Czy kobiecie nie wolno nie mysleć tylko emocjami, instynktem opiekuczym, macicą?
Dostaje alergii, gdy słyszę wypowiedziany tonem potepienia tekst "I kobieta tak mówi", gdy osoba płci zeńskiej pozwala sobie na rzeczowe argumenty w sprawach, w których "powinna" nie mysleć tylko czuć i to w jeden jedynie słuszny sposób.
Ostatnio z kolezanką i dwoma kolegami uczestniczylismy w panelowej dyskusji na tema niepełnosprawności intelektualnej ogólnie mówiąc. JAkaś nawiedzona babka z katolickkiej organizacji zagaiła, że to wielkie szczeście mieć dziecko niepełnosprawne int. bo ...jest sie blizej Boga io takie tam. Cała nasza dziiennikarska 4 pozwoliła sobie nie zgodzić się z ową panią. Kolezanka zauwazyła, ze jako matka dwóch synków za najwieksze szczescie uwaza to, ze jej dzieci są zdrowe i z pewnoscią zadnej matki, czy zadnego ojca nie cieszy niepełnosprawnosc intelektualna ich dzieci,. ale miłosc pozwala ją zaakceptować, trudno tu mówić wszelako o poczuciu szczescia z takiego powodu. Poparł ją kolega, który kilka tygodni temu zostałą tatą trzeciego już malucha. Baba wyskoczyła do nich, że nie mają racji, bo ...nie mają. W dodatku sugerowałą im, że namawiają do ...aborcji z powodu wykjrytej wady u płodu, choć wcale o tym wówczas nie było mowy, ani słowa. Prowadzacy ją troszkę i zapytałą naszą bezdzietną dwójkę o zdanie. Kolega stwierdził, że z pewnoscią zdrowie najbliższych, w tym dzieci jest dla wiekszosci z nas sprawą nadrzedną i doprawdy trudno sobie wyobrazic, żeby ktoś cieszył się z tego, ze jego dziecko urodziło sie niepełnosprawne, bo bedzie się mógł spełnbiać w opiece nad nim. JA róznież przyznałam, ze wg mnie to niedorzeczne mówic w takiej sytuacji o włąsnym spełnienbiu, obojetnie na jakim polu, religinjjnym, czy innym. Dodałąm, ze uwazam, iż z pewnoscią kochający rodzice akceptują niepełnosprawnosc dziecka, kochają je po prostu, a nie myslą o tym, jak się poprzez jego chorobę samorealizować. Towarzyszacy babie gosc stwierdził co następuje: " Że panowie redaktorezy tak mówia, jestem w stanie zrozumieć, wiadomo, męzczyźni. Ale , ze panie takie rzeczy wygadują, KOBIETY, to porazające" Zapytałam pana CO jest "porazajace" - stwierdził, ze to, ze jako KOBIETY kierujemy się jakimś (uwaga) realizmem. No szok. Jeden kolega nie wyrobioł i zapytał pana, czy jego zdaniem bycie kobietą jakoś upośledza zdolnosc logicznego myslenia, realne spojrzenie na swiat?
Dowiedział aię, ze NORMALNA KOBIETA nie mysli realnie i nie kieruje się logika, a instynktem i emocjami. Pan twierdzacy powyzsze nie widziała w takim okresleniu kobiet niczego obraźliwego.
Ja jakoś specjalnie zszokowana nie jestem - w klońcu w katolickiej rzeczywistosci

miejsce kobiety jest oczywiscie najpierwsze, ale koniecznie takie, jak ma być