Dodaj do ulubionych

Do przyjaciół dziennikarzy

05.11.15, 10:07

Do przyjaciół dziennikarzy

Grzegorz Sroczyński

Powtarzacie poglądy pasujące do świata, który już nie istnieje.


Moi koledzy dziennikarze wymieniają się w necie cytatami z programu Partii Razem. Ciekawa jest zgodność niektórych osób z "Wyborczej", "Newsweeka" i dziennikarzy niepokornych, kiedy twittują o "kosmicznym lewactwie", "socjalistycznych idiotyzmach" albo kolportują fotkę Zandberga w koszulce z Marksem. Ktoś pisze: "Partia Razem zawstydza Millera, Kołodkę i innych tuzów lewicy. To po prostu skrajnie lewicowe postulaty". Albo: "Najgorsze, że oni rzeczywiście w te ekonomiczne głupoty wierzą, mogą być niebezpieczni". Zgrozę wywołuje pomysł wprowadzenia dużej progresji PIT (górna stawka 75 proc.), podatku spadkowego od fortun oraz stawki godzinowej na poziomie 15 zł. "Co na to Pani Pelagia?" - zastanawia się w felietonie jakiś wesołek.

Koledzy, nie odrobiliście lekcji. Powtarzacie poglądy pasujące do świata, który już nie istnieje. Kiedy ostatnio mieliście w ręku "The Economist"? W 1997 roku? Gdybyście zajrzeli tam dzisiaj, wiedzielibyście, że większość postulatów Partii Razem znajduje się w głównym nurcie ekonomicznych debat. Można się z tymi pomysłami nie zgadzać, poważnie z nimi dyskutować, ale robienie sobie jaj i wypisywanie, że są "kosmiczne", świadczy o was jak najgorzej. Czy wy w ogóle zaglądacie na strony Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Światowego albo Komisji Europejskiej?

Szefowa MFW Christine Lagarde: "Marks przepowiedział, że kapitalizm zawiera w sobie przesłanki własnego zniszczenia poprzez gromadzenie kapitału w rękach garstki ludzi, co prowadzi do wielkich konfliktów i cyklicznych kryzysów. Dziś zaledwie 85 osób, które mogłyby się zmieścić w londyńskim autobusie, zarządza takim bogactwem jak połowa ludzkości, czyli 3,5 miliarda osób. Słychać dźwięk budzika".

Główny ekonomista Banku Światowego Kaushik Basu: "Mamy twarde dane pokazujące, że światowy wzrost gospodarczy został spowolniony przez rosnące nierówności. Jedni rodzą się szokująco biedni, a drudzy szokująco bogaci. Takiej różnicy bogactwa między ludźmi, którzy są od dwóch dni na świecie, nie da się sprawiedliwie uzasadnić. Podatek spadkowy [od wielkich fortun - przyp. mój] stoi na straży publicznej moralności".

Prezydent USA Barack Obama: "Politykę opanowały potężne interesy. Angażowano armię lobbystów, by udowodnić, że wzrost płac i opodatkowanie bogatych stanowi zamach na zdrowe zasady ekonomii. Tłumaczono, że nierówności są ceną wzrostu gospodarczego, że chciwość jest dobra. Niektórzy praktykowali starą politykę podziałów, wmawiając klasie średniej ów wielki fałsz, że ich ciężko zarobione dolary są rozdawane oszustom wyłudzającym zasiłki. Musimy rozpalić na nowo ducha solidarności".

Nie żadne "lewactwo", ale Komisja Europejska zastanawia się obecnie, jak zabrać bogatym. I nie po to, by bogatym zrobić na złość, tylko żeby nakłonić ich do racjonalnych zachowań. Gdyby prezes mBanku Cezary Stypułkowski musiał powyżej miliona pensji płacić 75 procent podatku, to może zadowoliłby się tym milionem (teraz zarabia cztery), a resztę dosypał stażystom w call center w Łodzi. Być może również prezes Comarchu Janusz Filipiak pozostałby przy milionie (obecnie jego pensja to 12 milionów), a resztę przeznaczył na nowe inwestycje. Tak właśnie działają progresywne podatki - zniechęcają do kominów płacowych i przejadania dywidend, a zachęcają do dzielenia się zyskiem z pracownikami i inwestowania (oczywiście pod warunkiem, że nie można uciec z zarobkami do Liechtensteinu, ale na szczęście Unia się ocknęła i zaczyna solidarną walkę z rajami podatkowymi).

Mam nie najlepsze zdanie o dziennikarzach ekonomicznych. Chyba w żadnym środowisku poglądy nie były tak mocno zglajchszaltowane. Powtarzanie obowiązujących "prawd", bezmyślne podsuwanie mikrofonu rozmaitym "ekspertom" wynajętym przez banki, zwalnianie się z zawodowego krytycyzmu - to wszystko ma poważne konsekwencje. Rozplenienie się w Polsce na niespotykaną skalę instrumentów finansowych wysokiego ryzyka (nazwanych kredytami walutowymi) czy śmieciowych polisolokat jest bezpośrednim efektem takiego kiepskiego dziennikarstwa.

Drodzy koledzy. Postulaty Partii Razem mogą się podobać lub nie. To nie w tym rzecz, żebyśmy się agitowali. Chodzi o traktowanie własnego zawodu poważnie. Warto od czasu do czasu się zastanowić, czy mantra, którą klepiemy w mediach od 25 lat - że PKB jest najważniejsze, obniżanie podatków służy gospodarce, a związki zawodowe jej szkodzą - nie powinna podlegać korektom.

Niezmienność poglądów, szanowni koledzy, jest w Polsce wartością zdecydowanie przecenianą. Zwłaszcza gdy świat tak szybko się zmienia.

wyborcza.pl/duzyformat/1,148347,19136747,do-przyjaciol-dziennikarzy-sroczynski.html
Obserwuj wątek
    • grzespelc Re: Do przyjaciół dziennikarzy 06.11.15, 18:49
      Z reakcji czuję, że groch o ścianę. Zero polemiki nawet.
      • diabollo Re: Do przyjaciół dziennikarzy 06.11.15, 23:47
        Załamujące jest to, że to co dla elit intelektualnych Europy i Ameryki zaczyna być mainstreamem, dla naszych elyt to "skrajne lewactwo".

        Mentalnie: Rosja. (O analogicznej homofobii i pogardzie dla "Gejropy" i pogardzie dla "czarnych" imigrantów już nie wspominając)

        Kłaniam się nisko.
    • gaika Re: Do przyjaciół dziennikarzy 07.11.15, 12:28
      Pisałam niedawno, że kibicuję Bernie'mu Sandersowi, bo wreszcie ktoś zaczął mówić prostym i otwartym tekstem to, o czym przebąkiwał nieśmiało Obama, kilku amerykańskich demokratów i bardzo cienkim głosem Unia. Sanders przede wszystkim przesunął pozostałych współkandydatów na lewo (dwóch już wymiękło) i choć nie wygra, to sieje. Pytanie, czy z tego po kampanii wyborczej coś wyrośnie. Sanders mówi do swojej rzeszy zwolenników, że bez nich, ani rusz. To samo, a nawet więcej, mówi Chomsky, że jeśli 'powstanie mas', które uruchomił Sanders opadnie po wyborach, to wracamy to punktu wyjścia. Istotą rzeczy jest utrzymanie tej energii ludzkiej, która miałaby kierunkować zmiany.

      Wracam raz jeszcze do badań mówiących o masie krytycznej (5% populacji jest w stanie doprowadzić do zmian na drodze nierewolucyjnej, czyli pokojowej), a zatem te tłumy popierające Sandersa to fantastyczny zaczyn-tylko czy ktoś będzie potrafił go zagospodarować, podsycać aktywność.

      Polacy też mają taki 'potencjalny potencjał', tylko na razie za dużo wsobności, agresji, podkreślania różnic, za mało ufności, tolerancji empatii, wspólnotowości, jednoczących celów (i wiedzy!).
      • diabollo Re: Do przyjaciół dziennikarzy 07.11.15, 13:34
        A dzisiaj w "Śniadaniu Mistrzów" męskie miszcze stwierdziły, że program partii Razem jest "utopijny". Jedyna kobieta, p. Gretkowska, zaczęła tłumaczyć miszczom, że np. mieszkania czynszowe to żadna utopia, ale nie wiem czy miszcze to ogarnęły.

        Kłaniam się nisko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka