diabollo
25.12.24, 07:16
wyborcza.pl/magazyn/7,124059,26688242,francuscy-przyjaciele-stalina-dokonczenie-eseju-alfreda-grossera.html#S.embed_link-K.C-B.1-L.4.zw
Francuscy przyjaciele Stalina [DOKOŃCZENIE ESEJU ALFREDA GROSSERA]
Alfred Grosser
Młodzi ludzie, którzy przyłączyli się do komunistów, nigdy niczego nie wiedzieli o sowieckich zbrodniach i nigdy nie chcieli wiedzieć. Z cyklu "Adam Michnik poleca"
Wydaje się, że paradoksalnie do zmiany myślenia Francuzów o kolaboracyjnej przeszłości ich kraju przyczynił się w pewnej mierze negacjonista Holocaustu Robert Faurisson. Oczywiście nie dlatego, że wedle jego „wybitnej” logiki równie dobrze można by zaprzeczyć, że miała miejsce bitwa pod Verdun. I nie dlatego, że jego teorie doprowadziły do tak złowrogich zjawisk, jak np. rozdawanie w liceach francuskich w 1987 r. negacjonistycznych ulotek: „Podczas wojny Niemcy potraktowali Żydów jak wrogów, którymi byli, wypędzili ich i internowali. NIGDY ICH NIE EKSTERMINOWALI! Głównym dramatem w obozach były epidemie. Walcząc z nimi, Niemcy wykorzystali małe komory gazowe do dezynfekcji ubrań… Żydzi eksterminowani? Przecież oni są tu nadal. Dewiza Izraela brzmi: im bardziej płaczę, tym bardziej czuję, im bardziej czuję, tym bardziej płaczę”.
Negacjonistyczne teorie zachęcały wszystkich do poznania prawdy o tych strasznych czasach. Czasami nawet szukanie jej szło zbyt daleko. Przykładem wielka dramatyzacja procesu „rzeźnika Lyonu” Klausa Barbiego w 1987 r. Czytając gazety i oglądając telewizję, miało się wrażenie, jakby sądzono jednego z największych oprawców naszych czasów.
Jednocześnie nikt nie mówił o procesach dwóch innych mężczyzn o wiele bardziej winnych od Barbiego, skazanych na karę śmierci przez trybunał wojskowy w Paryżu 9 października 1954 r. Jednym z nich był SS-Obergruppenführer Carl-Albrecht Oberg, dowódca SS i policji w okupowanej Francji w latach 1942-44; wcześniej, w 1941 r., uczestniczył on w prześladowaniu polskich Żydów w dystrykcie radomskim. W czerwcu 1945 r. Oberg został aresztowany przez Amerykanów i skazany przez trybunał wojskowy na karę śmierci. Drugim był Helmut Knochen, szef „policji bezpieczeństwa” we Francji, podwładny Oberga i Heydricha.
Obaj zostali wydani władzom francuskim. 10 kwietnia 1958 r. prezydent Francji René Coty zamienił karę śmierci na dożywocie, a gen. de Gaulle 31 grudnia 1959 r. zmniejszył ją do 20 lat pozbawienia wolności, połączonego z ciężkimi robotami. Już w grudniu 1962 r. Knochen został ułaskawiony i wrócił do Niemiec, gdzie pracował jako agent ubezpieczeniowy. Ułaskawiony przez de Gaulle’a Karl Oberg także wrócił do Niemiec, gdzie wkrótce zmarł.
Jednak w czasie, kiedy odbywał się proces Barbiego, nie można było się spodziewać, że prezydent Republiki ułaskawi oskarżonego: pod koniec lat 80. buzowały emocje, znano już prawdę o Holocauście, a byli działacze ruchu oporu domagali się – co zrozumiałe, choć nie do końca uzasadnione – by ich poświęcenie i cierpienia stały się częścią francuskiej pamięci narodowej.
Dlatego przed rozpoczęciem procesu uzyskali kasację orzeczenia sądu apelacyjnego, które zostało wydane na podstawie rzetelnej analizy prokuratora Pierre’a Truche’a. Aby skazać Barbiego za torturowanie i mordowanie członków ruchu oporu, sąd kasacyjny rozszerzył definicję zbrodni przeciwko ludzkości, uprzednio niepodlegających przedawnieniu, dodając to, co trybunał w Lyonie zakwalifikował jako zbrodnie wojenne, przedawnieniu podlegające.
O dziwo Jacques Verges, obrońca Barbiego, w niewielkim stopniu wykorzystał daną mu okazję, by spytać, dlaczego w przypadku Barbiego tortury nie podlegały przedawnieniu, podczas gdy sprawcy takich samych czynów popełnionych podczas wojny w Algierii zostali objęci amnestią. Sądowi kasacyjnemu przyświecała idea, że sam charakter reżimu i ideologii, w imię których popełniono zbrodnie, winien być uznany za zbrodnię przeciwko ludzkości.
Niemniej kłopot ze zdefiniowaniem pojęcia zbrodni w niewielkim stopniu wpłynął na dramaturgię procesu. Oprócz przypisywania Barbiemu mocno wyolbrzymionej roli w Zagładzie prasa i komentatorzy koncentrowali się głównie na dwóch, pozytywnych wątkach: na pamięci o Auschwitz, która wówczas sięgała punktu kulminacyjnego, zwłaszcza dzięki pracy rozliczeniowej wykonanej w łonie Kościoła katolickiego, oraz na niełączeniu Barbiego z Niemcami. W licznych publikacjach, m.in. historyka Pierre’a Pierrarda oraz pisarza i dziennikarza Jacques’a Duquesne, dokonano surowszej oceny postawy Kościoła katolickiego za okupacji niż w pracach żydowskiego badacza Serge’a Klarsfelda.
CDN...