sss9
06.05.06, 16:32
Małgorzata Goślińska 05-05-2006, ostatnia aktualizacja 05-05-2006 21:31
"Tiszert dla Wolności" w Katowicach. Akcja rusza dopiero w poniedziałek, a już
wzbudza kontrowersje. - Polacy są nadęci, wszystko ich obraża - mówi Mirek
Neinert, szef Korezu. Ale sam też nie ubierze koszulki z hasłem "Nie płakałem
po Papieżu".
Zdjęcia znanych ludzi w koszulkach-plakatach miały być wystawione na dworcu
kolejowym. - W katowickim PKP mój pomysł został wstępnie przyjęty - opowiada
Małgorzata Tkacz-Janik, organizatorka śląskiej edycji akcji "Tiszert dla
Wolności", którą w 2004 roku wymyślił socjolog Antek Adamowicz. Cztery dni
później dostała odpowiedź, że wystawy nie będzie, bo przełożeni z Warszawy nie
wyrażają zgody.
- Z powodów organizacyjnych - wyjaśnia Danuta Małecka, dyrektorka oddziału
dworce kolejowe PKP w Warszawie. - Uznaliśmy, że w holu górnym jest za ciasno.
Wystawa utrudniałaby wjazd maszyn sprzątających i dostęp do kas, a dla mnie
najważniejsze są porządek i wygoda podróżnych.
Małecka być może zgodziłaby się na hol dolny, w którym przepływ pasażerów jest
mniejszy. - Rozmawialiśmy o trzech miejscach: górnym i dolnym holu oraz pasażu
handlowym. Zdecydowałam się nawet płacić za dzierżawę, chociaż to kampania
społeczna, ale do dyskusji na ten temat w ogóle nie doszło - dziwi się
Tkacz-Janik.
- Powodem odmowy były negatywne opinie pasażerów, jakie wpłynęły do PKP po
wystawie na Dworcu Centralnym w Warszawie - zdradza Kornelia Malec z rejonu
Dworce Kolejowe PKP w Katowicach.
Małecka potwierdza, że kontrowersje były. Przyznaje, że sama nie zgodziłaby
się na eksponowanie hasła: "Nie jedź koleją, bo jest niebezpieczna". Ale w
Warszawie PKP nie miało nic do powiedzenia, bo w holu rządzi dzierżawca InterCity.
Tkacz-Janik ostatecznie przekonała do wystawy Tomasza Janikowskiego, dyrektora
Górnośląskiego Centrum Kultury. - Negocjacje trwały kilka dni - dodaje.
- To jest akcja o charakterze bardziej społecznym, niż artystycznym, i mam do
niej stosunek obojętny - wyjaśnia Janikowski. - Ja jestem z innego pokolenia,
nosiłem inne napisy na koszulce. Traktuję wolność poważniej i jest dla mnie
oczywista. Uważam, że nie trzeba jej manifestować.
- Polacy są nadęci, wszystko ich obraża. Podchodźmy do życia z luzem!
Tolerancji w Polsce nie ma i trzeba jej bronić w każdy sposób - szyderstwem,
prowokacją, a nawet skandalem - zachęca Mirek Neinert, który w Korezie
poprowadzi aukcję tiszertów na rzecz Skrawka Nieba, placówki Jacka Pikuły dla
dzieci.
- I śmiech niekiedy może być nauką, jeśli z przywar, nie z osób się natrząsa -
cytuje Ignacego Krasickiego Marta Fox, pisarka, która na manifę by nie poszła,
bo nie lubi wychodzić na ulicę, ale do kameralnego Korezu przyjdzie.
- Ubiorę każdą koszulkę, bo tu chodzi o ideę, a nie o hasło - deklaruje Jacek
Łapot z kabaretu Długi.
Neinert pyta o tiszert "Jestem lesbijką", Fox chce być gejem, Łapot -
Murzynem. Ale to są hasła z pierwszej edycji kampanii. W poniedziałek w
Katowicach rozpocznie się druga i napisy poszły dalej. "Mam dwie mamusie/dwóch
tatusiów" popiera adopcję dzieci przez pary homoseksualne.
Fox zgadza się na "Będę stara". - Nie cieszę się z komplementu, że nie
wyglądam na swoje lata. Mam 54 i sobie na nie zasłużyłam.
Wszystkim podobają się: "Jestem na liście", "Już mu zupy nie gotuję", "Jestem
kibicem innej drużyny", "Nie stać mnie", "Jestem chory psychicznie".
- A kto ubierze "Nie płakałem po Papieżu"? - pytam.
Nikt, bo wszyscy płakali. - Murzynem też pan nie jest - wytykam Łapotowi.
Satyryk zmienia zdanie. - Ubiorę ją, bo wolność słowa jest dla mnie wartością
nadrzędną. To będzie oznaczać, że zgadzam się na prawo do wyrażania opinii, z
którymi się nie zgadzam.
Wernisaż i aukcja tiszertów rozpocznie się w teatrze Korez o godz. 17.15.
Potem odbędzie się debata "Tabu po polsku". Wystawa w Górnośląskim Centrum
Kultury potrwa do 17 maja. Zdjęcia znanych ludzi w koszulkach-plakatach w
dniach 10-19 maja można oglądać również w gliwickim pubie Coś innego.
malgorzata.goslinska@katowice.agora.pl
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3326830.html
do jasnej cholery! czy w tych Katowicach nie ma już porządnych katolickich
organizacji, które zorganizowałyby całą swoją siłą jakiś spontaniczny dywanowy
sprzeciw wobec tej lewackiej i jakże szkodliwej dla morale Narodu hucpie?