wolej5
23.01.05, 22:24
Naczytalem sie tych ballestowskich bzdur o Monte Cassino i goebbelsowskich
cytatow o "turystach Sikorskiego". Pojecie "turysci Sikorskiego" jest wlasnie
tworem "dra" Goebbelsa. Swoje "rewelacje" ballest popiera przede wszystkim
relacjami najwiekszego hitlerowskiego bohatera II wojny czyli swojego
tatusia. Do tego dopina jeszcze wyrwane z kontekstu zdania no i mamy obraz
jak to bylo pod Monte Cassino.
Dlaczego zajalem sie tymi idiotycznymi opiniami ballesta ?. Dlatego, ze w
mojej opinii ojciec ballesta nie byl zadnym tam zolnierzem hitlerowskich sil
elitarnych, ale najprawdopodobniej zwyklym obozowym wartownikiem.
Wsrod zolnierzy istnieje cos takiego, jak szacunek dla nieprzyjaciela. Plucie
natomiast na przeciwnika bylo, jest i bedzie zawsze cecha dekownikow.
Oto jedna z relacji z okazji 50 rocznicy bitwy ;
wrzesnia.w.interia.pl/archiwum/monte.htm
Prosze o zwrocenie uwagi na relacje zolnierzy niemieckich, ktorzy walczyli z
aliantami pod Monte Cassino, na temat Polakow. A co Teosiowi prezentowal
jego tatus?. Takie opinie mogl tylko serwowac smiec, ktory siedzial
w "zaciszu" obozowych drutow.