Gość: fakzyga
IP: *.centrum.gliwice.pl
05.09.10, 23:22
Byłem tam. Konwencja wyborcza jak należy. Prezentacje, twarze kampanii, autorytety na podpórkę,
nawet nieodzowne baloniki (niektórzy mówią, że bez nich to żadna konwencja odbyć się nie może).
Te ostatnie w nieodzownych gliwickich barwach. Oby tylko nie na znak, że chcą nas w balona
zrobić! Niestety, myślę, że tak właśnie jest. O tym jednak innym razem. Tym razem uspokoić muszę
zwolenników niemiłościwie (długo) nam panującego prezydenta – moc jest z wami! Jestem
pragmatykiem – pokaz sprawnej organizacji i konsolidacji posiadanych zasobów ludzkich broni się
przed krytyką i mieści w standardach podobnych przedsięwzięć. „Stronnictwo prezydenckie” już
dawno przyswoiło sobie „sprawności”, które pozwalają mu ze spokojem patrzyć w przyszłość i
wygrywać kampanie wyborcze. To jego wielka zaleta i nie ma co ukrywać, pewna gwarancja
politycznej wydolności po kampanii wygranej.
Bo będzie wygrana, że zabawię się w wieszcza i to, jeżeli nic nie zmieni się w opozycji, wygrana w
spektakularny sposób. Czas bowiem na kilka słownych smeczów na stronę opozycji (US Open trwa,
Państwo wybaczą terminologię). Co można powiedzieć o opozycji, która ustawia się na pozycji
przegranego wręcz pokazowo? Ano dwie rzeczy – albo to, że nie stanowi siły, która realnie może
zastąpić obecne rozdanie, albo że jest papierową opozycją. Gliwice spotkała przypadłość najgorsza –
nasza opozycja stanowi kompilację obu tych przypadków.
Po kolei. Opozycja w sensie politycznym powstaje wtedy, gdy pewna grupa nie zgadza się z polityką
tych, którzy w danym momencie sprawują władzę. I patrząc w ten sposób gliwicka opozycja wydaje
się bardzo silna. Niezadowolenie to nasza domena. Jesteśmy za, a nawet przeciw już programowo i
nieprzypadkowo wybrałem w tym miejscu określenie „klasyczne”. Tylko że ... aby opozycja miała
znaczenie realne potrzebne są:
1. charyzmatyczny przywódca
2. atrakcyjny program (polityczny, społeczny i ekonomiczny)
3. duża sprawność w kontaktach ze społeczeństwem
4. poparcie grup, środowisk, organizacji odgrywających na danym terenie dużą rolę.
Dziś zastanówmy się jak wygląda w gliwickiej opozycji kwestia charyzmatycznego przywódcy. Popyt
jest ogromny, więc przejrzyjmy podaż.
Andrzej Gałażewski? Komandos PO wg Tuska i Tomczykiewicza. Zrobił swoje, a mianowicie wypełnił
pustkę po politycznej wolcie Zygmunta Frankiewicza. I jak to komandos, postrzelał, rozwalił i...
zostawił. Tyle, że nie pustkę, a dziurę. Posklejać to i poskładać to zadanie na lata. Kto wie, czy dla
gliwickiej PO wykonalne. Wychodzi niestety teraz, że gliwickie struktury PO, ja przepraszam w tym
miejscu panów Gałażewskiego, Kaźmierczaka i paru innych, długo jeszcze nie wykreują politycznej
osobowości w rodzaju Frankiewicza. Pustka po nim, głębokość rozdarcia środowiska platformersów,
wprost przeraża, choć oczywiście ta teza będzie teraz zajadle atakowana. Satyr wie swoje i w razie
czego racje te wyłoży.
Zbigniew Wygoda? Zapewne prawy i uczciwy człowiek. Nie zdążył się ubabrać, przetrzymał zajadłe
ataki i próby dyskredytowania jego osoby podczas referendum. Tylko że właśnie wtedy swoimi
wypowiedziami dał także dowód na to, że żadnego pomysłu dla miasta nie ma. Będzie zatem (w
wypadku wygranej, do której z całą pewnością nie dojdzie, jeśli coś się nie zmieni) jedynie gąbką
chłonącą wizje innych. Jeśli ma tzw. jaja, szybko się nauczy niezbędnych rzeczy. Umiejętność
sprawowania władzy nie jest bowiem jednym z darów Ducha Świętego, jak mogłoby wynikać z
niektórych wypowiedzi stronnictwa Pro ZF. Tylko że Zbigniew Wygoda musi uzbroić się w
cierpliwość i politycznie dojrzewać. Obawiam się jednak, że zniknie wkrótce po przegranych
wyborach. Dlaczego? Tu może zaskoczę wielu – pan Wygoda jest niestety tylko ofiarą pewnego
niepisanego układu. O tym jednak za kilka dni, w kolejnym tekście.
Jacek Krzyżanowski? Chciałby być „języczkiem u wagi”. Marzy mu się rola męża, który przeważy szalę
na stronę jednego z kandydatów. Nie traktujmy poważnie jego kandydatury, bowiem wycofa się w
odpowiednim momencie. Niestety, w Gliwicach jeszcze długo czyjeś finansowe powodzenie będzie
w oczach społeczeństwa jednym z grzechów głównych.
Marek Widuch? Uwaga na tego gościa! Już w tych wyborach przebije Aleksandra Chłopka. Jego
progres polityczny jest nieubłagany i wprost proporcjonalny do demontażu gliwickiej Platformy.
Ale... jeszcze nie teraz. Młody jest, poczeka!
Aleksander Chłopek? Człowiek, który już wie, jak zrobili go w wała. Jego partyjni szefowie nie zdali
po prostu egzaminu przed historią. Ale wystartuje, jeśli do czasu wyborów Poncyliusz i Migalski nie
rozpirzą jego formacji do reszty. Będzie jak Leonidas, tylko że te Termopile są niepotrzebne.
Pytacie i co z tego? To proste. Matematyka jest królową nauk. Cała ta nasza opozycja z różowej,
białej i kasiastej strony będzie sobie ciułała swoje wyborcze punkciki i podzieli się nimi podług zasług,
umiejętności i ludzkiej naiwności. I będzie np. tak: na wyjściu mamy ok. 40% poparcie dla ZF i 60%
dla różnej maści opozycji. A po wyborach wyjdzie to mniej więcej tak: ZF – 43%, ZW – 26%, MW –
18%, ACh – 13%. I nieistotne jest tu, że może pomyliłem punkciki i rozłoży się to inaczej. Będzie
druga tura (choć nie musi) – będzie ciekawiej! Dlaczego? Znów zaskoczę. Dlatego, że Zbigniew
Wygoda otrzyma (jeśli wyborcy zrobią, co do nich należy) więcej głosów niż sama PO się spodziewa i
stanie do drugiej tury, której zgodnie z planem powinno nie być! Co dalej? Zaryzykuję. Lewicowy
elektorat pójdzie za Frankiewiczem, za którego tak źle mu się wcale w Gliwicach nie działo i to od
czasu Stanisława Ogryzka. Dołączy do tego grupa kilku procent z elektoratu Wygody i Chłopka.
Efekt: ZF – ponad 60% głosów.
I tyle matematyki. I taki jest scenariusz ustalony odgórnie.
I... wcale nie jest on przesądzony, choć szanse na inne rozwiązanie maleją. O tym jednak innym
razem. A póki co, demonstracja siły stronnictwa ProZF wypadła okazale. I to jest ważny sygnał dla
wyborców. Ważniejszy, niż niektórzy sądzą.
Za kilka dni o tym jak i dlaczego PO planuje przegrać wybory prezydenta miasta!
Satyr
www.telewizja.gliwice.pl/artykul.php?id=3544
jestak albo ?