Dodaj do ulubionych

Genius loci

21.08.05, 07:16
dawno temu założyłam taki wątek, ale nie pamiętam nawet dokąd
się "potoczył" :)

o co mi chodzi, zacznę na swoim przykładzie

mieszkam od urodzenia, (a więc coś około 25 lat ;) w Zabrzu - "gliwiczanką"
jestem baaardzo świeżą, choć studiowałam w Gliwicach i mieszkali tam 20 lat
moi rodzice, ale był to związek z miastem raczej w charakterze "wizyt"
mimo to w tej chwili czuję się związana zdecydowanie bardziej z Gliwicami -
kiedy porównuję zabrzan i gliwiczan, (nawet na forum GW) - też widzę taką
prawidłowość

co Waszym zdaniem Gliwice "mają w sobie" ??

to nie jest wątek "turystyczny" (sensu stricto ;)
Obserwuj wątek
    • blank_zabanowany_hanys_hans Re: Genius loci 21.08.05, 08:46
      meg_s napisała:

      > dawno temu założyłam taki wątek, ale nie pamiętam nawet dokąd
      > się "potoczył" :)

      Toosz niych sie tyn Genius loci dali toczy (czytej kulo)


      • genius loci
      meg_s 26.09.2001 22:30 zarchiwizowany

      co decyduje o tym, czy jakieś miejsce nam się podoba, dobrze się w nim czujemy,
      chcemy do niego wracać
      Magi - Twoje pierwsze wypowiedzi o Gliwicach były takie entuzjastyczne - na co
      najpierw zwróciłaś uwagę ? (pozytywną)


      • Re: genius loci IP: *.necik.pl
      Gość: XJ600 27.09.2001 20:19 zarchiwizowany

      Ciekawy temat wymyśliłas Meg. Szkoda, że nikt jak dotąd nie chciał się tu
      wypowiedzieć. Ze wzgledów nie tylko zawodowych, poznanie Waszych opinii było by
      dla mnie bardzo interesujące.
      Osobiście uważam, że istnieje wiele czynników decydujących o tym jaki mamy
      stosunek do danego miejsca. Jednym z nich na pewno jest skala architektury.
      Zarówno zbyt wielkie otwarte przestrzenie jak i miejsca klaustrofobicznie
      ciasne nie powodują przyjemnych doznań. To samo ze zbyt wysokimi budynkami.
      Osobiście nie czuję się dobrze spacerując miedzy szklanymi wiezowcami La
      Defanse. Miałem tam uczucie trochę podobne do tego jakie odczuwam podczas
      wspinaczki w Tatrach czy sztormu na morzu. Takie poczucie błachości swojego
      istnienia wobec potęgi natury ( w La Defanse to oczywiście nie wobec potegi
      natury, ale raczej obojętności niewzruszonych szklanych fasad).
      Sama architektura w dobrej skali nic jescze nie da. Musi się cos jeszcze tam
      dziać. Nie moze byc monotonii. Potrzebni tez są ludzie, którzy ta przestrzeń
      ożywią. Podczas projektowania urbanistycznego przywiązuje się do tego dużą
      wagę. Nalezy zastanowić się czy dane miejsce bedzie na tyle atrakcyjne by
      zachęcic ludzi do odwiedzania go.
      Osobiscie bardzo lubię miasta takiej wielkosci jak Gliwice czy Bielsko. Nie
      maja one jescze anonimowości wielkich metropolii ale też brak im sennosci
      małych misteczek. Oczywiscie nie znaczy to, że ani w wielkich aglomeracjach ani
      w małych miejscowościach nie mam swoich ulubionych miejsc.


      • Re: genius loci
      meg_s 27.09.2001 22:38 zarchiwizowany

      Gość portalu: XJ600 napisał(a):

      > Potrzebni tez są ludzie, którzy ta przestrzeń ożywią.

      no właśnie, w projektowaniu przestrzeni publicznej zawsze jest coś z ruletki,
      "ludność" nie jest do końca obliczalna i samo wykonanie układanki z atrakcyjnych
      elementów, jeszcze nie ożywi miejsca,
      szczerze powiedziawszy, sama nie bardzo wiem, dlaczego w niektórych
      miejscowościach od razu czuję się dobrze, a w innych mimo że mi sie podobają - nie


      • Re: genius loci IP: *.warsnet.trzepak.pl
      Gość: piotlik 27.09.2001 22:50 zarchiwizowany

      Eklektyczna architektura, bujna zieleń, obecność pięknych i wykształconych
      kobiet no i oczywiście porządna restauracja. :-).


      • Re: genius loci IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl
      Gość: meg 28.09.2001 06:56 zarchiwizowany

      Gość portalu: piotlik napisał(a):

      > Eklektyczna architektura,

      czyżbyś potwierdzał opinię, że odrobina "bałaganu" potrafi udomowić otoczenie?
      a np plac dopracowany do ostatniego szczegółu i aż przesadnie wysmakowany,
      sprawia takie wrażenia jak kuchnia-laboratorium - podoba się na zdjęciu, ale
      wieje chłodem


      • Re: genius loci IP: *.dip.t-dialin.net
      Gość: Emma 28.09.2001 13:42 zarchiwizowany

      A ja uwazam, ze bardzo duze znaczenie ma pogoda. Pamietam, jak bylam pierwszy
      raz w Paryzu i lalo caly czas, bylo zimno i tak naprawde nie mialam za duzo
      ochoty na dlugie spacery, albo przesiadywanie na swiezym powietrzu w
      przydroznych kawiarenkach. Tak samo bylo w Barcelonie. Tam znowu bylo tak
      goraco, ze tez najlepiej ucieklabym do klimatyzowanego pokoju hotelowego.
      Wieczory za to byly przyjemne, ale z 2 dzieci...... Mam za to wspaniale
      wspomnienia z miejsc, gdzie AZ TAK interesujaco nie jest, ale pogoda byla
      wspaniala. Po parugodzinnym spacerze i interesujacej dyskusji z inna osoba z
      mila checia spedzam czas w kawiarenkach, parkach, gdzie mozna poprostu polozyc
      sie na trawie i nawet troche "oko potrenowac" i wtedy uwazam, ze sa to
      najpiekniejsze miejsca na swiecie.


      • Re: genius loci
      meg_s 18.03.2002 00:02 zarchiwizowany

      > Gość portalu: XJ600 napisał(a):
      >
      > > Potrzebni tez są ludzie, którzy ta przestrzeń ożywią.

      byłam dwukrotnie w Rzymie i w zasadzie mogłabym przysięgać że za każdym razem
      było to inne miasto - za pierwszym, nastawiona byłam na "podręcznikowe"
      zwiedzanie, za drugim miałam wspaniałe towarzystwo i czas na spacer, "chłonięcie"
      atmosfery, kieliszek wina w pięknym miejscu (no a poza tym zmieniła się relacja
      złotówki do "walut wymienialnych")


      • Re: genius loci
      meg_s 29.09.2001 00:58 zarchiwizowany

      Gość portalu: XJ600 napisał(a):

      > Sama architektura w dobrej skali nic jescze nie da. Musi się cos jeszcze tam
      > dziać. Nie moze byc monotonii. Potrzebni tez są ludzie, którzy ta przestrzeń
      > ożywią. Podczas projektowania urbanistycznego przywiązuje się do tego dużą
      > wagę. Nalezy zastanowić się czy dane miejsce bedzie na tyle atrakcyjne by
      > zachęcic ludzi do odwiedzania go.

      tylko z tymi ludźmi różnie bywa (p.dalsze wypowiedzi) i rozwiązania które w
      jednych miejscowościach się sprawdzają, gdzie indziej zawodzą - wydaje mi się, że
      oprócz wiedzy projektanta, jest w tym znaczny element loterii


      • Re: genius loci
      x600 29.09.2001 01:13 zarchiwizowany

      meg_s napisał(a):

      >
      > tylko z tymi ludźmi różnie bywa (p.dalsze wypowiedzi) i rozwiązania które w
      > jednych miejscowościach się sprawdzają, gdzie indziej zawodzą - wydaje mi się,
      > że
      > oprócz wiedzy projektanta, jest w tym znaczny element loterii

      Ludzie są jednak do pewnego stopnia przewidywalni. Łatwo stwierdzic na przykład
      gdzie skrócą sobie drogę przez trawnik, a w którą część placu nie będą się w
      ogóle zapuszczać. Ludzi można nakierowywac poprzez umiejętne formowanie
      przestrzeni. Można ich przyciągać w pewne miejsca poprzez lokowanie w nich
      interesujących funkcji np usługowych. Można p[rzewidzieć jaka architektura ich
      odstraszy a jaka zainteresuje. Nawet można stwierdzić czy dany obiekt wywoła
      agresję. Np wszystkie nasze szare blokowiska to doskonały generator agresji i
      frustracji.



      • Re: genius loci
      meg_s 29.09.2001 01:56 zarchiwizowany

      x600 napisał(a):

      > Nawet można stwierdzić czy dany obiekt wywoła agresję.

      czy architekt miejski przewidując taką reakcję mógł zablokować powstanie
      koszmarka w prestiżowym miejscu miasta?


      • Re: genius loci IP: *.necik.pl
      Gość: XJ600 29.09.2001 21:28 zarchiwizowany

      Koszmarek to rzecz względna. Jeżeli budynek spełniał wymagania planu
      miejscowego, wszlkie normy i przepisy to nie mógł. Czy budynek wywoła agresję
      powinien był przewidzieć projektant, ale cos mi się tu widzi, że każde z nas
      mówi o troche innym wywoływaniu agresji ;-)


      • Re: genius loci
      meg_s 29.09.2001 23:48 zarchiwizowany

      Gość portalu: XJ600 napisał(a):

      > ale cos mi się tu widzi, że każde z nas
      > mówi o troche innym wywoływaniu agresji ;-)

      chyba tak



      • Re: genius loci IP: *.necik.pl
      Gość: XJ600 30.09.2001 01:32 zarchiwizowany

      Oto przykład na wywoływanie agresji przez architekturę. Dom znanego architekta
      Franka O. Gery'ego został ostrzelany przez sąsiadów z dubeltówki. Nie spodobał
      się.


      • Re: genius loci IP: 157.158.202.*
      Gość: Ee 18.03.2002 10:22 zarchiwizowany

      A ja mam straszną ochotę rzucać kamieniami w "akwarium" bankowe na ul.
      Konstytucji


      • Re: genius loci IP: *.bmj.net.pl
      Gość: Magiczna 28.09.2001 14:20 zarchiwizowany

      meg_s napisał(a):

      > Magi - Twoje pierwsze wypowiedzi o Gliwicach były takie entuzjastyczne - na co
      > najpierw zwróciłaś uwagę ? (pozytywną)

      Przede wszystkim mialam troszeczke inne podejscie do tego miejsca - nie do miasta
      jako takiego ale do miejsca, w k
      • blank_zabanowany_hanys_hans Re: Genius loci 21.08.05, 08:49
        • Re: genius loci IP: *.bmj.net.pl
        Gość: Magiczna 28.09.2001 14:20 zarchiwizowany

        meg_s napisał(a):

        > Magi - Twoje pierwsze wypowiedzi o Gliwicach były takie entuzjastyczne - na co
        > najpierw zwróciłaś uwagę ? (pozytywną)

        Przede wszystkim mialam troszeczke inne podejscie do tego miejsca - nie do miasta
        jako takiego ale do miejsca, w ktorym mieszka ktos kogo kocham :)) Co nie znaczy,
        ze nie bylo rzeczy ktore mi sie spodobaly.

        1) duzo zieleni
        2) odmiennosc od stereotypu brudnego Slaska, co w praktyce oznacza brak kopalni
        na kazdym kroku i gorojacych nad miastem kominow
        3) miasto nie za male i nie za duze - ktos juz o tym wspominal; za duze na wies,
        za male na metropolie
        4) architektura - moze sie ze mna nie zgodzicie ale te odnowione kamienice na
        Zwyciestwa sa naprawde piekne!
        5) Rynek - w Gdansku nie ma tego typu Rynku
        6) atmosfera - nie umiem tego opisac slowami, to sie po prostu czuje.

        Jak mi sie cos jeszcze przypomni, to dopisze :))

        Magi


        • Re: genius loci
        ivo 28.09.2001 14:24 zarchiwizowany

        ja naprzyklad kocham krakow, i to nie dlatego zeby by mi sie strasznie podobal,
        ale jako mloda
        licealistka pojechalam tam z ojcem, wszyskie dziewczyny w krakowie (byla wiosna)
        wtedy nosily
        granatowe kokardy we wlosach, wiec kupilam zaraz taka, i paradowalam po krakowie
        jak modelka
        diorowska. to uczucie z tamtych lat mam do dzisiaj, jadac tam ubieram moje
        najleprze ciuchy ide do
        najdrozszej knajpy, i czuje sie fantastycznie, czasami drobiazgi decyduja czy
        sie to miejsce lubi.
        pogoda tez swoje robi, to musze przyznac.


        • Re: genius loci IP: *.warsnet.trzepak.pl
        Gość: piotlik 28.09.2001 16:56 zarchiwizowany

        Są takie dni, kiedy GENIUS LOCI stanowi stojąca na kuchennym stole półlitrowa
        butelka "Luksusowej" bądź "Wyborowej". Jednakże ona sama, pomimo że wypełnia
        swoją "obecnością" najbliższe otoczenie i jest niezbędna, ba! stanowi wręcz
        swoisty atrybut uczestników spotkania, nie jest wystarczająca. I tu właśnie
        potrzeba wyrafinowanego towarzystwa, a porywająca dyskusja na pewno zakończy
        się, w najlepszym wypadku, nad ranem. ERGO BIBAMUS!!!

        P.S. Do Meg - eklektyzm tak, ale łagodny, subtelny, a nie zabójczo drażniący
        oczy. Ale czy to możliwe?


        • Re: genius loci IP: 212.106.173.*
        Gość: piotlik 09.10.2001 23:24 zarchiwizowany

        A rutyna, przyzwyczajenie, obawa przed zmianami, nowością?


        • Re: genius loci
        meg_s 10.10.2001 07:49 zarchiwizowany

        myślę również , że w odbiorze subiektywnym pięknieje każde miejsce , w którym
        przeżyliśmy coś wspaniałego


        • Re: genius loci
        meg_s 17.03.2002 22:09 zarchiwizowany

        to również temat na którym się znam


        • Re: genius loci IP: 2.3.STABLE* / 10.145.112.*
        Gość: Ballest 18.03.2002 10:28 zarchiwizowany

        No na tym temacie musisz sie w Twoim zawodzie znac.


        • Re: genius loci
        sebush 18.03.2002 15:18 zarchiwizowany

        Genius loci tkwi tez w ludziach z ktorymi sie
        spotykamy, z ktorymi kontajty rzezbia nas samych, a
        wszystko dopelnia piekna przestrzen architektoniczna,
        tylko nie zapominajmy o zieleni i przyrodzie!

        ;-)
        Sebush


        • Re: genius loci IP: 192.168.0.*
        Gość: meg 18.03.2002 16:13 zarchiwizowany

        sebush napisał(a):

        > Genius loci tkwi tez w ludziach z ktorymi sie
        > spotykamy, z ktorymi kontajty rzezbia nas samych, a
        > wszystko dopelnia piekna przestrzen architektoniczna,
        > tylko nie zapominajmy o zieleni i przyrodzie!
        >
        > ;-)

        I DLATEGO GLIWICE SĄ PIĘKNE :-)))))
        > Sebush



        • Re: genius loci IP: *.bmj.net.pl
        Gość: Nu! 19.03.2002 08:27 zarchiwizowany

        Miejsce które było ...
        Mam tu na myśli teren za autostradą; pola i łąki ciągnące się po lewej stronie
        drogi, jadąc do Łabęd. Teraz stoi tam Opel i
        inne zakłady, ale nim został zagospodarowany, to było to miejsce naprawdę
        niezwykłe, o którym mało kto wiedział, mało kto tam
        bywał, a obejmowało sobą w końcu kilkaset hektarów. O jego specyfice decydowało
        to, że praktycznie było to "miejsce"
        odizolowane od miasta, chociaż można tam było się dostać w 15/20 minut szybkim
        krokiem, idac od rynku. Którędy? Z pod pomnika,
        aleją wzdłuż Kłodnicy, następnie drogą wzdłuz działek do oczyszczalni ścieków,
        ale tam sie się droga niby kończyła ... wcale
        nie. Była ścieżka wzdłuż Kłodnicy, dla odważnych, z początku (jak odkryłem to
        miejsce)wygodna i bez problemu dało się jechać
        rowerem Korzystali z niej wtedy rowerzyści jako dojazd do Łabęd. Potem z roku na
        zarastała, aż do niewidzialności, stając się
        dróżka tylko dla traperów. Przejście tej ścieżki, wzdłuż niepachnacej zbyt mile
        Kłodnicy nagradzane był "wypłynięciem na
        suchego przestwór oceanu". Setki hektarów pustkowia wyłącznie dla Ciebie! A
        pustkowie to nie było takie puste. Były tam
        śródpolne drogi zapuszczone i nieprzejezdne, obrośnięte krzakami i bzem. Było
        samotne drzewo rosnące gdzieś pośrodku z amboną,
        na która można było sie wspiąć i siedzieć godzinami. Był przeuroczy lasek,
        widoczny do dzisiaj z autostrady, który, chociaż
        malutki się wydaje, to miał wszystkie cech dużego lasu, tylko w mikroskali. Żeby
        się tam dostać, trzeba było nieźle się
        nagimnastykować. Ale jak raz droga przez chaszcze została przetarta, chodziło
        się nawet nocą i to nie raz. A w lasku tym było
        się niczym na wyspie. Pewność całkowitego odcięcia od "cywilizacji" była
        ugruntowana otaczającymi polami i chaszczami. Każda
        ścieżka tam wydeptana, wydeptana była tylko przez ciebie. W pewnym miejscu rosły
        zawsze dorodne kanie. W innym urządzaliśmy
        sobie ognisko, po uprzednim wykarczowaniu kilku m3. Otaczała nas ściana zieleni
        zewsząd. Jak posadzono akurat kukurydzę, to
        efekt izolacji pogłębiał się. O innej porze roku widokiem niesamowitym były
        długie szeregi kwitnącego bzu, ciągnące się aż do
        Łabęd wzdłuż rowów melioracyjnych, częściowo pozarastanych, pozasypywanych i
        suchych już od lat dziesiątek. Te rowy też
        oczywiście składały się na poetykę tego miejsca, bo stanowiły w istocie
        skomplikowany system poniemieckich urządzeń
        melioracyjnych, i pełno tam było jakiś rynien betonowych, śluz, kanalików i
        kanałów. Kilka szczególnie głębokich i szerokich
        było jednak pełnych wody, i stanowiły naturalna przeszkodę w spacerach po tej
        zapuszczonej okolicy. Przeskoczyć ich się nie
        dało, jedyne droga to kilka z rzadka rozsianych mostków.

        Kiedy tam trafiłem po raz pierwszy, miejsce to było trochę "cywilizowane". Można
        tam było się dostać, bądź idąc wzdłuż
        Kłodnicy, bądź drogą czołgową wzdłuż Cmentarza Centralnego, przekraczając
        autostradę dosyć prosto i po kilku minutach byś już
        na miejscu, bądź, spacerując Szwajcarią, (która też kiedyś miejscem magicznym
        była i swoje genius loci miała), dotrzeć do
        końca głównej alejki, przeskoczyć (taak to była ta granica) autostradę i wejść
        na szeroką ścieżkę po drugiej stronie drogi,
        która to ścieżka była zapewne pozostałością drogi z drugiej strony jezdni,
        pamiątka po czasach sprzed budowlanych inicjatyw
        Hitlera. A po drugiej stronie ciągnął się las/lasek jeszcze, coś jakby odkrojona
        i porzucona resztka Szwajcarii i wychodziło
        się na prostą, szeroką polną drogę, która wiodła hen hen polami. Gdzieś na
        środku było jakby skrzyżowanie; można było skręcić
        w lewo i iść aż do Łabęd, albo prosto w stronę Kłodnicy. Wydawałoby się, że
        okolice Kłodnicy, to nie będą miały do
        zaoferowania spacerowiczowi jakiś większych atrakcji... Nic bardziej błędnego.
        Po pierwsze, to w tym rejonie Kłodnicę otaczał
        od strony pól wysoki wał. Po drugie, w pewnej od niego odległości, jakieś 30
        metrów ciągnął się wał drugi (stary? zapasowy?)
        który zaczynał się już od samej starej oczyszczalni i biegł do samych Łabęd. i
        cóż w ty ciekawego? Otóż był on szczelnie
        zarośnięty z wszystkich stron grubą warstwą krzewów, nigdy nie przerzedzanych,
        przecinanych, "prześwietlanych", bzów, czerniny
        i innych, znanych tylko znawcom tych kwestii, oraz rosnącymi raz gęści
        • blank_zabanowany_hanys_hans Re: Genius loci 21.08.05, 08:51
    • meg_s Re: Genius loci 21.08.05, 09:49
      mój Boże - to myśmy tu kiedyś potrafili ROZMAWIAĆ ?

      dzięki H_H - nawet nie pomyślałam, żeby grzebać w archiwum

      no i patrzcie jak Magi ładnie o Gliwicach pisała, a wy ją od czci i wiary ;P
      • stasiek17 Re: Genius loci 21.08.05, 10:05
        Dla nich to nie jest forum, tylko pole walki, na którym obowiązuje prosta zasada
        - kto nie z nami, ten przeciwko nam.
      • ballest Re: Genius loci 21.08.05, 10:10
        "Jak mi sie cos jeszcze przypomni, to dopisze :))"

        Nie wiem czy Magi cos dopisala, ale wiem, dlaczego jej sie tak podobalo, bo na
        kazdym kroku czuje sie pruskiego ducha tego miasta podobnie jak we Wroclawiu,
        czy wlasnie w Gdansku!
        Podswiadomie czula sie u siebie w domu, choc wiem, ze bardzo tesknila za
        Prusami zachodnimi.
      • Gość: szwager_ze_laband Re: Genius loci IP: *.dip.t-dialin.net 21.08.05, 11:59
        Ty nos sam niyzagaduj naszom "Hexom", ino obejz cos sama szkryfua o kimacie dlo
        homo-sovieticus :)))

        • meg_s Re: Genius loci 21.08.05, 12:00
          ale w blokowiskach
          • szwager_ze_laband Re: Genius loci 21.08.05, 12:05
            ja mosz trecht, chciouech sie ino konsek ekstra poszterowac :)))
            • szwager_ze_laband ps 21.08.05, 12:12
              a tyn gynius niych se dali loce
              • meg_s Re: ps 21.08.05, 12:14
                Ty tu nie "szteruj" tylko bierz się za smakołyki ;)
                • szwager_ze_laband Re: ps 21.08.05, 12:16
                  zaro byda miec obiod, a dzisiej bydzie zicher cos dobrego :)))
                  • szwager_ze_laband Re: ps 21.08.05, 12:42
                    kuknij za 10 minut do kszinki!
                  • blank_zabanowany_hanys_hans Re: ps 21.08.05, 12:50
                    szwager_ze_laband napisał:

                    > zaro byda miec obiod, a dzisiej bydzie zicher cos dobrego :)))

                    Karminadel goornos´loonski ????

                    Skladniki:
                    Mieso wieprzowe z karczku 40 dag
                    Sledz solony sredni 1 szt.
                    Cebula srednia 1 szt.
                    Jajo 1 szt.
                    Bulka kajzerka 1 szt.
                    Maka pszenna 5 dag
                    Pieprz naturalny,majeranek,sol
                    Smalec 20 dag.

                    Przepis:
                    Sledzia namoczyc w zimnej wodzie na kilka godzin.Po wymoczeniu oczyscic i
                    wyfiletowac.Mieso wyluzowac z kosci.Bulke namoczyc w wodzie lub mleku i
                    dokladnie odcisnac.Cebule obrac i pokroic w drobna kosteczke.Mieso,sledzia i
                    bulke zemlec w maszynce do miesa,dodac cebule jajo i przyprawy do smaku.Z masy
                    formowac niewielkie okragle,lecz plaskie kotleciki o grubosci ok.1,5-2
                    cm,obtoczyc je w mace i smazyc na dobrze rozgrzanym tluszczu z obu stron na
                    zloty kolor.Podawac z ziemniakami,kiszona kapusta duszona,salata zielona z
                    boczkiem wedzonym,mizeria lub salatka z kapusty bialej.

                    • szwager_ze_laband Re: ps 21.08.05, 12:55
                      :)))

                      dzisiej momy zauerbratyn!!!
                      • meg_s Re: ps 21.08.05, 13:24
                        1. łomatko - śledź z karczkiem ? - poważnie ?

                        2. zauerbratyn!!! - co to jest ?

                        3. do makówek daje się zwykłą bułkę ? zawsze byłam pewna że chałkę
                        • szwager_ze_laband Re: ps 21.08.05, 13:26
                          jakl zyja chuki niy brouech ino zymua abo wek :)))

                          zauerbratyn - kwasno pieczyn
                          • meg_s Re: ps 21.08.05, 13:27
                            aaa - pieczeń na dziko ;)

                            wołowina marynowana ??
                            • szwager_ze_laband Re: ps 21.08.05, 14:30
                              to sie nazywo "na dziko"?

                              nigdy niy suyszouech :)))
                      • ballest Re: ps 21.08.05, 16:51
                        Sauerbraten mou tysz polskou nazwa, ty uech jeszcze nie slyszou, ale uoprocz
                        Linsow to moje ulubione jedzonko !
                        • szwager_ze_laband Re: ps 21.08.05, 20:24
                          linzy, czyli soczewica, tysz lubia i robia se je ajnfach na gynsto jak niyma
                          czasu sie "smolic" ze warzyniym :)))

                          jak Ty robisz linzy Ballest?
    • myha1 Re: Genius loci 21.08.05, 18:26
      meg_s napisała:

      > dawno temu założyłam taki wątek, ale nie pamiętam nawet dokąd
      > się "potoczył" :)
      >
      > o co mi chodzi, zacznę na swoim przykładzie
      >
      > mieszkam od urodzenia, (a więc coś około 25 lat ;) w Zabrzu - "gliwiczanką"
      > jestem baaardzo świeżą, choć studiowałam w Gliwicach i mieszkali tam 20 lat
      > moi rodzice, ale był to związek z miastem raczej w charakterze "wizyt"
      > mimo to w tej chwili czuję się związana zdecydowanie bardziej z Gliwicami -
      > kiedy porównuję zabrzan i gliwiczan, (nawet na forum GW) - też widzę taką
      > prawidłowość
      >
      > co Waszym zdaniem Gliwice "mają w sobie" ??
      >
      > to nie jest wątek "turystyczny" (sensu stricto ;)


      witaj Meg
      Wtrącę i moje trzy grosze :))

      Jak już powszewchnie wiadomo też jestem zabrzanką ...i to mniej więcej tyle
      lat...(nooo trochę :))).

      W Gliwicach mieszkałam tylko 6 lat , ale też mam wielki do nich
      sentyment...może dlatego , że tam spędziłam te "najpiękniejsze" i poznałam moją
      miłość :))

      ..ale poważnie mówiąc myślę , że dlatego , ponieważ Gliwice to miasto ludzi
      młodych, wykształconych...a może i dlatego , że jest tam wielokulturowość
      poprzez to , że ludzie z różnych stron...
      wiem , że zaraz zaczną mnie niektórzy atakować , że to doprowadziło do upadku
      dawnej świetności...ale nadaje to miastu pewnego kolorytu i urozmaicenia ..

      Zabrze jest takie monotonne , chociaż też już są zauważalne zmiany ...musi to
      jednak potrfać , aby z miasta robotniczego zmieniło oblicze ..

      Bardzo lubie Gliwice , z przyjemnoscia bym w nich zamieszkała < gdyby to było
      prostsze :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka