suzanna1
16.02.04, 08:31
Już prawie rok minął odkąd odeszła. A mi z każdym dniem jest coraz ciężej.
Nie potrafię się pogodzić z tym, że straciłam osobę tak przychylną memu
sercu, moje życiowe oparcie. Zawsze była po mojej stronie, zawsze mogłam na
nią liczyć. A ja jej tak bardzo nie doceniałam. Babcia zasługiwała na to co
najlepsze, a mi sie wydawało ze mam duzo czasu, by jej to okazać. I nagle
odeszła. Zostało tyle spraw, tyle wyznań. Nie zdążyłam. Babcia przychodzi do
mnie w snach. Codziennie, gdy się budzę, widzę ją. Nie potrafię normalnie
żyć. Straciłam skarb, największy na świecie, kogoś kto mnie kochał
bezinteresownie. Czystą, nieskazitelną miłością.