faar
23.12.09, 00:57
Ten rok był pod wieloma względami bardzo trudny dla Gliwiczan. To czas napięć i lęków (napięć społecznych i lęków o przyszłość) - najważniejsza to chyba akcja z tramwajem i na bazie tego referendum o odwołanie ZF i RM Gliwice - to problemy Gliwic w skali mikro co wykazała frekwencja (choć w pewnym sensie wynikają z tych większych problemów na co wskazuje z kolei procentowy rozkład głosów), ale nie brakowało i tych w skali makro jak problemy z budową Podium, stadionu Piasta, niepewność Opla, Bumaru, zwolnienia we Fluorze, ogólny marazm na Strefie (brak przyjęć do pracy, pogłoski o zwolnieniach), wydłużające się prace przy budowie skrzyżowania autostrad A1 i A4, dalsze problemy z budową DTŚ (zakończone na szczęście konsultacjami dającymi zielone światło znanej już wcześniej koncepcji) - to wszystko tworzyło nie najlepszy klimat i powodowało ogólne rozdrażnienie, lęki, fobie (co widać było też na gliwickich forach).
Z pewnością przez kolejny rok nie będzie lepiej w kwestii pracy w Gliwicach (i ogólnie w Polsce). Rozpoczyna się wojna cenowa dużych firm, wzajemne wygryzanie się z rynku (przy czym jest to wygryzanie się całkowicie bez sensu i szkodliwe dla tzw. wolnego rynku), zaniżanie cen, aby uzyskać kontrakt, zaczyna się poważny problem z płatnościami (część firm zaczyna nie płacić, bo po prostu nie ma z czego, spadają marże, więc zaczyna tej kasy brakować jeszcze bardziej, brakuje zleceń, więc robi się taniej, aby kolejne pozyskać, zysk idzie jeszcze bardziej w dół, firmy tracą płynność finansową, zaczynają ciąć wydatki na sprzęt, wyposażenie, premie, potem wypłaty, wreszcie zaczynają się zwolnienia). Jeśli ten scenariusz się sprawdzi (przyznaję, że to czarny scenariusz i nie musi tak być) to nie widzę powodów, aby prowokacyjnie rzucić, że nie da się przewidzieć wyników następnych wyborów w Gliwicach. Obawiam się, że do głosu mogą dochodzić populiści z kategorii tych najgorszych. Wiadomo, że polityka ogólnie PRem stoi, ale poza typowo marketingowymi sprawami stoją wciąż konkretni ludzie i w miarę konkretne programy. To się może zmienić - na scenie politycznej mogą się pojawić osoby z cyklu 'żeby nie było niczego' ;-)
Już obecnie wydaje mi się, że zaczyna panować lekki chaos - na naszym forum, ale nie tylko. Rozpoczyna się jazda bez trzymanki i niestety idzie to w kierunku efektu kuli śniegowej, czyli porwie po drodze wielu forumowiczów i w myśl zasady polaryzacji nie będzie szukania dróg porozumienia tylko będzie grupa X i antyX. Żadnej merytoryki, tylko walenie po zębach tudzież kostkach.
Przez kilka następnych miesięcy nie będzie lepiej - sądzę, że spirala niechęci, czy wręcz nienawiści ludzi do siebie będzie się nakręcać i apogeum zobaczymy w okolicach najbliższych wyborów samorządowych. Tak to już jest, że od pewnego czasu mamy bardzo silną polaryzację poglądów - można powiedzieć, że panuje rewolucyjne podejście - z nami, albo przeciwko nam. Frankiewicz jest całkowicie zły, opozycja jest całkowicie zła i beznadziejna. PO jest do kitu, PIS jest do kitu.
Starożytna klątwa mówiła: 'Obyś żył w ciekawych czasach'. Ta klątwa wydaje się spełniać na naszym rodzimym podwórku. Czy po tych wszystkich zawirowaniach Gliwice będą miastem lepszym czy gorszym, otworzą się nowe perspektywy, czy też zamkną nawet te które mamy obecnie? A może wbrew moim katastroficznym wizjom - nie zmieni się nic i będzie tak jak dawniej. Osobiście uważam, że nie ma co liczyć na stagnację. Będą zmiany i to pewnie bardzo duże. Pytanie tylko jakie to będą zmiany i czy wyjdą Gliwicom na dobre, czy złe.
Zachęcam do wypowiedzi i z góry dziękuję za niewypowiadanie się osobom (osobie), które twierdzą, że jak odejdzie ZF to reszta sama się naprawi ;-)
Rozumiem skróty myślowe, ale ten (choć nie do końca pozbawiony sensu) jest w tej postaci po prostu głupi :)