Dodaj do ulubionych

Kasiajulia ..a moze jednak?

24.02.04, 23:14
? moze?
Obserwuj wątek
    • abdon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 24.02.04, 23:26
      rollex napisał:
      > ? moze?

      Kasiajulia! Daj chłopakowi szansę!

      abdon
      • reemon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 25.02.04, 00:12
        abdon napisał:

        > rollex napisał:
        > > ? moze?
        >
        > Kasiajulia! Daj chłopakowi szansę!
        >
        > abdon

        No, nie bądź taaaaaka !!!
    • rollex Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 26.02.04, 07:10
      po takich zachętach chyba jednak miałaś racje..niestety
      • abdon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 26.02.04, 09:39
        rollex napisał
        > po takich zachętach chyba jednak miałaś racje..niestety

        Przyznaję, zrobiło mi się głupio. Wiec teraz na serio.Kasiajulia, to jakaś
        ważna sprawa. Weź to pod uwagę.

        abdon
        • rollex Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 26.02.04, 15:21
          abdon napisał:

          > Przyznaję, zrobiło mi się głupio. Wiec teraz na serio.Kasiajulia, to jakaś
          > ważna sprawa. Weź to pod uwagę.
          >
          > abdon
          tzw. musztarda....może następnym razem spójrz i przeczytaj to forum "depresja"
          nie "forom humorum" - pozdrawiam
          • reemon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 26.02.04, 18:09
            rollex napisał:

            > abdon napisał:
            >
            > > Przyznaję, zrobiło mi się głupio. Wiec teraz na serio.Kasiajulia, to jakaś
            >
            > > ważna sprawa. Weź to pod uwagę.
            > >
            > > abdon
            > tzw. musztarda....może następnym razem spójrz i przeczytaj to
            forum "depresja"
            > nie "forom humorum" - pozdrawiam


            Ej ,Rolexie drogi ,a to jest forum DEPRESJA ,a nie CMENTARNO-POGRZEBOWE ,to ,że
            zmagamy się z koszmarną chorobą ,nie znaczy ,że ma zaniknąć w Nas zupełnie
            poczucie humoru ,umiejmy jeszcze zażartować ...chociażby z Nas samych...
            • abdon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 26.02.04, 22:13
              reemon napisała:
              > Ej ,Rolexie drogi ,a to jest forum DEPRESJA ,a nie CMENTARNO-POGRZEBOWE >

              Reemon, dziękuję. Mało brakowało, a nie odezwałbym już na tym forum.

              abdon
    • kasiajulia Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 26.02.04, 22:31
      Rollex zaskoczyłeś mnie, dziękuję.
      Postaram się nakreślić, określić o co chodzi.
      Dziś mam podły dzień, właśnie w takie dni, a raczej noce pisanie jest dla mnie
      najlepsze.
      Napiszę.
      Kasia.
    • kasiajulia Kochani...moja historia....przepraszam, ze długie 26.02.04, 23:19
      Kochani.
      Od 12 marca 2003 mój poukładany misternie świat runął w przepaść czarną z
      wielkim hukiem. Mój maż stwierdził, że nie może i nie chce być z nami,
      wyprowadza się i koniec. Mamy córeczkę, Julię, ma 3,5 roku.
      Historia jakich wiele. Czekaliśmy na dziecko kilka lat, leczenie, nadzieje,
      szpitale. Znamy się od 14 lat, po ślubie 6,5 roku. Byliśmy dla siebie pierwsi
      pod każdym względem.
      Po szczęśliwym rozwiązaniu, po pojawieniu się Juleńki na świecie
      postanowiliśmy, że ja zostanę w domu 3 lata. Mąż pracował całymi dniami,
      mieszkaliśmy w jednym pokoju z kuchnią, dziecina miała kolkę, nie spała. Ja
      dochodziłam do siebie po porodzie, w ciąży leżałam, przytyłam. W ciągu roku
      zrzuciłam 18 kg, wcześniej uprawiałam sport, więc poradziłam sobie z tym. Nawet
      nie zauważyłam, że rozrywki, na które pozwalałam mężowi, a raczej wiedziałam o
      nich, przerodziły się w nałóg. Internet jest jedną z przyczyn mojego
      nieszczęścia. Mieliśmy barwne życie, lubiliśmy dobre filmy, muzykę, dom,
      uwielbialiśmy sex, robiliśmy to wszędzie, nawet jak niunia była na świecie
      smakowaliśmy deser z przystawką w kuchennej alkowie. Uwielbiałam zaskakiwać
      męża, nie sądziłam, że przegrywam, że uwielbiający estetykę mąż uwielbia
      również spotkania z kobietami i dreszcze emocji internetu.
      Praktyka wyglądała tak, że mieszkamy w większym mieszkaniu, a nasze stare lokum
      od miesięcy remontuje. Tam chce zamieszkać, na osiedlu obok. On nie ma odwagi
      się wyprowadzić, ale zapewnia że do mnie nic nie czuje, że jest dla Julii, a ja
      to powietrze. Generalnie jest dobrym człowiekiem, nie ma nałogów, nawet jego
      mama stwierdziła, że nawet teraz mam za dobrze. Ironia.
      Ja milczę, czasem nie wytrzymam to powiem, że nie mam siły, boję się go
      wyrzucić, bo mam nadzieję, ze coś to może zmieni, może potrzebuje szaleństwa,
      bycia osobno, dystansu, by móc stwierdzić czego naprawdę chce.
      Moja psychika wysiada już, jestem traktowana jak rzecz, powietrze, do niedawna
      jak przedmiot do wykorzystania seksualnego, dwa razy zrobił to w sposób nie do
      przyjęcia, na siłę. Miałam próbę samobójczą, wstydzę się tego, bo od tamtego
      czasu pokochałam na nowo życie, jednocześnie przekonałam się że kochałam za
      mocno męża. Niestety tak jest do tej pory. Chodzę do psychologa, odstawiłam
      pastylki depresyjne dostępne bez recepty, od 5 stycznia nic nie wzięłam, bo
      bałam się iść do psychiatry. Miałam zalecenie.
      Nie chciałam brnąć w leki, ale nie radzę sobie. W marcu 2003 nie spałam 14 dni
      i nocy, wyglądałam strasznie, jedynie odpowiedzialność za dziecko trzymała mnie
      w pionie. Jej rytm dnia nie został zakłócony. Nie było nigdy wyzwisk, awantur.
      Przez te 14 lat mogę na palcach jednej ręki policzyć ilość podniesionego głosu
      w rozmowie.
      Znowu płaczę, znowu nie widzę swojej przyszłości. Pomimo dbania o siebie, bo
      wróciłam do czynnego uprawiania sportu, miewam straszne załamania. Wracałam
      dziś z treningu i dopadł mnie bezsens, ryczałam całą drogę, ludzie tacy
      szczęśliwi, a ja przegrałam. Boję się o dziecko, bo statystyki pokazują, że
      dzieci z takich rodzin łatwiej podejmują decyzje o rozstaniach.
      Pomimo oparcia w rodzinie ja mam zwyczaj odsuwania się od ludzi w sytuacjach
      kryzysowych, dzięki determinacji obcych ludzi dotarłam do psycholog, która
      widzi we mnie kobietę odpowiedzialną i dobrą, że pozbierałam się bez pomocy
      wcześniej.
      Ja o sobie mam mizerne zdanie, nie chcę psychiatrycznych porad, ale znowu od 2
      tygodni nie sypiam, a codzienne bycie męża w domu(cały czas przy kompie) ja
      przeżywam od nowa moją porażkę. Widzę nasze wspaniałe wakacje, góry, nasze
      fotografie, moje pasje, któ®e dziś nie mają znaczenia.
      Nie pytam co mam zrobić, bo staram się wrócić do życia, często trzyma mnie przy
      życiu fakt czytania o Was, Waszych przeżyciach. Często ryczałam do 5 nad ranem,
      wiedząc doskonale, że nie jedna osoba mnie tutaj zrozumie. I choć mam 32 lata
      to czuję się jak staruszka, lekarz alarmuje, osłabienie organizmu. Śmieszna
      sprawa dla mnie, często upadam.
      Może moje pytanie brzmi inaczej: czy ja jestem przegrana, czy strach przed
      stwierdzeniem depresji u mnie jest silniejszy i nie pozwalam sobie pomóc. Nie
      chcę pastylek, nie chcę być raniona, wykorzystywana, ale obezwładnia mnie
      miłość do męża, który mówi ze nie ma nikogo a ja chcę mu wierzyć, jednocześnie
      przypomina mi, że już niebawem będzie szukał kandydatki na partnerkę. Czuję się
      jak śmieć.
      Juleńka śpi, pije moją kawę z mlekiem i po napisaniu tego listu mogę się
      przyznać, że cieszę się, że ktoś o mnie poczyta.

      Ściskam serdecznie.
      Katarzyna.
      • rollex Re: Kochani...moja historia....przepraszam, ze d 26.02.04, 23:39
        kasiajulia napisała:

        >
        >
        > Juleńka śpi, pije moją kawę z mlekiem i po napisaniu tego listu mogę się
        > przyznać, że cieszę się, że ktoś o mnie poczyta.
        >
        > Ściskam serdecznie.
        > Katarzyna.

        cieszę się , że przełamałaś się i napisałaś ;)...przeczytałem...i serdecznie
        Cię pozdrawiam. Może jeszcze dzisiaj zobaczysz , że jednak ktoś się interesuje
        Tobą , Twoimi problemami i życiem, ,może lżej Ci będzie zasnąć.
        • bajdon Re: Kochani...moja historia....przepraszam, ze d 26.02.04, 23:55
          Przeczytalem...smutne:( ale masz w sobie duzo sily i motywacje, napewno dasz
          sobie rade. Ja trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam serdecznie i julenke tez
          pozdrawiam:)
          • kasiajulia Re: Kochani...moja historia....przepraszam, ze d 27.02.04, 00:02
            Rollex ukłony w Twoją stronę, za pamięć o mnie maluczkiej:-) zasnę może o 3.00,
            buziaki, dziękuję.
          • kasiajulia Re: Kochani...moja historia....przepraszam, ze d 27.02.04, 00:03
            Bajdon potrzebny mi taki uścisk i słowa krzepy, pokrzepienia może. Dziękuję za
            kciuki i pozdrowienia, jutro uściskam Juliett.
            Kasia.
    • abdon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 00:20
      Jasny gwint! Jak to dobrze, że się odezwała i rolex się doczekał. Teraz dopiero
      rozumiem dlaczego mu tak zależało i dlaczego tak cierpliwie czekał. Dobrze, ze
      się udało!

      abdon
      • rollex Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 08:47
        abdon napisał:

        > Jasny gwint! Jak to dobrze, że się odezwała i rolex się doczekał. Teraz
        dopiero
        >
        > rozumiem dlaczego mu tak zależało i dlaczego tak cierpliwie czekał. Dobrze,
        ze
        > się udało!
        >
        > abdon

        i ja się cieszę , że zrozumiałes
    • kaba.a Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 09:58
      Tak sobie myśle, ze wielu historii na tym forum nie byłoby, gdyby nie miłość. i
      to nie ta do drugiego człowieka, ale ta do siebie. Bo pomimo tego o czym głosno
      mówimy, najbardziej kochamy siebie. Dlatego zastanawiam się,czy cierpimy z
      powodu utraconej miłości, czy z powodu urażonej miłości własnej. Nie pisze tego
      bez zastanowienia. Myslałam o tym, zastanawiajac sie nad sobą i nad własnym
      zyciem. Otóz uswiadomiłam sobie, że nigdy do tej pory, nikt mnie nie porzucił.
      TO ja byłam ta, która raniła i zostawiała. Nie myslałam wtedy, że ktos cierpi
      przeze mnie. Sadziłam, ze to jest moje zycie i mam prawo do wyborów. Tak było
      do ubiegłego roku, kiedu stanęło przede mna widmo, że tym razem to ja zostanę
      porzucona. I wiesz co wtedy sie stało? Pomimo, że miałam do niego wielu żalu,
      że wydawało mi sie, iż juz go nie kocham, że sama miałam wiele razy ochote
      powiedziec mu żegnaj, własnie wtedy zapałałam do niego na nowo goracym
      uczuciem. Dzis wiem, że stało się to dlatego, że ucierpiała moja miłość własna.
      Nikt nie chce byc porzucony. Woli porzucić. Tak tez ja myslałam. Gdyby ta
      inicjatywa wyszła ode mnie, pewnie dzis nie bylibysmy razem i to on by
      cierpiał. A tak jestesmy ze soba i to ja cierpię. Nie moge przezyc tego, że
      mogła przyjść mu do głowy taka myśl. Nasza sytuacja jest bardzo skomplikowana.
      wiem, że on mnie kocha, a nasze rozstanie nie miało nic wspólnego z barkiem
      miłości do mnie. Ale sam fakt. On mówi musimy sie rozstać. To straszne.
      Doskonale zdaje sobie sprawe z tego, że to nie takie proste, że wszystkie
      sprawy w naszym życiu się zazebiają. jedne wynikaja z drugich, a inne są
      zależne od drugich. Każda taka sytuacja jest niepowtarzalna, bo my jestesmy
      niepowatrzalni.Ale moja historia nauczyła mnie jednego. Zawsze cierpi ten
      porzucony, niezaleznie od płci i niezależnie od swoich uczuć. Wtedy jestesmy w
      stanie wmówic sobie rzeczy, które nie istnieją, ale jednoczesnie zauważamy
      rzeczy, których nigdy byśmy nie dostrzegli, gdyby nic sie nie wydarzyło.
      Cierpie razem z Toba, Kasiu, bo wiem,że tego potrzebujesz. Tepie swój egoizm,
      ale on jest silny i pomimo tego, że bardzo kocham swego syna, swoja mamę,
      rodzeństwo- bardzo tez kocham siebie.Ale kazda z tych miłości jest inna, w
      każdej chodzi o cos innego. Może należałoby pozwolic im wszystkim życ obok
      siebie, ale zmusic do współpracy?
      Pozdrawiam goraco.
      • kasiajulia Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 11:42

        W pewnym sensie Kaba masz rację. Miłość własna też dochodzi do głosu. Jestem w
        stanie rozróżnić rodzaje uczuć, miłość do innych: do mamy, do dziecka, do
        rodzeństwa. Rozczarowanie latami, nadziejami, moim staraniem na próżno, mnie to
        dobija. Czy to jest miłość własna? Nie wiem. Stabilizacja, radość z niej i
        wyciąganie z życia tego co dobre i interesujące to było dla mnie normalna kolej
        rzeczy. Po powrocie z urlopu wychowawczego mieliśmy żyć lepiej, pełniej. Mamy
        dziecko zdrowe, pomimo prognoz ,w ogóle je mamy. Ktoś powiedział mi, że
        perfekcyjność czasem nie jest dobra, że nie naprawię świata i nic na siłę nie
        zdziałam, ale nie mogę też zrozumieć dlaczego mój mąż nawet nie chce chcieć
        spróbować popracować nad naszym związkiem, zanalizować. Sam mówi, że jest
        tchórzem, że nic nie mówił, ale słowa do innej kobiety mnie dobiły. Po namyśle:
        przecież on ma prawo do przyjaciół, znajomych, wyjść. Ja tego nie zabraniałam,
        nigdy, bo wiedziałam, że jeśli chciałby to zrobi to w tajemnicy. I to był błąd?
        Chciałabym, żeby spróbował, zastanowił się, nie ze względu na dziecko, które
        przez całe życie będzie miało ojca, jego kontakt bezgraniczny, i to od niego
        zależy będzie jakość tej miłości, ale ze względu na nas.

        Dochodzę do wniosku Kaba, że w najpiękniejszych chwilach trzeba i należy być
        egoistą. Zadbać o intelekt, materialny byt i o to żeby na wypadek porzucenia
        mieć inne drzwi ewakuacyjne. Tylko, że człowiek szczęśliwy nie chce i nie czuje
        potrzeby szukać zabezpieczeń. Dzisiaj wiem, że należy być przygotowanym nawet
        na cios od najbliższych. I powiedzenie, że mąż to obcy człowiek, a dziecko to
        rodzina ma sens. Dziwne, trudne, może dojrzeję, żeby zrozumieć.
        Pragnę kochać, chcę mieć kogoś z kim mogłabym wypić kawę z moim ulubionym
        mlekiem. Chciałabym kogoś przytulać, kto mnie kocha, zwyczajnie. Tylko, że
        ten „ktoś” jest moim mężem. Teraz jakość miłości i pragnienia zmieniają się w
        rozsądek. Nie wiem czy zdobędę się na układanie życia z kimkolwiek. Nawet
        usłyszałam stwierdzenie, że kobiety które „sprowadzają gachów do domu są mniej
        warte od tych samotnie wychowujących dzieci. Czyli nie mam prawa do szczęścia
        Kaba?
        Zabolało mnie to, ale chyba tez ma to sens. Trudno mi uwierzyć, że mężczyzna
        kochający mnie pokocha tez moje dziecko, które ma ojca z którym się widuje.
        Nierealne. Nawet nie chcę rozmyślać o tym w tych kategoriach. Daję sobie wycisk
        fizyczny, żeby nie myśleć. Niedługo do pracy, boje się. Zastanawiam się czy
        pasuję do szuflady ludzi sukcesu. Nawet przyszło mi do głowy, że mam wypisane
        na twarzy : że jestem przegrana.

        Piję kawunię swoją ulubioną, za 20 minut wychodzę na piękny, mory śnieg, będę
        patrzeć na radość mojej córeczki, i nawet nie pomyślę czy chcę czegokolwiek od
        życia dziś. Nawet nie pomyślę, że ktokolwiek inny niż małżonek może popatrzeć
        na mnie „ tym zaciekawionym wzrokiem” . Pomyślę o tym jutro, te słowa ktoś,
        kiedyś napisał. Jak słońce zagląda na mój taras to lekko mogę tak napisać.
        Dziękuje Kaba za współ odczuwanie, to jest potrzebne, nie wiedziałam, że tak
        bardzo.
        Katarzyna.




        • kaba.a Re: Kasiu 27.02.04, 12:54
          Piszac to wszystko wyżej, myslałam o tym, jak byłobyby dobrze, przewidziec taki
          moment i pierwszej zrobic ruch. Wiem, że wtedy nie bolałoby tak bardzo.
          Ochroniona zostałaby nasza miłośc własna.
          Wiem, że to nie takie proste. Wiem, tez, ze nie ma jednej recepty. I wiem tez,
          ze bycie z kims przez lata zwiazane jest nie tylko z emocjami, ale równiez ze
          strona materialną, o której często zapominamy.
          Po kilku wspólnie spedzonych latach, okazuje sie, że nazbierało sie tyle
          rzeczy, które nas łaczą, że bez niego, to wszystko nie bedzie miało sensu. Znam
          juz to wszystko bardzo dobrze.
          Sama musisz wiedzieć, czy sa szanse i czy chcesz ratowac ten zwiazek. Jeśli tak-
          nie wahaj sie. Walcz o niego i o Wasze życie.
          Nie mów teraz, że nie zdecydujesz sie nigdy na żaden zwiazek. Jestes taka
          mloda.Całe zycie przed Tobą. Jeśli sie nie uda z mężem, czas uleczy rany-
          pewnie nie była to ta połówka.
          Nie rozumiem tylko dlaczego kobiety samotnie wychowujace dzieci są mało warte?
          Myslę, że sa tyle samo, a może nawet wiecej warte od tych, które nie wychowują
          samotnie. Miały odwagę zmierzyc sie całym światem, który zapewne był przeciwko
          nim, ale przede wszystkim miały odwage zmierzyc się z samą sobą.
          Masz Kasiu prawo do szczęścia, oczywiście. I nie przejmuj sie tak bardzo tym,
          co usłyszysz. Słuchaj głosu własnego serca. On jest najważniejszy.
          I nie odkładaj myslenia do jutra. Tak mówiła Scarlet z < Przeminęło z wiatrem>.
          Nie wyszło jej to na zdrowie.
          Pozdrawiam
      • morgana_le_fay Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 13:37
        kaba.a napisała:
        wiem, że on mnie kocha, a nasze rozstanie nie miało nic wspólnego z barkiem
        > miłości do mnie. Ale sam fakt. On mówi musimy sie rozstać. To straszne.
        >

        Przepraszam.
        Może jestem prosta i gróboskórna, ale nie przychodzi mi do głowy powód, który
        tłumaczyłby powyższy paradoks. Kocha to kocha, nikt mu/jej nie obiecywał, że
        będzie łatwo. Pomimo niepowtarzalności sytuacji, pomimo wszelkich komplikacji
        i okoliczności miłość jest wartością stałą. Lubić można kogoś bardziej, mniej,
        lub troszeczkę. Kocha się bezwarunkowo. Albo się nie kocha, tylko lubi, ceni,
        podziwia, darzy szacunkiem lub do kogoś przywiązuje. Można się jeszcze
        zakochać, zadurzyć, flirtować. Można wejść w związek, układ. Ale to wszystko
        razem, nie jest jeszcze miłością. Można kochać człowieka nieskazitelnego, albo
        drania, to inna sprawa. W imię tej miłości można cierpieć i nie umieć się
        wyzwolić. Może to być toksyczna miłość, ale to nadal miłość. Mogę być
        porzucona, odrzucona, mogę stracić wszelką nadzieję ale nadal kochać. Miłość
        do kogoś może mnie zniszczyć. Co innego jednak, kiedy to ja czyjąś miłość
        świadomie odrzucam. Wtedy, żeby skały płakały, oznacza to, że ja po prostu
        nie kocham. Nie rozumiem, jak można kogoś porzucić z miłości. No nie roumiem.
        MorgleF
        • kaba.a Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 15:12
          No więc własnie nie mozna. Nadal jestesmy razem.
          Ale to sie zdarzyło! życie niestety pelne jest paradoksów, a sytuacje zyciowe
          bywaja niekiedy niezwykle skomplikowane. I tak jest w moim wypadku. Stąd moja
          obecnośc własnie tu. To wszystko mnie przerosło i przestałam sobie radzić z
          życiem.
          Oto cała filozofia.
          • morgana_le_fay Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 16:56
            Kabo.o,
            Cieszę się, że jesteście razem. Jeśli mogę jednak nieśmiało wtrącić, to myślę,
            że tak na prawdę życie nie dostarcza wcale tak wielu paradoksów, jak nam się
            wydaje. Jedyne paradoksy stwarzamy my sami kierując się powodami, które życie
            wcześniej, czy później zweryfikuje. Twoja historia jest według mnie właśnie
            tego przykładem. Zresztą to forum jak słusznie zauważyłaś jest właśnie po to
            by szukać i znajdować rozwiązania.
            Tak sobie myślę, że nie byłoby depresji, gdyby człowiek nie doszukiwał się
            komplikacji, tam gdzie życie jest skonstruowane prosto, a jednocześnie przyjął
            do wiadomości możliwość pokojowego współistnienia przeciwieństw. Tylko na to
            jeszcze nie ma tabletki.
            Zyczę powodzenia. Pozdrawiam.
            • kaba.a Re: Morgano 27.02.04, 20:03
              Może masz rację. Niewykluczone, iz sama stwarzam paradoksy we własnym życiu.
              Ale żeby nie komplikować sobie życia, samemu trzeba byc mało skomplikowanym, a
              takich na tym forum pewnie nie ma. Kiedys, dawno temu pisałam tutaj o tym, że z
              moich obserwacji wynika, iż depresja dopada w wiekszości ludzi wrażliwych ponad
              przecietność. Cos w tym chyba jest. Ludzie o bogatym wnetrzu, z natury rzeczy,
              nie moga mieć prostego życia.
              Pozdrawiam serdecznie
            • abdon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 21:54
              morgana_le_fay napisała:
              > Tak sobie myślę, że nie byłoby depresji, gdyby człowiek nie doszukiwał się
              > komplikacji, tam gdzie życie jest skonstruowane prosto, a jednocześnie
              przyjął
              > do wiadomości możliwość pokojowego współistnienia przeciwieństw


              Ci od pokojowego współistnienia przeciwieństw są teraz postmodernistami.

              abdon
              • morgana_le_fay Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 28.02.04, 00:44
                Nad wątkiem od początku unosi się dziwne widmo agresjii. Ponieważ
                prawdopodobnie jest w tym jakiś moj udział pragnę zapewnić wszystkich, że nie
                było to moim zamiarem i grzecznie się pożegnać.
                Morgana.
                • rollex Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 28.02.04, 04:12
                  morgana_le_fay napisała:

                  > i grzecznie się pożegnać.
                  > Morgana.

                  a dlaczego pożegnać?
                  • abdon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 28.02.04, 08:28
                    > morgana_le_fay napisała:
                    Nad wątkiem od początku unosi się dziwne widmo agresjii

                    Morgano! Jeszcze raz przeczytałem uważnie cały wątek. Nie spostrzegłem tej
                    agresji. Może pomyliłaś wątki? Zostań z nami!

                    abdon
    • kaba.a Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 29.02.04, 23:42
      Spróbuje reanimować, nie reaktywować.
      Kasiu! Napisz coś.
      pozdr
      • rollex Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 01.03.04, 09:35
        kaba.a napisała:

        > Spróbuje reanimować, nie reaktywować.
        > Kasiu! Napisz coś.
        > pozdr
        No właśnie , napisz coś Kasiu
        P.S. Cieszę się, że jesteś kaba.a :)
        • kasiajulia Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 01.03.04, 21:20
          Witam Kochani.
          Dzisiejszy dzień piękny, słoneczny. Taki był w rzeczywistości i Julia łaskawa.
          Spokojna dziś jestem, cieszę się że odważyłam się napisać w wątku Adama.
          Niedzielę miałam interesuującą Kaba.
          Napiszę nocą, bo Julia właśnie płacze.
          Buziaki.
          Kasia.
          • kasiajulia Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 07:51
            Nie mogłam spać do 3.30, potem około 5.00 taki wredny niepokój.
            Takie oczekiwanie na coś dobrego, gest, a jak się tego nie dostaje to zmęczenie
            piętrzy się tak ogromnie, że czuć to w stawach, wszystkich. Czasem wydaje mi
            się że już dłużej nie dam rady. Nie dam w tym trwaniu, w wierze i zdechnę
            gdzieś przy krawężniku. Przepraszam za wulgaryzm. Zmęczona jestem, a miałam nie
            biadolić.

            W niedzielę odwiedził mnie mój przyjaciel z lat odległych, z trzema synami.
            Gromadka miła, oczekiwałam na nich dwa lata, nie lubię zawracać nikomu życia
            swoim. Popatrzyłam na nich z radością. Dzieciaki malutkie, wszystkie, łącznie z
            moją Juliett, zawstydzone. Piotr był sam, żona na studiach, a on opiekuje się
            dziećmi dwa dni w tygodniu. I gdybym nie widziała jak sobie cudnie radzi to
            stwierdzenie, że jest to trudne obśmiałabym serdecznie.
            Wieczorem uznałam, że dzień fascynujący, ponieważ patrząc na nich uwierzyłam
            znowu w cuda. Może nie jestem nikim szczególnym, może mnie już nic dobrego nie
            spotka, ale spotkanie z blaskami takimi podtrzymuje jeszcze na powierzchni
            tafli wody, oddycham.
            Piotr jest, był kumplem najpierw męża, z przedszkola, ze szkoły. To właśnie on
            nas sobie przedstawił 14 lat temu. I to on teraz prawie jedyny wierzy, że
            będzie dobrze. Opieram się teraz na obcym oddechu, żeby jakoś przetrwać.
            Julia wszystko wyczuwa, rozumie, tuli się i zadaje przedziwne pytania, a ja
            zastanawiam się czy dzieci są takie wrażliwe...

            Ściskam Kochani.
            Euforia mi dziś minęła.
            Katarzyna.
            • abdon Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 09:11
              kasiajulia napisała

              Jak Ty fajnie piszesz! Napisz coś znowu.

              abdon
              • kasiajulia Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 09:53
                Abdonie podobało Ci się?:) Cieszę się. Napiszę, jak Julia będzie łaskawa...
                Kasia.
                • rollex Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 12:48
                  kasiajulia napisała:

                  > Abdonie podobało Ci się?:) Cieszę się. Napiszę, jak Julia będzie łaskawa...
                  > Kasia.

                  myślę, że nie tylko abadon jest zachwycony :) - pozdrawiam wszystkich
                  • awanturka Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 14:09
                    Mnie też sie podobało!
                    • kaba.a Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 19:36
                      I mie taż, kasiu. Baaaaaaaardzo.
                    • kaba.a Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 19:37
                      Ależ literówek wmoim poscie. Fuj!
                      Jeszcze raz, starannie: I mnie też, Kasiu!. Baaaaaaaardzo.
                      Kaba
                      • kasiajulia Kaba 03.03.04, 09:39
                        Cześć Kaba.
                        Miałam trudną nockę, Julia płakała, prosiła: "nie odchodź mamusiu" padam po
                        takich textach. Następna noc dla mnie jak dzień z pochmurnym niebem. Za dużo
                        czasu mam na to gdybanie, przy okazji pomniejszania własnej wartości.
                        Napisz co u Ciebie.
                        U mnie dom pachnie kawą i kakao Juliett. Jakieś kosmiczne bajki w TV, dziś
                        odpuszczam sobie ambitne plany, dzień niech sam sobie płynie. Tylko z moim
                        nikłym udziałem, może spacer, bo jeść podać trzeba.

                        Zazdroszczę więzi i oparcia w Adamie i Jacku. Ten ostatni to wyjątkowy
                        człowiek, zgoda.
                        To forum, podobnie jak samodzielna, dla mnie posiada jakąś spójność.
                        Wspieranie, wyciąganie kogoś za uszy, sprawdzanie tętna przez wpisy na forum.
                        Aż chce się żyć, choć czasem tylko po to by móc zajrzeć na forum. Czasem mnie
                        tylko to trzyma w realiach.
                        Nowa praca mi nie wypaliła, a do mojego starego miejsca nie mam ochoty wracać.
                        Wszyscy znają moją rodzinę i współuczestniczyli w jej wzrastaniu. W mig
                        spostrzegą, ze jest coś nie tak jak winno być. Strach mnie paraliżuje.
                        Pozdrawiam.
                        Kasia.
                        • kaba.a Re: Kaba 03.03.04, 18:02
                          Kasiu! Hej!
                          kasiajulia napisała:


                          > przy okazji pomniejszania własnej wartości.
                          O czy piszesz, dziewczyno? Jakie pomniejszanie własnej wartości? Zapomnij!
                          Jesteś wartościową osobą, a to co Ci sie przydarzyło, to nie powód do takiego
                          myslenia o sobie. Skąd wiesz, że to z Tobą jest cos nie tak.Głowa do góry.
                          Ludziom patrz prosto w oczy. Przecież nie zrobiłaś niczego złego.
                          Widzę, a raczej czuje, że bardzo kochasz swoją Julke. Ona wyczuwa Twoje
                          nastroje. Dzieci są bardzo wrażliwe, dlatego ze wzgledu na nią myśl pozytywnie.
                          > > Zazdroszczę więzi i oparcia w Adamie i Jacku. Ten ostatni to
                          > wyjątkowy człowiek, zgoda.
                          Nie musisz zazdrościć. Naprawdę. Ty również masz w nich oparcie, a dodatkowo
                          jeszcze we mnie. Jesteś wygrana. Myslę, że rollex to potwierdzi. Licze na
                          niego.To forum to jedna, wielka , wirtualna rodzina, dlatego takla dobra( bo
                          wirtualna) Możesz oczywiscie powiedziec, że dziękujesz za takie oparcie, po tym
                          co napisałam wcześniej. Cóż, taka już jestem Nigdy nie ściemniam, mówie to co
                          myslę,szczególnie przyjaciolom. Albo nie mówię nic.

                          > Nowa praca mi nie wypaliła, a do mojego starego miejsca nie mam ochoty
                          wracać.
                          > Wszyscy znają moją rodzinę i współuczestniczyli w jej wzrastaniu. W mig
                          > spostrzegą, ze jest coś nie tak jak winno być. Strach mnie paraliżuje.
                          Po przeczytaniu tego tekstu po raz pierwszy, żachnęłam sie na Ciebie. Po
                          przemysleniu, stwierdziąłm, że pewnie moja pierwsza myśl byłaby taka
                          sama.Dlaczego, to co się stało miałoby byc powodem zrezygnowania ze starej
                          pracy? Wczesniej,czy póżniej ludzi Ci dowiedzą sie o całej historii. Może
                          byłoby lepiej, żeby dowiedzieli sie od Ciebie. Zachowujesz sie jak oskarżona
                          przed sądem. A to nie prawda. Gdzie tu Twoja wina? Nie stałaś sie gorszą osobą
                          tylko dlatego, że nie ułożyło sie z mężem. Czego sie boisz? Staw temu czoła.
                          Powiedz sobie,że takie historie sie zdarzają i to bardzo często, a
                          zaściankowość miej w nosie.
                          Uwierz mi, że praca pozwoli Ci pderwać sie od tych problemów. Sama ostatnio
                          tego doswiadczam.Mój pracodawca zapewnia mi tyle atrakcji,że nie mam kiedy
                          użalac się nad sobą.
                          Wracam do domu padnieta, tak jak dzis. Ale nie żałuje, przez 8 godzin nie
                          miałam kiedy myślec o swoich problemach- inne rzeczy zaprzątały moją uwagą. Tym
                          bardziej, że siedział naprzeciwko mnie i ciągle komentował wypowiedzi
                          prowadzącego konferencję, zmuszając jednocześnie mój mózg do podwójnego
                          wysiłku. Oczekiwał bowiem mojej reakcji, a ja nie chciałam go zawieść.
                          Trzy ostatnie tygodnie były własnie takie. Zaczęłam podejrzewać, że robi to
                          celowo, aby wyrwać mnie z tego stanu.Stwierdził, że pozostawienie mnie w
                          spokoju nie pomaga. I jeśli tak było- to miał rację. Czujeę się teraz o wiele
                          lepiej, niż wtedy, gdy pozwalał mi markowac pracę.
                          Dlatego, jeśli postanowiłas wrócić do pracy, zrób to jak najszybciej. Nie
                          zapomnisz, ale odskoczysz od problemów. Bedzie to z korzyścią zarówno dla
                          Ciebie jaki i dla Julii.
                          Ależ sie rozpisałam, nie wiem, czy bedziesz miała ochote dojść do końca. Jeśli
                          czytasz to zdanie, to gratuluję wytrwałości. Jestes WIELKA.
                          > Pozdrawiam.
                          > Kasia.
                          Ja też
                          • kasiajulia Re: Kaba 03.03.04, 23:38
                            Kaba To Ty Jesteś wielka. Przeczytałam każde słowo dwa razy. Czasem potrzeba
                            taka, żeby dotarło do mego mózgu. Czasem rzeczy oczywiste dla mnie bardzo
                            odległe. Szczere "dzięki" za te dobre słowa.
                            Julię kocham bardziej po tym jak chciałam skończyć ze sobą:)taka refleksja.
                            Pozytywna w tym wszystkim.
                            Kasia.
                            • kaba.a Re: Kaba 04.03.04, 08:25
                              Dzień dobry Kasiu. Poranek ponury, ale jakże puszysty snieżek leci z nieba.
                              Byłam bardzo zaskoczona widząc ten puch. Dlaczego nie zauważałam tego wczesniej.
                              Życie jest piekne. Powtórzmy sobie dzis to kilka razy. Zgoda?
                              • abdon Re: Kaba 04.03.04, 08:48
                                kaba.a napisała:
                                > Życie jest piekne. Powtórzmy sobie dzis to kilka razy. Zgoda?

                                I trzeba mieć nadzieję.

                                abdon



                                • concreto Re: Kaba 04.03.04, 09:32
                                  nadzieję???????
                              • kasiajulia Re: Kaba 04.03.04, 09:46
                                Witam przed 10.00. O tym życiu powiedziałam soebie parę razy, a puch za oknę
                                rzeczywiście piękny.
                                Buziaki Kaba, dziękuję za nadzieje.
                                Kasia.
                                • rollex Re: Kaba 04.03.04, 15:30
                                  kasiajulia napisała:
                                  dziękuję za nadzieje.
                                  > Kasia.

                                  zAzroszczę Wam - do usłyszenia może kiedyś
                                  • kasiajulia Re: Kaba 04.03.04, 16:07
                                    Nie zazdrość tylko proszę o znak, że jest dobrze Rollexie. Nie chcę słyszeć, że
                                    chesz być sam w takich chwilach...
                                    Kasia.
                                    • morgana_le_fay Re: Kaba 05.03.04, 02:10
                                      Kasiu, Kabo, zajrzyjcie kiedys przy chwili czasu na młodziutkie forum "Nie
                                      pije, nie bije" (prywatne>dziecko), bardzo by to było ożywcze dla tegoż.

                                      morgana co szybciej mówi niz mysli.
                                      • kasiajulia Kochani 05.03.04, 10:18
                                        Za 4 miesiące miałabym 7 rocznicę ślubną. Ponad 14 lat znam mojego męża
                                        • kasiajulia Re: Kochani 05.03.04, 10:38
                                          Jestem taka niezgraba, że komp robi mi psikusy. Chciałam się wyżalić, popłakać
                                          forumowo. Dopadły mnie wspomnienia. Byliśmy piękni i wspaniali, młodzi już nie
                                          wspomnę, bo to historia. Nie boję się wszystkiego, boję się kilku rzeczy.
                                          Organizuję sobie powrót do pracy, a mam wrażenie że jestem już poza nawiasem
                                          tolerancji społeczeństwa.
                                          Takie wymykające się szczęście, spokój i harmonia rozczulają mnie bardzo. Dziś
                                          spałam kilka godzin, już nie dwie, nie cztery. To nie jest sukces, a raczej
                                          zmęczenie. Karałam się za porażki, za to że mąż nie może i nie chce być z nami.
                                          Wpycham w siebie jedzenie, bo wizja leżącej mamy nie napawa optymizmem, bo co z
                                          Julią? Rozlazłabym się bez niej.
                                          Może brak kawy we krwi tak działa, a może troska o kogoś jeszcze.
                                          Zajrzałam na forum, które wskazała Morgana, zaglądam na macochy, żeby się po
                                          dołować, bo tam kobiety piszą o „używanych” facetach, wspaniali, bo rozumnie
                                          itd Zaglądam do moich Samodzielnych, ale nie mogę pisać, bo tragedie
                                          przerastają mnie, spokój zmącony potem długo trawię.
                                          Julia układa klocki, terror klockowy trwa kilka dni. Codzienny rytuał, czas
                                          biegnie, czas się zatrzymuje, a ja? Gdzie ja? Za długo mnie nikt nie przytula,
                                          jakiś dotyk w umyśle, zamazany, konsumuje czas. Spojrzenia, ucieczki, cisza. Ta
                                          nocna cisza już wpełzła w jasne dni.
                                          Puste ręce. Po co komu fizyczność, w mechanizm zamienię się.
                                          Kasia.
                                          • morgana_le_fay Kasiu..... 05.03.04, 11:09
                                            ....czuj się ode mnie pogłaskana po głowie. I uściśnięta.

                                            morgana
                                            • morgana_le_fay Re: Kasiu..... 05.03.04, 11:48
                                              Dopiero teraz zauważyłam. Byłas tam. Dzięki. A'propos zatkania to myśle
                                              sobie, że jak komuś brakuje grubej skóry, to zakłada pancerz. Poza tym nie
                                              umiemy się NA SZCZĘŚCIE zmienić do tego stopnia, w jakim tego od nas niektórzy
                                              oczekują.

                                              Sciskam Cię raz jeszcze. Ucałuj Julię.

                                              morgana
                                              • kasiajulia Re: Kasiu..... 05.03.04, 13:36
                                                Dziękuję Morgano, za pogłaskanie i całusy.
                                                Kasia.
                          • rollex Re: Kaba 06.03.04, 04:28
                            kaba.a napisała:

                            > > Ależ sie rozpisałam, nie wiem, czy bedziesz miała ochote dojść do końca.
                            Jeśli
                            > czytasz to zdanie, to gratuluję wytrwałości. Jestes WIELKA.
                            > > Pozdrawiam.
                            > > Kasia.
                            > Ja też

                            i ja się zapiszę może do klubu wielkich lub wytrwałych?
                            • kaba.a Re: Kaba 06.03.04, 14:57
                              Patrząc na godzine, o której to piszesz, jestes przyjety.
                              Samozwańcza Szefowa Tego Klubu.
                              Nawet nie wiesz, jak sie cieszę , że jesteś.
                              • kaba.a Re: Do Kasi 06.03.04, 22:23
                                Kasiu. Co u Ciebie?
    • kaba.a Re: Kasiu 07.03.04, 00:10
      Jesli mam sie do Ciebie dopukac na gg, musisz odptaszkowac opcje pokazuj tylko
      znajomym, albo wpisac sobie mój numer : 8026077
      Kaba
      • rollex Re: Kasiu 07.03.04, 03:43
        kaba.a napisała:

        > Jesli mam sie do Ciebie dopukac na gg, musisz odptaszkowac opcje pokazuj
        tylko
        > znajomym, albo wpisac sobie mój numer : 8026077
        > Kaba
        Kaba ..widze postępy :) niech one są zaczątlkiem wulkanu energii i chęci
        • kasiajulia Kochani... 07.03.04, 09:26
          Wczoraj miałam fatalny dzień. Właściwie ledwo siedzę na fotelu. Mam taki żal,
          wzbierającą furię, potem znowu jakaś zaszłą rozpacz. Zastanawiam się ile
          człowiek może wytrzymać. I ile może znieść w imię wspomnień, wiary w coś
          dobrego. Troska moja nie może jakoś zmienić się w nienawiść, złość, może
          łatwiej byłoby mi.
          Wcale nie łatwo, zgorzkniałabym i byłabym nieznośna. Chciałabym żeby dziecko
          patrzyło na szczęśliwą matkę, a to zależy ode mnie.
          Przechodzą mi koło nosa moje najlepsze lata, kiedy wiem czego chcę, jak pragnę,
          co uwielbiam. Nie mam ujścia na całą zawartość moich odmian miłości. I mam
          wrażenie, że potem nie będę miała nic, że nie będę miała umiejętności
          zwyczajnego zaufania, a trafność wyborów, nawet przyjaźni będzie spędzała sen z
          powiek.
          Co po mnie zostanie?
          K.
        • kaba.a Re: Kasiu 07.03.04, 10:23
          To wszystko dzieki Wam, Rollexie. Dziękuję.
          • kaba.a Re: Kasiu 07.03.04, 10:24
            I jeszcze jedno" po prostu szybko sie uczę
            • rollex Re: Kasiu 07.03.04, 12:44
              kaba.a napisała:

              > I jeszcze jedno" po prostu szybko sie uczę

              jakie miłe i pełne wiary to Twoje "po prostu" kaba :) serdecznie pozdrawiam
              wszystkich
              • rollex Re: Kasiu 08.03.04, 01:12
                100 lat Drogie Panie
                • kasiajulia Re: Kasiu 08.03.04, 08:55
                  Dzuiękuję życzenia.
                  Jak będę miała 100 latek pewnikiem nie chciałbyś mnie oglądać. Napisz lepiej co
                  u Ciebie, jak się czujesz, czy o 1.12 bardzo było źle? I czy sprawdzałeś
                  skrzynkę. Ale pryvata się tu wyprawia. Buziaki.

                  Kaba jak reagujesz na święto 8 marca? Ja dostałam 3 tulipany od taty.... żółte.
                  Ściskam.
                  Kasia.
                  • kaba.a Re: Kasiu 08.03.04, 15:54
                    Wogóle nie reaguje.Podle sie dzis czuje ogólnie i to nie z powodu świeta.Wiesz,
                    nawet nie chce mi sie pisac. Łupy na chwile obecna: wisnie w likierze i gorzka
                    wedlowska. Przeciez znów mi wlezie w biodra.
                    • rollex Re: Kasiu 09.03.04, 23:33
                      wlaśnie skończyłem czytać coś naprawdę fajnego ..z uśmiechem kładę się spać -
                      dobranoc Wam
                      • kasiajulia Re: Kasiu 10.03.04, 04:00
                        Cieszę się, że było fajne i że przeczytałeś...:-).
                        K.
                        • rollex Re: Kasiu 12.03.04, 06:59
                          kasiajulia napisała:

                          > Cieszę się, że było fajne i że przeczytałeś...:-).
                          > K.
                          Właśnie z przykrością stwierdzam że "było"..coś nam wątek umiera śmiercią
                          naturalną ... szkoda- pozdrawiam , trzymajcie się wszyscy
                          • kasiajulia Re: Kasiu 12.03.04, 07:26
                            Jakie "było"? i Dlaczego umiera? Nostalgia Rollexie??
                            Buziaki siarczyste.
                            K.
                            • rollex Re: Kasiu 13.03.04, 09:26
                              Fajnie, że wyczuwam u Ciebie jakiś słoneczny, wiosenny nastrój. Na mnie
                              niestety wiosna działa bardziej przyziemnie- wrzodziska paskudne dwunastnicy
                              budzą sie jak niedzwiedzie z gawry i dają w sposób nieprzyjemny o sobie znać .
                              Pozdrawiam Cię Kasiu i tych wszystkich któtych tu ostatnio brakuje.
                              • kasiajulia Re: Kasiu 13.03.04, 20:44
                                Cześć Rollexie.
                                Fajnie, ze o mnie pamiętasz. Owszem, ostatnio mam lepsze dni...godziny. Nawet
                                udało się spać 6 godzin, co u mnie jest arcytrudne. Teraz dużo nie napiszę, bo
                                Juliett się domaga adoracji..miała spać o 20.00 dziś ma luzy.
                                Miałam dziś spotkanie z przyjaciółką, gadałyśmy parę godzin, restauracja na nas
                                zarobiła, ale to było potrzebne. Jej synek i moja córeczka z babciami, a my
                                mogłyśmy pomyśleć o sobie.
                                Trochę łez, jakieś myśli poplątane.
                                Może nocą napiszę, ale czekam też na pocztę, bo Ty też zajęty bardzo...
                                Buziaki siarczyste Rollex.

                                Kaba napisz parę słów na gg, myślę o Tobie.
                                Kasia.
    • kasiajulia Czy tylko w pracy klikacie????? 14.03.04, 17:06
      Forum zamiera, w sobotę i niedzielę kidy najbardziej mi dowala samotność nie ma
      Was Kochani.
      Tęsknię.
      Smutno mi.
      Trudno zawracać gokuś głowę jak taktownie nie ma odpowiedzi...
      Kasia.
      • kaba.a Re: wiem ze to do mnie 14.03.04, 18:41
        przepraszam Kasiu. Zostawiłam Ci wiadomośc na gg
        Mam baaaaaaaardzo trudne dni.
        Nie chce mi sie nawet zalogowac
        • kasiajulia Re: wiem ze to do mnie 14.03.04, 22:04
          Nie mam wiadomości Kaba. Tęskno trochę. Buziaki.
          Kasia.
          • rollex Re: wiem ze to do mnie 25.03.04, 22:25
            kasiajulia napisała:

            > Nie mam wiadomości Kaba. Tęskno trochę. Buziaki.
            > Kasia.
            Mi za Wami tez dziewczyny, co u Was?
    • kasiajulia Znowu nie mogę spać. 05.04.04, 03:04
      Powolne strugi deszczu płyną po tafli szyby, zachwycają się ciepłym powietrzem
      wpadającym przez uchylone okno. Taka nowość w nocy bezsennej. Nie będę
      krzyczeć, żeby Was Kochani nie budzić. Trochę spokoju, ciepła kawa.
      Taki miarowy stukot, wybijający rytm oddechu, moze bicie serca czyjegoś, bez
      imienia i nazwiska. Zamykam oczy, a obok linii rzęs rysuje się obraz dość
      ciepły, otulający rozum, coś dobrego. Trochę wody w Morskim Oku,może wysłać
      SOS... łańcuchy na szczytach górskich, znajome silne ramię..... szczeliny,
      zapach jagody przed chwilą zerwanej, jej smak, wreszcie zmęczenie i miłość we
      wrzosach.
      Nie mogę przestać myśleć, wspominać, trudno zacząć od nowa, nie godzę się. Czy
      mogę? Czy mam prawo? I czy znajdę spokój? Może być bez wrzosów.
      Ściskam Kochani Wszystkich.
      Katarzyna.
      • bbenia Re: Znowu nie mogę spać. 05.04.04, 04:21
        a ja tobie towarzyszę
        • kasiajulia Re: Znowu nie mogę spać/bbenia.... 07.04.04, 03:53
          Dziś znowu nie śpię, może Ty zasnęłaś i śnisz o czyms dobrym. Dobrze wiedzieć,
          że ktos ma to co ja.

          Ściskam Depresyjnych.
          K.
      • parafon Re: Znowu nie mogę spać. 05.04.04, 10:06
        Piękne masz wspomnienia... Ciepłe...
        Szkoda, że nie potrafię napisać tego, co czuję. Kalectwo.
        Moje wspomnienia bolą. Chociaż sa czasami piękne. Fale. Ciepły piasek. Słony
        posmak wody. Włosy na wietrze. Śmiech w trzepocie żagli. Trzciny.
        Dosyć.
        Trzymaj się, Kasiu.
        Adam
        • kasiajulia Re: Znowu nie mogę spać. 07.04.04, 03:51
          parafon napisał:

          > Piękne masz wspomnienia... Ciepłe...
          > Szkoda, że nie potrafię napisać tego, co czuję. Kalectwo.
          > Moje wspomnienia bolą. Chociaż sa czasami piękne. Fale. Ciepły piasek. Słony
          > posmak wody. Włosy na wietrze. Śmiech w trzepocie żagli. Trzciny.
          > Dosyć.
          > Trzymaj się, Kasiu.
          > Adam

          Adamie Drogi.
          Też masz dobre wspomnienia, i szumią one w Twojej głowie, dobrze, cieszę się.
          Swoją odpowiedzią przypomniałeś mi moje wakacje, kolejne, w 1991, dawno.
          Uwielbiam góry latem, moją pasją fotografia. Bardzo często w letnią noc wiatr
          hulał wydając przy tym przedziwne dźwięki. Nie zapomnę jednej nocy. Gorący
          dzień kończył się, chmurzyska zawisły tuż nad nami. Burza z piorunami była w
          rozkwicie, kiedy wyszłam na balkon drewniany. Nie byłam sama. Moje włosy na
          wietrze, czyjeś ręce. Piękny widok był przede mną. Co chwilkę rozjaśnione
          szczyty gór pokazywały swoje piękno. Echo piorunów było przedziwne. Powietrze
          pachniało życiem. Teraz przypomniałam sobie dlaczego deszcz wpływa na mnie
          nostalgicznie, dlaczego lubię mokrą pogodę latem. Wtedy właśnie kochałam, byłam
          kochana. I nie smutno mi teraz.
          Drań-sen poszedł sobie na dobre, znowu.

          Nie marudzę dziś.
          Buziaki Kochani.
          Czy ktoś jeszcze nie śpi o tej porze?
          Kasia.
          • desygnat Re: Znowu nie mogę spać. 07.04.04, 12:53
            kasiajulia napisała:

            > Czy ktoś jeszcze nie śpi o tej porze?

            Nigdy nie spie o tej porze i wtedy mysle o takich romantyczkach jak ty i jest
            mi przez chwile lepiej tylko dlatego ze wiem ze istnieja (gdzies, daleko,
            cholera wie gdzie, ale zawsze to lepsze niz nic). dzieki.
            a pozniej przychodzi sucha rzeczywistosc i wszystko diabli bierze.
            pzdrw

            • kasiajulia Re: Znowu nie mogę spać. 07.04.04, 13:54
              Desygnat.
              Dziękuję że mnie czytasz, miło wiedzieć, że ktoś jeszcze nie śpi i rozmyśla.
              Jeszcze milej, że zastanawia się nad "romatyczką, która cholera wie gdzie
              mieszka", akurat to jest do zlokalizowania. Nie jest to anaos, ale chetnie
              porozmawiam, popiszę.
              Pozdrowienia serdeczne.
              Katarzyna.
    • kasiajulia Noc nieznośna. 08.04.04, 05:08
      Pomyślałam, że policzę baranki, ale się nie da.

      ......Trawa wysoka na łące,sukienka niebieska, kamienie gorące, jaszczurki
      zielone opalają się w słońcu. Trzymam w garści spory bukiet kwiatów, wietrzyk
      swawoli, ciepło.Niebo bez chmury się jawi. Fotograf ujmuje rzecz na kliszy. To
      nie taki zwyczajny człowiek, teraz duch tylko. Nieświadoma swego uroku,
      wygięta kibić, odbieram tysiące zachwytów. To nie sen, to było.....

      Dobrych snów kochani.
      K.
      • parafon Nienawidzę świąt 08.04.04, 10:03
        Deszcz leje. W głowie sieczka. Wczoraj zrobiliśmy sobie z kolegami "małe
        jajeczko". Z racji, że robiłem za kierowcę obeszło się jajeczkiem. Przede mną 4
        durne dni. Dni gapienia się w sufit, ogladania telewizji bez ogladania,
        słuchania muzyki bez słyszenia. Za zimno, aby gdziekolwiek wyjechać. Chyba
        sobie kupię psa.
        POzdrawiam
        Adam
        • kasiajulia Re: Nienawidzę świąt 08.04.04, 10:45

          Również nie lubię świąt, z małym wyjątkiem, bo od niedawna. Będę u rodziców,
          Julia potrzebuuje rodziny, reszta to milczenie. Uwielbiałam świętować, radość,
          teraz nie.
          Miałam brata, który był malutkim dzieckiem kiedy z powodu błędu lekarzy
          odszedł. I to właśnie jest ta niegodziwość, która nia daje spokoju. Kierowca
          pijany na drodze, dzieci umierające na raka, to nie do pogodzenia, cele wyższe,
          niższe, małżeństwa drugie, kochanki, panienki, wizyty, macochy, ojczymowie,
          porzucone dzieci w śmietnikach,matki nie mogące mieć swoich,ciężkie choroby
          rodziców, zdrada, takie błoto ludzkich uczuć.
          Chetnie podzielę się samotnością, niemocą, by lżej, by szybciej czas minął, bo
          trudno myśleć, że samej w pokoju będzie czas płynął, że kiedyś z siwizną na
          głowie (bo już siwa jestem pod kolorem), bez okrycia troski przyjdzie mi umrzeć.
          Lubię deszcz, jesienny, letni, wychodzę z Julią na spacer z parasolkami
          kolorowymi. Koło cmentarza będziemy szły, a czas mija, biegnie, liście zielenią
          się. Trochę strach się przyplątało.
          Ściskam Kochani.

          Adamie kup psa i napisz jakiej muzyki słuchasz, a jak już będzie w domu nowy
          domownik opisz co widzisz w jego oczach.

          Morgana Kochana Jesteś.
          Listy to dobra rzecz, czasem elektronika i komputery mają zalety, wyprzedzając
          tradycje, nie pisząc na kartkach przyjemnie wiedzieć że nie jestem sama w tym
          życiu i z tym osamotnieniem szczególnym.
          Kabuniu ściskam serdecznie.
          Rollexx zdrowiej, buziaki pościelowe, pod kontrolą oczywiście;-).

          Kasia.


          • fermina84 Re: Nienawidzę świąt 08.04.04, 12:38
            Cześć, jak nie możesz spać, to ja Ci trochę snu mogę użyczyć - mam go aż nadto,
            w nadmiarze, staje się nieznośny, bo przychodzi w najmniej oczekiwanych
            momentach - np w bibliotece, albo na ulicy jak czekam aż się światło na pasach
            zmieni na zielone (jak dobrze, że nie mam swojego samochodu, ale prawko już
            zrobiłam...).
            Czytałam wszystkie Twoje posty, mam trochę inną sytuację, ale też nie jest mi
            lekko.

            Trzymajcie się ciepło z Julką!
            Pozdrawiam

            Fermina
            • parafon Re: Nienawidzę świąt 08.04.04, 21:12
              Z tym spaniem to też nie za dobrze. Jak chcę spać - to nie mogę. Jak nie chcę -
              śpię. Ale często budzą mnie myśli. Jednakowe, jałowe i bez rozwiązań.
              Oczywiście zasypiam, jak dzwoni budzik. Bo budzik jest symbolem następnego
              szarego dnia.
              Pozdrawiam
              Adam
        • fermina84 Re: Nienawidzę świąt 08.04.04, 21:17
          dobry pies nie jest zły :]
          ja mam 4 psy i rudego kota

          pozdrawiam ciepło!
          Fermina
    • kasiajulia Do Wszyskich ... 09.04.04, 11:55
      Do wszystkich Forumowiczów.
      Nie lubię już świąt, napawają mnie lękiem i głębokim smutkiem, a Wielkanocne
      zawsze smutkiem, ze względu na charakter. Nic tylko zniknąć i „nie być”. W moim
      przypadku nie da się. Mam dziecko, jestem odpowiedzialna, i chyba to mnie
      utrzymuje na powierzchni.
      Wszystkim dziękuję, że mogłam pisać, wywalać smutne życie tutaj, a Wy Kochani
      odpisywaliście, nie tylko na forum.

      Dziękuję.

      Dziękuję, że nie jestem sama.

      • parafon Re: Do Wszyskich ... 09.04.04, 12:23
        Kasiu.
        Nie jesteś i nie będziesz sama. Jesteśmy z Tobą i tak samo podzielimy się
        jajkiem.
        Wszystkiego
        Adam
        • kasiajulia Re: Do Wszyskich ...Adam 09.04.04, 13:59
          Dziękuję Ci Adamie. K

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka