Witam. Pokrotce przedstawie swoja historie. Mam 20 lat. W maju ubieglego roku mialam problemy z zoladkiem, a przynajmniej tak wtedy myslalam. Oprocz tego mialam klopoty ze snem i trafilam na SOR z powodu arytmii. Bylam przerazona, myslalam, ze to jakis zawal! Nic nie stwierdzono, oprocz podejrzenia zapalenia jelit i hipokaliemii. Wtedy TSH bylo w granicach 2,5. Udalam sie do internistki, ta powtorzyla badania tarczycowe po czym deslala do kardiologa i psychiatry. A ja caly czas czulam, ze to nie w psychice lezy problem. Odwiedzilam mase lekarzy.. ginekologa(bo bolaly piersi i prolaktyna za wysoka), neurologa(bo zerowa koncentracja i zmeczenie), okuliste(bo cos ze wzrokiem), gastrologa(bo wiecznie wzdety brzuch i zaparcia). W miedzyczasie badanie TSH=3,8. Dostalam propranolol i magnez oraz kolejne skierowanie do psychiatry. Zawalilam rok studiow, bo nie bylam w stanie normalnie funkcjonowac. Wszyscy mysleli, ze jestem leniwa i cos mi sie stalo z glowa, ale nikt nie szukal przyczyny... Przytylam nieduzo, bo tylko 5 kg. W koncu nie wytrzymalam, poszperalam w internecie, powtorzylam badanie i zapisalam sie do endokrynologa.
Kolejny wynik TSH=4,4, na USG tarczyca (oprocz tego, ze za mala, bo ma tylko 4 ml) idealna. Przeciwciala przy dolnej granicy normy. Niskie FT3 i FT4. Dostalam Euthyrox N 25. Po miesiacu przyjmowania jestem jak nowo narodzona.

Oczywiscie nie jest jak było przed, ale po miesiacach męczarni i utracie nadziei, nareszcie jest lepiej. Obecny wynik TSH=2,8, wartosci FT3 i FT4 wieksze.
I teraz moje pytania... Skad mogla wziac sie ta niedoczynnosc? Przeciwciala super, USG(oprocz tej malej pojemnosci) tez.
I kolejne.. Czy przy tak szybkim spadku TSH nie wpadne w nadczynnosc? Czy po pewnym czasie przestanie to tak gwaltownie spadac i tyle? Pogadam z moja endo, ale wizyte mam dopiero 10 maja. Bardzo chcialabym poznac opinie bardziej obeznanych w temacie.
Z gory dziekuje!!!