Dodaj do ulubionych

Uparciuch!!!!

08.09.11, 18:23
Nie wiem jak podejść do uporu mojej córki-3 lata. Rozumiem że dzieci w tym wieku generalnie sa uparte- nie chcą jeść, albo nie chcą czegos założyć lub też upierają się przy kupnie jakiejś zabawki lub założeniu kaloszy w upał itp. Ale upór mojego dziecka przekracza wydaje mi sie te granice.Nie chce wykonać najprostszych czynności, które zwykle dzieci wykonałyby bez mrugnięcia okiem (tak przynajmniej mi sie wydaje).Daje jej np poduszkę pod pupę zeby nie siedziała na podłodze-nie przesunie sie ani o milimetr; nie założy w przedszkolu sukienki wróżki tak jak wszystkie dziewczynki "bo nie", nigdy niczego nie spróbuje (rozumiem ze jak cos jej nie zasmakuje to moze wypluć ale uparcie odmawia chocby polizania np marchewki i to w całkowicie neutralnej, nie nerwowej sytuacji, nie ma mowy o jakiejs presji czy zmuszaniu i tak jest ze wszystkim, nawet soku nie sprobuje jak sie uprze) Itp itd. Nie wiem juz czy to upór czy brak dyscypliny, ale z drugiej strony o jakiej dyscyplinie mozna mówić w przypadku trzylatka, przeciez to nie robot :) Nie wiem czy jakoś z tym walczyć czy to przejsciowe i poczekac az przejdzie, bo moze to jednak typowe dla tego wieku...
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Uparciuch!!!! 08.09.11, 19:30
      Do innych spraw się nie odniosę, byc moze dziecko rzeczywiscie jest "bardziej uparte":) Ale co do próbowania potraw - doroslym wydaje się oczywiste, ze najpierw się próbuje, potem je, albo nie. Dziecko nie spróbuje zazwyczaj potrawy, do której czuje obrzydzenie.
      Krótkie pytanie - spróbujesz duszonych robaków, albo gotowanych oczu? Nie? Dlaczego, może sa pyszne, zawsze możesz wypluć! A jednak nie, nie spróbujesz, bo czujesz obrzydzenie. takie samo, jak Twoje dziecko do pysznej marcheweczki, ktorej nigdy wczesniej nie jadlo. Z tym w ogóle nie nalezy walczyć, to po prostu mija z wiekiem.
    • rulsanka Re: Uparciuch!!!! 08.09.11, 20:55
      Ale nasiliło jej się ostatnio? Jeżeli tak, to 100% norma i wkrótce minie.
      Jeżeli nie, to widocznie "ten typ tak ma"
    • morekac Re: Uparciuch!!!! 08.09.11, 22:16
      z tym jedzeniem to jej odpuść i nie naciskaj.
      I ciesz się, że pawie nie lecą na sam widok marchewki. Moja siostra tak miała, a ja marchewkę zaczęłam jadać w wieku bardzo dojrzałym. Wcześniej nie byłam w stanie się zmusić do spróbowania tego obrzydlistwa. :-)
    • kachape Re: Uparciuch!!!! 08.09.11, 23:51
      bo nam, mamom 3 latkow się wydaje że wiemy lepiej. ale to tylko pozory....:)
      poduszka pod pupę, bo?
      (czy ja lubie jak by mi ktos na siłe wmawiał, że mi niewygodnie albo zimno..)
      sukienka wróżki? to problem, że nie chce jej włożyć JAK INNE DZIEWCZYNKI?
      nazwalabym to upodobaniami i coraz większą ich świadomością. Ja się staram w takich sytuacjach matrować pod nosem, że każde NIE to błogosławieństwo, ze chcę, by jako dorosły umiał i nie bał się go używać, by nie szedł jak bezwolne ciele za innymi, ale miał wlasne zdanie i umiał go bronić
      więc zamiast walczyc, ćwiczę sztuke negocjacji i dociekam źródeł niechęci
      (np ostatnio w czsie mierzenia butow pan sprzedawca już był łaskaw określic mego syna jako wybrednego i widziałam na twarzy już grymas gdy zamias zbeszatć dziecię za niezadowolenie z butow zapytalam gdzie konkretnie jest niewygodnie i co uwiera "tu od dołu"uslyszałam i okazało się, że wkładka jest zdeformowana, czego wcześniej jakoś nie zauwazyłam. pan sprzedawca zbaraniał i podal dobry but. niby nic a dla mnie to było po raz kolejny takie male potwierdzenie, że czasem jedno pytanie i próba zrozumienia dziecka pozwalają uniknąć nieporozumień, bo na pewno byłoby awanti, gdybym zaczęła tyrady o tym, że na pewno buty dobe, bo dobre i już:)
    • kakuba Re: Uparciuch!!!! 09.09.11, 08:35
      mi to wygląda na okres buntu
      wcześniej czy poźniej samo przejdzie
      moja starsza córka buntowała sie ok miesiaca
      młodsza poł roku niestety :(

      nie bo nie i już
      dziecko chce decydować o sobie tylko nie zawsze umie to wyrazić albo nie radzi sobie z jakimiś emocjami i 'zacina się'
      młoda nie potrafiła jeszcze zdefiniowac co ją niepokoi, co jej przeszkadza, co chciałaby zmienić ale juz czuła ze cos jest nie tak i... 'strzelała osiołka'
      'osiołki' zwykle nasilały sie jak nam na czymś zależało, jak sie spieszyliśmy, albo jak mała była zmęczona

      jeśli sprawa nie była istotna to odpuszczałam, jak było ważne to tłumaczyłam dlaczego jest ważne i dawałam czas, żeby sobie to przemyślała, a jak nie było czasu to niestety trzeba było na siłę np. zanieść dziecko do przedszkola pod pachą i nie chodziło o to, że przedszkola nie lubiła - tylko np. starsza siostra szybciej założyła buty i już był pretekst do 'osiołka'

      jedzenie też bym odpuściła, nie chce to nie je, u mnie jest jedynie zasada, że kto nie zje obiadu ten nie dostanie słodyczy (wiec dziecko ma możliwość wyboru i czasem sporadycznie wybiera nie jedzenie)

      czasami w okresie buntu pomaga danie dziecku wyboru - np. chcesz usiaść na poduszce niebieskiej czy zielonej? dziecku daje to poczucie, ze może o czymś decydować i odwraca uwagę od tego, że tej poduszki wogóle nie chciało

      dużo cierpliwości życzę

      PS ja gotowanej marchewki nie znoszę do dziś :P
    • kara_mia nie uparciuch, normalna... 09.09.11, 13:41
      Daje jej np poduszkę pod pupę zeby nie siedziała na podłodze – a dlaczego? Może lubi siedzieć na podłodze…
      nie założy w przedszkolu sukienki wróżki tak jak wszystkie dziewczynki – nawet ją rozumiem….
      nie ma mowy o jakiejs presji czy zmuszaniu – to żart??? Sama piszesz, że namawiasz i nakłaniasz choćby do pierniczonej sukienki
      ale uparcie odmawia choćby polizania np marchewki – jak będzie miała ochotę to ugryzie, marchewka to nie lody…
      poczekać aż przejdzie – miejmy nadzieje, że nie przejdzie
      Ale upór mojego dziecka przekracza wydaje mi sie te granice – ależ skąd, ona po prostu stawia swoje granice i je egzekwuje… :)

      Przypomina mi się taka scena:

      -Ile chcesz pierogów na obiad?
      -6
      -Masz 8
      Zjedzonych 6, 2 zostaja na talerzu.
      -Czemu zostawiłaś 2 pierogi?
      -Bo prosiłam o 6 a dałaś mi 8
      -Jezu, ale ty jesteś uparta!!!
      • ewazuza Re: nie uparciuch, normalna... 09.09.11, 20:43
        Tu nie chodzi o kwestie gustu, ja juz wiem co ona lubi a czego nie, uwielbia wróżki i różne różowe okropności których ja nie cierpię, ale sukienki nie włoży bo nie; co do siedzenia na podłodze, moze przykład nie jest najlepiej trafiony (to jest zimna kamienna podłoga i nie chce zeby zaziebiła sobie pęcherz), chodzi o to ze jest to rzecz nie wymagająca zadnego wysiłku i nie uciążliwa więc chociaż w takim drobiazgu mogła by sie nie upierać; i naprawdę do niczego nie namawiam ani nie przynudzam, staram sie troche perswadowac a potem daję za wygrana i o to mi właśnie chodzi- czy dawać za wygrana bo to przejściowe i minie czy może powinnam jednak coś wyegzekwować?
        • Gość: basca Re: nie uparciuch, normalna... IP: *.ghnet.pl 09.09.11, 20:55
          No jeśli podłoga jest zimna, to ja bym egzekwowała.
          Ale po co kłócić się o inne drobiazgi?
          • ewazuza Re: nie uparciuch, normalna... 09.09.11, 22:18
            No właśnie się nie kłócę; chodzi o to, że są takie rzeczy które wiem że lubi, kiedys by zrobiła itp a teraz z jakiegos dziwnego uporu nie chce:) no nic poczekam co będzie dalej
            • verdana Re: nie uparciuch, normalna... 09.09.11, 22:58
              Ty wiesz, ze ona lubi... Ale ona chyba jednak to akurat wie lepiej.
              Poduszka OK, jasne, tu nie ma mowy o ustąpieniu, chociaż mnie sie nigdy nie udało z córka, ktora bezustannie miała zapalenia pecherza - siadała na poduszce na 10 sekund (gdxeczne, pozornie nieuparte dziecko), po czym przenosila się w zabawie na inne miejsce i sziedziała znów na podłodze. Ale gdy jedna strona nalega na zalożenie skukienki, a druga odmawia - to, przepraszam bardzo, uparta jest ta pierwsza...
        • morekac Re: nie uparciuch, normalna... 10.09.11, 01:06
          ja juz wiem co ona lubi a czego nie, uwielbia wr
          > óżki i różne różowe okropności których ja nie cierpi
          gusta się zmieniają. Na szczęście. Inaczej ulice pełne byłyby statecznych niewiast w różowych szatach wróżek...
          • ewazuza Re: nie uparciuch, normalna... 10.09.11, 08:04
            Powtarzam jeszcze raz- do niczego jej nie namawiam, tylko po prostu cokolweik sie zaproponuje (te sukienki to akurat w przedszkolu) natrafia od razu na opór i nic nie jest w stanie go przełamać:) ale jak mówię-poczekam
            • Gość: kara_mia Re: nie uparciuch, normalna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.11, 16:58
              do niczego jej nie namawiam, tylko po prostu cokolweik sie zaproponuje (te sukienki to akurat w przedszkolu) natrafia od razu na opór i nic nie jest w stanie go przełamać:)

              skoro wiesz, że tego uporu nie da się przełamać to znaczy, że to testujesz i próbujesz - inaczej bys tego nie wiedziała, czyli jednak namawiasz...
            • morekac Re: nie uparciuch, normalna... 10.09.11, 19:10
              podsumowując: ty z uporem namawiasz, ona z uporem odmawia.
              Przyszło ci do głowy, że byłaby mniej uparta, gdybyś jej nie namawiała na sukienki wróżek i lizanie marchewki? :-)
              • ewazuza Re: nie uparciuch, normalna... 10.09.11, 21:09
                Dobra nieważne, widze że nikt tu nie czyta ze zrozumieniem. Wiadomo, ze jak o cos proszę to sprobuję dwa trzy razy, ale nie na zasadzie męczenia i marudzenia czy gonitwy za dzieckiem z marchewką/sukienka/czymkolwiek, nie jestem kretynką. Sprowadxmy więc moje wypowiedzi do prostego pytania- czy trzyletnie dzieci sa co do zasady uparte i to potem przechodzi czy lepiej przedsiewziąć jakieś kroki zeby ten upór łagodzić? Kobiety w przedszkolu mówią ze jako jedyna sprawia im problem swoim uporem ale ze to zapewne przejdzie, musi przywyknąć do wykonywania polecen itp Ale one mi wyglądaja na takie które nie powiedza wprost co myślą (np ze dziecko jest rozpieszczone itp) bo, nie wiem, boja sie reakcji jakichs przewrazliwionych matek na krytykę dziecka.No.
                • Gość: basca Re: nie uparciuch, normalna... IP: *.ghnet.pl 10.09.11, 21:31
                  Pytanie, czy te same panie przedszkolanki nie mówią innym mamą, ze ich dziecko jako jedyne sprawia im problem bo jest za spokojne lub bawi się samo, lub zachowuje się niegrzecznie.
                  Każde dziecko jest inne, wyjątkowe - jedne są bardziej uparte, inne mniej. Ja bym się tylko niepokoiła, gdyby sugerowały, że dana cecha może wskazywać na zaburzenia rozwojowe.
                • morekac Re: nie uparciuch, normalna... 10.09.11, 22:05
                  czy trzyletnie dzieci sa
                  > co do zasady uparte i to potem przechodzi czy lepiej przedsiewziąć jakieś kroki
                  > zeby ten upór łagodzić?
                  rozmawiać i negocjować. ;-)
                  • verdana Re: nie uparciuch, normalna... 10.09.11, 22:27
                    I tak formułować polecenia, zeby jak najtrudniej bylo po prostu powiedziec "nie". Nie "Idź do łóżka", tylko "Idziesz do łóżka teraz, czy za dziesięć minut", "włóż sweterek" , tylko "zabierasz sweterek czy bluzę"?
                    Poza tym, ja majac też stosunkowo uparte starsze dzieci, zorientowałam sie, ze upartość mija, naprawdę błyskawicznie, gdy "nie" dziecka zaczyna się traktować jak "nie" dorosłego. To znaczy, normalinie pytamy "chcesz zupę?". Mąż mowi "nie" i zupy nie dostaje. Dziecko mowi "nie" i założę sie o kazde pieniądze, ze i tak po szesnastym nie, większość mam te zupkę dziecku poda.
                    Gdy na "nie" dziecka przestaje się w ogóle namawiać - tak jak dorosłego - to dziecko szybko orientuje sie , ze "nie" niesie za sobą konsekwencje, nie zawsze przyjemne. Że mama już nie powtorzy propozycji, więc mozna stracić mily spacer, moze być zimno, można się nie najeść, albo nie spróbować czegoś, na co jednak może mialoby ochotę. Póki za "nie" dziecka nie płyną konsekwencje - czyli przyjęcie tego za dobra monetę, dziecko mioże upierac się bezkarnie, i tak bedzie miałoo dyga, piątą, dziesiątą szansę.
                    Jak nie ma, to trzy razy się zastanawia, zanim powie "nie", naprawdę.
                • kachape Re: nie uparciuch, normalna... 10.09.11, 23:27
                  proponuję ćwiczenie - zamienić w swoich myślach słoo "uparta" na "kinsekwentna". i od razu będzie lepiej..
                  po drugie -czy naprawdę chcesz, by zawsze ulegała każdej prośbie dorosłego? czy nie warto jej zacząć pokazywać, że mama/rodzice potrfią uszanować zdanie odmienne?
                  stwarza problem paniom w przedszkolu? no jasne,najlepiej mieć dziecko, które zlozy się w kosteczkę, będzie uśmiechnięte od rana do popołudnia, zje śliznie wszystkie dania, ladnei zori kupke i siusiu,nigdy nic nie wyrwie koledze ani koleżance.... proszę cię....
                  i teraz z nieco innej beczki. dzis rozpląyywałam wielki supel. za nic nie chcial puścić, gdy ciągnęłamz całej siły, wręcz przeciwnie, ściągał się jeszcze mocniej. rozplątałam dopiero jak poluzowałam i zaczęłam z innej strony. i już wtedy pomyślalam, że z dzieciakami i ludźmi też jest podobnie. jak na opór odpowiadamy uporem i siłą, to otrzymujemy upór. A czasem wystarczy własnie poluzować i podejśc do tematu od innej strony
                  • ewazuza Re: nie uparciuch, normalna... 11.09.11, 09:11
                    Zgadzam sie z wami, takie podejście próbuje własnie realizować, chciałam po prostu spróbować sie dowiedziec jak to jest z tym uporem czy jakkolwiek to nazwać. Rzeczywiście warto traktować "nie" jak "nie" musze tylko wytyczyc wyraźne granice zeby nie było ze na wszystko bedzie reakcja nie, a ja będę potulnie ustepować:) Dzięki za rady
                    • morekac Re: nie uparciuch, normalna... 11.09.11, 11:51
                      Rzeczy dotyczące bezpieczeństwa (typu zapięcie pasów w foteliku) nie podlegają 'nie', kwestia włożenia sukienki wróżki do takich nie należy...
                      • kachape Re: nie uparciuch, normalna... 12.09.11, 22:30
                        w kwestii fotelika - oczywiście, że nie ma mowy by jeździć bez. ale.. to wcale nie znaczy, że trzeba pasy siłą zapinać... choć niestety zdarza mi się, nie powiem, ale na ogół w sytuacjach protestu pytam czy bardzo nie chce zapiąć "nie nie nie nie nie!!!". Ok, siadam z przodu i mówię, że nie ma sprawy, ale nie jedziemy, bo jazda jest tylko w foteliku i czekam aż będzie gotowy się zapiąć. jak dotąd nie zdarzyło mi się czekac na wołanie - już z fotelika dłużej niż 4 minuty. także nawet jak ostatecznie ma być po naszemu to wcale to nie znaczy, że siłą...
    • mskaiq Re: Uparciuch!!!! 13.09.11, 09:34
      W tym wieku pojawia sie u dziecka separacja. Ono chce postawic na
      swoim, chce byc niezalezne.
      Dobrze ze nie wymuszasz, bo to najgorszy sposob przekonywania
      dziecka. W taki sposob wzmacnia sie opor dziecka.
      Kiedy zalozy kalosze w upalal to sie czegos nauczy. Nie chce poduszki
      no to nie dawaj jej.
      Zostaw jej decyzje, beda zle to trudno, dla niej to lekcja z ktorej mozesz
      zrobic uzytek. Nie komentuj jej bledow np mowilam ci a ty nie chcialas
      sluchac bo to moze przyniesc odwrotny skutek.
      Sa decyzje ktore musisz podejmowac czy chce czy nie chce. Dotycza jej
      bezpieczenstwa ale wiele innych decyzji zostaw jej. W ten sposob sama
      bedzie sie uczula, bedzie tez szukala twojej pomocy.
      Obecnie nie chce tej pomocy bo pochodzi od ciebie, uwaza ze ty tak
      chcesz a nie ona.
      Jesli chodzi o jedzenie to nie zachecaj jej do polizania marchewki,
      sprobowania czegos nowego. Jedz przy niej, zachwalaj ale nie do niej
      i czekaj. Ona ma naturalna ciekawosc ktora jest bardzo silna.
      Kiedy ja przekonujesz aby cos zjadla wywolujesz u niej przekonanie ze
      to mama chce abym zjadla, a nie ja. To przekonanie ze mama chce
      psuje ta naturalna ciekawosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka