diabollo
04.10.15, 10:27
Andrzej Duda zawetował pierwszą ustawę. 'Zlekceważył konstytucję, nie zdał egzaminu z człowieczeństwa'
Paweł Kośmiński
"To smutne, że udało nam się pokonać sejmowe rafy, ominąć burzliwe wody Senatu, a tu rozbijamy się o brak empatii pana prezydenta. Widać, że idea praw człowieka jest mu z gruntu obca" - ubolewają członkowie fundacji Trans-Fuzja. Wczoraj prezydent ogłosił, że nie podpisze ustawy o uzgodnieniu płci.
Projekt ustawy o uzgodnieniu płci przygotowany został z myślą o osobach, których tożsamość płciowa różni się od płci wpisanej do aktu urodzenia. Głównym jej założeniem od początku było to, by osoby transpłciowe nie musiały - jak dotąd - pozywać swoich rodziców. Ustawa w ogóle nie porusza kwestii medycznych, bo te jak tłumaczyło Ministerstwo Zdrowia, rozwiązuje aktualny stan wiedzy medycznej.
Po długich debatach parlament przyjął ustawę we wrześniu. Został tylko podpis prezydenta. Ale wczoraj Andrzej Duda ogłosił, że ustawę zawetuje. Prezydent upiera się, że nowe przepisy dopuszczają "wielokrotną zmianę płci metrykalnej", "zawarcie małżeństwa przez osoby tej samej płci biologicznej" czy "adopcję przez takie pary dzieci" oraz "nie wymagają wykazania trwałości poczucia przynależności do określonej płci".
Działająca na rzecz osób transpłciowych fundacja TransFuzja przyjęła tę decyzję "z ogromnym żalem", bo jak piszą jej członkowie w wydanym dzisiaj oświadczeniu, w ten sposób prezydent "opowiedział się przeciwko prawom człowieka", a "osoby transpłciowe zostały potraktowane jak obywatele drugiej kategorii".
"Pan prezydent nie zdał egzaminu z człowieczeństwa"
- Twierdzenie, że ustawa nie wymaga wykazania trwałości poczucia przynależności do określonej płci, jest niezgodne z prawdą, albowiem warunkiem wniesienia wniosku o uzgodnienie płci jest właśnie uzyskanie takiego potwierdzenia przez dwóch specjalistów - podkreśla Wiktor Dynarski, "osoba prezesująca Fundacji".
"Odmawiając osobom transpłciowym prawa do samostanowienia i życia zgodnie z własną tożsamością, nie tylko zlekceważył Konstytucję RP, naruszając art. 30 o przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka oraz art. 32 o równości wszystkich wobec prawa, lecz także stanowisko i wytyczne organów Rady Europy, orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu oraz Trybunału Sprawiedliwości UE" - czytamy w stanowisku fundacji.
I dalej: "To smutne, że udało nam się pokonać sejmowe rafy, ominąć burzliwe wody Senatu, a tu rozbijamy się o brak empatii pana prezydenta. Widać, że idea praw człowieka jest mu z gruntu obca".
- Chciałam wierzyć, że skoro w kampanii wyborczej prezydent Andrzej Duda deklarował się jako prezydent wszystkich Polaków, to nie będzie miał problemu ze zrozumieniem, że ta ustawa nie szkodzi większości, a pomaga pewnej, naprawdę niewielkiej, ale potrzebującej nowych rozwiązań mniejszości. Chciałam wierzyć, że intencją jego działań będzie pomoc drugiemu człowiekowi skrzywdzonemu przez los. Tymczasem pan prezydent nie zdał egzaminu z człowieczeństwa, odmówił osobom transpłciowym prawa do życia zgodnie z własną tożsamością płciową - podkreśla Lalka Podobińska, wiceprezeska Trans-Fuzji.
Sejm czeka na pismo prezydenta. Wtedy zacznie działać
O tym, że Andrzej Duda "będzie prezydentem wszystkich Polaków", mówiła nawet kandydatka PiS na premiera Beata Szydło tuż po pierwszym wystąpieniu nowego prezydenta. Ale PiS decyzja Dudy się podoba, Stanisław Karczewski (szef sztabu PiS) nazwał ją wczoraj "bardzo kontrowersyjną ustawą". Ale posłanka Anna Grodzka nie ma wątpliwości: - Prezydent Andrzej Duda okazał się funkcjonariuszem politycznym PiS-u.
Ustawa miała wejść w życie z początkiem przyszłego roku. Decyzja prezydenta oznacza, że teraz Sejm musiałby odrzucić jego weto większością trzech piątych głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Jeżeli tak się stanie, Andrzej Duda nie będzie miał już innego wyjścia, jak ustawę podpisać. Jeżeli jednak weto nie zostanie odrzucone, ustawa nie wejdzie w życie.
- Żeby podjąć działania, pismo z Kancelarii Prezydenta musi trafić do Kancelarii Sejmu. Jeżeli to będzie do czwartku, jesteśmy w stanie tą sprawą się zająć - powiedziała dziennikarzom marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. W czwartek rozpoczyna się bowiem ostatnie w tej kadencji posiedzenie Sejmu.
O tym, jak ważna to ustawa, świadczą często dramatyczne historie osób transpłciowych, którymi podzieliły się one z senatorami.
wyborcza.pl/1,75478,18958270,andrzej-duda-zawetowal-pierwsza-ustawe-zlekcewazyl-konstytucje.html