Dodaj do ulubionych

Duże rodziny

    • biznessfera Duże rodziny 15.04.07, 21:09
      SUPER LUDZIE!!!!!!! A ja myślałam że ze swoją czwórką dzieci jestem bohaterem,
      a tu proszę... cieszę się że rodziny wielodzietne wychodzą z zamkniętego
      kręgu "patologia społeczna" i mam nadzieję że w końcu zaczną być podziwiane,
      choć tak naprawdę to one i tak na to nie zwracają uwagi, żyją dla siebie...
      pozdrawiam
      • sulamita Re: Duże rodziny 15.04.07, 22:12
        Ta pani od 42 metrów twierdzi, że władze oferują jej nieodpowiednie mieszkania
        i przez to traktują jak patologię.Ponoć miasto wolało przyznać mieszkanie nowej
        dyrektorce teatru, niż tej wspaniałej rodzinie.Oni są jednak dumni i byle czego
        nie przyjmą.Słusznie, należy im się pomoc za wkład pracy w wychowanie dzieci.
    • dziewczyna-szamana Re: Duże rodziny 16.04.07, 01:00
      no cóz... przeczytałam wszystko...
      nie chce miec dużo dzieci, uważam że odpowiednialiczba to 2. Szanuję ludzi,
      którzy chcą mieć więcej dzieci niż parka. jednak czytając niektóre wypowiedzi
      szlag mnie trafial, jak ciemni i ograniczeni moga być ludzie!
      Kubisowie- tragedia! koszmar! ciemnota ! brak mi słów!!! matka nie ma co do
      garnka wolożyć tylko calymi dniamisię modli. totalna roszczeniowa postawa-
      państwo za malo zasilku daje, więc musi dac więcej... a skoro ma tyle dzieci tzn
      że powinna sama je wyżywic a nie tylko wyciągac rękę po zasiłek. niech jej da
      Bog, skoro taka jest wierząca.
      oczywiscie wg tej pani na tym polega wiara, wystarczy się pomodlic i Bozia da.
      albo to, że ona nie jest feministką i pozwala mężowi decydowac o wszystkim-
      totalny beton i patriarchat ;/
      i jeszcze nieodpowiedzialność związana ze zdrowiem. dla mnie to paranoja.nie ma
      sily cokolwiek zrobic w domu, ale ma siłę rodzić. gratulacje!!!
      nieźli sa również Bednarkowie. 42 metry na 12 osób. żyć nie umierać. a gdzie
      jest tutaj potrzeba pobycia samemu choc 5 minut? a no i szanowny tatuś mówi, że
      nigdy nie asystował przy porodzie bo by tego nie przezył. ale do robienia dzieci
      pierwszy. najlepiej jest zrobić, a potem przestac się angazować i wszystko
      zrzucic na zone która w imię celu wyższego nosi z pokorą kolejne ciąże. plus
      oczywiście standardowa gadka jak im źle na świecie.
      nie wiem czemu ale zapałałam sympatią do Bylickich... zamaist kwękac jak im
      ciężko, opowiadają chyba najnormalniej ze wszystkich rodzin. w dodatku każdy z
      nich interesuje się muzyką. widać ze szanują swoje dzieci i że każdemu
      poświęcają odrobine czasu. matka nie traktuje dzieci jak kolejne do kolekcji,
      tylko troche je zna, poznała ich charakter.
      przynajmniej ta rodzina uratowała honor wielodzietnych
      • ffurieuse Re: Duże rodziny 16.04.07, 19:54

        "We Francji, jak ktoś mówi, ile ma dzieci, mniej więcej wiadomo, z jakiego
        środowiska pochodzi, gdzie mieszka i jakie ma poglądy. Niższe warstwy mają mało
        dzieci. Wyższa warstwa mieszczańska, zdeklarowani katolicy - czwórkę.
        Arystokracja - piątkę, szóstkę, siódemkę. Stąd czasem pytanie: alkoholik czy
        katolik?"

        Tiaaa... prędzej "czy wyznawca islamu".

        A poza tym przyzwoity tłumacz może naprawdę dobrze zarabiać (800-1000 zł
        tygodniowo to nie wyczyn w tym zawodzie). Pod warunkiem, że chce. Ale pani woli
        tłumaczyć książki dla wydawnictw kościelnych, prawdopodobnie w połowie za "Bóg
        zapłać". Cóż, jej wybór, ale niech przy tym nie płacze jaka ona biedna i jak to
        niedobre państwo jej nie docenia.
      • sir.vimes Byliccy - też wydają mi się świetną rodziną! 20.04.07, 12:17
        "nie wiem czemu ale zapałałam sympatią do Bylickich... zamaist kwękac jak im
        ciężko, opowiadają chyba najnormalniej ze wszystkich rodzin. w dodatku każdy z
        nich interesuje się muzyką. widać ze szanują swoje dzieci i że każdemu
        poświęcają odrobine czasu. matka nie traktuje dzieci jak kolejne do kolekcji,
        tylko troche je zna, poznała ich charakter. "

        Bardzo sympatyczni ludzie.
    • jarka63 Re: Duże rodziny 21.04.07, 12:40
      Dlaczego ta pani z padaczką daje sobie robić dzieci do upadłego, a następnie
      pozwala, by znajomi robili jej zakupy spożywcze? Nie wstyd jej?
    • maj16 Kapuściński miał rację! W Polsce panuje chamstwo! 21.04.07, 16:01
      Kapuściński zauważył, że w Polsce zmieniają się ustroje, pokolenia, ale jedma
      rzecz się nie zmienia - ogarniające zewsząd chamstwo. Niebywałe ile tu na forum
      jadu na temat dużych rodzin. Ile ocen i osądów. Ile kategorycznych stwierdzeń,
      że w opisanych rodzinach na pewno nie jest tak fajnie, że kobiety muszą być
      ciemne i bezwolne skoro ciągle chodzą w ciąży i rodzą, a ojcowie to najpewniej
      rozbuchani samcy. Czyżby większością forumowiczów kierowały wyrzuty sumienia?
      Czyżby nie akceptowali swoich życiowych wyborów i mają okazję do odreagowania?
      Kiedy w Polsce będzie więcej szacunku dla innych, więcej kultury? Ile czasu
      musi jeszcze upłynąć?
      • meg303 Re: Kapuściński miał rację! W Polsce panuje chams 21.04.07, 18:41
        Wielodzietni postępują podobnie, jeśli patrzysz z takiej perspektywy. Moze nawet
        są bardziej wulgarni. Nigdzie nie wyczytałam tyle inwektyw pod adresem kobiet
        samotnie wychowujących dzieci co na forum rodzin wielodzietnych. Wszystko
        oczywiście podlane pseudo katolickim sosem.
        • shulamitka Re: Kapuściński miał rację! W Polsce panuje chams 21.09.07, 12:49
          Znam wiele rodzin wielodzietnych i NIGDY nie słyszałam z ich strony
          inwektyw pod adresem kobiet samotnie wychowujących dzieci. Ja sama,
          choć nie mam jeszcze dzieci, współczuję tylko dzieciom nie mającym
          pełnej rodziny lub będącym jedynakami, bo znam ten ból i nie uważam
          żeby to była zdrowa i dobra dla rozwoju dziecka sytuacja. Obawiam
          się że kierują Toba jakieś uprzedzenia wobec ludzi bardziej
          otwierających się na życie, niż Ty.
          • sir.vimes Re: Kapuściński miał rację! W Polsce panuje chams 11.03.08, 13:41
            > Znam wiele rodzin wielodzietnych i NIGDY nie słyszałam z ich strony
            > inwektyw pod adresem kobiet samotnie wychowujących dzieci.

            to przejrzyj chociażby forum wielodzietni.org
    • hamerykanka Re: Duże rodziny 26.04.07, 22:55
      Znalazlam taki wlasnie artykul bardzo na temat:

      o2.pl: To my płacimy za ich dzieci


      2007-04-16 17:52

      Czy w Polsce można żyć w dostatku, nic nie robiąc? Nie, nie można. Można za to
      żyć w dostatku i robić tylko jedno - dzieci. Państwo polskie wydaje horrendalne
      sumy na opiekę dla ludzi, których jedynym sposobem na przeżycie jest produkcja
      dzieci.

      Buty Nike plus internet

      - Nie mogę na nich patrzeć - mówi Jacek, pracownik fizyczny w prywatnej firmie,
      ojciec jednego dziecka. - Tyram od świtu do nocy, mimo że jestem inwalidą;
      chciałbym zapewnić mojemu synowi jak najlepszy start, ale co ja mu mogę
      zapewnić, kiedy zarabiam niecałe 700 złotych netto.

      Oni - sąsiedzi pana Jacka - w ogóle nie zarabiają. Nie muszą, bo pieniądze
      dostają za nic z opieki społecznej. Nikt nie wie dokładnie, jaka to kwota, ale
      sąsiedzi pana Jacka mają siedmioro dzieci i chyba jeszcze nie powiedzieli
      ostatniego słowa. Wszystkie dzieci są dobrze ubrane i odżywione. Chłopcy chodzą
      w butach Nike i wszyscy mają telefony komórkowe. Gadają przez cały czas.

      Pomoc społeczna ma na celu umożliwienie osobom i rodzinom w przezwyciężeniu
      trudnych sytuacji życiowych, których nie są w stanie pokonać, wykorzystując
      własne uprawnienia, zasoby i możliwości. Z kolei system świadczeń rodzinnych
      jest wsparciem dla rodzin gorzej sytuowanych w wychowaniu dziecka (dzieci) oraz
      w sytuacji, kiedy w rodzinie jest osoba niepełnosprawna wymagająca opieki i
      pomocy. Jego charakter jest mniej selektywny niż systemu świadczeń z pomocy
      społecznej, o czym świadczą chociażby wyższe kryteria dochodowe określające
      uprawnienia do świadczeń rodzinnych.

      Konsekwencją tego rozróżnienia jest adresowanie pomocy społecznej do osób o
      najniższych dochodach. Pomoc mogą uzyskać osoby, których dochody są nie większe
      niż 477 zł (osoba samotnie gospodarująca) lub 351 zł (na osobę w rodzinie;
      więcej o dochodach patrz w rozdziale "Kryterium dochodowe - jak oblicza się
      dochód" na stronie pomocy społecznej. Dla porównania: prawo do zasiłku
      rodzinnego uzyskuje osoba lub rodzina, której dochody (na osobę w rodzinie) są
      nie większe niż 504 zł (583, jeśli w rodzinie jest dziecko niepełnosprawne).

      - Ostatnio ten najmłodszy przyszedł do mnie pochwalić się, że dostali internet -
      denerwuje się pan Jacek. - Myślałem, że gnojka zrzucę ze schodów. Co roku cała
      dziewiątka jedzie na jakieś wczasy czy kolonie, a ja nie mogę nawet dziecka nad
      morze wysłać. To jest obłęd. I to oni są rodziną patologiczną, a nie my.

      W niewielkim miasteczku nieopodal stolicy mieszka rodzina, którą także można
      nazwać patologiczną. Ona co prawda pracuje, ale w dość specyficznym zawodzie -
      jest tirówką, czyli prostytutką stojącą przy drodze. On nie zajmuje się niczym
      konkretnym. Ot tak, chodzi sobie, a to popilnuje żony, a to piwko wypije. Mają
      sporo dzieci, ale dokładnie nie wiadomo ile, bo przybywa ich w zastraszającym
      tempie. Dzieci te trzeba wysyłać do przedszkola, ale przedszkole ze względu na
      charakter tej rodziny i całkowite niezrozumienie przez oboje rodziców funkcji
      społecznych, które rodzina pełni, nie chciało tych dzieci przyjąć. Matka
      koniecznie chciała je wysłać do przedszkola, bo w domu robiło się ciasno, no i
      mąż się denerwował tym hałasem i ciągłym płaczem.

      - Ta pani w ogóle nie rozumie, po co żyje - mówi jedna z nauczycielek
      przedszkola. i Ona żądała od nas, żebyśmy te dzieci, biedne i zahukane,
      przyjęły i przyjęłybyśmy, ale nie było miejsc, bo zgłosiła się za późno. Jest
      wiele potrzebujących rodzin, a placówek przedszkolnych bardzo mało.

      Matka tirówka nie przejęła się odmową. Wzięła swoje dzieci, zaprowadziła do
      urzędu miasta i wepchnęła siłą do gabinetu burmistrza. Powiedziała, że zostawia
      je tu, bo przedszkole ich nie chce, a u niej w domu jest przemoc, agresja i
      alkohol (dosłownie) i dzieci nie mogą się tam wychowywać. Dzieci dostały
      miejsce w przedszkolu, ona dostała także jakieś wsparcie finansowe. Postarano
      się nawet o rodzinę zastępczą dla jednego z chłopców, bo nie było już dla niego
      miejsca w ciasnym mieszkaniu. Rodziną zastępczą została babcia chłopca ze
      strony matki, czyli osoba, która wychowała jego matkę zarabiającą na trasach
      szybkiego ruchu. Rodzina zastępcza dostaje oczywiście od państwa zasiłek na
      wychowanie przygarniętego przez siebie dziecka.

      Się należy...

      - Jestem urzędniczką - mówi Agata. - Wypłacam zasiłki potrzebującym. To jest
      horror, wszystkich tych "potrzebujących" wysłałabym do kamieniołomów, żeby
      zobaczyli, co to jest prawdziwe życie. Zarabiam 700 zł na rękę i muszę wypłacać
      pijakom i nierobom po 1000 zł na każde dziecko. Płaczę po nocach, bo ledwo
      udaje mi się związać koniec z końcem. Patrzę na tych ludzi i nienawidzę ich.
      Przychodzą jak po swoje, bo im się należy. Często przyłażą pijani; potem widzę,
      jak tłuką te swoje dzieci, które są przecież dla nich jedynym źródłem
      utrzymania. W życiu nie skalali się żadną pracą i nigdy się nie skalają. Swoje
      dzieci wychowają na takich samych darmozjadów, żyjących kosztem innych i
      marnotrawiących pieniądze.

      Najgorzej w Polsce jest samotnym matkom. Kiedy idą do opieki społecznej, bardzo
      trudno jest im dostać cokolwiek. Kobiecie wychowującej samotnie dwójkę dzieci
      opieka społeczna potrafi przyznać 150 złotych zasiłku celowego.

      Niewielki, bo niewielki, ale zasiłek wypłaca państwo także więźniom. Jest
      zaledwie kilkuset więźniów odbywających karę i pobierających jednocześnie
      zasiłek z opieki społecznej. Osadzeni, którzy mają orzeczony stopień
      niepełnosprawności, korzystają z renty. Więźniowie, którzy nie są zdolni do
      pracy lub nie mają stałego dochodu, mają prawo do zasiłku stałego. Żadnego z
      tych świadczeń nie może zająć komornik. Mimo wyroku, mimo że więzień i tak jest
      utrzymywany na koszt podatnika, przysługują mu jeszcze pieniądze z opieki
      społecznej. Tak samo jak samotnej matce czy zwykłemu inwalidzie, który nie ma
      problemów z prawem. 30% zasiłku osadzony dostaje do ręki. Być może to niewiele.
      Trzeba jednak przypomnieć, że koszt utrzymania więźnia w zakładzie karnym to
      średnio 2000 złotych miesięcznie, do tego dochodzi bezpłatna opieka medyczna.
      Więźniowie nie troszczą się o byt materialny tak jak obarczeni dziećmi
      bezrobotni na wolności.

      Śmierć frajerom

      - Każda kobieta może dostać zasiłek wychowawczy na dziecko - mówi Anka. -
      Każda, tylko nie taka, która prowadzi własną firmę. Urzędnicy zakładają, że
      firma została założona po to, żeby wyłudzać zasiłki wychowawcze. Miałam małą
      firmę, takie samozatrudnienie, logiczne byłoby, żebym po urodzeniu dziecka
      mogła pobierać zasiłek wychowawczy tak jak każda kobieta zatrudniona na etacie.
      Nic z tego. Musiałam zlikwidować firmę, zarejestrować się jako bezrobotna i
      wtedy dostałam zasiłek wychowawczy. Jako osoba samozatrudniająca się nie mogłam
      korzystać z tych pieniędzy.

      - Znam rodzinę, która od trzech pokoleń zajmuje się wyłącznie jednym -
      wyłudzaniem zasiłków. To nie są żadni menele. To porządnie ubrana i dobrze
      odżywiona rodzina. Czasem któreś z nich idzie do pracy, ale nie na długo. Ich
      cała aktywność i zapobiegliwość obraca się wokół opieki społecznej i możliwości
      wydobycia stamtąd pieniędzy. Możliwości jest sporo, szczególnie jeśli w domu
      jest i schorowana babcia, i wnuczka z dwoma małymi prawnukami, i dwóch
      fałszywych inwalidów oraz mama, która właśnie stara się o wcześniejszą
      emeryturę, nie przepracowawszy nawet jednej piątej swojego życia. Spryt i
      specjalizacja tych ludzi są po prostu zdumiewające. Myślę, że w Polsce są
      setki, jeśli nie tysiące takich rodzin.

      Kamil Łukowski
      • babeth jestem pełna podziwu dla dużych rodzin 14.05.07, 20:49
        Przyznam, że nie rozumiem dlaczego tyle złośliwości wylało się w powyższych
        postach. Nie wiem czy to posty prawdziwe czy też moderowane przez GW, która na
        łamach swojej gazety, zwłaszcza Wysokich Obcasów (które mimo to bardzo lubię i
        czytuję regularnie) stara się stworzyć nowy model polki ( jeśli szczęśliwa to
        tylko dzięki karierze zawodowej, tylko w drugim czy trzecim związku , najlepiej
        nieformalnym, jeśli matka to 1 góra 2 dzieci). Rodziny z artykułu wydają się
        być szczęśliwe. Nie proszą nas o jałmużnę więc po co tyle emocji? Mąż mojej
        koleżanki uparł się, że chce mieć jedno dziecko i koniec. Żeby cytuję "wszystko
        miało". Owszem, mąż ten świetnie zarabia ale nie powiem żeby ich dom był
        szczególnie ciepły i szczęśliwy. A Kubisowie czy Tombińscy robią wrażenie
        szczęśliwych ludzi. Ich dzieci są zadbane, chodzą do szkoły i na zajęcia
        dodatkowe. Że nie mają nowych markowych ubrań- ubrania z metką są ważne przede
        wszystkim dla nowobogackich, bo "metka" pomaga im się dowartościować. Sama nie
        mam odwagi na więcej niż troje dzieci ale szczerze podziwiam duże rodziny i
        życzę wszystkiego dobrego.
    • nikkka3 Panie Aleksandrze! 31.05.07, 21:13
      Jestem pełna podziwu dla Pana racji, przekonań, może wyraziłam sie obcesowo ,
      ale intencja moja było pokazanie, że rodzinie ambasadora zdecydowanie jest
      lepiej niż przeciętntnej robotniczej czy wręcz beztrobotnej! Wiem co mówię.
      poracuje w wolontariacie na rzecz wielodzietnych rodzin, w których dzieci nie
      mają warunkow i przychodza na świat przez przypadek, proszę mi wierzyć, ręce
      opadaja n awidok kolejnej ciąży mamusi i innego tatusia, moż estąd to
      zgorzkinienie moje. Ja naprawde poodziwiam prawdziwe wielodzietne rodziny,
      ktore wlasn apracą zyja i nie patrza na pomoc zewsząd. Lącze pozdrowienia
    • shulamitka Duże rodziny - Kubisowie 21.09.07, 12:40
      Znam tą rodzinę i są to świetni ludzie. Większość z Was krzykaczy
      nie dorasta im w dojrzałości i życiowości do pięt.
      • meg303 Re: Duże rodziny - Kubisowie 23.02.08, 19:20
        Nie znam osobiście tej rodziny, ale rodzenie kolejnych dzieci po trepanacji
        czaszki jest dla mnie zagadnieniem dla psychiatry. Z całym szacunkiem.
    • elas13 Duże rodziny 22.02.08, 20:59
      Powyżej 5-6 dzieci to poprostu patologia i nic nie zmieni uśmiech
      p,Kubisa''wszystko dostaliśmy'" szkoda że w odpowiednim czasie nikt
      nie dał rozumu...
    • dziewczyna-szamana Re: Duże rodziny 15.03.08, 22:48
      napisałam ten post na emamie, ale skoro ktos odgrzebał ten temacik, wkleje go i tu

      oglądałam sobie dzis na TVN Style angielską edycję Superniani ( Nianiu na
      pomoc)...
      tak mi podniósł ten program ciśnienie, że aż musiałam napisac post.
      rodzinka wielodzietna, wierząca.
      sytuacja nastepująca: 6 dzieci. matka cały dzień siedząca w domu ze wszystkimi
      (najmłodsze niemowlę, najatarsze tak na oko 8-9 lat, generalnie cały przekrój
      wiekowy). Tatuś wychodzi sobie rano do pracy, potem wpada na godzine na obiad
      i wychodzi znowu... do Kościoła, na próby zespołu... zostawiając załamaną
      matkę samą w domu.
      matka cały dzien sama... w depresji, przemęczona, w kiepskim stanie... dzieci
      robia co chcą, jeden z chłopców mało się nie zabił (bawił się kuchenką
      mikrofalową, gdyby nie niania, dziecko by sobie krzywdę zrobiło). generalnie
      totalny chaos... obowiązki domowe zwalone na starsze dzieci (matka zmusza
      najstarszą córkę zeby karmiła z butelki niemowlę, na co ta reaguje rykiem).
      dzieci generalnie dzikie i zbuntowane. a szanowny tatuś zero zainteresowania.
      jest zdziwiony że żona sobie nie radzi (i rzuca tekstem: dziwie się że kobieta
      nie radzi sobie z wychowywaniem dzieci). ZERO pomocy i ZERO kontaktu z
      dziećmi. twierdzi że owszem, kocha swoje dzieci, ale nie znosi ich obecności,
      więc ucieka z domu. fajnie miec bobaska, ale zająć sie nim już nie bardzo,
      niech to robi kobieta. jak został sam w domu z dziećmi (niania kazala matce
      wyjść), mineło pare minut, i gość dzwoni po żonę. oboje twierdzą, że kochaja
      dzieci, że cudownie, jak nowe życie pojawia się na świecie... tylko kompletnie
      się nimi nie potrafia zająć.

      jak juz wspomniałam, ów program wpienił mnie do granic możliwości. jak można
      byc tak nieodpowiedzialnym. Czy to tylko w tej rodzinie, czy w każdej
      wielodzietnej tak jest ??
      narobic sobie gromadę dzieci to nie problem. ale gdzie odpowiedzialność ? czy
      ci ludzie w ogóle myślą zanim spłodza kolejne potomstwo? podejrzewam że matka
      nie radzila sobie wcześniej, ale mimo tego pojawiały się kolejne dzieciaki.
      zwalanie opieki nad rodzeństwem na starsze? dla mnie nieporozumienie. owszem
      dzieci powinny miec obowiązki ale to juz szczyt, żeby wyręczały leniwego
      tatusia w codziennym pielęgnowaniu rodzeństwa.
      dla mnie to postawa skrajnie nieodpowiedzialna. narobili sobie dzieci (rodzina
      głeboko wierząca jak mniemam "otwarta na życie") a potem nie potrafią sie z
      tym uporać. tatuś, szanowna głowa rodziny, zdziwiony że żona sobie nie radzi.
      bo przciez kobieta ma walczyć sama z dziećmi, a mężczyzna powinien sie w tym
      czasie modlić. gdzie jest odpowiedzialność za to życie które dają ? te dzieci
      były agresywne, niegrzeczne... cala ta sytuacja w domu uderzała i w nie.
      napłodzic 6,7,8 dzieci a potem nad tym nie panować. to taki jest ten model
      lansowany przez chrześcijańskie środowiska ?
      niestety ci ludzie z programu będa miec jeszcze dzieci (jak mniemam nie
      skończą na tej 6). niby ta niania im pomogla, ciekawe na jak długo.

      możenie rozumiem pewnych spraw, nie jestem jeszcze matką. dzieci planuję, ale
      nie wyobrażam sobie siebie siedzących samej w domu z 6 dzieci nad którymi nie
      panuję.
      • bemari Re: Duże rodziny 05.04.08, 01:52
        A pani z 10 dzieci od 42 metrów i dynastii bednarków zaraz urodzi 11 - oczywiście kierowana przesłaniem o wyższości wielodzietnych.Deklarowała,że więcej nie - wychodzi,iż po prostu zbyt leniwa na seks bez efektu.Bardzo logiczna kobitka.
        • meg303 Re: Duże rodziny 06.04.08, 11:29
          Widziałam ten program. Szok. Kompletnie nieodpowiedzialny facet, który mówi"
          chodze na próby w kościele, bo przed ślubem tez chodziłem" .Zapomniał, ze wtedy
          nie był ojcem szóstki dzieci!
          Matka w pewnym momencie mówi przez łzy" nie chcialam mieć tyle dzieci"
          Myślę, ze życie wielu wielodzietnych rodzin wygląda podobnie.
          Ale przecież dorosłośc polega na ponoszeniu konsekwencji własnych życiowych
          decyzji. Powtarzam to swojej 15 letniej córce. Jedynaczce.
          Wolę byc szczęsliwą matką jednego dziecka niż sfrustrowaną kilkorga.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka