rembert
22.10.05, 23:23
Ostatnio poznałem swojego najbliższego sąsiada.
Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem. Tak się złożyło, że zakupiłem płytki i
klej i nie byłem wstanie nikogo zwerbować do pomocy - a ponoć w naszym kraju
kwitnie bezrobocie.
Obok mnie przechodziło dwóch Panów, okazało się, że jeden z nich to mój
sąsiad. Facet podjął się z kolegą pomocy. Wnosili razem zemną płytki i worki z
klejem na czwarte piętro - no cóż jeszcze Samarytanie niewygineli.