irex22
17.11.13, 09:45
Czy te pojęcia mają rację bytu, czy są brane pod uwagę czy też używane wtedy tylko, gdy naruszane są nasze interesy lub grup z którymi sympatyzujemy i to nie zawsze na bieżąco, z reguły z perspektywy czasu bo oceniać historię jest bezpieczniej.
Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego czym jest czyn niezgodny z prawem i każdy potrafi go bez problemu rozpoznać. Wiemy także kiedy naruszane są nasze osobiste granice, skracany wyznaczony przez nas dystans. Nie zawsze reagujemy bo o braku czy obecności reakcji decyduje kalkulacja – co zyskamy, co stracimy. Prosty przykład: nasz najbliższy sąsiad postępuje niegodnie, nikczemnie wobec swoich domowników. Czy w takiej sytuacji zrywamy wszelkie kontakty z nim bo my takich zachowań nie stosujemy i nie akceptujemy? No, nie zawsze, to zależy. Jeżeli sąsiad jest wobec na w porządku, dochodzimy do wniosku, ze nie powinno nas interesować to, co dzieje się w jego rodzinie. Myślimy czasem w taki sposób nawet wtedy, gdy krzywda dzieje się słabszym, dzieciom.
Niekoniecznie ten przykład należy dalej analizować ale sam mechanizm kalkulacji. Gdyby teraz przełożyć go na myślenie globalne, działa on tak samo.
Zakończę realistycznie. Na świecie, wokół nas dzieją się rzeczy straszne, krzywdzące jednostkę, pozostawiające w jej psychice trwałe ślady. Czy ktoś się nad takim osobnikiem pochyli, tak po prostu, dając wyraz humanizmowi? Nie zawsze a przecież ten człowiek może podejmować kiedyś strategiczne decyzje. Może ale niekoniecznie. Jednak zysk jest zawsze pewny. Z człowiekiem któremu dane jest zachować godność i wiarę w etyczne postępowanie, łatwiej się żyje.
To tekst dla ciągłych krytyków, malkontentów napisany z nadzieją, że zwrócą oczy także ku przyczynie, być może uznanej za banalną, a nie tylko ku skutkowi.