oby.watel
17.01.11, 12:26
Trudno winić rząd za to, co się dzieje, ale swoje do tej sytuacji dołożył. Tak się dzieje, gdy zamiast kończyć reformy, działać rząd administruje. CytatPiekarz Kazimierz Czekaj z Krakowa mówi, że cena mąki jest katastrofą, ale oprócz niej rosną też wszystkie pozostałe koszty produkcji chleba, od soli po koszty energii. - Myślę, że teraz chleb będzie systematycznie drożał. Bochenek, który rok temu kosztował w sklepie 2,50 zł, dojdzie w maju do 4-5 zł - przewiduje.
Na rynku zaczyna też brakować pszenicy paszowej. Najlepszym dowodem jest dość wysoka cena otrąb (ponad 700 zł) i to, że producenci pasz muszą już teraz zapisywać się w kolejkach po ich odbiór. To na pewno odbije się na cenach mięsa - zwłaszcza drobiu i wieprzowiny. Pszenicy paszowej było nawet sporo, ale z powodu fatalnych zbiorów kukurydzy i jęczmienia otręby pszenne zastępują kukurydzę i jęczmień.A rząd oparł się na wierze, nie na wiedzy. CytatWłaściwie sytuacja była do przewidzenia. Ostatnie zbiory zbóż w Polsce nie były złe i wystarczyłyby na zaspokojenie potrzeb krajowego spożycia, choć dobrej jakości ziarna było mało.
Problem w tym, że tuż przed zbiorami, kiedy jak zwykle o tej porze roku zboża zaczęły lekko drożeć, Instytut Ekonomiki Rolnictwa przy poparciu resortu rolnictwa głośno zapewniał, że w magazynach rolników leży jeszcze góra ziarna - ponad 5 mln ton. Miało to pewnie zapobiec nadmiernym wzrostom cen na przednówku. Tyle tylko że nikt nie był w stanie tego udowodnić, bo czy rolnicy mają zapasy, to tylko oni wiedzą. Głos wielkich producentów zbóż zrzeszonych w Krajowej Federacji Producentów Zbóż ostrzegający, że zapasów nie ma, nie przebił się do wiadomości publicznej. W rezultacie rolnicy, słysząc o wielkich zapasach, które gdzieś tam leżą i w każdej chwili mogą trafić na rynek, jeszcze przed żniwami zaczęli podpisywać umowy eksportowe z firmami, które gwarantowały im przyzwoitą cenę. Skutek był taki, że jeszcze w trakcie żniw z Polski wyjechało ok. 1,5 mln ton ziarna. A to wywołało panikę, bo szybko się okazało, że nie ma skąd sprowadzić pszenicy brakującej nam teraz do zbilansowania. Pierwsza sygnał do paniki na rynku dała Rosja, w której zbiory były tak złe (zebrano 66 mln zamiast oczekiwanych 100 mln ton), że rząd jeszcze w sierpniu zakazał eksportu ziarna i utrzymuje ten zakaz do dziś.
Tylko w Rosji rząd rządzi, a nie administruje. I opiera się na faktach, a nie na wyobrażeniach.
Czy pan premier latający na urlop, z urlopu, po rodzinę, z rodziną wie po ile jest chleb? A wuc?