Dodaj do ulubionych

Wędrująca piosenka

12.05.20, 16:44
Chodzi mi po głowie i się kołacze. Słyszałem ją śpiewaną we Włoszech, Niemczech, Francji i na pograniczu Hiszpani. Często w stanie nietrzeźwym. Piosenka partyzancka. Nie mniej melodyjna niż nasze Wierzby Płaczące i podobne pieśni. Pewnie przez to, że mamy teraz maj, tak za mną łazi i chwyta za rękaw.


Obserwuj wątek
    • cambria1.2 Re: Wędrująca piosenka 13.05.20, 09:11
      A to moje piękne wspomnienie z chóru w szkole podstawowej. Tyle że wtedy po polsku.

      • leziox Re: Wędrująca piosenka 13.05.20, 11:47
        Zespół Aleksandrowa śpiewał zawsze fajne kawałki. Nie tylko Smugljanka, było wiele innych dobrych pieśni rosyjskich. Czasem próbowali nawet śpiewać po polsku.
        I tylko wielka szkoda, że tylu członków tego wspaniałego zespołu 25.12.2016 roku zginęło w katastrofie samolotu nad Morzem Czarnym.
        Tu też coś bardzo znanego.

      • leziox Re: Wędrująca piosenka 21.05.20, 12:13


        Buongiorno Italia gli spaghetti al dente
        e un partigiano come Presidente
        con l'autoradio sempre nella mano destra
        e un canarino sopra la finestra

        smile
          • leziox Re: Wędrująca piosenka 21.05.20, 13:28
            Jane czasami sprawiała wrażenie deczko nabuzowanej THC, ale najwyraźniej taki jej urok.
            smile
            • cambria1.2 Re: Wędrująca piosenka 21.05.20, 13:45
              Wielki urok. A Szarlotka jeszcze lepsza smile
              • leziox Re: Wędrująca piosenka 21.05.20, 13:58
                Sernika zżarłbym.
                Z rodzynkami.
                I lukrowaną krateczką na wierzchu.
                Mrau.
                • cambria1.2 Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 09:36
                  Ooo, krakowski znaczy się smile
    • cambria1.2 Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 09:35
      https://img4.dmty.pl/uploads/201304/1366961161_by_jestemzsanoka_inner.gif
      • leziox Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 10:32
        Znam nawet tę piosenkie.
        Takie pląsanie na wiosnę po ruskim błotku.
        Z kotem i harmonią.
        big_grin
            • leziox Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 13:45
              Krótka recenzja powyższej animowanej bajki z 1946 roku, napisana przez Lezia z klasy drugiej

              Wiatr piździł jak w kieleckiem. Stada wron, marząc o polu bitewnym pełnym zmasakrowanych trupów, kotłowały się po okolicy, drąc dzioby jakby miały rozpierdalać za chwilę mury Jerycha. Na brzegu zanieczyszczonym fenolem i siarczanami rtęci stał zrujnowany kościół, zamieniony przez bolszewików na magazyn paszy dla świń. Powoli się rozwidniało. Zza chmur skropionych obficie radioaktywnością, wydostającą się ciągle z pobliskiej fabryki urządzeń służących do utrzymywania pokoju na świecie, wychodziło stalinowskie słoneczko. Wrona chowała w gniazdku cenne świecidełka, właśnie buchnięte na podwórku Anatola Kudrenki, który już dawno obiecał wronie wielokrotne zabójstwo, co wrony w żadnym calu i tak nie mogło odstręczyć od złodziejstwa. Wszyscy w okolicy kradli, dlaczego wrona miałaby być gorsza od prawdziwych komunistów? Nie mogło być inaczej, wszak była to prawdziwa wrona radziecka.
              Znudzony bałwan, który właśnie przez nadanie miejscowej organizacji partyjnej został właśnie dyrygentem, oganiał się od promieni słoneczka, usiłującego zamienić go w wodę destylowaną.
              -Pierdolę to-wyjęczał wyraźnie wkurwiony bałwan-spierdalam w cień!
              Po czym wskoczył za najbliższe drzewo. Tam chciał jakoś doczołgać w biedzie i sowieckiej nędzy do najbliższej zimy.
              Ale o zgrozo! Marny jego los! Zabójcze stalinowskie słoneczko, jak to w tamtych czasach bywało, musiało wykonać dzienny stan katrupienia rozmaitych bałwanów, więc i nasz nieszczęsny bałwan musiał paść jego ofiarą. I stało się. Po bałwanie pozostał tylko śmierdzący garnek, używany przez Timofieja Aleksandrowicza jako wiadro do srania.
              Zboczami spływały strugi zielonej, napromieniowanej wody. Psychopatyczne zajączki, które wyległy nie wiadomo skąd, skakały radośnie po łące. Wszystko promieniowało plutonem i uranem, wnosząc w przyrodę tak potrzebny wiosną optymizm.
              Na stawku rozkwitały trujące lilie. Odurzona tlenkami manganu czarno- biała żaba usiłowała bzyknąć drugą żabę i zrobić jej z pięc tysięcy kijanek. Trwała pogoń z liścia na liść.
              Pod wodą inne żaby ze stowarzyszenia lesbijek tańczyły, wyraźnie nabuzowane chucią balet „jeziora łabędziego”. Szaleństwo ogarnęło także ryby, normalnie niezwyczajne takich wyskoków. Za chwilę ze wstydu chyba - wszystko ogarnęła zasłona milczenia z wodnej trawki.
              Leciały żurawie, chuj wie skąd, chuj wie dokąd i chuj wie po co. Dziwne ich łamane manewry oraz wygibasy należy przypisać skubanymi na niedalekiej łące listkami z plantacji konopii indyjskich, które to konopie żurawie lubiły podskubywać z niezwyczajną dla nich namiętnością. Kaczki uprawiały w powietrzu seks grupowy, tylko jedna kaczka, jak się potem okazało, kaczka-gej, szukała dla siebie kogoś innego do towarzystwa.
              W szopie, gdzie stary Makar pędził w towarzystwie nietoperzy dobry samogończyk, właśnie zapadła noc. Stary Makar szeroko uśmiechnięty obserwował nietoperze, zmieniające czasem chuj wie dlaczego, swój kolor na biały allbo i zielony. Pociągnął bucha z fajki napakowanej jak zwykle listkami z plantacji konopii indyjskich, które tak dobrze wpływały na trawienie i spokojnie zabrał się za nastawianie kolejnej porcji zacieru. Jak można dalej zobaczyć w kolejnej sekwencji filmu, również nietoperki były zajebiście nabuzowane i nawet niestraszna im była woda ani liście lilii po których niedawno skakały zboczone żaby.Wreszcie Zeus, widząc takie nieobyczajne pląsy, deczko się zirytował i przypierdolił piorunem, aby rozgonić te najwyraźniej chore na głowę towarzystwo. I znowu zaczęło piździć jak w kieleckiem, grzmieć i walić piorunami. Pogoda zrobiła się dosyć kutasowa i niemiła. Nietopery spierdoliły szybko do Makara, który je ugościł setą na stress i muchami.
              Nad łąką wschodziło radioaktywne słoneczko stalinowskie.
              Rośliny zaczęły z sykiem wypuszczać pączki, a kwas zawarty w nich padał na ziemię i wypalał pod nimi półmetrowej głębokości dziury.
              Mrówki zaczęły zamieniać się w baletnice, grając walca na konwaliach. Motyl co był mrówką, pod wpływem soczków roślinnych tak się rozochocił, że był gotów bzyknąć nawet żabę i to z dwa razy. Niestety nie byli kompatybilni, więc żaba poszła popełnić samobója, a całość kończy się zwariowanym pląsaniem na kwiatkach i chuj wie jakich innych roślinach z chrząszczami owadami i jakąś inną trudną do zidentyfikowana szarańczą.
              W dokumencie brakuje jednak określenia, w którym szpitalu psychiatrycznym został napisany.
              • cambria1.2 Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 14:01
                big_grin
              • cambria1.2 Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 14:02
                Tylko jedna uwaga:
                "- Pierdolę to - wyjęczał wyraźnie wkurwiony bałwan - spierdalam w cień!"

                Cień ostrrry jak cierń, więc uwaga!
                • leziox Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 14:17
                  Ostry cień to domena bałwanów z innej epoki.
                  • cambria1.2 Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 14:22
                    Ukryjmy to we mgle...
                    • a74-7 Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 19:41
                      jak pijane dzieci wink
                      re: dobrze zapowiadajacy sie Lezio z klasy drugiej ( cytowalam wink)
                      • cambria1.2 Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 19:46
                        re:cytowałam wink
                        • cambria1.2 Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 19:47
                          Byle rytmicznie!
                          • leziox Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 20:58
                            Zawsze twierdziłem, iż ruskie bajki doskonale wpływają na wyobraźnię.
                            • cambria1.2 Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 21:07
                              Tak jest. Animacje są rewelacyjne, rosyjska szkoła mistrzów.
                              • leziox Re: Wędrująca piosenka 22.05.20, 21:19
                                I trudno się doczepić o ukrytą komunistyczną indoktrynację w tychże bajeczkach, ale jakby się uparł, to pewnie coś by znalazł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka