oby.watel 08.07.17, 22:14 Coraz wyraźniej widać, że koalicja PO PiS staje się faktem. Nie tylko w sejmie, ale i w samorządach. Wygląda na to, że jakbyśmy nie głosowali będziemy w czarnej dupie. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
oby.watel PO PiS w praktyce 16.07.17, 19:59 PO pomogło PiS-owi przeforsować ustawę o KRS zapewniając kworum. A to nie wszystko, twierdzi Ludwik Dorn. Jeśli przyjrzeć się uwarunkowaniom bieżącej sytuacji politycznej, to kongres PiS odbył się w sytuacji wymarzonej dla obozu obecnej władzy, choć to nie on ją stworzył, ale największa partia opozycyjna, czyli Platforma Obywatelska. Sławetne lanie brukselskie (27:1 w głosowaniu nad kandydaturą Donalda Tuska) zatrąciło o czułą strunę w duszy każdego znającego choćby trochę historię Polaka: strach, że jesteśmy sami i mamy kosę ze wszystkimi, a zwłaszcza wszystkimi od nas silniejszymi. PiS po prostu ciężko Polaków przestraszył, czego wynikiem był poważny i trwający trzy miesiące (z tendencją do utrwalenia) spadek notowań sondażowych tej partii i wzrost notowań PO. Na ratunek Jarosławowi Kaczyńskiemu ruszył jednak Grzegorz Schetyna. Udało się. Skoro PiS przestraszył Polaków ciężko, PO udało się ich przestraszyć jeszcze bardziej, wprawiając w stan histerycznego dygotu większość beneficjentów programu 500 plus. Wypowiedzi kierownictwa PO w tej kwestii były liczne i niespójne, ale jedno z nich niezbicie wynikało: przy 500 plus będziemy gmerać na potęgę i zabierzemy - komu i ile nie wiadomo, ale wszyscy powinni się bać. Polityczna reakcja wyborców była łatwa do przewidzenia: Polska w Europie Polską w Europie, Tusk Tuskiem, a portfel portfelem. Notowania PO zapikowały, a PiS-u wystrzeliły pod niebiosa. Wobec tak szczęsnego rozwoju wydarzeń kongres PiS był przede wszystkim przekonującą demonstracją siły i pewności siebie. Podkreślił to inteligentnie Jarosław Kaczyński, stwierdzając, że przeciwnikami PiS nie będzie się zajmował, bo nie warto. Słowa dotrzymał: w swoim wystąpieniu słów opozycja i PO nie użył ani razu. Prezes Kaczyński mówił przede wszystkim do aktywistów partyjnych i istniejącego wyborczego zaplecza, ale jego przesłanie oddziaływało też na szersze kręgi. W polityce poczucie siły i pewność siebie działają jak magnes: przyciągają opiłki. "Wizja" PiS, gdy zetrzeć z niej retoryczną pozłotkę wygląda mgliście i szaro. Skąd zatem przekonanie wielu, także niesprzyjających obecnemu obozowi władzy komentatorów, że PiS "wizję" ma? Odpowiedź jest prosta – to zasługo tła, czyli najsilniejszej obecnie partii opozycyjnej - Platformy Obywatelskiej. Postanowiła ona w dniu kongresu przeciwnika odbyć swoją Radę Krajową i dać PiS-owi odpór. I dała taki, że najbardziej zażartym krytykom obecnej władzy kapcie smętnie pospadały. PiS mówił o tym, jak swoją władzę będzie umacniał i konsolidował, owijając to w sreberko rozwoju i społecznej solidarności. Jarosław Kaczyński mówił wyłącznie o władzy swojej partii, ale sprawiał wrażenie, że mówi o Polsce. Grzegorz Schetyna mówił wyłącznie o PiS i nawet nie starał się sprawiać wrażenia, że Polska dla niego istnieje. W królestwie ślepców jednooki jest królem, nawet wtedy, gdy cierpi na astygmatyzm. Całość. Odpowiedz Link