Dodaj do ulubionych

Katolicy przy korycie

06.12.16, 07:27
Kłopoty? Dać po głowie Piniorem
Ewa Siedlecka

Dlaczego akurat teraz Józef Pinior otrzymał zarzut łapówkarstwa? Zapewne chodziło o to, by odwrócić uwagę opinii od sprawy finansowania Solidarnej Polski, partii Zbigniewa Ziobry.
- Jako prokurator generalny mogę powiedzieć, że jeśli dalej będzie trwała nagonka na prokuratorów prowadzących tę sprawę, bezczelne odwracanie kota ogonem i czynienie z ludzi prowadzących śledztwo potworów krzywdzących niewinnych ludzi, to skorzystam ze swoich uprawnień i ujawnię część materiału dowodowego, w tym podsłuchów i SMS-ów. Część tych rozmów podejrzanych sprowadzała się do - istotnych z punktu prawnokarnej oceny - ustaleń: za ile, za co i dla kogo - powiedział minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro, komentując w piątek 2 grudnia w TVP Info sprawę zarzutów korupcyjnych wobec byłego senatora PO Józefa Piniora. Nie powiedział, kto i gdzie robi tę nagonkę.

Następnego dnia „Wiadomości” TVP przypomniały słowa Ziobry. Zobrazowały ową nagonkę cytatem z Józefa Piniora, który po wyjściu z sądu powiedział, że to atak na pokolenie pierwszej „Solidarności”.

Prowadzący sprawę prokurator Baczyński nie był atakowany przez media. Relacjonowały jego konferencją prasową, w trakcie której wchodził i wychodził. Poinformowały też, że następnego dnia złożył wobec przełożonych samokrytykę na piśmie, przepraszając za swoje „nieprofesjonalne zachowanie” i oddając się do ich dyspozycji. Nikt nie wzywał do jego dymisji. Działania prokuratury wobec Józefa Piniora skrytykowali natomiast jego adwokaci, ale to zachowanie standardowe, uzasadnione rolą obrońców.

Redaktor Danuta Holecka w sobotnim materiale „Wiadomości” TVP jako atakujących wymieniła „polityków opozycji”. Jakby prokuratura za czasów PO nie była raz po raz atakowana przez polityków PiS, czym rok temu uzasadniali oni zresztą jej ponowne podporządkowanie rządowi.

Skoro nie ma jakiejś ekstraordynaryjnej nagonki na prokuraturę w sprawie Piniora, to o co chodzi Ziobrze i rządowej telewizji?

Odpowiedź można znaleźć właśnie w słowach prokuratora generalnego: „Jeśli dalej będzie trwała nagonka na prokuratorów (...), to skorzystam ze swoich uprawnień i ujawnię część materiału dowodowego, w tym podsłuchów i SMS-ów” - czyli oskarżenie o nagonkę uzasadnia ujawnienie owego materiału. Zbigniew Ziobro dał sobie do tego prawo w nowej ustawie o prokuraturze. I nie należy się spodziewać, że będą to pełne stenogramy czy nagrania. Raczej „najsmaczniejsze” fragmenty, które będą dowodzić, że Józef Pinior brał pieniądze za załatwianie spraw.

***
Jak się dobiera fragmenty materiału dowodowego, widzieliśmy podczas słynnej multimedialnej konferencji prokuratora Jerzego Engelkinga w 2007 r. Miała ona dowodzić zmowy w sprawie ostrzeżenia Andrzeja Leppera o szykowanej na niego przez CBA prowokacji w Ministerstwie Rolnictwa. Koniec końców nikomu żadnej zmowy ani ostrzeżenia nie udowodniono. Tylko ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński został nieprawomocnie skazany za nadużycie władzy podczas prowokacji wobec Leppera.

Po co była w 2007 r. owa multimedialna konferencja prokuratury Ziobry? By przekonać publiczność, że Lepper wziąłby łapówkę, gdyby go nie ostrzeżono (potem sąd stwierdził, że nie było śladu dowodu, że chciałby wziąć).

Po co byłoby ujawnianie podsłuchów w sprawie Piniora? Żeby przekonać publiczność, że jest winien.

Z tego, co mówi sąd, który nie zastosował w sprawie Piniora tymczasowego aresztu, dowody nie uprawdopodabniają przestępstwa „w wysokim stopniu”. A więc może wcale nie ma nagrania, na którym Pinior zgadza się przyjąć pieniądze za załatwienie komuś czegoś? I może dlatego prokuratura Andrzeja Seremeta nie postawiła zarzutów? Może prokuratura Zbigniewa Ziobry opiera zarzut jedynie na tym, że ktoś brał pieniądze „w imieniu” Piniora za „załatwienie”? Może nie ma dowodu, że Pinior się na to godził? Jeśli tak, to ujawnienie wybranych materiałów ze śledztwa przez Ziobrę może pomóc przekonać opinię publiczną, że prokuratura ma dowody mocniejsze, niż ma w rzeczywistości.

Prokuratura zaś może dowolnie długo prowadzić śledztwo. A gdyby jednak sprawa trafiła do sądu i zanosiło się na wyrok dla prokuratury niekorzystny, prokurator - dzięki uchwalonemu z inicjatywy Zbigniewa Ziobry przepisowi - może „wycofać akta sprawy do uzupełnienia” na sześć miesięcy (nie ma zastrzeżenia, że może „wycofać do uzupełnienia” tylko raz). Wtedy Pinior dalej pozostawałby „pod podejrzeniem” wzmocnionym ujawnionymi przez Ziobrę fragmentami materiału dowodowego.

Prowokacja w Ministerstwie Rolnictwa prawdopodobnie była po to, by zerwać koalicję z Samoobroną i pozbyć się Andrzeja Leppera z rządu. A dlaczego akurat teraz ujawniono sprawę Józefa Piniora, choć materiał zebrano ponad rok temu, jak podkreśla PiS, za czasów PO?

Przyczyny mogą być różne. Mnie do głowy przychodzi taka, że zarzut łapówkarstwa dla legendarnej postaci podziemnej „Solidarności” skutecznie odwraca uwagę opinii publicznej od opisanej dwa tygodnie wcześniej przez „Newsweek” - za duńskimi mediami - sprawy finansowania kampanii wyborczej partii Zbigniewa Ziobry Solidarna Polska. Chodzi o dotacje, które ta partia dostała od europejskiej partii Ruch na rzecz Europy Wolności i Demokracji (MELD) na działania popularyzatorskie. Zorganizowała konferencję klimatyczną w Krakowie, ale „Newsweek” twierdzi, że niewiele było tam o klimacie, a promowano głównie Solidarną Polskę.

Pieniądze z MELD Solidarna Polska dostała w czasie, gdy we władzach MELD zasiadali Jacek Kurski i Jacek Włosowicz, który łączył tę funkcję z rolą skarbnika SP. Duński dziennik „Ekstra Bladet” napisał, że za 400 tys. duńskich koron (240 tys. polskich złotych) dotacji z MELD partia Ziobry kupiła 60 tys. długopisów. „Newsweek” napisał też, że krewni i znajomi polityków SP wpłacali na kampanię wyborczą partii: rodzina Zbigniewa Ziobry - 437 tys. zł, Tadeusza Cymańskiego - 115 tys. zł, współpracownicy i rodzina Jacka Kurskiego - 230 tys. zł. Zbadał oświadczenie majątkowe jednego z darczyńców - nie wynikało z niego, skąd wziął darowaną sumę.

17 listopada Nowoczesna złożyła do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy finansowaniu SP. Prokuratura ma miesiąc na decyzję, czy podejmie śledztwo.

Zbigniew Ziobro, który ma wszelkie uprawnienia prokuratora, łącznie z wydawaniem poleceń o wszczęciu czy umorzeniu, zapewne wyłączył się z tej sprawy. Tak samo jak wyłączył się ze sprawy prywatnego aktu oskarżenia w sprawie śmierci swojego ojca. Tej samej, do której po objęciu przez Ziobrę władzy nad prokuraturą przyłączył się podlegający mu prokurator.

wyborcza.pl/7,75968,21075743,klopoty-dac-po-glowie-piniorem.html
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka