniem matury będzie
          kiepsko. I nawet Roman Edukator ci nie pomoże:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka