Dodaj do ulubionych

Tradycja i machanie ręką

04.03.15, 11:22
"Bożena Struzik, dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Golasowicach, mówi, że tradycja odmawiania modlitwy przed lekcjami w jej szkole trwa od 25 lat."
"- Machnąłem ręką na krzyże i religię w szkole" - mówi ojciec.

Cały tekst: wyborcza.pl/1,75248,17513842,Modlitwa__Na_matematyce_.html#ixzz3TPW6U7bA

I tak sobie machamy ręką i okazuje się, że religia w szkole to już tradycja. A tradycja święta rzecz...
Obserwuj wątek
    • chickenshorts Re: Tradycja i machanie ręką 04.03.15, 12:08
      Dyrektorka jest odpowiedzialna za to, żeby załagodzić nastrój w szkole i zrobić wszystko, żeby to biedne dziecko nie stało się ofiarą nagonki. Oburzenie dyrektorki na skargę rodzica na modlitwę przed lekcjami jest absurdalne. Rodzic ma do tego prawo, a dyrektorka ma uszanować jego światopogląd. Szkoła jest świecka, rejonowa i ma być otwarta na każde dziecko - powiedziała minister.

      Tyle ze ta dyrektorka mowi: Sama modlę się z dziećmi. Dotąd żaden rodzic się nie skarżył. Nauczyciele mają wybór, czy chcą to robić, i muszę przyznać z żalem, że zwyczaj upada.

      Droga Ministerko od Edukacji - Jak nawiedzona idiotka zostala dyrektorka szkoly? I jak mozna od niej oczekiwac zalagodzenia sprawy, skoro konsultuje sie glownie z 'chujami z sukienkach"? Wyjebac babe ze stanowiska dyrektorki szkoly - niech gotuje wikaremu i sprzata po nim, jak taka Bogu oddana...


      • oby.watel Re: Tradycja i machanie ręką 04.03.15, 12:46
        Do kogo te słowa? Do przedstawicielki ministerstwa, które palcem nie kiwnie w sprawie przekształcania państwowych placówek w wyznaniowe? Powie, bo musi udawać twardą. Wybory idą. Ale wszelkie możliwe stanowiska w kuratoriach i placówkach oświatowych są już obsadzone właściwymi ludźmi. I prędzej wyleci uczeń za złe zachowanie podczas modlitwy, niż dyrektorka. W PRL-u też było nie do pomyślenia, żeby stanowisko stracił ideowy towarzysz.
    • gaika Re: Tradycja i machanie ręką 04.03.15, 22:14
      A tu rozbudowany ciąg:

      W małej pszczyńskiej wsi trwa polowanie na czarownice. Ojciec dziesięciolatka poskarżył się, że w klasie jego syna przed lekcjami odmawiana jest modlitwa, i nagle chłopiec stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa innych uczniów.

      Sala narad w Urzędzie Gminy w Pawłowicach, u szczytu wójt z panią psycholog, naprzeciw dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Golasowicach w otoczeniu nauczycieli, po prawej stronie rodzice uczniów klasy IVa, po drugiej Karol i Marta Jabłońscy, rodzice Piotrka. Obok Jabłońskich siedzą dwaj policjanci w mundurach - może to przypadek, ale po co panowie w ogóle tu są?

      Spotkanie dotyczy bezpieczeństwa w klasie i zostało zwołane na wniosek rodziców. Co się dzieje w IVa? Dzieci zaczepia pedofil, diler narkotykowy, przedstawiciel religii uznawanej powszechnie za sektę? Jako dziennikarz na życzenie rodziców zostaję wyproszona, wójt powie mi później, że spotkanie nie dotyczyło modlitwy na lekcjach, ale wszelakiej przemocy uczniów wobec uczniów. Reszta jest tajemnicą, chociaż to, co dzieje się w urzędzie, powinno być publiczne. Nieoficjalnie dowiaduję się, że jedynym zagrożeniem dla bezpieczeństwa klasy ma być Piotrek. Znowu: co takiego zrobił, że trzeba było rozmawiać o tym w urzędzie gminy, ściągać psychologów i dwóch policjantów? Biega po szkole z nożem i grozi rzezią? Nie! Chłopiec przeszkadza w lekcjach, raz kogoś uderzył, innych wyzywał. U wójta zabrakło tylko antyterrorystów.

      Zaproszony był również śląski kurator oświaty, ale nie przybył, bo nie uważa konfrontacji za sposób na rozwiązanie tej sytuacji, i to powinno wystarczyć za komentarz.

      Daty są tu bardzo ważne

      Spotkanie odbyło się w poniedziałek 2 marca, daty są tu bardzo istotne. Tydzień wcześniej Radio ZET podało, że jeden z rodziców ucznia podstawówki w Golasowicach poskarżył się w kuratorium oświaty i Ministerstwie Edukacji na odmawianie modlitwy w klasie przed lekcjami, we wtorek o sprawie napisała "Wyborcza". Wszyscy we wsi wiedzieli od początku, że autorem skargi był ojciec Piotrka, od 23 lutego dzieci krzyczą za chłopcem: "Karol Jabłoński musi odejść!". Znamy to hasło z niedawnych protestów górniczych w niedalekim Jastrzębiu-Zdroju, tylko z innym nazwiskiem. Dzieci muszą słyszeć je w domu i powtarzają za dorosłymi. Skąd wiedzą? Ja dowiedziałam się od dyrektorki szkoły, chociaż nie rzuciła nazwiskiem. Rodzice skarżą się na niebezpiecznego Piotrka w środę...

      Jeżeli to zadziwiający zbieg okoliczności, nikt nie próbuje wyprowadzić nas z błędu. Wiemy tylko, że odmawianie modlitwy przed lekcjami to w szkole 25-letnia tradycja i nikt się dotąd nie skarżył oraz że szkoła jest w konflikcie z Karolem Jabłońskim. Ale to ojciec skarży się na nauczycielkę, że obraża i poniża jej syna, a nie odwrotnie. Po dochodzeniu kuratorium nauczycielka zostaje ukarana przez własną dyrektorkę, drugie postępowanie wobec niej jest w toku.

      Kurator: Rozwiązałem sprawę modlitwy

      Ofiarą konfliktu dorosłych stało się dziecko - powtarzam te słowa za kuratorem. Ojciec Piotrka mógł nie przewidzieć, co za jego walkę spotka syna. Ale dlaczego do szykan chłopca dopuścili ludzie powołani i przygotowani do wychowywania dzieci?

      Kurator uważa, że rozwiązał sprawę modlitwy przed lekcjami. Ma być odmawiana, ale przed dzwonkiem na lekcję. Dla Karola Jabłońskiego to nawet nie jest pyrrusowe zwycięstwo. Poświęcił spokój syna, a modlitwa w szkole pozostanie. Racja jest po jego stronie, szkoła jest świecka, miał prawo manifestować swój sprzeciw i teraz najlepiej, gdyby wyniósł się ze wsi. Wyobraźmy sobie sytuację rodziny: weszli w obce środowisko, sprowadzili się do małych Golasowic sześć lat temu, wybudowali dom, ich syn tutaj zaczął szkołę, dopiero zapuszczali korzenie. Mogą tu mieszkać, jak podobno powiedział ksiądz na niedzielnej mszy w Golasowiach, ale jednostka nie ma prawa decydować o większości. Nieswój ośmielił się donosić na ich szkołę, która w małej miejscowości ma więcej posłuchu niż niejeden minister.

      Mam nadzieję, że dyrektorka szkoły wystraszy się jednak minister edukacji. Joanna Kluzik-Rostkowska powiedziała nam wczoraj, że pozbycie się Piotrka - oczywiście nie wprost (nie można wykreślić ucznia), ale zaszczuwając rodziców - będzie porażką dyrektorki. To będzie znaczyć, że nie radzi sobie z dziesięciolatkami. Inni rodzice będą bali się posyłać dzieci do tej szkoły. Cała ta sytuacja, niezależnie od problemów wychowawczych, jakie może sprawiać Piotrek, wysyła komunikat: nauczyciel jest święty, ty, rodzicu, nie śmiej się na niego skarżyć, bo naślemy na ciebie wójta i policję.

      Krótko mówiąc, nawet jeśli Jabłońscy wyprowadzą się albo będą wozić syna do innej szkoły, w golasowickiej podstawówce zostanie dużo strachu.

      Imię i nazwisko chłopca oraz jego rodziców zostało zmienione



      katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,17514026,Dziesieciolatek_jest_przesladowany__bo_jego_ojciec.html#Czolka3Img
      • oby.watel Tradycja serwilizmu 04.03.15, 23:23
        No i tu trzeba pochwalić postawę minister edukacji, która miała odwagę powiedzieć i nie kiwnąć palcem. Jak chłopaka zgnoją to będzie to porażka pani dyrektor, której podatnicy płacą pensje, żeby mogła odnawiać modlitwę przed lekcjami w świeckiej szkole. A ktoś twierdził, że Polska nie jest państwem wyznaniowym. Z choinki się urwał, czy ślepy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka