diabollo
05.09.11, 08:04
Knur polski
Jaś Kapela
Dawno temu czytałem książkę Juliusza Łukasiewicza Eksplozja ignorancji. Jej autor argumentował, że cywilizacja przemysłowa osiągnęła taki poziom komplikacji, z którym nauki humanistycznie nie potrafią sobie poradzić. Humaniści przestali umieć wyjaśniać świat. Niektórzy nawet przestali próbować. Ta książka przypomniała mi się przy lekturze tekstu Krzysztofa „Moralisty” Vargi.
Varga dumnie broni bogatej tradycji knurów polskich, wg której należy być dumnym ze swojej niewiedzy i niechęci do rozumienia. Varga na zagrodzie równy wojewodzie. „Ja w ogóle mam duży problem ze sztuką współczesną – oglądam i nie rozumiem, nie wiem, czy ma mi się podobać, czy też nie, ktoś zazwyczaj musi mi wyjaśnić, co artysta chciał mi powiedzieć” przyznaje dzielnie felietonista „Wyborczej”. Gdy przeczytamy jego wypociny do końca – co jest nie lada wyzwaniem i osobiście musiałem się tego zabierać trzy razy, ale w końcu robię to dla dobra Polski, więc jakoś się przemogłem – łatwo zrozumiemy, że to nie ze sztuką ma Varga problem, tylko ze sobą.
Otóż wydaje mu się, że nie rozumie sztuki współczesnej, ale rozumie film i książki. Najwyraźniej czyta tylko same romansidła, a ogląda wyłącznie hollywoodzkie szmiry. Gdyby było inaczej, wiedziałby, że film i literatura również mogą być sztuką, a nie wyłącznie nieskomplikowaną rozrywką dla knurów. Nie szukając daleko, możemy zauważyć, że wymienieni przez Vargę artyści jak Sasnal czy Żmijewski również kręcą filmy. Czyli jak? Varga nie rozumie obrazów Sasnala, ale jego filmy już tak? Byłoby to dziwne, bo filmy Sasnala wymagają nawet więcej namysłu, kompetencji kulturowych i świadomości krytycznej, niż jego obrazy. Choć jednocześnie można je oglądać wyłącznie dla przyjemności estetycznej. Sztukę nie zawsze trzeba rozumieć, czasem wystarczy na nią patrzeć i również może to być przeżyciem.
Albo weźmy Żmijewskiego, który nakręcił ostatnio film pt. Katastrofa. Film ten jest poniekąd rewersem Solidarnych 2010 Pospieszalskiego. Opowiada o tych samych wydarzeniach tylko z innej perspektywy. I znowu. Rozumiem, że Varga nie ma problemu ze zrozumieniem Solidarnych, ale już z Katastrofą tak, bo została nakręcona przez artystę sztuki współczesnej? Byłoby to co najmniej dziwne. Ale takiej właśnie tezy wydaje się Varga bronić. Widzimy więc, że problem jest nie ze sztuką, ale z Vargą. Może za dużo czasu poświęca Pospieszalskiemu i na przemyślenie Żmijewskiego nie starcza mu już zwyczajnie czasu?
Felietonista argumentuje dalej: „Sztuka współczesna jest jedyną dziedziną kultury obecnie, która potrzebuje krytyka, przewodnika i tłumacza, który takim ciemnotom jak ja wyklaruje ideę dzieła”. Obawiam się, że dla takich ciemnot jak Varga nie ma żadnej nadziei i żaden krytyk im nie pomoże, ale i tak można by się zastanowić nad dziwnym faktem, że nie tylko dzieła tzw. sztuk wizualnych, ale również książki i filmy, które, jak już wiemy, do sztuki wg Vargi nie należą, zdarza się krytykom omawiać i interpretować. Choć niepotrzebnie, bo Varga rozumie je bez tego. Podejrzewam, że jest to popularny pogląd w „Wyborczej”, bo rzeczywiście znacznie więcej możemy tam przeczytać o tym, co właśnie powiedział pan prezes PiS albo któryś z jego rubasznych kompanów, niż o najwybitniejszych nawet dziełach literackich czy filmowych. Ale jednak czasami pojawiają się jakieś recenzje filmów, czy książek. Najwyraźniej niepotrzebne. A może chodzi po prostu o to, że Varga postuluje w ten sposób zwolnienie Dariusza Nowackiego i Tadeusza Sobolewskiego? Takie zakulisowe rozgrywki mogłyby tłumaczyć wygłaszane przez felietonistę absurdy.
Jeśli Varga naprawdę nie rozumie sztuki, a nie jest to niewykluczone, bo rzeczywiście zdarzają się dzieła, do których odbioru potrzebne są pewne kompetencje kulturowe, o których posiadanie autora Alei Niepodległości nie podejrzewam, to również nie ma problemu. Z myślą o takich jak on, choć może trochę mniej knurowatych, bo niebojących się spytać, gdy czegoś nie rozumieją, powstało „Biuro Tłumaczeń Sztuki”. Wystarczy, że Varga poprosi, a wyjaśnią mu, o co chodzi w pracach Nieznalskiej, Janin, Wójcik czy Hirsta. Co ciekawe „Biuro Tłumaczeń Sztuki” jest również dziełem sztuki współczesnej, a konkretnie artystki Karoliny Breguły. Ale chyba źle, że to napisałem, bo gdyby Varga, tego nie wiedziała, to byłaby szansa, że to zrozumie, a teraz szansa została zaprzepaszczona, bo przecież sztuki nie rozumie.
Na tym nie kończy się knurowatość Vargi. Nierozumiejący sztuki współczesnej felietonista postanowił jednocześnie wykazać się pewną empatią. Otóż rozumie biednych, uciskanych katolików, których uczucia religijne obraża instalacja Nieznalskiej pt. Pasja. Varga przyznaje, że sam, co prawda, nie jest katolikiem, bo nie dana mu została „niestety, łaska wiary”, ale rozumie, że katolicy mogą czuć się urażeni. Osobiście uważam, że felietonista powinien przeprosić, że łaska wiary nie została mu dana i w ramach pokuty przejść na kolanach w worku pokutnym do Santiago de Compostela, biczując się po drodze różańcem. Wtedy z pewnością łaska wiary by na niego spłynęła i nie musiałby więcej cierpieć, że nie jest katolikiem. Skoro tego nie robi, trzeba chyba uznać, że jego żal jest fałszywy i wcale nie uważa wiary za łaskę. Dlaczego więc tak pisze?
Pisze tak, bo żyjemy w smutnym kraju knurów, gdzie wiarę wypada uważać za łaskę nawet na łamach rzekomo postępowej gazety liberałów, w prostej linii spadkobierców KPP. Przyznawanie, że istnieje coś takiego jak „uczucia religijne”, które można obrazić, jest oddawaniem pola polskiemu Kościołowi katolickiemu. I dziwi mnie, że Varga tak chętnie to robi. Jakoś w wielu krajach na świecie ludzie radzą sobie bez pojęcia „obrazy uczuć religijnych”, a mimo to religie tam funkcjonują, a ludzie żyją. Choć co to za życie w cywilizacji śmierci? Felietoniście chciałbym przypomnieć, że Jezus na krzyżu również był wyposażony w penisa, więc Nieznalska Ameryki nie odkryła. Odkryłaby, gdyby wykazała, że Jezus penisa na krzyżu nie posiadał. Lecz milczą na ten temat wszystkie znane źródła.
Uczucia religijne to ideologiczny konstrukt wykorzystywany przez Kościół w walce o hegemonię kulturową w naszym smutnym kraju knurów i nie ma żadnego powodu przyznawać, że ludzie je posiadający mają jakieś większe prawa, niż ci, którym nie dana została łaska bądź niełaska wiary. Dla mnie osobiście religią jest sztuka i wkurza mnie, gdy ktoś ją obraża, więc uważam, że Varga powinien za karę dostać klapsa. Choćby w zawieszeniu na trzy lata. Niestety takiego zapisu w polskim prawie nie ma. A szkoda. Bo sztuka jest znacznie ciekawsza, niż religia, więc powinna być poddana szczególnej ochronie.
www.krytykapolityczna.pl/JasKapela/Knurpolski/menuid-244.html
wyborcza.pl/1,99494,10157966,Naiwnosc_Nieznalskiej__czyli_felieton_umoralniajacy.html