Dodaj do ulubionych

A tu? Nicość

31.08.09, 17:05
Współczuję... Nie ma chyba nic gorszego niż taka niepewność,
czekanie na jakąkolwiek wiadomość, złudzenia, że widzi się
zaginionego na ulicy lub w przejeżdżającym samochodzie, zaczynanie
każdego dnia z nadzieją, że może właśnie dziś zaginiony wróci.
I myślę, że ci, którzy tak po prostu znikają, bo nie chcą już
utrzymywać kontaktu z rodziną, są straszliwymi egoistami i bardzo
okrutnymi ludźmi. Przecież wystarczy zawiadomić, że jest się żywym i
tylko nie chce się mieć z rodziną do czynienia. Tak, żeby mimo
wszystko bliskich nie skazywać na tę straszliwą udrękę niepewności.
Oczywiście nie piszę tu o ludziach np. chorych na amnezję.
Ja osobiście życzę bliskim wszystkich zaginionych, by mimo wszystko
te tajemnice się wyjaśniły.
Obserwuj wątek
    • the_rapist Tonacy brzytwy sie chwyta. 05.09.09, 16:10
      Ja rozumiem - znikniecie czlonka rodziny, dziesiatki hipotez, czekanie,
      niepewnosc. Moze wyjechal na inny kontynent, moze go zamordowali, moze sie
      przewrocil, uderzyl w glowe i stracil pamiec(byly takie przypadki), moze to,
      moze tamto. Ale dlaczego ci ludzie ida do jakiejs wrozki, jasnowidza? Czy
      kiedykolwiek ktos uzyskal od tych ludzi pomoc? Czy jasnowidz nie powinien
      wysnic numerow w totolotka zamiast kasowac te glupie cztery stowy od
      zdesperowanych ludzi i wachac kapcie zaginionego? Czy wrozka nie powinna
      zainwestowac pieniedzy na gieldzie zamiast naciagac ludzi na swoje wizje?

      Czy nie jest swinstwem robienie nadziei zrozpaczonym bliskim zaginionych i
      branie za to pieniedzy? Gdyby ci jasnowidze mieli udokumentowane sukcesy to
      jeszcze rozumiem, a tak to troche psychologii i duzo sciemniania, a ludzie
      placa i placza, bo w ten sposob uspokajaja sumienie, ze przynajmniej cos
      probowali zrobic.
      • old.european Re: Tonacy brzytwy sie chwyta. 05.09.09, 17:03
        the_rapist napisał:
        > Ale dlaczego ci ludzie ida do jakiejs wrozki, jasnowidza? Czy
        > kiedykolwiek ktos uzyskal od tych ludzi pomoc?


        Byl np. taki Klimuszko, franciszkanin, ktory odnajdywal zaginionych
        na podstawie zdjecia. Odnajdywal rzeczywiscie. Zmarl chyba okolo
        1980 roku.
        Zwracala sie do niego nawet Komenda Glowna MO (kto pamieta tamte
        czasy, te pojmie: komunistyczna MO zwraca sie do franciszkanina! -
        zgroza!) z prosba o dyskretna pomoc. I pomagal.
        Sa tacy. Co moga pomoc.
        Problem jednak w tym, ze najpierw trzeba znalezc takiego, co
        naprawde moze pomoc, a to tak samo trudne, jak znalezienie samego
        zaginionego.
        • nett1980 Re: Tonacy brzytwy sie chwyta. 05.09.09, 17:58
          Znajomy, z doktoratami z fizyki i matematyki, zainteresowal sie
          kiedys rozdzkarstwem. Doszedl do takiej sprawnosci, ze skutecznosc
          szukania na mapie z wahadelkiem osob siegala 70%. Jak sam mowil
          celniej niz wynikalo z rachunku prawdopodobienstwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka