Dodaj do ulubionych

Jeszcze o Monte Cassino

23.01.05, 22:24
Naczytalem sie tych ballestowskich bzdur o Monte Cassino i goebbelsowskich
cytatow o "turystach Sikorskiego". Pojecie "turysci Sikorskiego" jest wlasnie
tworem "dra" Goebbelsa. Swoje "rewelacje" ballest popiera przede wszystkim
relacjami najwiekszego hitlerowskiego bohatera II wojny czyli swojego
tatusia. Do tego dopina jeszcze wyrwane z kontekstu zdania no i mamy obraz
jak to bylo pod Monte Cassino.
Dlaczego zajalem sie tymi idiotycznymi opiniami ballesta ?. Dlatego, ze w
mojej opinii ojciec ballesta nie byl zadnym tam zolnierzem hitlerowskich sil
elitarnych, ale najprawdopodobniej zwyklym obozowym wartownikiem.
Wsrod zolnierzy istnieje cos takiego, jak szacunek dla nieprzyjaciela. Plucie
natomiast na przeciwnika bylo, jest i bedzie zawsze cecha dekownikow.
Oto jedna z relacji z okazji 50 rocznicy bitwy ;
wrzesnia.w.interia.pl/archiwum/monte.htm
Prosze o zwrocenie uwagi na relacje zolnierzy niemieckich, ktorzy walczyli z
aliantami pod Monte Cassino, na temat Polakow. A co Teosiowi prezentowal
jego tatus?. Takie opinie mogl tylko serwowac smiec, ktory siedzial
w "zaciszu" obozowych drutow.
Obserwuj wątek
    • wolej5 Re: Jeszcze o Monte Cassino 23.01.05, 22:38
      Poniewaz ballest lubi rozmydlac linki dlatego cytuje :

      "A co mówili Niemcy?
      Zginęło ich w tej bitwie 20.047. Utrzymanie pokoju wymaga od nas odwagi i siły
      do przebaczenia wszystkich stron...Każdy poległy ma oblicze brata.
      Byli żołnierze doborowych oddziałów niemieckich stwierdzili: Wszyscy podzielili
      ten sam los. Polacy walczyli z uporem i niezwykłym poświęceniem."

      Tobie ballest poswiecam wypowiedz zolnierzy hitlerowskich. Gdyby twoj ojciec
      byl zolnierzem a nie jakims tam obozowym straznikiem, czy tez powojennym
      konfidetem UB, to by tez mowil takim jezykiem.
    • ballest Nastepny klamca! 23.01.05, 22:38
      "Drugie natarcie rozpoczęło się 17 maja 1944 r. Do szturmu ruszono o świcie. O
      godz. 6:30 - artyleria, a o godz. 7:15 - piechota. Przez cały dzień i całą noc
      trwały zacięte walki. Niemieckie eskadry biły bez przerwy od godz. 8 rano do
      godz. 16 po południu. Huk był przeraźliwy. Żołnierze generała Andersa pięli się
      pod górę, zdobywając i rozbrajając niemieckie pozycje metr po metrze, bunkier
      po bunkrze. Dnia 18 maja 1944 r. o godz. 10:20 polskie oddziały zdobyły
      klasztor Monte Cassino. To właśnie Polakom dane było zatknąć biało-czerwony
      sztandar. Cóż oni wtedy czuli? Po południu pilot amerykański oddał hołd
      Polakom, zrzucając z samolotu na ruiny klasztoru wiązankę róż. Dzień 18 maja
      1944 r. pozostał na zawsze dniem triumfu II Korpusu Polskiego. Po zdobyciu
      Monte Cassino, droga na Rzym była otwarta. Polacy stoczyli równie pomyślną
      batalię o Piedimonte(24 maja), Monte Cairo(25 maja), Ankonę(18 lipca 1944 r.).
      Nieco później, bo w 1945 r. wyzwolona została Bolonia - rozbito wówczas 3
      dywizje niemieckie. "

      Opamietaj sie Wolej, co Ty wypisujesz?? Dzisiaj sie z takich wysmiewaja, ty
      jestes ofiara polskiej propagandy, dales sie na plewy zlapac!
      Twoje prywatne wycieczki swiadcza tylo io twej etykiecie i kulturze, ale w
      miedzyczasie znam was z tej strony wiec sie nie dziwie temu stylowi dyskusji!
      Taka jest prawda:
      "Prawda wedle potrzeb

      Prawda historyczna... Ale czyja? Zwycięzców czy pokonanych? Okazuje się, że po
      latach, wyjaśnianiem kłamstw i mitów zainteresowanych jest niewielu. Jak w
      przypadku walk o Monte Cassino.
      Na początku 1944 roku wyparcie Niemców z klasztoru na Monte Cassino miało
      przełomowe znaczenie dla losów wojny na Półwyspie Apenińskim. Tuż po zajęciu
      wzgórza, polski rząd w Londynie ogłosił wielkie bitewne zwycięstwo, chcąc
      przyćmić triumfalny pochód Armii Czerwonej. Ale najciekawsze, że nawet polskie
      władze komunistyczne od lat 50. powtarzały angielską wersję - że klasztor
      benedyktynów "zdobyto przy olbrzymich stratach natarciem II Korpusu Polskiego".

      Tych legend nie podważali zbyt głośno ani historycy, ani nawet świadkowie walk
      we Włoszech z maja 1944 roku. Rzadko pojawiały się publikacje przedstawiające
      rzeczywisty przebieg wydarzeń, jak np. książka historyka Janusza
      Piekałkiewicza: "Spadochroniarze [niemieccy] faktycznie bez walki opuszczają
      pozycje na Monte Cassino (...). Ponieważ z góry nie pada ani jeden strzał,
      generał Duch, dowódca 3. Dywizji Strzelców Karpackich, wydaje rozkaz
      przeprowadzenia rozpoznania rejonu klasztoru".

      Przeczytales klamczuszku, rozpoznania , nie bylo ataku na klasztor !

      www.kulisy.pl/appS/a/tekst.jsp?place=zw_kulisy_list_articles&news_cat_id=2003&news_id=38910
      • wolej5 Re: Nastepny klamca! 23.01.05, 22:41
        Juz ci podalem wypowiedz zolnierzy niemieckich, ktorzy uczestniczyli w 50
        rocznicy Bitwy. dziwnym trafem nie podzielali oni opinii twojego hitlerowskiego
        ojca. Oni mieli szacunek dla przeciwnika...
        • ballest Re: Nastepny klamca! 23.01.05, 22:45
          A tu masz wypowiedzi Polakow na ten temat, moze to pomoze zbladzonemu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=12657327
        • wolej5 Smutny facecie... 23.01.05, 22:45
          Twoj ojciec byl zwyklym mitomanem. To sie zadarza czego ty jestes przykladem.
          A "walczyl" jedynie z umierajacymi z wycienczenia wiezniami obozow
          koncentracyjnych...
          • wolej5 Re: Smutny facecie... 23.01.05, 22:49
            Twoja glupota dorownuje "walecznosci" twojego ojca. Podawanie wpisu o Bitwie
            jakiegos tam "conttraugusa" to juz totalny idiotyzm. A moze to zolnierze
            hitlerowskich sil elitarnych, ktorzy wzieli udzial w uroczystosciach 50
            rocznicy klamali...:))))))
            • wolej5 Totalny mitomanie... 23.01.05, 22:51
              Czy ty nie rozumiesz, ze twoj stary byl zwyklym klamca ?. To u was
              rodzinne...:)))))))))))))))))
              • ballest Przeczytaj, Wieczorkiewicz napisal kto klamie! 23.01.05, 22:55
                www.niniwa2.cad.pl/sen_o_bialym_pioropuszu.htm
                Bitwa o Monte Cassino stała się jednym z największych polskich mitów
                narodowych. Straty 2. Korpusu wyniosły w niej 4199 osób, z czego 923 poległy,
                natomiast niemieckie były czterokrotnie mniejsze. Czy ta ogromna ofiara służyła
                jedynie zaspokojeniu ambicji gen. Władysława Andersa?

                Sen o białym pióropuszu

                Rozpoczęta z wielkim animuszem we wrześniu 1943 r. kampania włoska po
                chwilowych sukcesach utknęła na zaporze składającej się z dwu pasów obrony -
                "Linii Gustawa" i "Linii Hitlera" - przygotowanych umiejętnie przez
                feldmarszałka Alberta Kesselringa. Głównym celem strategicznym sprzymierzonych
                było opanowanie Rzymu. Bezpośrednią drogę do miasta blokowały jednak silnie
                umocnione pozycje niemieckie z górującym starożytnym opactwem benedyktynów w
                Monte Cassino. Naczelny dowódca alianckiej 15. Grupy gen. Harold Alexander
                postanowił zdobyć je atakiem czołowym, choć dowódca Francuskiego Korpusu
                Ekspedycyjnego gen. Alphonse Juin proponował mu obejście stanowiska
                nieprzyjacielskiego poprzez manewr w rejonie gór Aurunci.

                Po krwawych i nieskutecznych trzech natarciach na Monte Cassino 2. Korpusu
                Amerykańskiego, Korpusu Nowozelandzkiego i fiasku pomocniczej operacji
                desantowej pod Anzio gen. Oliver Leese, dowódca brytyjskiej 8. Armii, której
                operacyjnie podlegał 2. Korpus Polski, zaproponował gen. Władysławowi Andersowi
                podjęcie kolejnego uderzenia na klasztor. Gen. Anders bez zasięgania opinii
                naczelnego wodza gen. Kazimierza Sosnkowskiego podjął tę brze­mienną w skutki
                decyzję. Tłumaczył później, że powodowała nim chęć przeciwstawienia się
                propagandzie sowieckiej, która - wobec napięcia wzajemnych stosunków -
                szermowała poglądem, iż Polacy po wyjściu z Rosji "nie biją się i bić nie
                chcą". Generał Anders myślał także o "podtrzymaniu na duchu walczącego kraju".
                Miał świadomość, że sukces przyniesie dużą chwałę polskiemu orężu.

                Gen. Sosnkowski był przerażony, zwłaszcza projektem bezpośredniego czołowego
                ataku na silnie umocnioną pozycję niemiecką, który sztabowcy brytyjscy od
                początku planowali w sposób urągający fundamentalnym zasadom sztuki wojennej.

                Różnica zdań

                Pomiędzy obydwoma polskimi generałami doszło do dramatycznej rozmowy. Gen.
                Sosnkowski był wówczas najbardziej doświadczonym polskim wyższym dowódcą. Gen.
                Anders zajmujący przed wojną stanowiska dowódcy brygad kawalerii nie miał
                praktycznie żadnego doświadczenia operacyjnego.

                Historyk rzadko ma możliwość weryfikacji przebiegu tak dramatycznych zdarzeń
                poprzez porównanie odmiennych stanowisk. W tym wypadku jednak obydwaj
                antagoniści odnieśli się do konfliktu na kartach swych pamiętników. Gen. Anders
                zbył go kilkoma ogólnymi zdaniami, sprowadzając spór do różnicy w poglądach
                taktycznych. Pisał, że naczelny wódz twierdził, iż straty będą ogromne, a Monte
                Cassino i tak nie zdobędziemy. Możliwość powodzenia widział - podobnie jak gen.
                Juin - w manewrze oskrzydlającym na lewej flance frontu.

                Gen. Sosnkowski nie był tak enigmatyczny. Według własnej relacji zarzucił
                dowódcy 2. Korpusu, że powoduje się przede wszystkim osobistymi
                ambicjami. "Pióropusz biały panu się śni. Powiedziałem mu jednak wiele więcej" -
                pisał po latach. "Przede wszystkim, że uważam jego samowolny postępek za
                naruszenie dyscypliny wojskowej, przy tym bardzo niebezpieczne i wysoce
                szkodliwe na wygnaniu; powiedziałem mu dalej, że dysponowanie krwią polską w
                ciężkiej walce politycznej o przyszłość i prawa naszego narodu należy do władz
                zwierzchnich Rzeczypospolitej; że pomijanie tych władz na rzecz obcych ośrodków
                dyspozycji ułatwia tym ostatnim wygrywanie ambicji jednostek dla swoich
                własnych celów, które przecież mogą pozostawać w sprzeczności z naszymi celami
                narodowymi, jak tego dowiodła konferencja w Teheranie".

                Chociaż w normalnych warunkach na takie zachowanie dowódcy korpusu należało
                zareagować odebraniem dowództwa, gen. Sosnkowski zrezygnował z sankcji
                dyscyplinarnych, obawiając się - i słusznie - skandalu w stosunkach
                zewnętrznych oraz nieobliczalnych tarć wewnątrz. Co gorsza, za późno było na
                zmianę samej decyzji, tym bardziej że rozzuchwalony bezkarnością gen. Anders
                stanął po stronie generałów Alexandra i Leese'a.

                Polskie natarcie

                Złe zaplanowane natarcie polskie rozpoczęło się 12 maja 1944 r. Po sześciu
                dniach zażartych zmagań ze wzmocnioną jednostkami górskimi elitarną 1. Dywizją
                Strzelców Spadochronowych (gen. por. Richard Heidrich), której pobić, a tym
                bardziej rozbić się nie udało, zrujnowany klasztor został ostatecznie opanowany
                przez patrole 12. pułku ułanów. Opanowany, lecz nie zdobyty, bowiem Niemcy
                uprzednio go opuścili.

                Bohaterstwo żołnierza walczącego w najtrudniejszych warunkach z bitnym i
                znakomicie wyszkolonym przeciwnikiem było bezsporne. Kwestią otwartą pozostaje
                jednak sposób zaplanowania natarcia. Mjr Ludwik Domoń, dowódca 18. batalionu
                piechoty w 5. KDP, oceniał przebieg walk zwięźle, ale mocno krytycznie,
                podkreślając brak koordynacji działań wynikający z nieumiejętnego dowodzenia na
                wyższych szczeblach, zwłaszcza dowództwa korpusu. - Jedynym wyższym dowódcą,
                który [...] wiedział, co się dzieje na placu boju i oddziaływał na przebieg
                walki, był zastępca dowódcy 5. KDP płk Klemens Rudnicki. Konkluzja jego wywodów
                jest jednoznaczna: bitwę pod Monte Cassino wygrał nasz wspaniały żołnierz, od
                szeregowca do dowódcy batalionu włącznie i kropka.

                Wbrew legendzie stworzonej później na Zachodzie przy wybitnym udziale gen.
                Andersa, którą budowano m.in. za pomocą fałszowania dokumentów, wysiłek 2.
                Korpusu nie odegrał w bitwie o Rzym roli decydującej, bowiem o wycofaniu się
                Niemców z Monte Cassino przesądziło nie czołowe, mało skuteczne i krwawe
                uderzenie, lecz sprawne oskrzydlenie ich linii obronnej przez korpus gen.
                Juina, który otrzymał wreszcie pozwolenie na zrealizowanie swej koncepcji.
                Potwierdzenia nie znalazła również inna teza Andersa, że ofiara jego wojsk
                będzie miała znaczenie polityczne, kierując uwagę zachodniej opinii publicznej
                na sprawę polską, bowiem żołnierze 2. Korpusu stali się bohaterami mediów
                zaledwie na kilka dni. Premier Winston Churchill skwitował w swych pamiętnikach
                ich czyn zdawkowymi komplementami, pisząc o tym: "ogromnie wyróżnili się
                podczas tych swoich pierwszych poważnych walk we Włoszech". Pozostała jeszcze
                żołnierska (lecz nie generalska!) chwała, ale poza Polską pamiętają o niej co
                najwyżej historycy wielkiej bitwy.

                W efekcie hekatomba 2. Korpusu pod Monte Cassino posłużyła jedynie, czego
                obawiał się Sosnkowski, do umocnienia politycznej pozycji i fałszywego mitu
                jego dowódcy.


                Paweł Wieczorkiewicz
                (Autor jest profesorem Uniwersytetu Warszawskiego.)
                • ballest Re: Przeczytaj, Wieczorkiewicz napisal kto klamie 23.01.05, 22:58
                  Jak czytacie, to nie moj OJCIEC KLAMAL to POLACY klamia , wlasnie ta cy jak
                  Wolej5.
                  Ojciec wlaczyl dokladnie pod klasztorem w tym slynnym 4 Regimencie I Dywizji
                  Spadochroniarskiej na to mam dowody!
                  • bromba11 Re: Przeczytaj, Wieczorkiewicz napisal kto klamie 23.01.05, 23:04
                    No i co to za argument??? Wieczorkiewicz jest powszechnie znanym autorem
                    kontrowersyjnych opinii, podobnie "odkłamujące" artykuły napisał na temat
                    Września 39 i Powstania Warszawskiego? I czego to dowodzi? Dokładnie NICZEGO!!

                    Tradycyjnie wyszukujesz wybiórczo i niby coś udowadanisz.
                    Udowadniasz jedynie swoją ignorancję jako "pseudohistoryk"!

                    Zabierz sie za udowadanianie że Ziemia jest płaska. W Internecie znajdziesz
                    tysiąc dowodów na to! nawet z profesorskimi tytułami!
                  • wolej5 Re: Przeczytaj, Wieczorkiewicz napisal kto klamie 23.01.05, 23:07
                    ballest napisała:

                    Jak czytacie, to nie moj OJCIEC KLAMAL to POLACY klamia , wlasnie ta cy jak
                    Wolej5. Ojciec wlaczyl dokladnie pod klasztorem w tym slynnym 4 Regimencie I
                    Dywizji Spadochroniarskiej na to mam dowody!

                    ballest. Twoj ojciec jest /byl/ starym klanmaca. On prawdopodobnie gdzies tam
                    przy piwie naslychasl sie opowiesci starego wiarusa i udawal gieroja przed malo
                    rozwinietym synem.
                    Ja nie analizuje etapow zdobywania Monte Cassino. Jasne jest, ze Polacy weszli
                    do opuszczonego juz przez hitlerowcow klasztoru. Slowo "opuszczony" raczej nie
                    pasuje do sytuacji na MC. Hitlerowcy po prostu uciekli z podwinietym ogonem w
                    obawie przed oskrzydleniem ze strony aliantow.
                    A najbardziej wiarygodnym nie jest dla mnie twierdzenie straznika z obozu
                    koncentracyjnego, ale slowa wypowiedziane przez Niemcow, uczestnikow tamtej
                    bitwy, 50 lat po wojnie.
            • bromba11 Re: Smutny facecie... 23.01.05, 22:56
              baleścins to mały biedny człowieczek, który sfrustrowany zaczyna teraz rzucać
              się na oślep. Nie ma wątku, żeby nie gadał o etykiecie i kulturze - krowa która
              dużo muczy mało mleka daje, jak wiadomo. Chory osobnik, takich w zamkniętych
              zakładach jest pełno i z nimi nikt nie podejmuje dyskusji a pewnie mnóstwo tam
              napoleonów, cezarów i zbawców świata i narodów.
              Jedyne co osiągnął to rozwalenie tego forum.
              • ballest Re: Smutny facecie... 23.01.05, 22:59
                pisz dalej brednie odpowiedzialem tylko artykulami z waszych gazet a Wy tylko
                wycieczki osobiste znacie a historii nie !
                • bromba11 Re: Smutny facecie... 23.01.05, 23:06
                  Napisz artykuł do jakiegoś poważnego fachowego czasopisma. Jak ci wydrukują to
                  pogadamy, "historyku".
                  • ballest To zrobia historycy 23.01.05, 23:09
                    Nie potrwa dlugo a bohaterami z pod Monte Cassino bedy w annalach historycznych
                    zielone diably, mit turystow Sikorskiego juz obalono!
                    • bromba11 Smutny facecie 23.01.05, 23:12
                      tzn niby kto obalił? ty? czy jeden profesor z UW?
                      • ballest Prawda zawsze na jaw wyjdzie! 23.01.05, 23:19
                        Pamietaj, zeby jedno klamstwo poprzec, musisz 10 innych klamstw popelnic i w
                        tym sek, Mitu Monte Cassino nie ma, "madrzy" Polacy to w koncu zrozumieli .
                        prymitywnie nie chca tego zrozumiec!
                        ja zawsze wiedzialem , ze nie bylo zdobycia Monte Casino, ojciec twierdzi, ze
                        oni 3 razy ignorowali rozkaz wycofania sie !
                        Dowodca kompanii byl najlepszym kolega od ojca!
                        • bromba11 re 23.01.05, 23:25
                          tak szczerze mówiąc, to co tutaj na tym forum kogo obchodzi co ty zawsze
                          wiedziales??? I kim byli koledzy twojego ojca???

                          Napisz jakis artykuł, poślij do odpowiedniego czasopisma, niech historycy
                          ustosunkują się do niego i do twoich argumentów, jakie w nim zawrzesz. Może
                          stanie się poczatkiem międzynarodowej dyskusji?
                        • wolej5 Re: Prawda zawsze na jaw wyjdzie! 23.01.05, 23:26
                          ballest napisała:

                          "Pamietaj, zeby jedno klamstwo poprzec, musisz 10 innych klamstw popelnic "

                          Ty mi tego nie tlumacz. Przeciez to kolejne twierdzenie "dra" Goebbelsa...

                          "...ojciec twierdzi, ze oni 3 razy ignorowali rozkaz wycofania sie. Dowodca
                          kompanii byl najlepszym kolega od ojca!".


                          "Autorytet" swego ojca pozostaw sobie. Twoj ojciec "zalatwil" ci, ze nie
                          musiales isc do polskiego wojska w czasach komuny. Takie chody mogl miec tylko
                          UB-cki konfident. Czy ty nie widzisz, ze sie osmieszasz z tym twoim tatusiem?.
                          Nie sadze tez zeby twoj ojciec mial kolegow. Ty tez ich nie masz...
                    • wolej5 Re: To zrobia historycy 23.01.05, 23:15
                      ballest napisała:

                      Nie potrwa dlugo a bohaterami z pod Monte Cassino bedy w annalach historycznych
                      zielone diably, mit turystow Sikorskiego juz obalono!


                      Tyle razy Ci tlumaczylem osle, ze pojecie "turysci Sikorskiego" to "twor"
                      Goebbelsa. Zauwaz, ze tylko ty i byc moze jakas tam gadzinowka NPD
                      legitymatyzuje te tresci. Ty z luboscia sie pod nim podpisujesz. Dlatego
                      nazywam cie "piewca goebbelsowskim". A historie MC juz dawno historycy
                      rozstrzygneli:
                      podpisali sie m.in. pod nia zolnierze niemieccy w 50 rocznice Bitwy. ZOLNIRZE a
                      nie obozowi dekownicy !!!!!!!!!!!
                      • ballest Re: To zrobia historycy 23.01.05, 23:22

                        I Tu sie mylisz!
                        Nie to nie Goebellsa, to wymyslili Rosjan , ktorzy pierwsi ich tak nazwali,
                        Goebbels sie tylko nim pozniej chyba raz posluzyl.
                        • bromba11 Re: To zrobia historycy 23.01.05, 23:26
                          no tak, to radykalnie zmienia postać rzeczy!

                          ROTFL
                        • wolej5 "A questuion of honor" 23.01.05, 23:31
                          ballest napisała:

                          >
                          > I Tu sie mylisz!
                          > Nie to nie Goebellsa, to wymyslili Rosjan , ktorzy pierwsi ich tak nazwali,
                          > Goebbels sie tylko nim pozniej chyba raz posluzyl.


                          Kolejny raz przylapalem cie na klamstwie. Okreslenie "turysci Sikorskiego" nie
                          wymyslili sowieci / swoja droga jaki to dla ciebie autorytet :)))))))))))) /,
                          ale Goebbels. Zajrzyj do ksiazki Lynne Olsona i Stanleya Clouda " A questuion
                          of honor". No chyba, ze dla ciebie wiarygodne sa "prawdy" plynace z "Prawdy"
                          • wolej5 "A question of honor" 23.01.05, 23:44
                            Oczywiscie winno byc "A question of honor" . Sorry...
                            Swoja droga czy ty wiesz co znaczy zwrot " A QUESTION OF HONOR" ????.
                            Walczacy pod MC, bez wzgledu na strone, wiedzieli. Ale ty ...???
                      • ballest Re: To zrobia historycy 24.01.05, 11:57
                        ". Tłumaczył później, że powodowała nim chęć przeciwstawienia się
                        propagandzie sowieckiej, która - wobec napięcia wzajemnych stosunków -
                        szermowała poglądem, iż Polacy po wyjściu z Rosji "nie biją się i bić nie
                        chcą".



                        www.niniwa2.cad.pl/sen_o_bialym _pioropuszu.htm

                        Wystarczy, to tez POLAK pisze !
    • Gość: Kujawiak Re: Jeszcze o Monte Cassino IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 24.01.05, 00:13
      Panie Balest.Bohaterstwo żołnirzy obu stron nie podlega dyskusji.Problem w
      dowodzeniu.Jeżeki pierwsze natarcie potraktujemy jak rozpoznanie walką to
      drugiebyło niewłaściwie dowodzona,ale trzecie tzn natarcie na Albanetę plus
      atak francuzów na tyle zagroziło skrzydłom, ze strzelcy spad.musieli się
      wycofać.No tym polega wojna.Reszta to propaganda Pana i Panaq adwersarzy.
      • wolej5 Re: Jeszcze o Monte Cassino 24.01.05, 00:29
        Gość portalu: Kujawiak napisał(a):

        > Panie Balest.Bohaterstwo żołnirzy obu stron nie podlega dyskusji.Problem w
        > dowodzeniu.Jeżeki pierwsze natarcie potraktujemy jak rozpoznanie walką to
        > drugiebyło niewłaściwie dowodzona,ale trzecie tzn natarcie na Albanetę plus
        > atak francuzów na tyle zagroziło skrzydłom, ze strzelcy spad.musieli się
        > wycofać.No tym polega wojna.Reszta to propaganda Pana i Panaq adwersarzy.


        Kujawiaku. Te sprawe tlumacza ballestowi najbardziej cierpliwi forumowicze.
        Tylko, ze ten "hitlerowski strateg" przyjmuje jedna "prawde". A ta "prawda" sa
        bzdury, ktore mu naopowiadal ojciec, stary Schikowski. Tak wiec nie mecz sie z
        tlumaczeniem ballestowi manewru oskrzydlajacego, bo to syzyfowa praca.
        • Gość: Braid Re: Jeszcze o Monte Cassino IP: 62.206.176.* 24.01.05, 09:18
          > Gość portalu: ballest napisał(a):


          >Nie potrwa dlugo a bohaterami z pod Monte Cassino bedy w annalach
          >historycznych
          >zielone diably, mit turystow Sikorskiego juz obalono!
          • Gość: ballest Re: Jeszcze o Monte Cassino IP: *.lbo.de.add / 62.138.243.* 24.01.05, 10:18
            Nic nie wznosze , tylko staram sie obalic Wasze nacjonalistyczne mity , ktorymi
            sie upijacie.
            W miedzyczasie mieszka w Polsce Pare swiatlych ludzi, ktorzy tez o tym piszai
            do nich naleza Tacy Profesorowie jak Jastrzebski, Romanowski, Zybura, czy
            Wieczorkiewicz, ktorych tylko cytuje, a Wy mnie za to Klamca wyzywacie,
            wlasciwie to oni klamia; he, he

            Zieloni nie maja i nie propaguje tych mitow co Wy polskie naziolki, ale oni
            znaja polski nacjonaliz, wierzcie mi.

            pyrsk
            ballest
    • ballestrem.to.ciul [...] 24.01.05, 10:35
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ballest Prawda boli co, jesli z polskich ust pada ! 24.01.05, 11:27
        Moj ojciec nie sluzyl w Wehrmachcie, ile razy mam Wam to powtarzac!
        • bromba11 Re: Prawda boli co, jesli z polskich ust pada ! 24.01.05, 11:30
          poza tym wszystko się zgadza?
    • Gość: Kujawiak Re: Jeszcze o Monte Cassino IP: *.cn.net.pl / *.cn.net.pl 24.01.05, 23:30
      Panie Ballest ojciec Pana musił być żołnierzem niskiego szczebla(nie neguję
      Jego waleczności},ale jeżeli ktoś ocenia bitwę,kampanię lub wojnę z perspektywy
      drużyny to widzi tylko mały wycinek.Może natknąl się Ojciec Pana na przypadki
      paniki,tchórzostwa itp,tak może być zawsze.Ale pewnie nie Był w pasie natarcia
      polskich komandosów z 2komp.Comando bo niwielu strz.spad go
      przeżyło.Przykładami można wiele udowodnić.Jeżeli powołuje się Pan ma
      profesorów to proszę pamiętać,że co prof.to zdanie i nie tylko w Polsce.
      • ballest Re: Jeszcze o Monte Cassino 24.01.05, 23:36
        Kujawiak, odczep sie od mego ojcy, moze byl najnizszego szczebla, bo tak
        zaczal, ale zostal poslany na szkole oficerska, a to o czyms swiadczy!
    • Gość: Kurt Osiolku wez mape IP: *.cust.tele2.de 25.01.05, 23:18
      Zajzyj do mapy, zobacz kiedy Alianci przerwali sie na polodniowy-zachod od
      wzgorza, potem zobacz kiedy Niemcy sie wycofali i juz wiesz kto co zdobyl albo
      i nie.
      • ballest Re: Osiolku wez mape 25.01.05, 23:30
        jak mogli zdobyc jak nie bylo ataku a Niemcow tez nie bylo!
        • Gość: Kurt Re: Osiolku wez mape IP: *.cust.tele2.de 25.01.05, 23:35
          dlatego pisze by wziol mape do rak
          • ballest Re: Osiolku wez mape 26.01.05, 06:45
            Zawsze se znejdzioe pora osioukow, kere w to wierzom, ze Polacy Monte Cassino
            zdobyli!
            • Gość: Gosc Re: Osiolku wez mape IP: *.range217-43.btcentralplus.com 26.01.05, 17:33
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=19812298&a=19830586
              • Gość: Gosc Re: Osiolku wez mape IP: *.range217-43.btcentralplus.com 26.01.05, 17:35
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=19812298&a=19813326
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka