Dodaj do ulubionych

Problem moralny

27.07.07, 12:25
Większość znanych mi chrześcijan uważa za grzech współżycie przedmałżeńskie,
ale mam pytanie do Was wszystkich którzy zgadzacie się z tą tezą: czy zgoda
aby w moim domu wspólnie w jednym łóżku spali ludzie którzy nie są
małżeństwem jest grzechem? Pomimo iż wiem, że żyją Oni ze sobą już około
dwóch lat.
Obserwuj wątek
        • nephilim79 Re: Problem moralny 16.10.07, 14:54
          yazonisyn napisał:

          > Ale jest to przecież poniekąd przyzwoleniem na grzech. Zezwalając na grzech
          > mojego brata i siostry w wierze sam chyba też grzeszę?

          to już nawet spanie obok siebie jest grzechem?
          znerwicowani musicie być oraz dość egocentryczni smile
        • monikaannaj Re: Problem moralny 14.08.07, 12:19
          Nie mam pojęcia czy jest rożnica między waga grzchu 16 latków a 36
          latków. WIem jednak ze za młodych ludzi czułabym sie jakoś
          odpowiedzialna, a w przypadku starszych uznałabym ze zyją już na
          tyle długo zeby doskonale znac konsekencje włsnych czynów.
    • anton1 Re: Problem moralny 27.07.07, 17:52
      yazonisyn napisał:

      > Większość znanych mi chrześcijan uważa za grzech współżycie przedmałżeńskie,
      > ale mam pytanie do Was wszystkich którzy zgadzacie się z tą tezą: czy zgoda
      > aby w moim domu wspólnie w jednym łóżku spali ludzie którzy nie są
      > małżeństwem jest grzechem? Pomimo iż wiem, że żyją Oni ze sobą już około
      > dwóch lat.

      Witaj, to jest prawda ze i Slowo Boze nie popiera (mowiac krotko) zwiakow "nie
      malzenskich". Przyklad podany przez Ciebie dotyczy Ciebie bardzo indywidualnie.
      Jakie jest Twoje osobiste zdanie? Co mowi Ci sumienie? W jaki sposob Ty
      korzystasz z zasad, ktore proponuje Slowo Boze? W jaki sposob korzystasz z
      przykladu naszego Pana i jego Apostolow? Oznacza to wszystko, ze mozna sobie
      samemu zadac pytanie: Co na moim miejscu uczynilby Jezus lub np. Ap. Pawel?
      Listy Apostolskie NT zezwalaja zgromadzeniom ludu Bozego na wykluczanie ze
      spolecznosci osob, ktore nie zyja "moralnie" czyli nie zgodnie z zaleceniami
      Pisma Sw. Biblia podaje rowniez pewne sugestie, w jaki sposob lud Bozy ma
      ustosunkowywac sie do takich osob.

      Jezli wiem np. ze ktos pali papierosy i znajdzie sie on w moim mieszkaniu, to
      osoboscie prosze o wyrozumienie i zachowanie sie zgodnie z regulami goscinnosci
      udzielonej przeze mnie. Osoba taka ma mozliwosc palenia, ja jej w tym nie
      ograniczam, ale nie w mieszkaniu. Moze wyjsc na zewnatrz.

      Jezeli w kwestii podanej przez Ciebie masz problem moralny, to znaczy, ze
      sumienie Twoje sie odzywa. Sumienie jest niczym innym jak wrazliwoscia moralna,
      ktora u jednych jest bardziej zachowana a u innych mniej (taka deprawacja trwa
      do upadku naszych pierwszych rodzicow). Dobra rzecza jest, kiedy "sterujemy"
      lub "ustawiamy" nasze sumienie zgodnie z zasadami Slowa Bozego.
      Jezeli Ty jako "gospodarz" zastanawiasz sie nad tym, w jaki sposob nie
      skrzywdzic Twoich gosci i umilic im ich pobyt, nie gwalcac zasad ich sumienia,
      to dobra rzecza jest tez, kiedy i goscie o tym pamietaja, i nie gwalca zasad i
      porzadku w domu, w ktorym goszcza.
      Nie jest niczym zlym, nie jest to grzechem, przedstawic spokojnie swoj punkt
      widzenia i zaproponowac wlasne rozwiazanie jako gospodarz. Jezeli goscie to
      przyjaciele, to przyjaciele beda starali sie zrozumiec przyjaciela i beda
      szukac dobrego rozwiazania. Beda tez starac sie aby nie zadawac gwaltu Twojemu
      sumieniu.

      Pozdrawiam Anton

    • vivian.darkbloom to przykazanie odeszło juz do lamusa 14.08.07, 10:48
      nie obraź się, ale jeśli zwrócisz tym ludziom uwagę (nie potrafie
      wywnioskować z twojego postu jaka relacja Cię z nimi łączy) to wezmą
      Cię za mohera. I na pewno nie przestaną współżyć, bo Ty im powiesz,
      ze to grzech! To ich życie, więc maja prawo dokonywac własnych
      wyborów. brutalna prawda jest tak, ze za tym pryzkazaniem nie ma
      racjponalnych argumentów.
      • szadrach7 Jak się żle zacznie zapinać koszulę od dołu vivian 18.08.07, 15:44
        Bliska mi osoba pracuje(jako pastor) wśród ludzi z trudnych środowisk,często
        traktowanych przez "normalnych "jako dno.LUdzie ci z poważnymi problemami
        alkoholizm,depresja,bieda,przestępstwa,dzieci z różnych ojców,brak ojców,którzy
        odeszli w siną dal.Ludzie Ci postanowili zmienić swoje życie,przyjęli Pana
        Jezusa jako swojego Zbawiciela,zaczęli żyć zgodnie z Ewangelią.Pastor ten chcą
        przerwać błędny krąg powtarzania się złych zdarzeń,uczy dzieci tych ludzi
        czystości przedmałżeńskiej,uniknięcia błędu rodziców.
        Jedną z głównych rzeczy,która wpędziła ich w ten stan to nieodpowiedzialność
        seksualna.Przedwczesna seksualna ,nieodpowiedzialna inicjacja,niechciane
        dzieci,brak edukacji,brak relacji z ojcami biologicznymi,którzy chcieli często
        tylko się zabawić i porzucali dzieci,potem depresja.Jest to w pewnym sensie
        bardzo skrótowe ,ale istota jest taka jeśli już za młodu popełnisz głupstwo
        będzie to jak koszula ,którą zapinasz od dołu myląc jeden guzik,na górze nie
        będzie ci już pasowało,,sprawy te ciągną sie do końca życia.
        Biblia uczy o czystości,o seksie w małżeństwie,ale to nie po to by zrobić
        człowiekowi na złość,ale dla tego ,że sfera ta jest tak ważna i strategiczna a
        zarazem bardzo wrażliwa na zranienie,że najlepszym ,najbezpieczniejszym miejscem
        jest małżeństwo.
        jeśli kochasz to poczekasz z seksem do ślubu.Wierzysz Jezusowi czy lekceważysz
        Jego słowa.
        Zauważyłem,że większość problemów jakie ludzie mają są to problemy przez nich
        spowodowane.Mam wrażenie,że większość rozwodów,kryzysów małżeńskich ma swoje
        źródło w seksualnej swobodzie.Kiedy ludzie się pobierają nie z miłości ale z
        powodu wpadek,lub seksualnego oczarowania,które mija i po ślubie potrzebuje
        nowego obiektu.
        W mojej społeczności młodzi ludzie w większości przypadków zachowują czystość
        przedmałżeńską,i w większości przypadków są to małżeństwa udane,szczęśliwe i na
        zawsze.To działa.Jeśli lekceważysz słowa Jezusa wcześniej,czy później dopadnie
        Ciebie gorycz życia.Patrz niżej.
        Rozróżnij między dewotami a ludźmi,którzy wierzą i żyją zgodnie ze słowami
        Jezusa.POzdrawiam
        • vivian.darkbloom dostrzagasz tylko skrajności 18.08.07, 16:30
          zauważyłam, że bardzo wielu przeciwników współżycia przedmałżeńskiego dostrzega
          tylko dwie skrajności: czystość albo nazwijmy to rozwiązłość. tymczasem między
          tymi dwoma skrajnościami rozciąga sie całe kontinuum postaw.

          Tez uważam zbyt wczesne rozpoczynanie współżycia seksualnego za złe, a seks z
          przypadkowymi partnerami za niebezpieczny. Ale co jest złego w tym, ze ludzie
          którzy są w poważnym związku znają sie już dłuższy czas podejmują współżycie?
          nie widzę żadnych racjonalnych argumentów przeciw.

          Od czasów "Biblii" zmieniła się bardzo ważna rzecz- wynaleziono środki
          antykoncepcyjne. Przed ich rozpowszechnieniem seks poza małżeństwem łatwo mógł
          doprowadzić do ciąży, a tym samym bardzo złych konsekwencji dla kobiety, więc
          zakaz miał sens.
          • yazonisyn Re: dostrzagasz tylko skrajności 18.08.07, 22:08
            vivian.darkbloom napisała:

            > zauważyłam, że bardzo wielu przeciwników współżycia
            przedmałżeńskiego dostrzega
            > tylko dwie skrajności: czystość albo nazwijmy to rozwiązłość.
            tymczasem między
            > tymi dwoma skrajnościami rozciąga sie całe kontinuum postaw.

            Bądź albo zimny albo gorący, albo białe albo czarne, bo jak będziesz
            letni to Cię Bóg wyżyga z ust swoich tak mówi Biblia i dlatego ja w
            swoim życiu staram się byc albo na "Tak" albo na "Nie" a nie na "byc
            moze"

            >
            > Tez uważam zbyt wczesne rozpoczynanie współżycia seksualnego za
            złe, a seks z
            > przypadkowymi partnerami za niebezpieczny. Ale co jest złego w
            tym, ze ludzie
            > którzy są w poważnym związku znają sie już dłuższy czas podejmują
            współżycie?
            > nie widzę żadnych racjonalnych argumentów przeciw.

            A ja poprosze choc jeden racjonalny argument za rozpoczynaniem
            wspolzycie przed slubem a ja podam ci wtedy cale mnostwo argumentow
            przeciw.
            >
            > Od czasów "Biblii" zmieniła się bardzo ważna rzecz- wynaleziono
            środki
            > antykoncepcyjne. Przed ich rozpowszechnieniem seks poza
            małżeństwem łatwo mógł
            > doprowadzić do ciąży, a tym samym bardzo złych konsekwencji dla
            kobiety, więc
            > zakaz miał sens.

            a wiec antykoncepcje jest lekiem na cale to zlo?
            a co z nauka KRK na temat antykoncepcji?
            • vivian.darkbloom świat nie jest czarno-biały 19.08.07, 11:07
              niedostrzeganie szarości wypacza obraz rzeczywistości.

              argumenty za:
              czemu masz rezygnować z czegoś co daje radość, przyjemność, a równocześnie nie
              czyni krzywdy ani tobie ani żadnej innej osobie? To tak jakby zmuszać ludzi,
              którzy lubią chodzić do kina, żeby nie chodzili, a tych, którzy lubią grać w
              siatkówkę, żeby nie grali w imię jakiejś wydumanej zasady.

              problem niedopasowania seksualnego - ludzie mają różne temperamenty, jedni maja
              potrzebę uprawiać seks codziennie inni raz w tygodniu, jedni lubią eksperymenty,
              inni nie etc. Uważam, że nie można stworzyć udanego małżeństwa, jeśli życie
              seksualne jest nieudane. jeśli partnerzy nie zobaczą przed ślubem czy im się w
              tej sferze układa to konsekwencje mogą być przykre.

              stanowisko Kościoła w kwestii antykoncepcji uważam za całkowicie nieracjonalne.
              • levine Re: świat nie jest czarno-biały 19.08.07, 19:51
                Załamujące jest to, co mówisz. Mam nadzieję, że nie jesteś
                chrześcijanką, bo jeśli jesteś, to znaczy, że chrześcijaństwo już
                zupełnie zeszło na psy i zaczęło mówić językiem tego świata... i nie
                wiem, co można zrobić, żeby temu zaradzić.

                Gdy pomyślę, że miałbym opuścić swoją żonę albo ona mnie, gdyby się
                okazało, że "w tej sferze" nam się nie układa, to aż mi się robi
                przykro. Jak można człowieka traktować w tak egoistyczny i
                instrumentalny sposób?

                Natomiast z punktu widzenia tego świata to, co mówisz jest zupełnie
                zrozumiałe. Motywacją człowieka tego świata jest zalanie własnego
                umysłu powodzią emocji, bezmyślna zabawa a nade wszystko
                zaspokajanie wciąż nienasyconej żądzy doświadczania przyjemności.

                > niedostrzeganie szarości wypacza obraz rzeczywistości.

                Ależ my sobie doskonale zdajemy sprawę z tego, jaka jest
                rzeczywistość... bardzo szara. Nie jest zadaniem chrześcijanina
                wtapianie się w tę rzeczywistość.

                >Bądź albo zimny albo gorący, albo białe albo czarne, bo
                >jak będziesz letni to Cię Bóg wyrzyga z ust swoich tak mówi Biblia
                >i dlatego ja w swoim życiu staram się byc albo na "Tak" albo
                >na "Nie" a nie na "byc moze"

                Bardzo trafny argument biblijny.
                • vivian.darkbloom Re: świat nie jest czarno-biały 20.08.07, 11:15
                  już nie. ale to co ja mówi większosć osób w Polsce, któryz deklarują
                  się jako katolicy...
                  znów ten czarno-biały schemat... czy pochwalam "nienasycona żądzę"?
                  przecież napisałam, że ludize powinni robić to co sprawia im radość
                  cyz ich wzbogaca o ile nie czynią krzywdy sobie i innym.
                  Czyli Twoim zdaniem mamy się umartwiać? I jeśli ktoś lubi chodizć do
                  kościoła to też pwoinien z tego zrezygnować?

                  Nie chodzi o opuszczanie małżonka w sytuacji jakiś przejściowych
                  kłopotów. Chodiz o to, że ludzie o zbyt róznych upodobaniach,
                  systemach wratosci etc. nie stworzą udanego związku.
                  • levine Re: świat nie jest czarno-biały 20.08.07, 18:26
                    > Czyli Twoim zdaniem mamy się umartwiać? I jeśli ktoś lubi
                    > chodizć do kościoła to też pwoinien z tego zrezygnować?

                    Umartwiać się? Co masz przez to na myśli? Dostarczać sobie więcej
                    zmartwień? Ale po co? Czy już ten świat nie daje nam wystarczających
                    powodów do zmartwień? To, co według mnie do nas należy to
                    rozpoznanie tego, co w tym życiu jest naprawdę ważne i temu
                    poświęcenie swojego czasu. Bardzo wiele ludzi cierpi na tym świecie
                    i jest bardzo wiele do zrobienia w różnych dziedzinach. Ten, kto
                    zdaje sobie sprawę z ogromu pracy nie trwoni czasu na głupstwa. I od
                    chrześcijan możnaby oczekiwać właściwej postawy.

                    Siedzenie całymi dniami w kościele (jeśli to masz na myśli) nie ma
                    raczej sensu. Ja bym z tego zrezygnował.

                    Jeśli mówisz, że "już nie" jesteś chrześcijanką, to jaki ja mam
                    powod, żeby Tobie mówić, co masz robić? Przecież to Twoje życie i
                    Twoja decyzje, ... Podziwiam tylko konsekwencję i odwagę, żeby to
                    przyznać. Z drugiej strony jaki Ty masz powód, żeby doradzać
                    autorowi tego wątku?
              • yazonisyn Re: świat nie jest czarno-biały 19.08.07, 21:15
                vivian.darkbloom napisała:

                > niedostrzeganie szarości wypacza obraz rzeczywistości.

                Tu się zasadniczo różnimy bo dla mnie wmawianie że szare jest dobre
                i że tak na prawdę wszystko jest szare jest wypaczaniem
                rzeczywistości i tu w tej materii chyba nigdy nie dojdziemy do
                porozumienia.

                >
                > argumenty za:
                > czemu masz rezygnować z czegoś co daje radość, przyjemność, a
                równocześnie nie
                > czyni krzywdy ani tobie ani żadnej innej osobie?

                Kto Ci takich głupot nagadal że nie czyni krzywdy nikomu krzywdy.
                Otóż musisz sobie uswiadomic iz najwazniejszym organem seksualnym
                jest nie penis czy pochwa ale mózg i to zarowno dla kobiety jak i
                dla mezczyzny. i nigdy ale to igdy nie uda Ci się wywalic z swojej
                glowy wczesniejszych kontaktow seksualnych tych udanych i nie
                udanych z róznymi partnerami. Zawsze bedziesz wracał do nich do tych
                wcesniejszych razow. Przypomina mi sie tu dowcip o tym jak to babcia
                pod koniec swojego zycia mówi do swojego męza tez juz dziadka w
                podeszłym męzu wiesz co kochanie nasze pożycie małzeńskie było udane
                pomimo iz masz małego na to dziadek zaczyna okladać babcie po glowie
                swoja laska babcia przerazona sie pyta za co na to dziadek za to ze
                wiedzialas ze są róznych rozmiarow.


                >To tak jakby zmuszać ludzi,
                > którzy lubią chodzić do kina, żeby nie chodzili, a tych, którzy
                lubią grać w
                > siatkówkę, żeby nie grali w imię jakiejś wydumanej zasady.

                Zasada wiernosci jednej partnerce - partnerowi i czystosci przed
                malżenskiej nie jest wydumana zasadą.

                >
                > problem niedopasowania seksualnego - ludzie mają różne
                temperamenty, jedni maja
                > potrzebę uprawiać seks codziennie inni raz w tygodniu, jedni lubią
                eksperymenty
                > ,
                > inni nie etc.

                Seks jest wspaniałym dodatkiem do miłości bez seksu miłość może
                istnieć. Natomiast Seks bez miłości jest tylko bardzo przyjemną
                gimnastyką pustą, i to własnie seks bez milosci popycha ludzi do
                roznych eksperymantow. A powiem Ci jeszcze jedno seks pomiedzy
                dwojgiem ludzi którzy sie kochaja moze im dac 100% wiecej
                przyjemności niz najbardziej wyszukane gadzety.

                > Uważam, że nie można stworzyć udanego małżeństwa, jeśli życie
                > seksualne jest nieudane.

                Wiesz kiedy ludziom nie uklada się w łózku kiedy się niekochają i
                wtedy kiedy nie potrafia sobie zaufać bezgranicznie w innych
                przypadkach milosc wszystko przezwycieży - trzeba tylko pamietać o
                tym aby pozostawić na boku zdala od siebie pornografię a na pewno
                wszystko wyjdzie

                > jeśli partnerzy nie zobaczą przed ślubem czy im się w
                > tej sferze układa to konsekwencje mogą być przykre.

                a za którym razem musi im wyjść? Czy po pierwszym razie nieudanym
                mówimy sobie do widzenie czy po drugiej nieudanej próbie a może po
                dziesiątej?

                "miłość cierpliwa jest"

                a co z tymi parami którym na początku ukladala się świetnie a po
                setnym albo tysięcznym razie przestało im się układać? Wiesz to może
                działać w obie strony

                >
                > stanowisko Kościoła w kwestii antykoncepcji uważam za całkowicie
                nieracjonalne.
                >


                Dlaczego?
                • vivian.darkbloom teoria porównywania 20.08.07, 11:28
                  teoria porównywania jest moim zdnaiem słaba i zawiera rózne pułapki,
                  z których jej głosiciele nie zdaja sobie sprawy...
                  1. jeśli porównywanie jest tak szkodliwe to czemu Kościół nie
                  zakazuje wdowom i wdowcom zawierania małżeństw?
                  2. porównanie może wypadać na plus - jeśli ktoś jest lepszym
                  kochankiem niż poprzedni to partner/ka tym bardziej będzie go cenić.
                  3. czmeu Kościół nie zakazuje jakichkolwiek związków przed tym
                  ślubnym? przecież możesz porównywać inteligencje, poczucie humoru
                  partnerów, to jak gotują, tańczą etc. - nieskonczoną ilość rzeczy,
                  które są ważne - czyzby to nie było takie szkodliwe?

                  Przekonanie, ze miłość wszystko przezwycieży jest naiwne - tka moze
                  być przez pierwsze lata, kiedy trwa stan euforii, zakochania. Potem
                  mogą się pojawic problemy wynikajace z innych priorytetów życiowych.

                  pisząc o eksperymentach nie miałam na myśli jakiś nietypowych
                  zahcowań. chodiz mi oto, że ludzie mają rózny temperament. niektórzy
                  lubią próbować nowych pozycji, uprawiac seks w różnych miejscach
                  etc. inni nie. Osobom o skrajnie (podkreslam: skrajnie) różnych
                  upodobaniach nie bedize łatwo. B owiesz w czym jest problem? jeśl
                  ilubie operę, a mój partner nie, to mogę iść do niej z kims innym
                  albo sama. Ale w seksie gdy chcemy byc wierni partnerowi takiej
                  opcji nie ma. i dlatego dopasowanie jest ważne.

                  • yazonisyn Re: teoria porównywania 20.08.07, 21:33
                    vivian.darkbloom napisała:

                    > teoria porównywania jest moim zdnaiem słaba i zawiera rózne
                    pułapki,
                    > z których jej głosiciele nie zdaja sobie sprawy...
                    > 1. jeśli porównywanie jest tak szkodliwe to czemu Kościół nie
                    > zakazuje wdowom i wdowcom zawierania małżeństw?

                    cielesność poprzedniego partnera przestała już istnieć i nie ma
                    ryzyka że osoba odchodząca do innego partnera kogoś zrani.

                    > 2. porównanie może wypadać na plus - jeśli ktoś jest lepszym
                    > kochankiem niż poprzedni to partner/ka tym bardziej będzie go
                    cenić.

                    Tu nie chodzi o to czy będzie lepszy czy gorszy ale oto że w łóżku
                    oprócz Ciebie i Twojego aktualnego partnera zawsze będą też inni i
                    Ci lepsi i Ci gorsi nigdy ich nie wygnasz ze swoich myśli.

                    > 3. czmeu Kościół nie zakazuje jakichkolwiek związków przed tym
                    > ślubnym? przecież możesz porównywać inteligencje, poczucie humoru
                    > partnerów, to jak gotują, tańczą etc. - nieskonczoną ilość rzeczy,
                    > które są ważne - czyzby to nie było takie szkodliwe?

                    Bowiem tylko seksualnośc nasza jest sferą tak delikatną i wrażliwą
                    iż trzeba ją chronić.

                    >
                    > Przekonanie, ze miłość wszystko przezwycieży jest naiwne - tka
                    moze
                    > być przez pierwsze lata, kiedy trwa stan euforii, zakochania.
                    Potem
                    > mogą się pojawic problemy wynikajace z innych priorytetów
                    życiowych.
                    >

                    I tu dotykasz sedna sprawy jeżeli nawet wypróbowałaś już wielu
                    partnerów i wybrałaś tego najlepszego (tak na marginesie a jak sie
                    okaże że ten najlepszy to nie jest wcale ten ostatni tylko ten
                    pierwszy to co wtedy) to pokładając tak mocny nacisk na dopasowanie
                    seksualne a nie na miłość musisz stanąć przed jednym problemem -
                    gusta z czasem się zmieniają i co wtedy?

                    > pisząc o eksperymentach nie miałam na myśli jakiś nietypowych
                    > zahcowań. chodiz mi oto, że ludzie mają rózny temperament.
                    niektórzy
                    > lubią próbować nowych pozycji, uprawiac seks w różnych miejscach
                    > etc. inni nie. Osobom o skrajnie (podkreslam: skrajnie) różnych
                    > upodobaniach nie bedize łatwo. B owiesz w czym jest problem? jeśl
                    > ilubie operę, a mój partner nie, to mogę iść do niej z kims innym
                    > albo sama. Ale w seksie gdy chcemy byc wierni partnerowi takiej
                    > opcji nie ma. i dlatego dopasowanie jest ważne.

                    Jeżeli naprawdę kocham partnera swojego to raz na jakiś czas
                    pójdziemy do opery a jeśli naprawdę on mnie kocha to jest w stanie w
                    imię tej miłości zrezygnować z opery dla mnie - to tak żeby się
                    trzymać Twojego przykładu.
                    >
                    • vivian.darkbloom Re: teoria porównywania 21.08.07, 14:04
                      "cielesność poprzedniego partnera przestała już istnieć i nie ma
                      > ryzyka że osoba odchodząca do innego partnera kogoś zrani."
                      twierdziłeś, że cały problem jest w głowie - przecież wspomnienia o
                      poprzednim partnerze nie znikają wraz z jego śmiercią.

                      czemu zakładasz, że wszyscy ludzie obsesyjnie myślą o swoich byłych
                      partnerach i obsesyjnie porównują?

                      nie wrzucja wszytskic hdo jednej szufladki - dla każdego co innego
                      może byc tą sferą delikatną i wrażliwą. Jeden będzie miał kompleksy
                      seksualne a inny będzie porównywał np. stan konta z byłym swojej
                      aktualnej partnerki.

                      gusta się mogą zmieniać, ale nie sadzę by mogła dokonać się w nich
                      totalna rewolucja. Nie wierzę, że osoba, która akcpptuje tylko seks
                      w pozycji misjonarskiej przy zgaszoneym świetle stanie się ni z tego
                      ni z owego wielbicielem/ką seksu analnego albo gadżetów sadomaso i
                      kupi sobie wibrator smile (albo vice versa oczywiscie)
                      • yazonisyn Re: teoria porównywania 21.08.07, 21:28
                        vivian.darkbloom napisała:

                        > "cielesność poprzedniego partnera przestała już istnieć i nie ma
                        > > ryzyka że osoba odchodząca do innego partnera kogoś zrani."
                        > twierdziłeś, że cały problem jest w głowie - przecież wspomnienia
                        o
                        > poprzednim partnerze nie znikają wraz z jego śmiercią.

                        Tak ale poprzedni partner nie żyje i nie ma juz możliwości powrotu
                        do niego żałowania że sie z nim rozstałem odszedł definitywnie - tu
                        jest zasadnicza różnica.

                        >
                        > czemu zakładasz, że wszyscy ludzie obsesyjnie myślą o swoich
                        byłych
                        > partnerach i obsesyjnie porównują?

                        Nie zakładam że wszyscy siedzą tylko i porównują ale wiem że pamięci
                        nie jesteś wstanie wyczyścić i zawsze będziesz pamiętała poprzednich
                        partnerów. Nasza seksualność i cielesność są zbyt delikatne aby móc
                        je wystawiać na rózne strony i różne rany i nie ponosić tego
                        konsekwencji.

                        >
                        > nie wrzucja wszytskic hdo jednej szufladki - dla każdego co innego
                        > może byc tą sferą delikatną i wrażliwą. Jeden będzie miał
                        kompleksy
                        > seksualne a inny będzie porównywał np. stan konta z byłym swojej
                        > aktualnej partnerki.

                        Zgadzam sie z Tobą ale i jeden i drugi tak naprawde potrzebuje tylko
                        jednego miłości i to tej miłości prawdziwej.

                        >
                        > gusta się mogą zmieniać, ale nie sadzę by mogła dokonać się w nich
                        > totalna rewolucja. Nie wierzę, że osoba, która akcpptuje tylko
                        seks
                        > w pozycji misjonarskiej przy zgaszoneym świetle stanie się ni z
                        tego
                        > ni z owego wielbicielem/ką seksu analnego albo gadżetów sadomaso i
                        > kupi sobie wibrator smile (albo vice versa oczywiscie)

                        A na jakiej podstawie tak sądzisz.
              • szadrach7 Re: świat nie jest czarno-biały 22.08.07, 14:01

                Bóg nie każe rezygnować z tych rzeczy,ma tylko dla nich odpowiednie bezpieczne
                miejsce-małżeństwo.
                Kwestia antykoncepcji,pomijająć środki wczesnoporonne(co jest aborcją)to w
                kościołach protestanckich jest to kwestia sumienia ,wyboru
                -
                Jestem ŚWIATŁEM-lecz mnie nie widzicie,Jestem DROGĄ-lecz nią nie idziecie,Jestem
                PRAWDĄ-lecz w nią nie wierzycie,.Jestem ŻYCIEM-ale mnie nie szukacie,Jestem
                NAUCZYCIELEM-lecz mnie nie słuchacie,Jestem PANEM-ale nie jesteście mi
                posłuszni,Jestem BOGIEM-lecz się do mnie nie modlicie,Jestem WASZYM WIERNYM
                PRZYJACIELEM-ale mnie nie kochacie.Jeśli jesteście nieszczęśliwi,nie wińcie mnie
                za to- JEZUS
                inskrypcja z kościoła w LISIEUX
          • szadrach7 Jezus a gorycz życia 22.08.07, 10:37
            Rozprzężenie seksualne jest ściśle powiązane ze zwiększoną ilością rozwodów,a
            następnie ze źle funkcjonującą rodziną,ubytkami emocjonalnymi
            dzieci,samotnością,odrzuceniem ,zranieniem itp,itd cały ciąg niekorzystnych
            wydarzeń.Ten efekt narasta w Polsce.Na koniec takie osoby,kiedy mija ich czas
            aktywności seksualnej,zaczynają się choroby,to często mówią ,że nie zostało im
            już nic z p(wszystkie przyjemności na p)To na czym budowali swoje życie runęło.
            W Polsce będzie coraz więcej luzu seksualnego, nastepnie rozwodów,co spowoduje
            większość osób samotnych i nieszczęśliwych.Pracuję często z takimi ludźmi,którzy
            mają pretensję czasami do wszystkiego,wszystkich,lub chcą rzezcy niemożliwych.
            Jeśli wierzysz w Jezusa i kroczysz jego drogą,unikniesz wielu rozczarowań a i
            starość z Nim będzie piękna.Jeśli lekceważysz Jego słowa argumentując to w
            różny sposób,gorycz życia przyjdzie do Ciebie prędzej czy później.Patrz słowa
            poniżej
    • wladi3 Re: Problem moralny 16.08.07, 09:47
      Ja myślę że nie powinniśmy sądzić z pozorów .
      Należałoby wyjść z podstawowego pytania : czy osoby o których mowa
      się Kochają ? Czy deklarują że chcą spędzić ze sobą całe życie ? Co
      bowiem łączy dwoje ludzi przed Bogiem , Który Jest Miłością ?
      Uczucie wzajemnej Miłości ? Czy potwierdzenie tego Uczucia i związku
      przed ludżmi , w społeczeństwie , w Kościele ???
      Co przed Bogiem jest ważniejsze ?
      Czym jest "ślub" - związek małżeński zawarty w Kościele ?
      Czy to Ksiądz , Kapłan , osoba duchowna udziela "ślubu" ?
      Czy może jednak "ślub" - to uroczyste potwierdzenie przed
      społecznością wiernych uczucia i związku Miłości łączącego już
      dwoje ludzi i zawartego w obliczu Boga wcześniej ?
      Kapłan , wierni stają się tylko świadkami zawieranego związku .
      Może kiedyś osoby Te dojdą do Zrozumienia i zechcą potwierdzić przed
      siostrami i braćmi w wierze w sposób Uroczysty ten święty związek ,
      lecz czy mamy prawo ich przymuszać ?
      Czyż Bóg łamie naszą wolę , lub wyrzuca nas ze swego Serca jeżeli
      czegoś nie chcemy przyjąć , lub zrozumieć ? Czyż ON Władca nie czeka
      cierpliwie ? Czyż i my nie możemy poczekać , aż brat , lub siostra
      zrozumie iż takie Uroczyste Potwierdzenie ich Świętego związku tylko
      Umocni ten związek ?
      Jestem za zawieraniem i Uroczystym potwierdzaniem Związku Miłości ,
      łączącego dwoje ludzi , lecz według mnie brak tego Uroczystego
      potwierdzenia nie świadczy o ich niemoralnym prowadzeniu się .
      Taka ocena to duże uproszczenie i może krzywdzić i na pewno krzywdzi
      takie osoby .
      Pozdrawiam Was Siostry i Bracia w Miłości Chrystusa . Władek .


      Kocham Cię Boże Ojcze . Władek .
      Jestem cząstką Boga !

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29975
    • skucina1 Re: Problem moralny 17.08.07, 07:26
      Kiedy postanowiliśmy się pobrać, udaliśmy się do znajomego księdza z
      zapytaniem:"Czy udzieli nam ksiądz ślubu" Ksiądz odpowiedział:" To
      nie ja wam udzielę ślubu tylko wy sobie nawzajem go udzielicie"
      Czymże jest ślub; umową zawartą między dwojgiem ludzi mniej lub
      bardziej uroczyście ( Ślubuje Ci miłość, wierność itd.") czy
      potrzebny jest do tego kościół, obecność księdza i to całe zadęcie.
      A Bóg czy potrzebuje księdza by pobłogosławić dwoje kochających się
      ludzi. Może pobłogosławił ich miłość jeszcze zanim się urodzili.
      • yazonisyn Re: Problem moralny 18.08.07, 21:40
        skucina1 napisał:

        > Kiedy postanowiliśmy się pobrać, udaliśmy się do znajomego księdza
        z
        > zapytaniem:"Czy udzieli nam ksiądz ślubu" Ksiądz odpowiedział:" To
        > nie ja wam udzielę ślubu tylko wy sobie nawzajem go udzielicie"
        > Czymże jest ślub; umową zawartą między dwojgiem ludzi mniej lub
        > bardziej uroczyście ( Ślubuje Ci miłość, wierność itd.") czy
        > potrzebny jest do tego kościół, obecność księdza i to całe
        zadęcie.
        > A Bóg czy potrzebuje księdza by pobłogosławić dwoje kochających
        się
        > ludzi. Może pobłogosławił ich miłość jeszcze zanim się urodzili.

        Według nauki KRK Bóg dał apostołom i ich sadkobiercom czyli księżom
        moc związywania czegoś na ziemi a tym samym w niebie - nie wszystkim
        ludziom ale tylko tym wybranym. To po pierwsze a po za tym polecam
        czyatnie z księgi Jazuego 24, 14-29 wszyscy ludzie tak jak Izraelici
        mają niestyty dziwna sklonność do błyskawicznego zapominania co
        sobie sami obiecali i dlatego Jozue wziął wielki kamień, a
        malżonkowie podpisują akt ślubu i czynią to przy świadkach aby
        pamiętać, że wziąłem tą kobiętę na dobre i na złe póki śmierć nas
        nie rozłączy.
        • wladi3 Re: Problem moralny 20.08.07, 08:50
          Według nauki KRK Bóg dał apostołom i ich spadkobiercom czyli księżom
          > moc związywania czegoś na ziemi a tym samym w niebie

          Jestem Katolikiem i Wierzę Biblii , lecz nawet Kapłan powie Tobie ,
          że tak naprawdę to nie On udziela ślubu , lecz jest tylko
          świadkiem , ślubuje sobie dwoje Kochających się ludzi .
          To Oni sobie przyrzekają w obecności Kościoła/Kapłana/ i wiernych .
          Ja jednak chcę zwrócic uwagę , że najpierw jest Miłość tych dwojga
          i wiąże ich właśnie Miłość w momencie Jej zawiązania się , w
          momencie kiedy się pokochali , a nie w momencie potwierdzenia tej
          Miłości przed Kościołem .
          W tradycji Judaizmu / z tego co wiem / momentem zawarcia małżeństwa
          jest " wprowadzenie narzeczonej do domu pana młodego " - to
          wszystko .
          Powtarzam więc moje przekonanie , że to Miłość dwojga ludzi uprawnia
          ich do wspólnego pożycia i życia razem a nie papierek , czy też
          uroczyste potwierdzenie ich Miłości przed Kościołem .
          Takie potwierdzenie jest tradycją a nie przepisem Boga . Od wieków
          ludzie się zakochiwali i postanawiali razem zamieszkać . Na początku
          obywało się to bez większych ceregieli . Samo zamieszkanie razem
          jest dowodem ich Miłości i nie ma nic wspólnego z niemoralnym
          prowadzeniem się .
          Niemoralnym byłoby wspólne zamieszkiwanie bez Miłości , tylko dla
          seksu a my mówimy przecież o Miłości .
          Dodam jak wcześniej , ja jestem za Uroczystym ślubem , lecz czyż
          mamy potępiać tylko dla przepisów ludzkich ?
          Bóg nie wymyślił przepisów jak wchodzić w związek małżeński , lecz
          ludzie . Bóg Który Jest Miłością Daje Miłość i Miłość jest
          Najważniejsza i :" ...i opóści człowiek ojca i matkę i połączy się
          ze swoja żoną i od tej pory są jedną Duszą i jednym ciałem... ."
          Władek .

          Kocham Cię Boże Ojcze . Władek .
          Jestem cząstką Boga !

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29975
            • wladi3 Re: Problem moralny 21.08.07, 08:43
              Czy naprawdę człowiek potrzebuje przysięgi aby pamiętać ?
              Czyż nasz Pan nie powiedział że nie mamy przysięgać a nasza mowa ma
              być :"tak - tak , nie - nie " - reszta od złego pochodzi ? Władek .

              Kocham Cię Boże Ojcze . Władek .
              Jestem cząstką Boga !

              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29975
              • yazonisyn Re: Problem moralny 21.08.07, 21:35
                A pamietasz Wladi drogę Izraelitów przez pustynię jak szybko
                zapominali o tym co im Bóg uczynił myślisz iż jesteśmy teraz inni że
                my juz wszystko będziemy pamiętać każdą nasza obietnicę?

                Ja uważam że nie że każdy z Nas zaraz zacznie kombinować jeśli nie
                wypowie słów "przysięgi" w obecności świadków. Zaraz zaczynamy
                myśleć na tak wierny aż do śmierci ale wienry w czym? itd itp.
                Potrzebujemy ślubu potrzebujemy przysięgi ww obecności świadków aby
                nie zapomnieć co sobie nawzajem w obecności Boga i Kościoła
                przysięgaliśmy tak aby nie pozostała nam choćby najmniejsza furtka
                bo jeśli nam zostanie to prędzej czy później b ędziemy chcieli z
                niej skorzystać
                • wladi3 Re: Problem moralny 22.08.07, 14:11
                  Przerzucanie się argumentami nic nie da Bracie , Ty masz rację ,
                  lecz i ja mam rację smile Ja wychodzę z założenia że droga Izraelitów
                  przez pustynię była początkiem powrotu dzieci do Boga Najlepszego
                  Ojca smile)) Na końcu tej drogi dopiero Stoi Jezus i ON JEST DROGĄ ,
                  PRAWDĄ I ŻYCIEM .
                  Nasz Bóg i Brat przywrócił nam ludziom Doskonałość z dnia Stworzenia
                  Człowieka . Zrodzeni na nowo z Ducha Świętego w Jezusie Chrystusie
                  mamy być Doskonali jak ON i nie potrzebujemy przysiąg i świadków .
                  Jeszcze raz mówię : wiem jaka jest natura ludzka i znam słabość
                  człowieka , lecz jednocześnie ciągłe odnoszenie się do tej słabości
                  rodzi nową słabość . Dlatego ja wolę odnosić się do naszej
                  Doskonałości jaką mamy w Jezusie Chrystusie .
                  Jesteśmy dziećmi Boga a Jezus nas wykupił i trzeba wznosić swego
                  Ducha jako Doskonałe Dzieci Boga a nie ciągle usprawiedliwiać się
                  naszymi słabościami . Nasze słabości są - to prawda , lecz od czasów
                  Jezusa przestały być Wzorem - jedynym Wzorem dla nas JEST JEZUS , a
                  ON mówił mówcie :Tak - tak , nie - nie , reszta od złego pochodzi .
                  Kochany Bracie i Ukochane dzieci Jedynego Boga i Ojca . Czyż
                  naprawdę musimy przysięgać ? Ja staram się aby moje słowo było
                  Święte samo w sobie i nie potrzebuję przysięgi . Tutaj chodzi o
                  głębię naszej istoty - naszą Świętość jako Doskonałe dzieci Boga ,
                  mówić powinniśmy Tak i to ma być po całą wieczność Tak i nie musimy
                  nic przysięgać bo nasze Słowa powinny być Święte . Tak jak My
                  JESTEŚMY ŚWIĘCI W JEZUSIE CHRYSTUSIE . Władek .

                  Kocham Cię Boże Ojcze . Władek .
                  Jestem cząstką Boga !

                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29975
      • lajkonix Re: Problem moralny 20.08.07, 21:46
        A ja po prostu bym nie lubił takiej narzeczonej po sześciu próbnych
        związkach.
        Brleeehrrrrr.....

        Ale wiem, ze niektórych to nie brzydzi.

        Lajkonix
        panta rei - wszystko w płynie
    • kasiap75 Re: Problem moralny 17.08.07, 21:40
      Uważam współżycie przedmałżeńskie za grzech.
      W Twoim przypadku, Yazonisyn, ja nie zgodziłabym sie na takie nocowanie, ani
      jednorazowo, ani tym bardziej na dłużej. I nie chodziłoby mi o przekonywanie
      tych ludzi o ich grzechu, co o poszanowanie z ich strony wyznawanych przeze mnie
      wartości. Jeśli strony się znają, to okazaniem szacunku będzie zastosowanie się
      do zasad gospodarza domu.
      Może to głupie porównanie, ale podobnie jest z paleniem papierosów. Nie palę,
      więc proszę moich gości o niepalenie w moim domu.
      • kaptur_mnicha Re: Problem moralny 20.08.07, 03:00
        Problem troche wydumany, lacznie z odpowiedziami.
        1. Czy gospodarz nie ma dwoch lozek? Moze ma ale w jednym pokoju i
        zaczyna bawic sie w moraliste.
        2. Dlaczego a priori zakladac ze gdy para spi w jednym lozku to za
        kazdym razem "seksi sie".
        Wlasny przyklad. Bylem kiedys w gorach Pirin w Bulgarii i w
        schronisku okazalo sie ze "spalnia" to wielki pokoj z jedna prycza
        dlugosci chyba 20 metrow. polozylismy sie z moja dziewczyna obok
        siebie. Czy zle zrobilismy? Chyba tak bo rano stwierdzilem ze miedzy
        mna a nia bylo kilka innych osob 'sdoszly' szukaly miejsca.
        Nie dajmy sie zwariowac.
    • alkoo3 Re: Problem moralny 21.08.07, 14:08

      Nie wiem co bym zrobil - zalezy od sytuacji i mozliwosci.
      Z jednej strony to taki troch faryzeizm - proba niedostrzegania tego
      ze oni i tak zyja razem. Z drugiej strony to nie chce miec udzialy
      miec w ich grzechu.
      Z drugiej strony zaczynanie ewangeli od przekonywania o grzechu tez
      nie jest najwlasciwsze - to zadanie ducha sw a nie nasze - "on gdy
      przyjdzie przekona o grzechu... "
      No i z pewnoscia jest to roznica , ile maja lat i jak dlugo sie
      znaja itd. Nie chodzi tu o grzech ale na ile jest to ich dojrzala
      decyzja bycia razem.
      Dylemat moralny nielatwy - moze jeden pokoj z dwoma luzkami bedzie w
      tym przypadku salomonowym wyrokiem ?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka