zulu2000
26.01.08, 21:59
Z wielkom wdzięcznościom chciałbym podziękować naszym władzom, że
nadali nowy wymiar sensowności w mojej trudnej sytułacji
egzystencjalnej.
Od trzydziestu z górkom lat jestem żonaty. I mam z tego powodu
bardzo dużo niepszyjemności w moim życiu. Staram sie jak moge, ale
zawsze mi wychodzi tak samo. I z tego powodu mam wiele
niepszyjemności.
Otóż moja żona nieakceptuje moich starań. W zeszłym roku w
październiku postanowiłem sobie kupić rower. Taki specjalny robiony
na specjalne zamówienie. Kosztował mnie on worek pieniędzy, ale był
bardzo specjalny. Miał kierownicę po prawej stronie i mnogość innych
bajeruw, jakich sie nie uświadczy w seryjnym rowerze. Jak go
odebrałem ze sklepu, to zawołałem moich somsiadów, żeby sobie
popatszyli, jaki sobie fajny rower zapodałem. Wszyscy podziwiali i
mówili, że w całym powiecie pewnie niema takiego drugiego. I
wszystko było pięknie, dopuki nie pszyszła z roboty moja żona. Jak
zobaczyła mój nowy rower, to powiedziała, że jestem debil, bo tylko
debil kupuje sobie rower na jesieni i to jeszcze jak sie dowiedziała
ile on kosztuje to mnie pobiła ale tak, że nie pozostawiła śladów i
nie mogłem zrobić obdukcji. I było mi bardzo pszykro, że nazwała
mnie debilem. I sam już nawet myślałem, że tym debilem jestem.
Ale że nie jestem gupi, to spotkałem w sklepie sportowym takiego
gościa, który mnie namówił do okazyjnego zakupu bobsleja. Zawsze mi
sie bobsleje podobały jak jeździły w telewizji. Super kolesie jeżdżą
bobslejami, to sie skusiłem i zamówiłem takiego bobsleja na maj tego
roku. Nówka sztuka. I jak sie pochwaliłem kolesiom, to mi
zazdrościli, że tylko ja bede miał bobsleja. Bo żaden nie ma
takiego. No i mam z żonom nowy problem. Bo mi powiedziała, że jestem
skończony już nie tylko debil ale i kretyn. Bo po co mi w ogóle
bobslej i to w dodatku na wiosne i lato.
Tak mnie to zdołowało, że już myśle koniec i coś sobie normalnie
chyba zrobie.
Ale na szczenście dowiedziałem sie, że w naszym mieście som też
tacy, co biorom rzeczywistość z większym filingiem i na luzie. Nikt
sie nie dowie co czułem, jak sie dowiedziałem, że nasz kochany
burmistsz kupił na jesieni spszontaczkę do ulic. I jemu baba nie
mówiła, że jest debil czy inny, że kupuje spszontaczke na jesieni. A
jak jeszcze sie dowiedziałem, że zamówił sobie dla miasta maszyne do
remontowania zimowych popsuć w ulicach i ma być ona latem już
gotowa, to pomyślałem, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu.
I powiedziałem to mojej żonie, ale ona powiedziała, że wariatów
widać jest całkiem sporo ale dlaczego ona trafiała na takiego to
chyba kara boska. Ale mi jest od tamtej pory lżej i jakoś tak
fajniej. I chociaż mnie znowu pobiła, to jestem już taki
spokojniejszy.
I chciałbym, aby mi pomogli co na tym forum piszom. Co mam dalej
zrobić.
--------------------------------------------
Saperke w audi (Zdzisiek)