Dodaj do ulubionych

Osiedla szczeżone

06.10.13, 12:51
Mieszka ktośz was na takim? Za murem, ze szlabanem i strażnikiem? Bo nie chcę nikogo urazić, ale...
Dużo ostatnio poprzebywałam sobie wśród obcych ludzi (szpitale, przychodnie, rehabilitacje itp), ludzi, z którymi bym się nie zetknęła w sensie pogadania. I jest jakiś nowy typ ludzi, lemingów czy co, którzy mieszkaja tak właśnie, dzieci wożą do prywatnych szkół,ubierają się w metki, na hołotę z bloków patrzą z politowaniem, a zarabiającym poniżej ośmiu na miesiąc nie podają ręki.

"Mieszkamy na osiedlu SZCZEŻONYM" paść w rozmowie musi,choćby to była rozmowa o urazie kręgosłupa, pogodzie, doopie Maryni. Osiedla mają nazwy ślitaśne: Poziomkowe ogrody, Dolina Mgieł, Stu Młynów itp.

Przyjaciółka taksówkarka (namawiam ją, żeby tu pisała, niesamowita baba, poczucie humoru prima sort, a obserwacje szerokie) mówi, że na takich czeka się najdłużej, nie zostawiają napiwków, za to skargi na centrali, owszem, jeśli mają psy to rasowe, głównie takie co się nosi pod pachą, a wygłaszane uwagi powalają.

Znacie takich?
Obserwuj wątek
    • apersona Re: Osiedla szczeżone 06.10.13, 13:44
      Nie wiem czy śłitaśne osiedle Złoty trójkąt w Otwocku jest szczeżone, ale zważywszy nazwę powinno być i to mocno, bo

      Złoty Trójkąt – Wikipedia, wolna encyklopedia
      − popularne określenie jednego z głównych obszarów produkcji opium na terenie Azji, obejmujące swoim zasięgiem powierzchnię 350 tysięcy km2 na górzystych terenach takich krajów jak Birma, Tajlandia, Laos i Wietnam.
    • misiania Re: Osiedla szczeżone 06.10.13, 15:19
      Takich to ja nie znam, nie złożyło się jakoś. Ale na fabryce podróżuję często windą z nową rasą ludzi - panowie w wieku na oko dwadzieścia parę-trzydzieści parę lat, w garniturach, wszyscy lekko utyci, bardzo do siebie podobni. Rozmawiają niemal wyłącznie o tym, jak dojeżdżają do biura i o przesunięciach personalnych tamże. I teraz ciekawostka: przedstawiciele tej rasy najprawdopodobniej po znalezieniu odpowiedniego biurka lęgowego składają tam swoje jaja i zapadają w jakąś anabiozę alboco na 10 lat, a następnie przechodzą wylinkę i potem w windzie objawia się imago: solidni, postawni, w płaszczach, tak pod pięćdziesiątkę.

      Czytała Krystyna Czubówna ;)
      • tfu.tfu Re: Osiedla szczeżone 06.10.13, 22:01
        jaCiemkoffam! :-D
    • kaga9 Re: Osiedla szczeżone 06.10.13, 19:06
      Nie znam osobiście, a szkoda, lubię obserwować inność (z takich właśnie powodów wielbię forum Ślub i wesele). I żeby była jasność, ja się od takich innych lepsza absolutnie nie czuję, ale straszecznie mnie bawi to, jak oni czują się lepsi od pospólstwa. Na forum Morze funkcjonuje (pod 3 nickami) taka osoba, która lansuje poglądy z serii "Biedota płaci marne 50 zł za osobodobę i ma wymagania, żeby pościel była prana". Troll, ale założę się, że są osoby, które naprawdę myślą jak on.

      Aaaa, czekajcie. Znam rodzinę, która mieszka na ogrodzonym osiedlu, ale, tentego, tam jest furtka zawsze otwarta;)
      • dzidzia_bojowa Re: Osiedla szczeżone 06.10.13, 20:16
        Szczeżonego panbuk szczeże, wszak:) Ja mieszkam w takim szczeżonym miejscu, a co! Nie jest to co prawda osiedle a miejsce mocno komercyjne, mocno okamerzone , często obchodzone przez ochroniarzy z racji tego, że ze wszystkich stron mojego domku znajdują się bardzo luksusowe oraz nieco mniej luksusowe ale też cenne hotele i pensjonaty. A o rzut kamieniem buduje jeden ze swoich snobistycznych spa dr Irena Eris. Wciśnięta w tak wytworne towarzystwo korzystam ze szczeżenia mimo woli. Mam nadzieję, że mimo woli mi palma nie odbije.
        • kaga9 Re: Osiedla szczeżone 06.10.13, 21:09
          E tam, Ty to się sama uszczeżesz, jak nic! Znamy Cię tu, o Bojowa, hłe hłe.
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Osiedla szczeżone 06.10.13, 21:25
      ja nie, nie mieszkam na szczeżonym
      naczy, właściwie to tak - ale mieszkam na szczeżonym inaczej - mam sąsiadki, które dokładnie wiedzą, jak się nazywam, gdzie pracuję, co robię, choć ja o nich pojęcia nie mam, o której powinnam wracać do domu, kto u mnie był i dlaczego
      taki stały nadzór obywatelski jest prowadzony systematycznie, codziennie i nawet się go człowiek nie spodziewał...

      a ze znajomych to mam jednych takich, co mieszkają w takim blokkhauzie z ogrodzeniem, strażnikiem, kamerami itp, jak się do nich idzie, to trzeba się panu w okienku opowiadać, do kogo i wogle
      ale sami znajomi są fajni, a najstarsze dziecko to nawet mają Ajgora i jeszcze Bazyliszka mają...

      gdyby nie to, że oni są ogólnie mało internetowi i mało forumowi, pasowaliby tu jak nic...
      • kaga9 Re: Osiedla szczeżone 06.10.13, 22:33
        pzkpfw-vi-b-konigstiger napisała:

        > ja nie, nie mieszkam na szczeżonym
        > naczy, właściwie to tak - ale mieszkam na szczeżonym inaczej - mam sąsiadki, kt
        > óre dokładnie wiedzą, jak się nazywam, gdzie pracuję, co robię, choć ja o nich
        > pojęcia nie mam, o której powinnam wracać do domu, kto u mnie był i dlaczego
        > taki stały nadzór obywatelski jest prowadzony systematycznie, codziennie i nawe
        > t się go człowiek nie spodziewał...
        >

        Podobny klimacik u mojej mamy:D Po śmierci taty bywała regularnie zaczepiana przez różne panie, które wiedziały, kto ona zacz, a jedna (OBCA!) wypaliła nawet ze zgrozą w głosie: "Podobno pani taka schorowana, to dlaczego to mąż umarł??".

        Zresztą ja też padłam ofiarą takich pań. Mimo że nie wychodziłam do ślubu z domu rodzinnego, tambylcze obywatelki i tak wiedziały, że popełniłam zamążpójście oraz jaką sukienkę miałam:D
    • tfu.tfu koleżankę 06.10.13, 22:07
      namawiam również :-D
      ad meritum, ja to ze vsi jestem, a nawet bym rzekła z provincji. zatem nie ma u mnie szczeżonych osiedli, za to jest vprost przecivnie :-D
      aaaaaaaaale poznałam byłam "Państva ĄĘ" zez villi i mniej vięcej czaję bazę ;-) znaczy dziękuję postoję, volę óv plebs :-D
      • ten_azorek Re: koleżankę 07.10.13, 10:43
        Pani z takiego osiedla, która w szpiatlu leżała na sąsiednim łóżku i której więcej oglądać bym nie chciała opowiedziała mi straszną historię strasznego widoku z okna...Otóż w zasięgu jej wzroku znajduje się kamieniczka KOMUNALNA, co zostało ze zgrozą podkreślone. Kamieniczka ma podwórko, a na podwórku ludzie karmią koty i stoją tam kocie miseczki. A pani płaciła tyle i tyle za metr i teraz musi to oglądać. Jak ta bidota hoduje zarazki.
        Zapytałam ile kosztował metr na Marsie, bo tam ani kotów, ani bidoty...
        Obraziła się. I już nie miała do kogo dzioba otworzyć, bo na trzecim łóżku właśnie taka "bidota" leżała....

        Panią odwiedzał mąż i mały potwór. Skarżyła mu się, że nie ma tu z kim pogadać, bo - tu wymowne przewracanie oczami - sam rozumiesz... Potwór w tym czasie skakał po czym się dało...

        • tfu.tfu Re: koleżankę 07.10.13, 17:10
          bułkę przez bibułkę, ąę, śmery bajery :-D jak ja nie cierpię takich pańć i pańcióv...
          hau azorku!
          • misiania Re: koleżankę 07.10.13, 18:34
            Ja jeszcze znam "sranie w porcelanie" :)
        • kaga9 Re: koleżankę 07.10.13, 17:22
          A dlaczego pani leżała z takim plebsem? Jedynki w eksklusivnej klinice sobięż nie mogła wykupić?
          • be_ell Re: koleżankę 08.10.13, 11:03
            Pewnie NFZ nie refundował ;)
            • ten_azorek Re: koleżankę 08.10.13, 11:12
              Pani leżała z plebsem, bo kasa poszła na te metry! :))))))

              To w żadnym razie nie są bardzo bogaci ludzie. Te szlabany, metki, suvy - wszystko na kredyt. A prywatnej kliniki nie da sie na kredyt, zapewne...

              Poza tym naprawdę poważne historie robi się w zwykłych szpitalach. W prywatnej klinice mogą ci najwyżej pieprzyka wyciachać...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka