Proszę o pomoc w interpretacji - nie wiem, czy jest sens zawracać głowę mojej endo, zajęta kobieta, no i na wizytę trochę się czeka, wiadomo... Sytuacja wygląda następująco - staramy się z mężem o dziecko od lutego (mamy dwoje), po poronieniu 6 mies. temu w badaniach wyszło PCOS, niedomoga lutealna, hipoglikemia reaktywna i insulinooporność (czyli stan przedcukrzycowy), wszystko na tle androgennej nadczynności nadnerczy. Od 5 miesięcy jestem na metmorfinie (glucophage), cykle są przyzwoite. W lutym, przed staraniami robiłam badania, między innymi tarczycy, było:
TSH 1,759 (0,550-4,780 norma)
FT3 3,00 (2,30-4,20) 36,84% wg kalkulatora
FT4 1,12 (0,89-1,1,76) 26,44%
(odczuwałam pewne objawy niedoczynności, stąd badanie - zmęczenie, kłopoty z pamięcią/koncentracją, sucha skóra, ale już wtedy byłam na diecie p.cukrzycowej, poza tym mogły to być objawy dawane przez nadmiar androgenów).
W tym cyklu (czyli po 8-miu miesiącach od ww badań) przy okazji badania progesteronu (który wyszedł ładnie, po raz pierwszy w moim życiu) powtórzyłam "tarczycową trójkę" - podobno przy PCOS niedoczynność jest częsta, a ja ostatnio czuję się wciąż zmęczona, śpiąca, skóra mnie swędzi, głowa boli i na nic nie mam ochoty - przypisywałam to obniżeniu ogólnego poziomu cukru we krwi i diecie, ale wyniki tarczycowe mnie zaniepokoiły:
TSH 2,782 (0,550-4,780 norma)
FT3 2,74 (2,30-4,20) 23,16% wg kalkulatora
FT4 1,09 (0,89-1,1,76) 22,99%
W teście internetowym ws objawów niedoczynności wyszło mi 29 pkt

Ciekawa jestem, czy to nie od leków? Ale nie znalazłam nigdzie info, żeby metmorfina wpływała na tarczycę...
Napiszcie, co myślicie - łapać endo?... jak nie urok, to przemarsz wojsk