diabollo
12.03.12, 07:42
Manifa: Nie dla księży, tak dla kobiet
Magdalena Dubrowska 2012-03-12
- Politycy trzęsą portkami ze strachu przed Episkopatem. Czas na "femiskopat" - mówiła organizatorka warszawskiej Manify
Kilka tysięcy osób maszerowało wczoraj w warszawskiej 13. Manifie zorganizowanej przez Porozumienie Kobiet 8 Marca. Głównie kobiety, ale i sporo mężczyzn, w wieku od kilku do kilkudziesięciu lat. Dzieci jechały na specjalnej platformie. Z całej Polski przyjechały reprezentantki związków zawodowych: pielęgniarek i położonych, Związku Nauczycielstwa Polskiego i górnicy z Sierpnia '80. Przyszli też politycy, wicemarszałkini Sejmu Wanda Nowicka i Janusz Palikot.
Manifestujący nieśli transparenty: "Etaty dla kobiet, nie dla księży", "Nie igrzysk nam trzeba, lecz żłobków i chleba", "Tatusiowie na urlopy tacierzyńskie! Kobiety do pracy! Pawlak na emeryturę!", "Na ch*j ten stadion?", "Chcemy zdrowia, nie zdrowasiek", "Mniej księży, więcej księżniczek", "Feminizm jest unisex", "Ja też kocham swoją ojczyznę".
Przed kościołem na pl. Trzech Krzyży uczestnicy skandowali: - Kasa na szkoły, nie na kościoły! Ważniejsza matka niż koloratka!
Co jakiś czas rozlegało się hasło przewodnie: "Przecinamy pępowinę!".
Chodziło o pępowinę łączącą państwo z Kościołem. Manifestanci sprzeciwiali się finansowaniu księży i katechetów z publicznych pieniędzy. Byli też przeciw wydawaniu w czasach kryzysu ogromnych sum na nowe stadiony z okazji Euro 2012.
- Rząd wydaje kasę na bzdury, jednorazowe imprezy, których kosztami obarcza kobiety. Musimy dłużej i ciężej pracować, a jednocześnie nie mamy dostępu do żłobków dla naszych dzieci - mówiła Magda Malinowska z Inicjatywy Pracowniczej. Manifestantki wypomniały też rządowi, że zwolnił UEFA z opodatkowania.
- Moja pensja jest głodowa - narzekała jedna z pracownic żłobka, które przyjechały z Poznania. - Kościół zrobił z kobiet niewolnice. Mąż może pić, bić, maltretować, a żona musi przy nim siedzieć, bo przysięgała przed Bogiem. Od innych przysięg się zwalnia!
- Tak jest! Brawo! - odkrzykiwał tłum.
- To, że tu jesteśmy, to zasługa rządzących nami polityków, którzy trzęsą portkami ze strachu przed Episkopatem - stwierdziła Katarzyna Bratkowska z PK8M. - Dzięki Kościołowi Polki nie mają pełni praw, np. dostępu do aborcji, którymi cieszą się Niemki, Angielki, Portugalki czy Czeszki. Mamy dość! Czas na "femiskopat".
Na Manifie polskie feministki i feministów wspierała reprezentacja kobiet z Izraela i Palestyny.
- To dobrze, że udało wam się odzyskać Dzień Kobiet i zamiast dostawać kwiatki, krzyczycie na ulicy - mówiła Amalia Ziv z Uniwersytetu Ben Guriona w Beer Szewie. Spod Pałacu Kultury i Nauki Manifa przeszła pod Sejm. Po raz pierwszy w historii nie czekała tam kontrmanifestacja ONR i Młodzieży Wszechpolskiej.
- Ten budynek wcale nie reprezentuje demokracji, tylko rządy kolesi, którzy nie chcą nas słuchać - oznajmiła Elżbieta Korolczuk z PK8M. Następnie najmłodsi uczestnicy Julka i Maks kolorowymi nożyczkami przecięli wielką, symboliczną, różową pępowinę, a w niebo pofrunęły balony.
- To nasza uwolniona energia! - wołała Bratkowska. - Wolne kobiety, wolny świat!
W niedzielę manifestacje kobiece odbyły się też w innych miastach. W Gdyni 150 osób maszerowało pod hasłem: "My też jesteśmy oburzone". Manifestanci zaapelowali do trójmiejskich samorządów o przyjęcie Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym. Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek powiedział uczestnikom Manify, że Karta to bardzo nowoczesny i przydatny dokument i że przedstawi ją radzie miasta.
W Szczecinie kilkadziesiąt osób domagało się równości kobiet i mężczyzn, a w Olsztynie rzetelnej edukacji seksualnej, dostępu do aborcji i refundowanej antykoncepcji. W sobotę manifę w Kielcach poprowadziła europosłanka SLD Joanna Senyszyn, wcześniej demonstracje odbyły się też w Toruniu, Poznaniu i Krakowie.
wyborcza.pl/1,75248,11324877,Manifa__Nie_dla_ksiezy__tak_dla_kobiet.html