agathca
24.02.04, 20:10
Zwracam sie do Panstwa z prosba o rade...Otoz od pol roku ztastanawiam
czy,czy powinnam isc do psychologa lub psychiatry.Powtrzymuje mnie przed tym
mysle,ze byc moze wyolbrzymiam cala sprawe,nie chce nikomu zajmowac
niepotrzebnie czasu. Chodzi o to,ze coraz trudniej jest mi funkcjonowac,jesli
tak moge to nazwac.Nie moge spac,jestem wieczne nieszczesliwa.Mieszkam z
chlopakiem i on bardzos ie stara,zebym dobrze sie czula,musze przyznac,ze od
jakiegos czasu udaje,ze wszystko jest ok,bo widze,ze meczy go juz moj
placz,chociaz staram sie tego nei okazywac,ale nie moge juz sie powstrzymac
momentami. teoretycznie nei mam powodow do zmartwien.Jestem zdrowa,mam
kochajaca rodzine i chlpaka,udalo mis ie dostac an studia w tamtym roku...Sa
to baaaaaaardzo stresujace studia,ale to chybe nei jedyny powod moich
zmartwien.czasami jzu wlasciwie nei wiem,czemu jestem nieszczesliwa,jest mi
wstyd,bo ludzie maja prawdziwe problemy. Ale nei moge nad tym zapanowac. Nie
potrafie juz podejsc do tego z dystansem.Przez szkole jeszcze strasznie sie
denerwuje,serece wali mi jak oszalale,od pewnego czasu kuje mnie w klatce
piersiowej. serce mam spocone. Mem leki przed pojsciem na uczelnie,nawet
jesli danego dnia,nic mnei nei czeka zlego. Nie lubie wychodzic sama z
domu,bo nei czuje sie pewnie.Ale nie tylko szkola jest problemem,bo kiedy
mialam 3 tygodnie ferii,rowniez plakalam bez przerwy i balam sie czegos.
Nawet nei wiem czego,ale ten strach siedzi we mnie. Wyolbrzymiam kazdy
problem. Byc mzoe to tylko nerwy...W sumie nei pierwszy raz zdarza mi sie
taki okres w zyciu. Juz jak mialam 14-15 lat rowniez to przezywalam,chcialam
umrzec. Ale wyudawalo mi sie,tzn tak sobie to tlumaczylam,ze to przez okres
dojrzewania. Ale teraz mam 20 lat i to nie mija. Nie wiem,co robic,bo nie
moge sie uczyc,jestem caly czas zdenerwowana,nie moge sie skupic na
niczym....Wydaje mi sie,ze zycie sie juz skonczylo...Tzn,wiem,ze musze zyc
dla mojej rodziny i chlopaka..Ale to takie trudne.Co mam zrobic?Biore
tabletki uspokajajace(Valdispert),ale to nie pomaga wcale. Przepraszam
Panstwa ze to,ze moj post jest taki chaotyczny,ale nie potrafie tego opisac
inaczej...BArdzo prosze o rade,czy powinnam zglosic sie do lekarza
specjalisty?I jesli tak,to co mam mu powiedziec...?Z gory dziekuje za
odpowiedz..