Dodaj do ulubionych

Pomóżcie mi!!!

05.04.10, 12:20
Mam u siebie swoją mamę którą wypisali ze szpitala mimo głębokiej depresji. Sama to wyprosiła i jest u mnie, mimo że ma swoje mieszkanie.
Ja już nie daję rady......ona nie ma woli za grosz, jest strasznie przygnębiona i mimo moich starań nie daje się z nią porozmawiać, wydobyć z niej czego chce, co sprawiłoby jej ulgę. No jest nie do zycia i w naszym domu życie gaśnie za jej sprawą. Do lekarza- nie, na terapię- nie, na spacer- nie! Na wszystko nie, albo obojętne wzruszenie ramionami i zbita mina.
Podpowiedzcie mi jak z nią postępować, czy mam kazać, czy decydować za nią, czy zmuszać. Co i jak mam robić aby jej pomóc bo sama się wykończę.
Proszę!!!!!
Obserwuj wątek
    • berta-live Re: Pomóżcie mi!!! 05.04.10, 14:48
      Skontaktuj się z jej lekarzem i spróbujcie wspólnie ustalić jakąś strategię.
      Dopóki nie zacznie się leczyć to jakakolwiek rozmowa nie ma sensu, bo i tak nic
      z tego nie zrozumie. W tym momencie jedyne co możesz zrobić to jakoś ją nakłonić
      do zażywania leków.
      • tamaryszek44 Re: Pomóżcie mi!!! 05.04.10, 15:05
        Mama jest na lekach od jesieni, a w ogóle leczy się już koło 9 lat. Latem jak było dobrze odstawiła leki bez niczyjej wiedzy i teraz jest klapa. Jak do niej dotrzeć, ona namawianie na lekarza i terapię odpiera jak napad na nią. To po prostu straszne że nic do niej nie dociera i odbiera naszą pomoc jak zamach.
        • dramek1 Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 09:10
          Być może trzeba zmienić leki, upewnij sie też że mama zażywa obecnie leki a nie
          wyrzuca je!
          Niestety taka jest depresja, że dotyka najbliższych członków rodziny. Ale
          pamiętaj, ze to nie jej wybór, małymi koczkami a dotrzesz do niej.Niestety
          wiosna jest dla depresyjnych ciężka, nawroty i pogłębianie się depresji
          następuje właśnie na jesień i wiosnę.
          • lucyna_n Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 10:57
            zapomniałeś dodać że depresja pogłębia się także w upał i mróz.
            • azx Re: Pomóżcie mi!!! 09.04.10, 11:43
              Przegłodzić. Zaraz się ruszy.
              • lucyna_n Re: Pomóżcie mi!!! 09.04.10, 12:08
                moja daleka rodzina tak matkę "leczyła", ostatecznie trafila do szpitalazwyklego
                bo psychiatryk nie byłby w stanei jej przy życiu utrzymać w takim stanie
                wycieńczenia, ważąc 40 kg przy wzroście 165 w stanie agonalnym. Mieszkali z nią
                w jednym domu, nie byla dla nikogo nieprzyjemna, zwykla dość pogodna kobieta, po
                prostu nei umiała się domagać, a oni czekali aż przestanie udawać , zgłodnieje i
                wstanie.

                są to jedyni ludzie z którymi oficjalnei zerwałam kontakty i moje drzwi są przed
                nimi zamknięte na głucho.
    • mskaiq Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 11:37
      Nie mozna wymuszac bo tylko poglebisz jej opor i stracisz szanse na
      to aby jej pomoc.
      Nie oczekuj od niej ze bedzie rozmawiala z Toba ale mozesz rozmawiac
      do Niej. Nawet jesli nie bedzie odpowiadala to bedzie sluchala co
      mowisz a to juz duza ulga dla Niej.
      Opowiadaj Jej o dawnych czasach, probuj zeby Ci w czyms prostym
      pomogla a jesli nie bedzie chciala to nie przejmuj sie ale za jakis
      czas znow o cos popros.
      Mozesz poprosic aby przynisla Ci kubek, podala cos ze stolu. Liczy
      sie Twoja cierpliwosc.
      Po pewnym czasie i wielu probach moze zaczac Ci troche pomagac.
      Wtedy bedziesz mogla z nia rozmawiac, ale nie wymuszaj, nie zachecaj
      do lekow czy lekarza bo to wywola znow opor i stracisz co zyskalas.
      Ona musi sama zadecydowac o lekarstwach czy lekarzu i zrobi to ale
      bez wymuszania.
      Ta mala pomoc mozesz zmienic w wieksza, zeby zrobila male zakupy,
      posprzatala, itp ale nie wymuszaj tego, to ona musi podjac decyzje a
      Ty dawac jak najwiecej okazji do tego aby byla zajeta.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • awanturka Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 13:13
      Niestety niewiele poza trwaniem przy mamie możesz zrobić.
      To smutna prawda.
      Szkoda, ze mama wyszła ze szpitala - tam z lekami poczynają sobie smielej bo jakby coś było nie tak można reagować od razu.

      Co do pytania jak postępowa z mamą to nie ma jasnej odpowiedzi - będziesz namawiać do jakiejkolwiek aktywności to poczuje się niezrozumiana (bo ona nie może, a Ty uważasz, że jednak może) albo spróbuje taką aktywnosć podjąć i jeżeli mimo wysiłków nie da rady to ją to jeszcze bardziej zdołuje.

      Odpuścić sobie tego też całkiem nie można, bo przychodzi taki moment, gdy zachęcanie do aktywności może przynieść pozytywny skutek i jest jak najbardziej potrzebne.

      Ważne, żeby wyczuć ten moment.
      Jak? Nie wiem.
      Może intuicja?

      Można spróbować metodą delikatnych prób - i obserwować reakcję no i wyciągając wnioski modyfikować taktykę.
      Tu potrzebna jest duża elastyczność.

      Nie przeceniaj tego co możesz dla mamy zrobić - w tak ciężkiej depresji najważniejsze są czas i leki no i poczucie, że jest kochana i jakoś chociaż trochę rozumiana.

      Koniecznie zadbaj o siebie.

      Jest wskazane, zeby osoby z rodziny, które na codzień mają kontakt z osobą tak chorą miały wsparcie psychologiczne. To co przeżywacie to ogromne obciążenie psychiczne - i Wam samym też potrzebna jest pomoc.

      Jeżeli nie zdecydujesz się na pomoc psychologiczną to zrób plan działania "jak przez to przejść i nie zwariować", przemyśl wszystko dobrze. To naprawdę dla Was wszystkich skrajnie trudna sytuacja i potrzebna jest starannie opracowana strategia przetrwania.
      • tamaryszek44 Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 14:58
        Mama na wszystko mówi- nie wiem, albo- nie. Nie słucha mnie, oszukuje i kłamie. Pali jak lokomotywa i jest chyba uzależniona od telewizji bo ąż się trzęsie jak leci serial, a ja wołam na spacer. Ciągle mówi, że mi przeszkadza, ze nie wystarczy innym obiadu jak ona zje, że tylko z nią kłopot i tak bez końca.
        Mnie to dobija, bo to ona zaniedbała i odstawiła leki, to ona szleje na zabawach i w klubach jak jest ok, a potem jak dół to do mnie.
        Tak ją prosiłam o dystans i oszczędzanie na właśnie takie ciężkie chwile, ale wtedy kazała mi sie odwalić. Teraz narzeka że lekarz i leki kosztują a i tak za przeproszeniem gówno warci.
        • lucyna_n Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 15:10
          zajrzyj może na forum CHAD
          • tamaryszek44 Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 15:13
            Co? napisz coś więcej proszę.
            • lucyna_n Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 15:21
              z tego co piszesz Twoja mama choruje na Chad ma okresy manii przeplatane depresjami.
              tutaj większość ludzi choruje na depresję sezonową, lub zaburzenia nerwicowe, o
              Chad dowiesz się więcej na tym forum,

              forum.gazeta.pl/forum/f,15184,choroba_afektywna_dwubiegunowa.html
        • berta-live Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 15:25
          Jedyne co teraz możesz zrobić to skontaktować się z jej lekarzem i powiedzieć co
          się dzieje. No i jakoś nakłonić ją do zażywania leków. Pisałaś, że jak zażywała
          leki to było ok, a to znaczy że problemem jest to, że ona ich zażywać nie chce.
          Może to tylko kwestia efektów ubocznych i może wystarczy zmienić preparat na
          jakiś łagodniejszy. Aktywizacja na siłę, czy odciąganie od telewizora nie mają
          najmniejszego sensu. Podobnie jak rozmowy. Nie chce to nie.
          • tamaryszek44 Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 17:26
            Leki to ona łyka bo chce wyzdrowieć, ale jak ma tą górę to cwaniakuje, że jej nie są potrzebne i samej mi się każe leczyć.
            • berta-live Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 18:41
              A lekarz wie, że miewa także i góry? Bo jak ma zdiagnozowaną tylko depresję to
              nic dziwnego, że po okresie dołów ma także i okresy euforii. Bo w przypadku
              zdiagnozowanego CHADu podaje się stabilizatory nastroju, które mają zapobiegać
              okresom manii. No i pacjent wymaga stałego kontaktu z lekarzem, żeby w
              odpowiednim momencie odstawić antydepresanty albo zmniejszyć ich dawkę. Dlatego
              mówiłam, żebyś jak najszybciej skontaktowała się z jej psychiatrą.
              • tamaryszek44 Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 20:22
                Wie, ale za nią nie chodzi, a ona go wtedy olewa.
                Gdyby dbała o siebie to byłoby znośnie, ale ona ma to w nosie jak jest góra i słuchać nie chce i co ja mam ją na siłę zaciągnąć?
                Wredna jest wtedy i opryskliwa i twierdzi że chcemy dla niej źle.
                • dul-cynea Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 20:39
                  może zamów wizytę domową.
                • bachata77 Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 23:12
                  tamaryszek44,ja nie mam takiego problemu ale mam ze soba.nic ci nie bede radzila
                  tylko powiem ,to matka to jesli potrzebuje twojej pomocy nie zostawisz jej
            • bachata77 Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 23:23
              tamaryszek44,gdybys została sama pod jakims mostem tak mi mowiła bliska osoba to
              wg niego bym sie nauczyła życia.bzdura totalna,pewnie bym zginęła.
            • bachata77 Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 23:27
              ja mam depresje od wielu lat,ona zanika tzn jest ,bywa lepiej a potem sie
              nasila.czasami nie mam siły,objawia sie zmeczeniem,choc np badania mam w
              normie,by potem tryskac energia przez 2 tyg np.to jest chore.
        • bachata77 Re: Pomóżcie mi!!! 06.04.10, 23:20
          ile lat ma twoja mama?szaleje ?ja mam cos takiego ze boje sie ,mam stresy,lęki
          ale czasami zbieram siły i moge duzo,a potem zdycham ,męczę sie ,tak bywa i to
          nie jest zawsze kwestia lenistwa.
      • bachata77 odn t 06.04.10, 23:14
        bardzo dobrze napisałas ,lepiej nie da sie tego ujac.pozdrawiam
        • tamaryszek44 Re: odn t 07.04.10, 09:20
          Mama ma 67 lat. Zawsze była pełną energii kobietą, a teraz jest ja wrak.
          Dziś jest z nią bardzo źle. Od rana płacze i bije się po głowie z całej siły- że leki nie pomagają, że jest mi ciężarem, że nigdy nie wyzdrowieje itp.
          Będę dzwonić do lekarki i pytać, czy mogę ją odwieźć bez skierowania, czy trzeba nowe.
          Boże, jak sobie pomyślę.........ona znowu tam będzie płakać i prosić o zabranie jej, tak jak wam pisałam.....pamiętacie?
          Czy ja to wytrzymam. Przecież ja też wtedy w powrotnej drodze płaczę i w domu i ciągle myślę.
          Tak jak piszecie, mnie to w końcu złamie i sama wyląduje w psychiatryku. Dlaczego mimo waszych rad, mimo własnego rozsądku, nie potrafię być zdystansowana? Tak bardzo to wtedy przeżywam i gnebią mnie wyrzuty- dlaczego?
          • lucyna_n Re: odn t 07.04.10, 10:35
            Wytrzymaj, w tym przypadku nei ma lepszej rady jak leczenie szpitalne, jak sama
            widzisz w domu też się męczy, a Ty jesteś bezradna. To choroba, ciężka, niestety
            tak to właśnie wygląda.
            To że nie umiesz być zdystansowana i masz wyrzuty sumienia to dlatego że to
            przecież dotyczy tak bliskiej osoby, ale nie możesz mieć do siebei żalu, robisz
            co możesz, pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć, gdyby się dało to nikt by nie
            chorował.
            Trzymaj się i nie czuj winna że musisz mamę odwieźć do szpitala, tak jak nie
            byłabyś winna gdyby mama miała cukrzycę czy inną chorobę somatyczną.
            • tamaryszek44 Re: odn t 08.04.10, 12:30

              Dziś jestem dobita totalnie. Wczoraj siostra obiecała przyjechać i posiedzieć z mamą, bo ja chciałam do miasta jechać. Takie tam sprawunki konieczne chciałam kupić( krem, szampon podpaski itp.)
              Nie mogłam wcześniej bo kasy na koncie nie było i dopiero wczoraj wpłynęły pieniądze.
              Dziś rano siostra zadzwoniła, że nie przyjedzie bo czuje się źle i nie ma nastroju. Słyszycie!!!! ona nie ma nastroju!!!!!
              Zabrałam mamę za rękę do miasta i załatwiłam co chciałam, ale....
              Tak strasznie mnie gniecie w dołku......takiego mam gula i żal!!!....tak bardzo mi przykro!!!
              Czy mnie ktoś pyta o nastrój? mało tego.......ja jeszcze robię dobrą minę do złej gry, aby matki nie dobijać bo jako tako dziś się czuje i nie chcę tego popsuć.
              I co? zostałam samiuteńka z matką. Teraz jak siostra zadzwoni to nawet gadać z nią nie będę, bo chyba słowami bym ją zabiła.
              • lucyna_n Re: odn t 08.04.10, 13:15
                zamiast dusić w sobei ten żal, może lepiej powiedzieć tej siostrze wprost, że Ty
                już po prostu padasz z nóg, że jeżeli ona nie będzie Ci pomagać to zawozisz mamę
                do niej i szlus.
                • tamaryszek44 Re: odn t 08.04.10, 16:59
                  Gdyby mama się zgodziła to tak, ale ona broni się rękami i nogami przed byciem u siostry. Jej wytłumaczenie to wielki pies który tam jest i szczur którego hoduje wnuk.
                  Może i ja powinnam sobie sprawić małe zoo i mieć z głowy mamę:):)
                  • lucyna_n Re: odn t 08.04.10, 17:29
                    Żebyś wiedziala że powinnaś, bo powinnaś myśleć o sobie i dbać o swoje jak
                    najlepsze samopoczucie.
                    szczury są wpaniałe, polecam ale nie pojedynczego bo to zwierzątka towarzyskie,
                    muszą mieć kolegę.
                    MOże zwierzak pomógłby Ci się odstresować.
                  • berta-live Re: odn t 08.04.10, 18:19
                    Dajesz się wykorzystywać dwóm pasożytom. Matka nie ma motywacji do leczenia, bo
                    wie, że ma głupią córkę, która będzie znosić jej fochy i ją niańczyć choćby nie
                    wiadomo co zrobiła. Siostra wie, ze ma głupią siostrę, której można zwalić na
                    głowę wszystkie obowiązki, więc ma wszystko w dupie i rżnie głupa. Dopóki nie
                    nauczysz się asertywności i nie walniesz pięścią w stół, to będziesz się miotać
                    i w końcu sama wylądujesz w psychiatryku. Proponuję, żebyś matkę zapakowała w
                    samochód i zostawiła siostrze na wycieraczce a sama jedź na wakacje. Najlepiej
                    długie zagraniczne wakacje, tak żeby nie mogli Cię z nich ściągnąć. I nie
                    zabieraj ze sobą komórki ani nie zostawiaj adresu hotelu. Gwarantuję Ci, że nikt
                    nie zginie ani nawet nikogo nie ubędzie. A za to nie dość, że sobie odpoczniesz,
                    to jeszcze stosunki w rodzinie znormalnieją.
                    • tamaryszek44 Re: odn t 08.04.10, 19:05
                      Jak to fajnie brzmi.
                      Raz to nie mam pieniędzy, a dwa to szkoda gadać.......
                      Ja teraz mamie pomogę, ale potem podam swoje warunki i jeśli nie dostosuje się do nich, powiem koniec moje pomocy.
                      Znaczy mama taki zamiar o ile sumienie mi pozwoli.
                      A czy to na pewno fochy? bo lekarka mi mówiła że to choroba przez nią przemawia.
                      • awanturka Re: odn t 08.04.10, 19:20
                        Teraz to pewnie choroba, ale przecież mama nie zawsze jest w takim stanie.

                        Jak czuje się lepiej mogłaby pomysleć o leczeniu i o tym jak na przyszłość zorganizować życie jak będzie miała nawrót. A tego nie robi. Ty masz od niej prawo tego bezwzględnie wymagać. I stawiać twarde warunki.

                        Dla jej dobra (a przy okazji dla swojego dobra).
                        • tamaryszek44 Re: odn t 08.04.10, 19:31
                          Mogłaby, ale tego nie zrobiła. Wtedy to ona jest cwana i wszyscy mogą ją pocałować, a już najbardziej ci co hamują jej zapędy na zabawy.
                          • awanturka Re: odn t 08.04.10, 19:39
                            Tyle, że jej zapędy do zabawy to też pewnie choroba.

                            Ale pewnie ma też okresy względnie normalnego nastroju (jeżeli ich nie ma to sprawa jest skrajnie trudna)

                            Wtedy należy jej przedstawić jasno jak widzisz tę sytuację i postawić twarde warunki. Jak sie na poważnie nie zajmie leczeniem powinna ponieść tego konsekwencje. I to poważne. Trudno mi powiedzieć jakie - bo nie znam sytuacji.

                            Mama mieszka na stałe z Wami?
                            Mieszkacie w jej czy ona w waszym mieszkaniu?
                            • tamaryszek44 Re: odn t 08.04.10, 19:51
                              Gdyby tak wszystkie okoliczności tu przedstawić i naświetlić jak to wygląda, musiałabym książkę napisać. Mama mieszka w domu który oddała bratu (synowi)za służebność.
                              Siostra ma faceta, takiego co lubi wypić, ale nie robi jej fizycznej krzywdy i jest za nią bardzo.
                              Siostra ma też syna 10l ( mamy ulubiony wnuk) z poprzedniego związku.
                              Zawsze była niezaradna, trafiała na drani i jak pisałam chorowita od małego. W wieku 13 lat dostała cukrzycę, która do tej pory w jej organizmie zrobiła spore wyniszczenia. Oczy- 50 procent widzenia i wiele innych narządów ma wyniszczonych w jakimś stopniu. Wygląda jak anorektyczka, ale wcina normalnie i kopci fajki.
                              Mama nad nią całe życie biadoliła i biadoli i o ile ze zdrowiem siostra daje sobie radę, aby żyć, o tyle z facetami i zaradnością w życiu, nie!
                              Ma duże mieszkanie w jako takim stanie, trzy pokoje, łazienka kuchnia.
                              Wszystko co trzeba, ale mieszka w miejscowości opodal (10 km.)
                              Jedna sprawa, że ode mnie do miasta jest spory kawałek (5 km.)a z miasta do siostry jeszcze 10 km.
                              Taka wyprawa, aby mamę tam zostawić jest kłopotem, bo więcej czasu by mi to zajęło, niż sprawy w mieście.
                              Mama też bardzo do niej nie chce jechać, bo- a o czym ja tam będę gadać, a Adek będzie się patrzył na skrzywioną babcię, a tam są schody strome i tysiące innych powodów znajduje, aby tam nie jechać.
                              Siostrze najlepiej wychodzi narzekanie i płacz i wiecie co? .....najlepiej na tym wychodzi. To ona dostawała dary od rodziny
                              ( mebel, paczka na święta, pobyt w górach, ubrania), wszyscy wiedzieli co u niej nie tak, a i mama bez końca przy innych zamartwiała się, jak to siostrze jest źle. Ja zostawiona sama sobie szłam hardo przez życie, mam wspaniałego męża i synów. Pisałam kiedyś,...... no i od niedawna dom wybudowany naszymi rękami w 5 m-cy.
                              O ile mam do mamy i rodziny wiele żalu, to zwyczajnie mimo to nie mam sumienia mamy zostawić. Nikt mi nie pomagał w budowie, mama o mnie się nie troszczyła. Nie musiała w zasadzie bo wspaniale dawałam sobie rade, ale brakowało mi zainteresowania i zwyczajnych pytań typu- co u was?
                              Kiedyś mi powiedziała, że to dlatego się o mnie nie troszczy i nie interesuje, bo ja właśnie wspaniale daję sobie sama radę. Tak więc było, jakby mnie nie było.
                              Byłam twarda, rozsądna i zaradna. Z wiekiem jednak moja wrażliwość i empatia wzięły górę i jak to w życiu bywa też dostałam po dupie kłopotami różnego rodzaju, co odbiło się na mojej psychice. Tylko ja nie skarżyłam się nikomu i z mężem nawzajem się wspierając walczyliśmy z kłopotami. Tak jak być powinno.
                              Wykreowałam jednak w ten sposób swój wizerunek, jako osoba z jajami której nic nie połamie. Połamało i to nie jedno. Między innymi to, ze z bratem z którym kiedyś bałam nierozłączna nie mama obecnie kontaktu. Też tak jakby przez mamę, bo walczyłam z nim o jej prawa i wypiął się na mnie. Mama czasem i nad tym biadoli, że przez nią nie mam brata.
                              Siostrze pomagałam wiele razy i słowa dziękuję nie dostałam. Ona jest dwulicowa, tak jak wiatr zawieje i zawsze dyplomatycznie wychodzi z kłopotów.
                              Ona też z bratem walczyła o prawa matki, ale nadal ma z nimi poprawne stosunki.
                              Cała rodzina i znajomi w opiece nad matka widzą tylko mnie.
                              To do mnie wujek alarmował o mamie, to u mnie ona jest, to ja kawkuje i obiadkuję jej tu gości. To ja .......wszystko załatwiam.
                              Tak wiec jak widzicie pozostałam sama, bo brat wyrodny syn, a siostra jest niedorajdą, która sama potrzebuje pomocy.

                              Dziś jak mnie dławiło w gardle, że siostra nie przyjedzie, że nie ma nastroju......wzięłam mamę za rękę i mimo iż nie chciała, bo boi się ludzi, zabrałam ją do miasta. W którymś momencie jej marudzenie, że ona nie chce, że zostanie sama w domu, zirytowało mnie i powiedziałam- musisz ze mną jechać bo samej cię nie zostawię, a siostra nie przyjedzie bo nie ma nastroju. Nie zapytała nawet czy ja mam nastrój, ani jak ty się czujesz, tylko zwyczajnie, że ona nie ma nastroju.
                              Myślicie, ze mama coś na nią powiedziała, abo była choćby niezadowolona z tego? nie!!! zwyczajnie to przemilczała i tyle dobrego, że marudzić przestała i dała się grzecznie za rękę prowadzić.
                              Mnie dusi nawet jak teraz piszę, tak bardzo chce mi się ryczeć......tak bardzo mnie to boli,......taki mam żal......
                              • lucyna_n Re: odn t 08.04.10, 20:20
                                znasz to powiedzenie że jak człowiek ma miękkie serce musi mieć twardą dupę.
                                Dobrze że się chociaż wygadalaś, zawsze to lepiej jak człowiek tak nei kisi w
                                środku.
                                Martwię się bardzo o Twoje zdrowie, bo siły nei są nieskończone, a jesteś w
                                pewien sposób w grupie ryzyka bo chad może być dziedziczna, dłgotrwały stres,
                                nadmiernie obciążenei psychiczne i fizyczne mogą uaktywnić te chorobę. proszę
                                pomyśli o sobie, zadbaj o siebie, zrób coś tylko dla siebie, musisz mieć
                                oskocznie, musisz znaleźć czas na wypoczynek, zrób to nie z egoizmu ale dlatego
                                że Ty musisz na siebei uważać. Mam wiele rzeczy robi z powodu choroby ale to
                                nei jest tak że nic nie rozumie i że do niej nic nie dotrze nigdy, tak jak
                                Awanturka napisała, kiedy będzie w miarę dobrym stanie musisz postawić jasne
                                warunki, że musi się leczyć i systematycznie brać lekarstwa , chodzić na wizyty
                                kontrolne.jak nei to musi mieć świadomość że będzie szpital a nie domowe
                                pielesze i leczenie po Twoich plecach i koniec, nie ma innego wyjścia dla
                                Waszego wspólnego dobra.
                                Jesteś dzielną, mądrą kobietą, nie dawaj się wykorzystywać tylko dlatego że
                                jesteś wrażliwa.
                              • berta-live Re: odn t 08.04.10, 20:25
                                Z której strony na to nie patrzeć wszyscy Cię wykorzystują. I nie masz innego
                                wyjścia jak walnąć pięścią w stół. Czytając ten opis to ja się zastanawiam na
                                ile oni wszyscy są chorzy a na ile szczwani. Bo zadziwiająco dobrze sobie w
                                życiu radzą jak na te wszystkie przypadłości, łącznie z depresjami, chadem i
                                alkoholizmem. Nie jest przypadkiem tak, że zaostrzenie tych chorób występuje
                                wyłącznie wtedy, kiedy ktoś od nich czegoś chce albo wtedy kiedy chcą na kimś
                                jakieś świadczenia wymusić? Jedynym sposobem żeby się o tym przekonać jest
                                zostawić ich na jakiś czas samym sobie, beż dawania cienia nadziei, że zmienisz
                                zdanie i zmiękniesz. Jak bym sobie dała głowę uciąć, że wszyscy, co do jednego
                                staną na nogi i świetnie sobie poradzą.

                                Poza tym choroba to nie usprawiedliwienie. Jak ktoś jest chory to jego moralnym
                                obowiązkiem jest się leczyć a nie zatruwać życie bliskim. I dopóki bliski robi
                                za frajera, który znosi wybryki chorego, nawet będące wynikiem choroby, to chory
                                nie ma żadnej motywacji do podjęcia leczenia. Bo po co skoro wszystkie przykre
                                skutki choroby spadają na kogoś innego a on ma święty spokój. To tak jak z
                                alkoholizmem. Dopóki alkoholik nie poczuje na własnej skórze skutków swojej
                                przypadłości, to mowy nie ma żeby zechciał się leczyć. A tych skutków nie
                                poczuje dopóki będzie miał kogoś, kto go niańczy i bierze na siebie jego wyskoki.
                                • tamaryszek44 Re: odn t 08.04.10, 21:08
                                  Boże daj mi siłę i wsparcie.
                                  Mam ochotę natłuc matce jak kiedyś ona mnie tłukła, za to że się nie leczy, że nie dba o siebie, że wszystkie powody są dobre aby czegoś nie zrobić.
                                  Boże daj mi siłę przetrwać i być konsekwentną, chroń mojego męża i dzieci i mnie dla nich.
                                  Tak bardzo chcę się wyryczeć, a robię dobrą minę do złej gry, bo mama siedzi opodal.
                                  Ja po prostu boję się, że ona sobie coś zrobi jak zrozumie ile krzywdy mi zrobiła i ile kłopotu teraz.
                                  • dul-cynea Re: odn t 08.04.10, 23:30
                                    tak to jest, nie licz na to, że ktoś się czegokolwiek domyśli.
                                    sama musisz postawić granice. Jak sama się nie szanujesz, to nikt Cię nie
                                    uszanuje. Twoja siostra nie szanuje Ciebie i Twoich potrzeb.
                                    Sytuacja jest bardzo niezdrowa. Narasta w Tobie złość i możesz zachować się
                                    agresywnie, np. słownie. Chyba lepiej zawczasu temu zaradzić i zadbać o siebie,
                                    tj. o swoje prawa. Nauczyłaś ich, że Twoje potrzeby są nieważne. Wszyscy są
                                    ważniejsi od Ciebie. Trzymam za Ciebie kciuki!
                                  • berta-live Re: odn t 08.04.10, 23:46
                                    Nic jej nie będzie. Jakby miała się zabić to by to już zrobiła. Zwłaszcza, że
                                    jedyną rzeczą jaką od niej wymagasz jest łyknięcie tabletki. A tak w ogóle to
                                    ona nie ma własnego mieszkania? I czy nie da się jakoś tak pokombinować, żeby
                                    jednak sama mieszkała. Wynająć czy coś. Dużo łatwiej jest kogoś doglądać na
                                    odległość a i dla samego chorego lepiej jak mieszka sam. Ma większą motywację,
                                    żeby wstać z łóżka i jednak jakoś się zaktywizować.
                                    • lucyna_n Re: odn t 08.04.10, 23:56
                                      łatwo jest doglądać na odległość?
                                      czy Ty kiedykolwiek kogokolwiek doglądałaś kogoś niezrównoważonego psychicznie,
                                      albo i niedołężnego fizycznie?
                                      chyba nie.
                                      Kontrowersyjna jest też teaz że poważnie zaburzony człowiek lepiej żeby mieszkał
                                      sam, chyba na zasadzie czego oczy nie widzą

                                      łatwo ci tak radzić, to jest matka z którą autorka wątku mimo wszystko się czuje
                                      silnei związana emocjonalnie, wyobraź sobe jakby się czula jakby matka w
                                      głębokiej depresji jednak coś sobie zrobiła, choćby nawet niechcący, pomyliła
                                      leki, przedawkowała. Ona i jej życie i życie jej dzieci całe jest naznaczone
                                      Chad,stąd pewnie uniki pozstałych człownków rodziny, oczywiście to nei tłumaczy
                                      wszystkiego, ale nawet bez tej choroby jakże często osoby w jej wieku są
                                      niereformowalne, nie docierają do nich żadne argumenty że źle postępują, że
                                      krzywdzą.
                                      Moim zdaniem autorka powinna szukać wsparcia dla siebie, być może z czasem i
                                      jakiejś terapii ktora pozwoliłaby uwolnić w kontrolowany sposób te ogromne
                                      pokłady gromadzonych latami emocji zanim one wybuchną ze zdwojoną mocą i zanim
                                      jej siły się wyczerpią. Jak każdy kto ma w domu ciężko chorego jest bardzo
                                      obciążona fizycznie i psychicznie i naprawdę przydalaby się jej konkretna
                                      fachowa, pomoc i wsparcie.
                                    • awanturka Re: odn t 09.04.10, 09:24
                                      > Nic jej nie będzie.
                                      >Jakby miała się zabić to by to już zrobiła.

                                      Skąd wiesz, że tak jest, skąd ta pewność?

                                      Odważna jesteś (a raczej bez wyobraźni), że wygłaszasz takie tezy. Może głęboka depresja nie pozwala jej póki co tego zrobić a jak ciut lepiej się poczuje to podejmie próbę samobójczą (tak często bywa) - skąd to możesz wiedzieć?

                                      W zadziwiająłacą łatwością i dość bezmyślnie wypowiadasz takie opinie.
                                      • berta-live Re: odn t 09.04.10, 12:58
                                        Z całego opisu autorki wątku wynika, że jej matka wcale w jakimś ekstremalnie
                                        ciężkim stanie nie jest i świetnie potrafi manipulować otoczeniem wykorzystując
                                        do tego swoją chorobę. I tym sposobem przeżyła całe życie i jakoś samobója nie
                                        strzeliła. I naprawdę nie sądzę, żeby wybrała samobójstwo zamiast łykania
                                        prochów, bo tylko tego od niej córka wymaga.

                                        Nie mówiąc o tym, że ma 3 dzieci i zapewne dalszą rodzinę w postaci jakiegoś
                                        rodzeństwa itp. I nie można na autorkę wątku zrzucać całej odpowiedzialności za
                                        chorobę matki i wpędzać ją w jakieś poczucie winy. Wystarczająco długa
                                        poddawała się przeróżnym szantażom emocjonalnym i średnio na tym wyszła. Teraz
                                        czas na zmiany.

                                        Dzieci nie są winne rodzicom żadnej wdzięczności i nie mają moralnego obowiązku
                                        ich niańczyć, zwłaszcza jak ci byli złymi rodzicami. Jak matka jest chora to
                                        niech się leczy a dzieciom niech pozwoli żyć w spokoju. Nie potrafi żyć
                                        samodzielnie, niech idzie do zakładu. Nie można poddawać się żadnym szantażom i
                                        żyć w stresie, że ktoś sobie coś zrobi jak mu się nie będzie ustępowało na
                                        każdym kroku.
                                        • awanturka Re: odn t 09.04.10, 13:06
                                          Z prawie wszystkim się zgadzam, poza tym, że jak do tej pory tego nie zrobiła to tego nie zrobi.

                                          Inna sprawa, że nie wiadomo czy byłaby to próba samobójstwa z rzeczywistym zamiarem odebrania sobie życia czy też próba szantażu lub manipulowania córką czy wpędzenia jej w poczucie winy (tego drugiego nie można wykluczyć a nawet jest to wysoce prawdopodobne).

                                          Problem w tym wszystkim jest to, że nawet jak motywem nie będzie rzeczywista chęć odebrania sobie życia to może przez przypadek być taki tego skutek.

                                          • tamaryszek44 Re: odn t 09.04.10, 17:32
                                            Moja mama już dwa razy to robiła. Raz brat przyłapał ja jak pasek na szyję zakładała, a drugi raz łyknęła wszystkie tabletki i dwa tygodnie na oiomie leżała.
                                            Nie kłóćcie się dziewczyny, w wolne chwili napiszę coś co może was zaskoczy.
                                            • dramek1 Re: odn t 09.04.10, 18:25
                                              Stwierdzam bez namysłu że jesteś świetną babką!!!!!!!
                                              • lucyna_n Re: odn t 09.04.10, 18:33
                                                no, mnie też się Tamaryszek jakoś wyjątkowo podoba z psychiki.
                                                • tamaryszek44 Re: odn t 09.04.10, 19:11
                                                  Jaja sobie dziewczyny robicie, czy co?
                                                  Co wam się podoba? to że się motam i nie wiem co lepsze?
                                                  To że sama osłabłam i do psycha poszłam?, że mama mną manipuluje? bo tak stwierdziła lekarka.
                                                  Kpicie, czy rozumiecie że niełatwe to wszystko dla mnie.?
                                                  • lucyna_n Re: odn t 09.04.10, 19:19
                                                    fałszywa skromność czy skrajna niewiara w ludzi?
                                                    ja nei żartowałam, ale nie zamierzam cię teraz przez pół wąciora przekonywać:)
                                                    ja nie oceniam ludzi na podstawie ich obiektywnego sukcesu życiowego, tylko po
                                                    porstu ktoś budzi moją sympatię albo nie budzi.
                                                  • tamaryszek44 Re: odn t 09.04.10, 19:52
                                                    Sory jeśli mój post wydał się fałszywie skromny:):):)
                                                    Nie chciałam nikogo urazić i jest mi bardzo miło za wyraz sympati dla mnie.
                                                    Mam chwilkę więc napiszę co nowego i proszę o opinię.
                                                    Wczoraj mąż wrócił z pracy po 21-szej i gadaliśmy sobie, a mam oglądała tv i czekała na Jaworowiczkę. Jak program się zaczął to ona co chwilę cicho i cicho do nas, bo nie słyszy.
                                                    Ona niedosłyszy więc telewizor ryczał, co też przez ostatnie dni było dla mnie koszmarem. Wreszcie z irytacją poszła do swojego pokoju i tam włączyła sobie telewizor.
                                                    Rozmawialiśmy z mężem i zaczęliśmy się zastanawiać, jaką to ona ma depresję, skoro dokładnie pamięta wszystkie seriale i ulubione programy. Klan, Plebania, Jaka to melodia, Barwy szczęścia, Misja specjalna, Celownik i wiele innych. Wie kiedy i o której lecą i nigdy nie zapomina. W gazecie sprawdza co i o której będzie. O obiad też się upomina. Wczoraj po zupie zrobiłyśmy sobie przerwę przed drugim daniem i ja zwyczajnie przy necie zapomniałam, a ona- a te ziemniaczki to ty już zrobiłaś czy jak? - zapytała .
                                                    O lekach też pamięta, kiedy i jakie brać.
                                                    Postanowiłam zapytać o to lekarki, a właśnie na dziś miałam termin u psychiatry (tej samej co mama), bo potrzebuję pomocy, gdyż jak pisałam jest mi ciężko strasznie i nie potrafię tego ogarnąć.
                                                    Więc zapytałam ją o to i stwierdziła, że mama zwyczajnie już wyszła z najgorszego stanu i musi stawać na własnych nogach. Człowiek w depresji ma w nosie telewizję i zje jak mu dadzą, ale raczej sam się nie upomni. Po dyskusji doradziła mi, abym "wygoniła" mamę do domu, bo nauczy się wygody i zdziecinnieje całkiem. Rozleniwi się i nic jej potem nie zmobilizuje do działania. Powiedziała, aby jej nie rozpieszczać i tylko pilnować telefonami i odwiedzinami, i że mama ma jeszcze czas na zniedołężnienie, a obecnie mając 66 lat powinna sama dawać sobie radę. W obecnym stanie powinna dać sobie radę i trzeba ją do tego zmusić dla jej i naszego dobra.
                                                    Jak wróciłam to jej to powiedziałam i ona- taaaak?- z powątpiewaniem zapytała.
                                                    Wytłumaczyłam jej dokładnie dlaczego ma wracać do siebie i ona na to nic więcej nie powiedziała, ale kilka razy mruczała, czy ona da radę, a jak zapomni o lekach?, a co będzie jadła ? i takie tam swoje wywody.
                                                    Powiedziałam jak kazała lekarka, że sama ma sobie gotować a jak nie wie jak, to niech przeczyta w książce przepis, tak jak czyta program na wieczór. Nie będę tu szczegółowo opisywać, ale tak to mniej więcej wyglądało.
                                                    Jutro bezwzględnie ją odwożę do domu.
                                                    Ps.
                                                    jak powiedziałam jej że jadę ze sobą do psychiatry to podejrzliwie na mnie patrzała i chytrymi oczkami jakby chciała wypatrzeć czy kłamię, czy jadę w jej sprawie, bo wyciągnąć jej mi się nie udało.
                                                    Jakby myślała, że jadę bez niej w jej sprawie, a nie w swojej
                                                    - tyyy ? do psychiatry? po co?
                                                    Powiedziałam krótko, że ta sytuacja mnie przerasta i sama sobie nie poradzę.


                                                    --
                                                  • lucyna_n Re: odn t 09.04.10, 20:59
                                                    Myślę że skoro sprawy się tak mają jak przedstawiła Ci lekarka to podjęte
                                                    działania wyjdą na dobre i mamie i Tobie i Twojej rodzinie.
                                                    a teraz tylko konsekwentnie
                                                    bo wiesz ona tak łatwo z wygody nie zrezygnuje i pewnie zacznie się epatowanie
                                                    jaka to ona biedna, opuszczona itd, żebyś za szybko nie zmiękła czasem.
                                                  • tamaryszek44 Re: odn t 09.04.10, 21:43
                                                    W końcu to nie ja a lekarka jest uczona i skoro sama nie wiem, to posłucham mądrali w tej kwestii.
                                                    Stoję sobie z nią i mówię,- zaraz będą "Barwy szczęścia", a ona skoczyła- jakie Barwy.....? "Na dobre i na złe" będzie przecież.
                                                    No i kto ma tu jasność umysłu???????
                                                    Mówię wam, że mama się pieści i jakoś wszystko postanowiła sobie na nie. Ona na prawdę już jarzy i kuma i lekarka mnie na prawdę ostrzegała, że to dla i jej i mojego dobra. Powiedziała, że jeśli mama nie będzie miała motywacji i konieczności to nic nie zrobi, a jak będzie musiała to i szybciej polepszy jej sie jeszcze bardziej. Że po co ma zdrowieć obecnie skoro ja za nią myślę i robię.
                                                    Faktem jest, że jeszcze kilka dni temu nie było ok, ale obecnie jest bardzo duża różnica w zachowaniu i minie. Już nie ma miny niewyjściowej, a poprawną. :)
                                                    Nawet teraz po filmie przekomarzała się ze mną,- a po co mam iść do domu jak tu mi dobrze?
                                                    Zobacz jakie wczoraj miała wytłumaczenie na to, że zaproponowałam jej weekend u siostry, albo u jej przyjaciela ( jak zwał tak zwał)
                                                    Bo ja trochę chcę odetchnąć.
                                                    - Do siostry nie, bo ma wielkiego psa i szczura wnuk hoduje.( W zamknięciu)
                                                    - Do przyjaciela nie, bo ma toaletę na korytarzu.
                                                    Każdy powód jest dobry, aby zostać w wygodzie i nie obchodzi jej moje samopoczucie i prawo do odpoczynku. A skoro tak nad siostrą się zawsze rozczulała, to powiedziałam jej- idź to chociaż przez parę dni będziesz miała na nią baczenie.
                                                    To trochę złośliwe z mojej strony, ale ona tez mnie nie oszczędza.
                                                    Mówi do mnie- gówno! a nie terapeuta mi pomoże.
                                                    Ja mam jej pomóc, ale ja nie wiem jak, więc szukam wyjść.....przynajmniej, a ona biernie czeka na cud.
                                                    Koniec.
                                                  • awanturka Re: odn t 09.04.10, 22:55
                                                    Wyglada na to, że wszystko jest na najlepszej drodze. To pójście ze swoimi problemami do psychiatry u którego leczy się mama to był strzał w dziesiątkę!!

                                                    Nie jestem zwolenniczką behawioralnej teorii depresji i zdarzało mi się tu na forum występować przeciwko niej, ale w przypadku Twojej mamy wydaje mi się, że może ona wiele tłumaczyć.

                                                    A brzmi ona mniej więcej tak - człowiek tak długo tkwi w depresji jak długo ma z niej określone profity (niekoniecznie musi je sobie uświadamiać) a wychodzi z depresji jak te profity traci (lub świadomie z nich rezygnuje).

                                                    Wg. mnie do sytuacji z Twoją mamą pasuje jak ulał.

                                                    Chcę Cię jednak ostrzec - przygotuj się na ciężką walkę - mama z profitów jakie dawała jej pozycja chorej tak łatwo nie zrezygnuje i będzie najprawdopodobniej uciekać się do podstępu, szantażu emocjonalnego, próbować manipulować Tobą i być może i Twoją siostrą czy znajomymi (żeby wywierali na Ciebie presję byś zmieniła zdanie).

                                                    Poradzenie sobie z Tym nie będzie łatwe, ale wiem, że jesteś silną i rozsądną kobietą i sobie z tym poradzisz.

                                                    Świetnie, że złapałaś kontakt z, jak widać, bardzo rozsądną lekarką.
                                                    Bardzo się cieszę z takiego obrotu sprawy. Powodzenia!!!
                                                  • berta-live Re: odn t 09.04.10, 23:46
                                                    Na mój gust głównym problemem tej kobiety są jakieś zaburzenia osobowości.
                                                    Depresja a być może nawet CHAD występują obok i je bez większego problemu można
                                                    leczyć. Stąd te wszystkie problemy, manipulowanie innymi, niechęć do
                                                    samodzielności, agresja, itp. Długotrwałe zażywanie serotoninowców wprawdzie
                                                    łagodzi objawy zaburzeń osobowości, zwłaszcza w przypadku neurotyków, ale tutaj
                                                    chyba nie bardzo zadziałały pod tym kątem. Może faktycznie jakiś psychoterapeuta
                                                    mógłby się okazać pomocny?
                                                  • tamaryszek44 Re: odn t 10.04.10, 00:36
                                                    Bardzo trafna teoria.
                                                    >Chcę Cię jednak ostrzec - przygotuj się na ciężką walkę - mama z profitów jakie
                                                    > dawała jej pozycja chorej tak łatwo nie zrezygnuje i będzie najprawdopodobniej
                                                    > uciekać się do podstępu, szantażu emocjonalnego, próbować manipulować Tobą i b
                                                    > yć może i Twoją siostrą czy znajomymi (żeby wywierali na Ciebie presję byś zmie
                                                    > niła zdanie).<

                                                    Ja te zabiegi z jej strony bardzo dobrze znam i nie spodziewam się pochwał a wręcz odwrotnie, właśnie tego co napisałaś.
                                                    Ona mi często daje za przykłady " złote" córki swoich znajomych.
                                                    - bo ta Ela to za matką w ogień by skoczyła- albo...
                                                    - Jola powiedziała, że rodzice to dla niej świętość.
                                                    A jedną taką to już tak wychwala, że mam ochotę jej powiedzieć, żeby ją, wzięła sobie za córkę .....i mam ochotę- jako że bardzo dobrze znam tę rodzinę- dokuczyć jej i powiedzieć....
                                                    - ja też bym chciała mieć taka matkę jak Stasia.
                                                  • lucyna_n Re: odn t 10.04.10, 10:44
                                                    mów na co masz ochotę, to celne uwagi
                                                    :)
                                                  • tamaryszek44 Re: odn t 10.04.10, 16:38
                                                    Odwiozłam ją z ciężkim sercem i tragedia dzisiejsza........po prostu muszę się zwyczajnie pomodlić. Straszne to co się stało i straszne warunki mama ma w domu na własne życzenie.
                                                  • kefirka.de Re: odn t 11.04.10, 15:32
                                                    Tamaryszku nie dawaj się!
                                                    Jest masa chorych samotnych,którzy sobie radzą, bo muszą. Ja odchowałam dzieci i
                                                    od niedawna mieszkam sama. Pewnie, że byłoby wygodnie jakby mnie obsługiwali.
                                                    Ale to pozorna wygoda. I ja i oni byśmy się z tym źle czuli.Z dziećmi mam taki
                                                    układ,że jak jest bardzo źle to mi pomagają. Bardzo rzadko o to proszę. Wtedy
                                                    nie mam oporów. Dokąd mogę, radzę sobie sama, czasem mocno zaciskając zęby.
                                                    Twoja mama "uwiesiła się na Tobie", odpuściła rodzeństwu, bo oni się nie dali a
                                                    Ty jesteś łatwą ofiarą. A wszyscy troje macie takie same obowiązki. Nie ulegaj
                                                    jej, jeśli bardzo źle się czuje to jedź do niej, albo odwoź ją do szpitala. W
                                                    żadnym wypadku nie do swojego domu. Jeśli chce wyjść ze szpitala mimo złego
                                                    stanu , niech robi to na własny rachunek albo idzie do innego dziecka. Musisz
                                                    nauczyć się tzw. "twardej miłości". Nie ma innego wyjścia. Trudno wszystko od
                                                    razu zmienić ale jak będziesz próbowała to się uda.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka