abdon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 24.02.04, 23:26 rollex napisał: > ? moze? Kasiajulia! Daj chłopakowi szansę! abdon Odpowiedz Link Zgłoś
reemon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 25.02.04, 00:12 abdon napisał: > rollex napisał: > > ? moze? > > Kasiajulia! Daj chłopakowi szansę! > > abdon No, nie bądź taaaaaka !!! Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 26.02.04, 07:10 po takich zachętach chyba jednak miałaś racje..niestety Odpowiedz Link Zgłoś
abdon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 26.02.04, 09:39 rollex napisał > po takich zachętach chyba jednak miałaś racje..niestety Przyznaję, zrobiło mi się głupio. Wiec teraz na serio.Kasiajulia, to jakaś ważna sprawa. Weź to pod uwagę. abdon Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 26.02.04, 15:21 abdon napisał: > Przyznaję, zrobiło mi się głupio. Wiec teraz na serio.Kasiajulia, to jakaś > ważna sprawa. Weź to pod uwagę. > > abdon tzw. musztarda....może następnym razem spójrz i przeczytaj to forum "depresja" nie "forom humorum" - pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
reemon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 26.02.04, 18:09 rollex napisał: > abdon napisał: > > > Przyznaję, zrobiło mi się głupio. Wiec teraz na serio.Kasiajulia, to jakaś > > > ważna sprawa. Weź to pod uwagę. > > > > abdon > tzw. musztarda....może następnym razem spójrz i przeczytaj to forum "depresja" > nie "forom humorum" - pozdrawiam Ej ,Rolexie drogi ,a to jest forum DEPRESJA ,a nie CMENTARNO-POGRZEBOWE ,to ,że zmagamy się z koszmarną chorobą ,nie znaczy ,że ma zaniknąć w Nas zupełnie poczucie humoru ,umiejmy jeszcze zażartować ...chociażby z Nas samych... Odpowiedz Link Zgłoś
abdon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 26.02.04, 22:13 reemon napisała: > Ej ,Rolexie drogi ,a to jest forum DEPRESJA ,a nie CMENTARNO-POGRZEBOWE > Reemon, dziękuję. Mało brakowało, a nie odezwałbym już na tym forum. abdon Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 26.02.04, 22:31 Rollex zaskoczyłeś mnie, dziękuję. Postaram się nakreślić, określić o co chodzi. Dziś mam podły dzień, właśnie w takie dni, a raczej noce pisanie jest dla mnie najlepsze. Napiszę. Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Kochani...moja historia....przepraszam, ze długie 26.02.04, 23:19 Kochani. Od 12 marca 2003 mój poukładany misternie świat runął w przepaść czarną z wielkim hukiem. Mój maż stwierdził, że nie może i nie chce być z nami, wyprowadza się i koniec. Mamy córeczkę, Julię, ma 3,5 roku. Historia jakich wiele. Czekaliśmy na dziecko kilka lat, leczenie, nadzieje, szpitale. Znamy się od 14 lat, po ślubie 6,5 roku. Byliśmy dla siebie pierwsi pod każdym względem. Po szczęśliwym rozwiązaniu, po pojawieniu się Juleńki na świecie postanowiliśmy, że ja zostanę w domu 3 lata. Mąż pracował całymi dniami, mieszkaliśmy w jednym pokoju z kuchnią, dziecina miała kolkę, nie spała. Ja dochodziłam do siebie po porodzie, w ciąży leżałam, przytyłam. W ciągu roku zrzuciłam 18 kg, wcześniej uprawiałam sport, więc poradziłam sobie z tym. Nawet nie zauważyłam, że rozrywki, na które pozwalałam mężowi, a raczej wiedziałam o nich, przerodziły się w nałóg. Internet jest jedną z przyczyn mojego nieszczęścia. Mieliśmy barwne życie, lubiliśmy dobre filmy, muzykę, dom, uwielbialiśmy sex, robiliśmy to wszędzie, nawet jak niunia była na świecie smakowaliśmy deser z przystawką w kuchennej alkowie. Uwielbiałam zaskakiwać męża, nie sądziłam, że przegrywam, że uwielbiający estetykę mąż uwielbia również spotkania z kobietami i dreszcze emocji internetu. Praktyka wyglądała tak, że mieszkamy w większym mieszkaniu, a nasze stare lokum od miesięcy remontuje. Tam chce zamieszkać, na osiedlu obok. On nie ma odwagi się wyprowadzić, ale zapewnia że do mnie nic nie czuje, że jest dla Julii, a ja to powietrze. Generalnie jest dobrym człowiekiem, nie ma nałogów, nawet jego mama stwierdziła, że nawet teraz mam za dobrze. Ironia. Ja milczę, czasem nie wytrzymam to powiem, że nie mam siły, boję się go wyrzucić, bo mam nadzieję, ze coś to może zmieni, może potrzebuje szaleństwa, bycia osobno, dystansu, by móc stwierdzić czego naprawdę chce. Moja psychika wysiada już, jestem traktowana jak rzecz, powietrze, do niedawna jak przedmiot do wykorzystania seksualnego, dwa razy zrobił to w sposób nie do przyjęcia, na siłę. Miałam próbę samobójczą, wstydzę się tego, bo od tamtego czasu pokochałam na nowo życie, jednocześnie przekonałam się że kochałam za mocno męża. Niestety tak jest do tej pory. Chodzę do psychologa, odstawiłam pastylki depresyjne dostępne bez recepty, od 5 stycznia nic nie wzięłam, bo bałam się iść do psychiatry. Miałam zalecenie. Nie chciałam brnąć w leki, ale nie radzę sobie. W marcu 2003 nie spałam 14 dni i nocy, wyglądałam strasznie, jedynie odpowiedzialność za dziecko trzymała mnie w pionie. Jej rytm dnia nie został zakłócony. Nie było nigdy wyzwisk, awantur. Przez te 14 lat mogę na palcach jednej ręki policzyć ilość podniesionego głosu w rozmowie. Znowu płaczę, znowu nie widzę swojej przyszłości. Pomimo dbania o siebie, bo wróciłam do czynnego uprawiania sportu, miewam straszne załamania. Wracałam dziś z treningu i dopadł mnie bezsens, ryczałam całą drogę, ludzie tacy szczęśliwi, a ja przegrałam. Boję się o dziecko, bo statystyki pokazują, że dzieci z takich rodzin łatwiej podejmują decyzje o rozstaniach. Pomimo oparcia w rodzinie ja mam zwyczaj odsuwania się od ludzi w sytuacjach kryzysowych, dzięki determinacji obcych ludzi dotarłam do psycholog, która widzi we mnie kobietę odpowiedzialną i dobrą, że pozbierałam się bez pomocy wcześniej. Ja o sobie mam mizerne zdanie, nie chcę psychiatrycznych porad, ale znowu od 2 tygodni nie sypiam, a codzienne bycie męża w domu(cały czas przy kompie) ja przeżywam od nowa moją porażkę. Widzę nasze wspaniałe wakacje, góry, nasze fotografie, moje pasje, któ®e dziś nie mają znaczenia. Nie pytam co mam zrobić, bo staram się wrócić do życia, często trzyma mnie przy życiu fakt czytania o Was, Waszych przeżyciach. Często ryczałam do 5 nad ranem, wiedząc doskonale, że nie jedna osoba mnie tutaj zrozumie. I choć mam 32 lata to czuję się jak staruszka, lekarz alarmuje, osłabienie organizmu. Śmieszna sprawa dla mnie, często upadam. Może moje pytanie brzmi inaczej: czy ja jestem przegrana, czy strach przed stwierdzeniem depresji u mnie jest silniejszy i nie pozwalam sobie pomóc. Nie chcę pastylek, nie chcę być raniona, wykorzystywana, ale obezwładnia mnie miłość do męża, który mówi ze nie ma nikogo a ja chcę mu wierzyć, jednocześnie przypomina mi, że już niebawem będzie szukał kandydatki na partnerkę. Czuję się jak śmieć. Juleńka śpi, pije moją kawę z mlekiem i po napisaniu tego listu mogę się przyznać, że cieszę się, że ktoś o mnie poczyta. Ściskam serdecznie. Katarzyna. Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kochani...moja historia....przepraszam, ze d 26.02.04, 23:39 kasiajulia napisała: > > > Juleńka śpi, pije moją kawę z mlekiem i po napisaniu tego listu mogę się > przyznać, że cieszę się, że ktoś o mnie poczyta. > > Ściskam serdecznie. > Katarzyna. cieszę się , że przełamałaś się i napisałaś ;)...przeczytałem...i serdecznie Cię pozdrawiam. Może jeszcze dzisiaj zobaczysz , że jednak ktoś się interesuje Tobą , Twoimi problemami i życiem, ,może lżej Ci będzie zasnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
bajdon Re: Kochani...moja historia....przepraszam, ze d 26.02.04, 23:55 Przeczytalem...smutne:( ale masz w sobie duzo sily i motywacje, napewno dasz sobie rade. Ja trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam serdecznie i julenke tez pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kochani...moja historia....przepraszam, ze d 27.02.04, 00:02 Rollex ukłony w Twoją stronę, za pamięć o mnie maluczkiej:-) zasnę może o 3.00, buziaki, dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kochani...moja historia....przepraszam, ze d 27.02.04, 00:03 Bajdon potrzebny mi taki uścisk i słowa krzepy, pokrzepienia może. Dziękuję za kciuki i pozdrowienia, jutro uściskam Juliett. Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
abdon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 00:20 Jasny gwint! Jak to dobrze, że się odezwała i rolex się doczekał. Teraz dopiero rozumiem dlaczego mu tak zależało i dlaczego tak cierpliwie czekał. Dobrze, ze się udało! abdon Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 08:47 abdon napisał: > Jasny gwint! Jak to dobrze, że się odezwała i rolex się doczekał. Teraz dopiero > > rozumiem dlaczego mu tak zależało i dlaczego tak cierpliwie czekał. Dobrze, ze > się udało! > > abdon i ja się cieszę , że zrozumiałes Odpowiedz Link Zgłoś
kaba.a Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 09:58 Tak sobie myśle, ze wielu historii na tym forum nie byłoby, gdyby nie miłość. i to nie ta do drugiego człowieka, ale ta do siebie. Bo pomimo tego o czym głosno mówimy, najbardziej kochamy siebie. Dlatego zastanawiam się,czy cierpimy z powodu utraconej miłości, czy z powodu urażonej miłości własnej. Nie pisze tego bez zastanowienia. Myslałam o tym, zastanawiajac sie nad sobą i nad własnym zyciem. Otóz uswiadomiłam sobie, że nigdy do tej pory, nikt mnie nie porzucił. TO ja byłam ta, która raniła i zostawiała. Nie myslałam wtedy, że ktos cierpi przeze mnie. Sadziłam, ze to jest moje zycie i mam prawo do wyborów. Tak było do ubiegłego roku, kiedu stanęło przede mna widmo, że tym razem to ja zostanę porzucona. I wiesz co wtedy sie stało? Pomimo, że miałam do niego wielu żalu, że wydawało mi sie, iż juz go nie kocham, że sama miałam wiele razy ochote powiedziec mu żegnaj, własnie wtedy zapałałam do niego na nowo goracym uczuciem. Dzis wiem, że stało się to dlatego, że ucierpiała moja miłość własna. Nikt nie chce byc porzucony. Woli porzucić. Tak tez ja myslałam. Gdyby ta inicjatywa wyszła ode mnie, pewnie dzis nie bylibysmy razem i to on by cierpiał. A tak jestesmy ze soba i to ja cierpię. Nie moge przezyc tego, że mogła przyjść mu do głowy taka myśl. Nasza sytuacja jest bardzo skomplikowana. wiem, że on mnie kocha, a nasze rozstanie nie miało nic wspólnego z barkiem miłości do mnie. Ale sam fakt. On mówi musimy sie rozstać. To straszne. Doskonale zdaje sobie sprawe z tego, że to nie takie proste, że wszystkie sprawy w naszym życiu się zazebiają. jedne wynikaja z drugich, a inne są zależne od drugich. Każda taka sytuacja jest niepowtarzalna, bo my jestesmy niepowatrzalni.Ale moja historia nauczyła mnie jednego. Zawsze cierpi ten porzucony, niezaleznie od płci i niezależnie od swoich uczuć. Wtedy jestesmy w stanie wmówic sobie rzeczy, które nie istnieją, ale jednoczesnie zauważamy rzeczy, których nigdy byśmy nie dostrzegli, gdyby nic sie nie wydarzyło. Cierpie razem z Toba, Kasiu, bo wiem,że tego potrzebujesz. Tepie swój egoizm, ale on jest silny i pomimo tego, że bardzo kocham swego syna, swoja mamę, rodzeństwo- bardzo tez kocham siebie.Ale kazda z tych miłości jest inna, w każdej chodzi o cos innego. Może należałoby pozwolic im wszystkim życ obok siebie, ale zmusic do współpracy? Pozdrawiam goraco. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 11:42 W pewnym sensie Kaba masz rację. Miłość własna też dochodzi do głosu. Jestem w stanie rozróżnić rodzaje uczuć, miłość do innych: do mamy, do dziecka, do rodzeństwa. Rozczarowanie latami, nadziejami, moim staraniem na próżno, mnie to dobija. Czy to jest miłość własna? Nie wiem. Stabilizacja, radość z niej i wyciąganie z życia tego co dobre i interesujące to było dla mnie normalna kolej rzeczy. Po powrocie z urlopu wychowawczego mieliśmy żyć lepiej, pełniej. Mamy dziecko zdrowe, pomimo prognoz ,w ogóle je mamy. Ktoś powiedział mi, że perfekcyjność czasem nie jest dobra, że nie naprawię świata i nic na siłę nie zdziałam, ale nie mogę też zrozumieć dlaczego mój mąż nawet nie chce chcieć spróbować popracować nad naszym związkiem, zanalizować. Sam mówi, że jest tchórzem, że nic nie mówił, ale słowa do innej kobiety mnie dobiły. Po namyśle: przecież on ma prawo do przyjaciół, znajomych, wyjść. Ja tego nie zabraniałam, nigdy, bo wiedziałam, że jeśli chciałby to zrobi to w tajemnicy. I to był błąd? Chciałabym, żeby spróbował, zastanowił się, nie ze względu na dziecko, które przez całe życie będzie miało ojca, jego kontakt bezgraniczny, i to od niego zależy będzie jakość tej miłości, ale ze względu na nas. Dochodzę do wniosku Kaba, że w najpiękniejszych chwilach trzeba i należy być egoistą. Zadbać o intelekt, materialny byt i o to żeby na wypadek porzucenia mieć inne drzwi ewakuacyjne. Tylko, że człowiek szczęśliwy nie chce i nie czuje potrzeby szukać zabezpieczeń. Dzisiaj wiem, że należy być przygotowanym nawet na cios od najbliższych. I powiedzenie, że mąż to obcy człowiek, a dziecko to rodzina ma sens. Dziwne, trudne, może dojrzeję, żeby zrozumieć. Pragnę kochać, chcę mieć kogoś z kim mogłabym wypić kawę z moim ulubionym mlekiem. Chciałabym kogoś przytulać, kto mnie kocha, zwyczajnie. Tylko, że ten „ktoś” jest moim mężem. Teraz jakość miłości i pragnienia zmieniają się w rozsądek. Nie wiem czy zdobędę się na układanie życia z kimkolwiek. Nawet usłyszałam stwierdzenie, że kobiety które „sprowadzają gachów do domu są mniej warte od tych samotnie wychowujących dzieci. Czyli nie mam prawa do szczęścia Kaba? Zabolało mnie to, ale chyba tez ma to sens. Trudno mi uwierzyć, że mężczyzna kochający mnie pokocha tez moje dziecko, które ma ojca z którym się widuje. Nierealne. Nawet nie chcę rozmyślać o tym w tych kategoriach. Daję sobie wycisk fizyczny, żeby nie myśleć. Niedługo do pracy, boje się. Zastanawiam się czy pasuję do szuflady ludzi sukcesu. Nawet przyszło mi do głowy, że mam wypisane na twarzy : że jestem przegrana. Piję kawunię swoją ulubioną, za 20 minut wychodzę na piękny, mory śnieg, będę patrzeć na radość mojej córeczki, i nawet nie pomyślę czy chcę czegokolwiek od życia dziś. Nawet nie pomyślę, że ktokolwiek inny niż małżonek może popatrzeć na mnie „ tym zaciekawionym wzrokiem” . Pomyślę o tym jutro, te słowa ktoś, kiedyś napisał. Jak słońce zagląda na mój taras to lekko mogę tak napisać. Dziękuje Kaba za współ odczuwanie, to jest potrzebne, nie wiedziałam, że tak bardzo. Katarzyna. Odpowiedz Link Zgłoś
kaba.a Re: Kasiu 27.02.04, 12:54 Piszac to wszystko wyżej, myslałam o tym, jak byłobyby dobrze, przewidziec taki moment i pierwszej zrobic ruch. Wiem, że wtedy nie bolałoby tak bardzo. Ochroniona zostałaby nasza miłośc własna. Wiem, że to nie takie proste. Wiem, tez, ze nie ma jednej recepty. I wiem tez, ze bycie z kims przez lata zwiazane jest nie tylko z emocjami, ale równiez ze strona materialną, o której często zapominamy. Po kilku wspólnie spedzonych latach, okazuje sie, że nazbierało sie tyle rzeczy, które nas łaczą, że bez niego, to wszystko nie bedzie miało sensu. Znam juz to wszystko bardzo dobrze. Sama musisz wiedzieć, czy sa szanse i czy chcesz ratowac ten zwiazek. Jeśli tak- nie wahaj sie. Walcz o niego i o Wasze życie. Nie mów teraz, że nie zdecydujesz sie nigdy na żaden zwiazek. Jestes taka mloda.Całe zycie przed Tobą. Jeśli sie nie uda z mężem, czas uleczy rany- pewnie nie była to ta połówka. Nie rozumiem tylko dlaczego kobiety samotnie wychowujace dzieci są mało warte? Myslę, że sa tyle samo, a może nawet wiecej warte od tych, które nie wychowują samotnie. Miały odwagę zmierzyc sie całym światem, który zapewne był przeciwko nim, ale przede wszystkim miały odwage zmierzyc się z samą sobą. Masz Kasiu prawo do szczęścia, oczywiście. I nie przejmuj sie tak bardzo tym, co usłyszysz. Słuchaj głosu własnego serca. On jest najważniejszy. I nie odkładaj myslenia do jutra. Tak mówiła Scarlet z < Przeminęło z wiatrem>. Nie wyszło jej to na zdrowie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
morgana_le_fay Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 13:37 kaba.a napisała: wiem, że on mnie kocha, a nasze rozstanie nie miało nic wspólnego z barkiem > miłości do mnie. Ale sam fakt. On mówi musimy sie rozstać. To straszne. > Przepraszam. Może jestem prosta i gróboskórna, ale nie przychodzi mi do głowy powód, który tłumaczyłby powyższy paradoks. Kocha to kocha, nikt mu/jej nie obiecywał, że będzie łatwo. Pomimo niepowtarzalności sytuacji, pomimo wszelkich komplikacji i okoliczności miłość jest wartością stałą. Lubić można kogoś bardziej, mniej, lub troszeczkę. Kocha się bezwarunkowo. Albo się nie kocha, tylko lubi, ceni, podziwia, darzy szacunkiem lub do kogoś przywiązuje. Można się jeszcze zakochać, zadurzyć, flirtować. Można wejść w związek, układ. Ale to wszystko razem, nie jest jeszcze miłością. Można kochać człowieka nieskazitelnego, albo drania, to inna sprawa. W imię tej miłości można cierpieć i nie umieć się wyzwolić. Może to być toksyczna miłość, ale to nadal miłość. Mogę być porzucona, odrzucona, mogę stracić wszelką nadzieję ale nadal kochać. Miłość do kogoś może mnie zniszczyć. Co innego jednak, kiedy to ja czyjąś miłość świadomie odrzucam. Wtedy, żeby skały płakały, oznacza to, że ja po prostu nie kocham. Nie rozumiem, jak można kogoś porzucić z miłości. No nie roumiem. MorgleF Odpowiedz Link Zgłoś
kaba.a Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 15:12 No więc własnie nie mozna. Nadal jestesmy razem. Ale to sie zdarzyło! życie niestety pelne jest paradoksów, a sytuacje zyciowe bywaja niekiedy niezwykle skomplikowane. I tak jest w moim wypadku. Stąd moja obecnośc własnie tu. To wszystko mnie przerosło i przestałam sobie radzić z życiem. Oto cała filozofia. Odpowiedz Link Zgłoś
morgana_le_fay Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 16:56 Kabo.o, Cieszę się, że jesteście razem. Jeśli mogę jednak nieśmiało wtrącić, to myślę, że tak na prawdę życie nie dostarcza wcale tak wielu paradoksów, jak nam się wydaje. Jedyne paradoksy stwarzamy my sami kierując się powodami, które życie wcześniej, czy później zweryfikuje. Twoja historia jest według mnie właśnie tego przykładem. Zresztą to forum jak słusznie zauważyłaś jest właśnie po to by szukać i znajdować rozwiązania. Tak sobie myślę, że nie byłoby depresji, gdyby człowiek nie doszukiwał się komplikacji, tam gdzie życie jest skonstruowane prosto, a jednocześnie przyjął do wiadomości możliwość pokojowego współistnienia przeciwieństw. Tylko na to jeszcze nie ma tabletki. Zyczę powodzenia. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kaba.a Re: Morgano 27.02.04, 20:03 Może masz rację. Niewykluczone, iz sama stwarzam paradoksy we własnym życiu. Ale żeby nie komplikować sobie życia, samemu trzeba byc mało skomplikowanym, a takich na tym forum pewnie nie ma. Kiedys, dawno temu pisałam tutaj o tym, że z moich obserwacji wynika, iż depresja dopada w wiekszości ludzi wrażliwych ponad przecietność. Cos w tym chyba jest. Ludzie o bogatym wnetrzu, z natury rzeczy, nie moga mieć prostego życia. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
abdon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 27.02.04, 21:54 morgana_le_fay napisała: > Tak sobie myślę, że nie byłoby depresji, gdyby człowiek nie doszukiwał się > komplikacji, tam gdzie życie jest skonstruowane prosto, a jednocześnie przyjął > do wiadomości możliwość pokojowego współistnienia przeciwieństw Ci od pokojowego współistnienia przeciwieństw są teraz postmodernistami. abdon Odpowiedz Link Zgłoś
morgana_le_fay Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 28.02.04, 00:44 Nad wątkiem od początku unosi się dziwne widmo agresjii. Ponieważ prawdopodobnie jest w tym jakiś moj udział pragnę zapewnić wszystkich, że nie było to moim zamiarem i grzecznie się pożegnać. Morgana. Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 28.02.04, 04:12 morgana_le_fay napisała: > i grzecznie się pożegnać. > Morgana. a dlaczego pożegnać? Odpowiedz Link Zgłoś
abdon Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 28.02.04, 08:28 > morgana_le_fay napisała: Nad wątkiem od początku unosi się dziwne widmo agresjii Morgano! Jeszcze raz przeczytałem uważnie cały wątek. Nie spostrzegłem tej agresji. Może pomyliłaś wątki? Zostań z nami! abdon Odpowiedz Link Zgłoś
kaba.a Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 29.02.04, 23:42 Spróbuje reanimować, nie reaktywować. Kasiu! Napisz coś. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kasiajulia ..a moze jednak? 01.03.04, 09:35 kaba.a napisała: > Spróbuje reanimować, nie reaktywować. > Kasiu! Napisz coś. > pozdr No właśnie , napisz coś Kasiu P.S. Cieszę się, że jesteś kaba.a :) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 01.03.04, 21:20 Witam Kochani. Dzisiejszy dzień piękny, słoneczny. Taki był w rzeczywistości i Julia łaskawa. Spokojna dziś jestem, cieszę się że odważyłam się napisać w wątku Adama. Niedzielę miałam interesuującą Kaba. Napiszę nocą, bo Julia właśnie płacze. Buziaki. Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 07:51 Nie mogłam spać do 3.30, potem około 5.00 taki wredny niepokój. Takie oczekiwanie na coś dobrego, gest, a jak się tego nie dostaje to zmęczenie piętrzy się tak ogromnie, że czuć to w stawach, wszystkich. Czasem wydaje mi się że już dłużej nie dam rady. Nie dam w tym trwaniu, w wierze i zdechnę gdzieś przy krawężniku. Przepraszam za wulgaryzm. Zmęczona jestem, a miałam nie biadolić. W niedzielę odwiedził mnie mój przyjaciel z lat odległych, z trzema synami. Gromadka miła, oczekiwałam na nich dwa lata, nie lubię zawracać nikomu życia swoim. Popatrzyłam na nich z radością. Dzieciaki malutkie, wszystkie, łącznie z moją Juliett, zawstydzone. Piotr był sam, żona na studiach, a on opiekuje się dziećmi dwa dni w tygodniu. I gdybym nie widziała jak sobie cudnie radzi to stwierdzenie, że jest to trudne obśmiałabym serdecznie. Wieczorem uznałam, że dzień fascynujący, ponieważ patrząc na nich uwierzyłam znowu w cuda. Może nie jestem nikim szczególnym, może mnie już nic dobrego nie spotka, ale spotkanie z blaskami takimi podtrzymuje jeszcze na powierzchni tafli wody, oddycham. Piotr jest, był kumplem najpierw męża, z przedszkola, ze szkoły. To właśnie on nas sobie przedstawił 14 lat temu. I to on teraz prawie jedyny wierzy, że będzie dobrze. Opieram się teraz na obcym oddechu, żeby jakoś przetrwać. Julia wszystko wyczuwa, rozumie, tuli się i zadaje przedziwne pytania, a ja zastanawiam się czy dzieci są takie wrażliwe... Ściskam Kochani. Euforia mi dziś minęła. Katarzyna. Odpowiedz Link Zgłoś
abdon Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 09:11 kasiajulia napisała Jak Ty fajnie piszesz! Napisz coś znowu. abdon Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 09:53 Abdonie podobało Ci się?:) Cieszę się. Napiszę, jak Julia będzie łaskawa... Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 12:48 kasiajulia napisała: > Abdonie podobało Ci się?:) Cieszę się. Napiszę, jak Julia będzie łaskawa... > Kasia. myślę, że nie tylko abadon jest zachwycony :) - pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 14:09 Mnie też sie podobało! Odpowiedz Link Zgłoś
kaba.a Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 19:36 I mie taż, kasiu. Baaaaaaaardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
kaba.a Re: Kasiajulia ..reaktywacja:-) 02.03.04, 19:37 Ależ literówek wmoim poscie. Fuj! Jeszcze raz, starannie: I mnie też, Kasiu!. Baaaaaaaardzo. Kaba Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Kaba 03.03.04, 09:39 Cześć Kaba. Miałam trudną nockę, Julia płakała, prosiła: "nie odchodź mamusiu" padam po takich textach. Następna noc dla mnie jak dzień z pochmurnym niebem. Za dużo czasu mam na to gdybanie, przy okazji pomniejszania własnej wartości. Napisz co u Ciebie. U mnie dom pachnie kawą i kakao Juliett. Jakieś kosmiczne bajki w TV, dziś odpuszczam sobie ambitne plany, dzień niech sam sobie płynie. Tylko z moim nikłym udziałem, może spacer, bo jeść podać trzeba. Zazdroszczę więzi i oparcia w Adamie i Jacku. Ten ostatni to wyjątkowy człowiek, zgoda. To forum, podobnie jak samodzielna, dla mnie posiada jakąś spójność. Wspieranie, wyciąganie kogoś za uszy, sprawdzanie tętna przez wpisy na forum. Aż chce się żyć, choć czasem tylko po to by móc zajrzeć na forum. Czasem mnie tylko to trzyma w realiach. Nowa praca mi nie wypaliła, a do mojego starego miejsca nie mam ochoty wracać. Wszyscy znają moją rodzinę i współuczestniczyli w jej wzrastaniu. W mig spostrzegą, ze jest coś nie tak jak winno być. Strach mnie paraliżuje. Pozdrawiam. Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
kaba.a Re: Kaba 03.03.04, 18:02 Kasiu! Hej! kasiajulia napisała: > przy okazji pomniejszania własnej wartości. O czy piszesz, dziewczyno? Jakie pomniejszanie własnej wartości? Zapomnij! Jesteś wartościową osobą, a to co Ci sie przydarzyło, to nie powód do takiego myslenia o sobie. Skąd wiesz, że to z Tobą jest cos nie tak.Głowa do góry. Ludziom patrz prosto w oczy. Przecież nie zrobiłaś niczego złego. Widzę, a raczej czuje, że bardzo kochasz swoją Julke. Ona wyczuwa Twoje nastroje. Dzieci są bardzo wrażliwe, dlatego ze wzgledu na nią myśl pozytywnie. > > Zazdroszczę więzi i oparcia w Adamie i Jacku. Ten ostatni to > wyjątkowy człowiek, zgoda. Nie musisz zazdrościć. Naprawdę. Ty również masz w nich oparcie, a dodatkowo jeszcze we mnie. Jesteś wygrana. Myslę, że rollex to potwierdzi. Licze na niego.To forum to jedna, wielka , wirtualna rodzina, dlatego takla dobra( bo wirtualna) Możesz oczywiscie powiedziec, że dziękujesz za takie oparcie, po tym co napisałam wcześniej. Cóż, taka już jestem Nigdy nie ściemniam, mówie to co myslę,szczególnie przyjaciolom. Albo nie mówię nic. > Nowa praca mi nie wypaliła, a do mojego starego miejsca nie mam ochoty wracać. > Wszyscy znają moją rodzinę i współuczestniczyli w jej wzrastaniu. W mig > spostrzegą, ze jest coś nie tak jak winno być. Strach mnie paraliżuje. Po przeczytaniu tego tekstu po raz pierwszy, żachnęłam sie na Ciebie. Po przemysleniu, stwierdziąłm, że pewnie moja pierwsza myśl byłaby taka sama.Dlaczego, to co się stało miałoby byc powodem zrezygnowania ze starej pracy? Wczesniej,czy póżniej ludzi Ci dowiedzą sie o całej historii. Może byłoby lepiej, żeby dowiedzieli sie od Ciebie. Zachowujesz sie jak oskarżona przed sądem. A to nie prawda. Gdzie tu Twoja wina? Nie stałaś sie gorszą osobą tylko dlatego, że nie ułożyło sie z mężem. Czego sie boisz? Staw temu czoła. Powiedz sobie,że takie historie sie zdarzają i to bardzo często, a zaściankowość miej w nosie. Uwierz mi, że praca pozwoli Ci pderwać sie od tych problemów. Sama ostatnio tego doswiadczam.Mój pracodawca zapewnia mi tyle atrakcji,że nie mam kiedy użalac się nad sobą. Wracam do domu padnieta, tak jak dzis. Ale nie żałuje, przez 8 godzin nie miałam kiedy myślec o swoich problemach- inne rzeczy zaprzątały moją uwagą. Tym bardziej, że siedział naprzeciwko mnie i ciągle komentował wypowiedzi prowadzącego konferencję, zmuszając jednocześnie mój mózg do podwójnego wysiłku. Oczekiwał bowiem mojej reakcji, a ja nie chciałam go zawieść. Trzy ostatnie tygodnie były własnie takie. Zaczęłam podejrzewać, że robi to celowo, aby wyrwać mnie z tego stanu.Stwierdził, że pozostawienie mnie w spokoju nie pomaga. I jeśli tak było- to miał rację. Czujeę się teraz o wiele lepiej, niż wtedy, gdy pozwalał mi markowac pracę. Dlatego, jeśli postanowiłas wrócić do pracy, zrób to jak najszybciej. Nie zapomnisz, ale odskoczysz od problemów. Bedzie to z korzyścią zarówno dla Ciebie jaki i dla Julii. Ależ sie rozpisałam, nie wiem, czy bedziesz miała ochote dojść do końca. Jeśli czytasz to zdanie, to gratuluję wytrwałości. Jestes WIELKA. > Pozdrawiam. > Kasia. Ja też Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kaba 03.03.04, 23:38 Kaba To Ty Jesteś wielka. Przeczytałam każde słowo dwa razy. Czasem potrzeba taka, żeby dotarło do mego mózgu. Czasem rzeczy oczywiste dla mnie bardzo odległe. Szczere "dzięki" za te dobre słowa. Julię kocham bardziej po tym jak chciałam skończyć ze sobą:)taka refleksja. Pozytywna w tym wszystkim. Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
kaba.a Re: Kaba 04.03.04, 08:25 Dzień dobry Kasiu. Poranek ponury, ale jakże puszysty snieżek leci z nieba. Byłam bardzo zaskoczona widząc ten puch. Dlaczego nie zauważałam tego wczesniej. Życie jest piekne. Powtórzmy sobie dzis to kilka razy. Zgoda? Odpowiedz Link Zgłoś
abdon Re: Kaba 04.03.04, 08:48 kaba.a napisała: > Życie jest piekne. Powtórzmy sobie dzis to kilka razy. Zgoda? I trzeba mieć nadzieję. abdon Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kaba 04.03.04, 09:46 Witam przed 10.00. O tym życiu powiedziałam soebie parę razy, a puch za oknę rzeczywiście piękny. Buziaki Kaba, dziękuję za nadzieje. Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kaba 04.03.04, 15:30 kasiajulia napisała: dziękuję za nadzieje. > Kasia. zAzroszczę Wam - do usłyszenia może kiedyś Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kaba 04.03.04, 16:07 Nie zazdrość tylko proszę o znak, że jest dobrze Rollexie. Nie chcę słyszeć, że chesz być sam w takich chwilach... Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
morgana_le_fay Re: Kaba 05.03.04, 02:10 Kasiu, Kabo, zajrzyjcie kiedys przy chwili czasu na młodziutkie forum "Nie pije, nie bije" (prywatne>dziecko), bardzo by to było ożywcze dla tegoż. morgana co szybciej mówi niz mysli. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Kochani 05.03.04, 10:18 Za 4 miesiące miałabym 7 rocznicę ślubną. Ponad 14 lat znam mojego męża Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kochani 05.03.04, 10:38 Jestem taka niezgraba, że komp robi mi psikusy. Chciałam się wyżalić, popłakać forumowo. Dopadły mnie wspomnienia. Byliśmy piękni i wspaniali, młodzi już nie wspomnę, bo to historia. Nie boję się wszystkiego, boję się kilku rzeczy. Organizuję sobie powrót do pracy, a mam wrażenie że jestem już poza nawiasem tolerancji społeczeństwa. Takie wymykające się szczęście, spokój i harmonia rozczulają mnie bardzo. Dziś spałam kilka godzin, już nie dwie, nie cztery. To nie jest sukces, a raczej zmęczenie. Karałam się za porażki, za to że mąż nie może i nie chce być z nami. Wpycham w siebie jedzenie, bo wizja leżącej mamy nie napawa optymizmem, bo co z Julią? Rozlazłabym się bez niej. Może brak kawy we krwi tak działa, a może troska o kogoś jeszcze. Zajrzałam na forum, które wskazała Morgana, zaglądam na macochy, żeby się po dołować, bo tam kobiety piszą o „używanych” facetach, wspaniali, bo rozumnie itd Zaglądam do moich Samodzielnych, ale nie mogę pisać, bo tragedie przerastają mnie, spokój zmącony potem długo trawię. Julia układa klocki, terror klockowy trwa kilka dni. Codzienny rytuał, czas biegnie, czas się zatrzymuje, a ja? Gdzie ja? Za długo mnie nikt nie przytula, jakiś dotyk w umyśle, zamazany, konsumuje czas. Spojrzenia, ucieczki, cisza. Ta nocna cisza już wpełzła w jasne dni. Puste ręce. Po co komu fizyczność, w mechanizm zamienię się. Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
morgana_le_fay Kasiu..... 05.03.04, 11:09 ....czuj się ode mnie pogłaskana po głowie. I uściśnięta. morgana Odpowiedz Link Zgłoś
morgana_le_fay Re: Kasiu..... 05.03.04, 11:48 Dopiero teraz zauważyłam. Byłas tam. Dzięki. A'propos zatkania to myśle sobie, że jak komuś brakuje grubej skóry, to zakłada pancerz. Poza tym nie umiemy się NA SZCZĘŚCIE zmienić do tego stopnia, w jakim tego od nas niektórzy oczekują. Sciskam Cię raz jeszcze. Ucałuj Julię. morgana Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kasiu..... 05.03.04, 13:36 Dziękuję Morgano, za pogłaskanie i całusy. Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kaba 06.03.04, 04:28 kaba.a napisała: > > Ależ sie rozpisałam, nie wiem, czy bedziesz miała ochote dojść do końca. Jeśli > czytasz to zdanie, to gratuluję wytrwałości. Jestes WIELKA. > > Pozdrawiam. > > Kasia. > Ja też i ja się zapiszę może do klubu wielkich lub wytrwałych? Odpowiedz Link Zgłoś
kaba.a Re: Kaba 06.03.04, 14:57 Patrząc na godzine, o której to piszesz, jestes przyjety. Samozwańcza Szefowa Tego Klubu. Nawet nie wiesz, jak sie cieszę , że jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
kaba.a Re: Kasiu 07.03.04, 00:10 Jesli mam sie do Ciebie dopukac na gg, musisz odptaszkowac opcje pokazuj tylko znajomym, albo wpisac sobie mój numer : 8026077 Kaba Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kasiu 07.03.04, 03:43 kaba.a napisała: > Jesli mam sie do Ciebie dopukac na gg, musisz odptaszkowac opcje pokazuj tylko > znajomym, albo wpisac sobie mój numer : 8026077 > Kaba Kaba ..widze postępy :) niech one są zaczątlkiem wulkanu energii i chęci Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Kochani... 07.03.04, 09:26 Wczoraj miałam fatalny dzień. Właściwie ledwo siedzę na fotelu. Mam taki żal, wzbierającą furię, potem znowu jakaś zaszłą rozpacz. Zastanawiam się ile człowiek może wytrzymać. I ile może znieść w imię wspomnień, wiary w coś dobrego. Troska moja nie może jakoś zmienić się w nienawiść, złość, może łatwiej byłoby mi. Wcale nie łatwo, zgorzkniałabym i byłabym nieznośna. Chciałabym żeby dziecko patrzyło na szczęśliwą matkę, a to zależy ode mnie. Przechodzą mi koło nosa moje najlepsze lata, kiedy wiem czego chcę, jak pragnę, co uwielbiam. Nie mam ujścia na całą zawartość moich odmian miłości. I mam wrażenie, że potem nie będę miała nic, że nie będę miała umiejętności zwyczajnego zaufania, a trafność wyborów, nawet przyjaźni będzie spędzała sen z powiek. Co po mnie zostanie? K. Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kasiu 07.03.04, 12:44 kaba.a napisała: > I jeszcze jedno" po prostu szybko sie uczę jakie miłe i pełne wiary to Twoje "po prostu" kaba :) serdecznie pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kasiu 08.03.04, 08:55 Dzuiękuję życzenia. Jak będę miała 100 latek pewnikiem nie chciałbyś mnie oglądać. Napisz lepiej co u Ciebie, jak się czujesz, czy o 1.12 bardzo było źle? I czy sprawdzałeś skrzynkę. Ale pryvata się tu wyprawia. Buziaki. Kaba jak reagujesz na święto 8 marca? Ja dostałam 3 tulipany od taty.... żółte. Ściskam. Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
kaba.a Re: Kasiu 08.03.04, 15:54 Wogóle nie reaguje.Podle sie dzis czuje ogólnie i to nie z powodu świeta.Wiesz, nawet nie chce mi sie pisac. Łupy na chwile obecna: wisnie w likierze i gorzka wedlowska. Przeciez znów mi wlezie w biodra. Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kasiu 09.03.04, 23:33 wlaśnie skończyłem czytać coś naprawdę fajnego ..z uśmiechem kładę się spać - dobranoc Wam Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kasiu 10.03.04, 04:00 Cieszę się, że było fajne i że przeczytałeś...:-). K. Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kasiu 12.03.04, 06:59 kasiajulia napisała: > Cieszę się, że było fajne i że przeczytałeś...:-). > K. Właśnie z przykrością stwierdzam że "było"..coś nam wątek umiera śmiercią naturalną ... szkoda- pozdrawiam , trzymajcie się wszyscy Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kasiu 12.03.04, 07:26 Jakie "było"? i Dlaczego umiera? Nostalgia Rollexie?? Buziaki siarczyste. K. Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: Kasiu 13.03.04, 09:26 Fajnie, że wyczuwam u Ciebie jakiś słoneczny, wiosenny nastrój. Na mnie niestety wiosna działa bardziej przyziemnie- wrzodziska paskudne dwunastnicy budzą sie jak niedzwiedzie z gawry i dają w sposób nieprzyjemny o sobie znać . Pozdrawiam Cię Kasiu i tych wszystkich któtych tu ostatnio brakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Kasiu 13.03.04, 20:44 Cześć Rollexie. Fajnie, ze o mnie pamiętasz. Owszem, ostatnio mam lepsze dni...godziny. Nawet udało się spać 6 godzin, co u mnie jest arcytrudne. Teraz dużo nie napiszę, bo Juliett się domaga adoracji..miała spać o 20.00 dziś ma luzy. Miałam dziś spotkanie z przyjaciółką, gadałyśmy parę godzin, restauracja na nas zarobiła, ale to było potrzebne. Jej synek i moja córeczka z babciami, a my mogłyśmy pomyśleć o sobie. Trochę łez, jakieś myśli poplątane. Może nocą napiszę, ale czekam też na pocztę, bo Ty też zajęty bardzo... Buziaki siarczyste Rollex. Kaba napisz parę słów na gg, myślę o Tobie. Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Czy tylko w pracy klikacie????? 14.03.04, 17:06 Forum zamiera, w sobotę i niedzielę kidy najbardziej mi dowala samotność nie ma Was Kochani. Tęsknię. Smutno mi. Trudno zawracać gokuś głowę jak taktownie nie ma odpowiedzi... Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
kaba.a Re: wiem ze to do mnie 14.03.04, 18:41 przepraszam Kasiu. Zostawiłam Ci wiadomośc na gg Mam baaaaaaaardzo trudne dni. Nie chce mi sie nawet zalogowac Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: wiem ze to do mnie 14.03.04, 22:04 Nie mam wiadomości Kaba. Tęskno trochę. Buziaki. Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
rollex Re: wiem ze to do mnie 25.03.04, 22:25 kasiajulia napisała: > Nie mam wiadomości Kaba. Tęskno trochę. Buziaki. > Kasia. Mi za Wami tez dziewczyny, co u Was? Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Znowu nie mogę spać. 05.04.04, 03:04 Powolne strugi deszczu płyną po tafli szyby, zachwycają się ciepłym powietrzem wpadającym przez uchylone okno. Taka nowość w nocy bezsennej. Nie będę krzyczeć, żeby Was Kochani nie budzić. Trochę spokoju, ciepła kawa. Taki miarowy stukot, wybijający rytm oddechu, moze bicie serca czyjegoś, bez imienia i nazwiska. Zamykam oczy, a obok linii rzęs rysuje się obraz dość ciepły, otulający rozum, coś dobrego. Trochę wody w Morskim Oku,może wysłać SOS... łańcuchy na szczytach górskich, znajome silne ramię..... szczeliny, zapach jagody przed chwilą zerwanej, jej smak, wreszcie zmęczenie i miłość we wrzosach. Nie mogę przestać myśleć, wspominać, trudno zacząć od nowa, nie godzę się. Czy mogę? Czy mam prawo? I czy znajdę spokój? Może być bez wrzosów. Ściskam Kochani Wszystkich. Katarzyna. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Znowu nie mogę spać/bbenia.... 07.04.04, 03:53 Dziś znowu nie śpię, może Ty zasnęłaś i śnisz o czyms dobrym. Dobrze wiedzieć, że ktos ma to co ja. Ściskam Depresyjnych. K. Odpowiedz Link Zgłoś
parafon Re: Znowu nie mogę spać. 05.04.04, 10:06 Piękne masz wspomnienia... Ciepłe... Szkoda, że nie potrafię napisać tego, co czuję. Kalectwo. Moje wspomnienia bolą. Chociaż sa czasami piękne. Fale. Ciepły piasek. Słony posmak wody. Włosy na wietrze. Śmiech w trzepocie żagli. Trzciny. Dosyć. Trzymaj się, Kasiu. Adam Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Znowu nie mogę spać. 07.04.04, 03:51 parafon napisał: > Piękne masz wspomnienia... Ciepłe... > Szkoda, że nie potrafię napisać tego, co czuję. Kalectwo. > Moje wspomnienia bolą. Chociaż sa czasami piękne. Fale. Ciepły piasek. Słony > posmak wody. Włosy na wietrze. Śmiech w trzepocie żagli. Trzciny. > Dosyć. > Trzymaj się, Kasiu. > Adam Adamie Drogi. Też masz dobre wspomnienia, i szumią one w Twojej głowie, dobrze, cieszę się. Swoją odpowiedzią przypomniałeś mi moje wakacje, kolejne, w 1991, dawno. Uwielbiam góry latem, moją pasją fotografia. Bardzo często w letnią noc wiatr hulał wydając przy tym przedziwne dźwięki. Nie zapomnę jednej nocy. Gorący dzień kończył się, chmurzyska zawisły tuż nad nami. Burza z piorunami była w rozkwicie, kiedy wyszłam na balkon drewniany. Nie byłam sama. Moje włosy na wietrze, czyjeś ręce. Piękny widok był przede mną. Co chwilkę rozjaśnione szczyty gór pokazywały swoje piękno. Echo piorunów było przedziwne. Powietrze pachniało życiem. Teraz przypomniałam sobie dlaczego deszcz wpływa na mnie nostalgicznie, dlaczego lubię mokrą pogodę latem. Wtedy właśnie kochałam, byłam kochana. I nie smutno mi teraz. Drań-sen poszedł sobie na dobre, znowu. Nie marudzę dziś. Buziaki Kochani. Czy ktoś jeszcze nie śpi o tej porze? Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
desygnat Re: Znowu nie mogę spać. 07.04.04, 12:53 kasiajulia napisała: > Czy ktoś jeszcze nie śpi o tej porze? Nigdy nie spie o tej porze i wtedy mysle o takich romantyczkach jak ty i jest mi przez chwile lepiej tylko dlatego ze wiem ze istnieja (gdzies, daleko, cholera wie gdzie, ale zawsze to lepsze niz nic). dzieki. a pozniej przychodzi sucha rzeczywistosc i wszystko diabli bierze. pzdrw Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Znowu nie mogę spać. 07.04.04, 13:54 Desygnat. Dziękuję że mnie czytasz, miło wiedzieć, że ktoś jeszcze nie śpi i rozmyśla. Jeszcze milej, że zastanawia się nad "romatyczką, która cholera wie gdzie mieszka", akurat to jest do zlokalizowania. Nie jest to anaos, ale chetnie porozmawiam, popiszę. Pozdrowienia serdeczne. Katarzyna. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Noc nieznośna. 08.04.04, 05:08 Pomyślałam, że policzę baranki, ale się nie da. ......Trawa wysoka na łące,sukienka niebieska, kamienie gorące, jaszczurki zielone opalają się w słońcu. Trzymam w garści spory bukiet kwiatów, wietrzyk swawoli, ciepło.Niebo bez chmury się jawi. Fotograf ujmuje rzecz na kliszy. To nie taki zwyczajny człowiek, teraz duch tylko. Nieświadoma swego uroku, wygięta kibić, odbieram tysiące zachwytów. To nie sen, to było..... Dobrych snów kochani. K. Odpowiedz Link Zgłoś
parafon Nienawidzę świąt 08.04.04, 10:03 Deszcz leje. W głowie sieczka. Wczoraj zrobiliśmy sobie z kolegami "małe jajeczko". Z racji, że robiłem za kierowcę obeszło się jajeczkiem. Przede mną 4 durne dni. Dni gapienia się w sufit, ogladania telewizji bez ogladania, słuchania muzyki bez słyszenia. Za zimno, aby gdziekolwiek wyjechać. Chyba sobie kupię psa. POzdrawiam Adam Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Re: Nienawidzę świąt 08.04.04, 10:45 Również nie lubię świąt, z małym wyjątkiem, bo od niedawna. Będę u rodziców, Julia potrzebuuje rodziny, reszta to milczenie. Uwielbiałam świętować, radość, teraz nie. Miałam brata, który był malutkim dzieckiem kiedy z powodu błędu lekarzy odszedł. I to właśnie jest ta niegodziwość, która nia daje spokoju. Kierowca pijany na drodze, dzieci umierające na raka, to nie do pogodzenia, cele wyższe, niższe, małżeństwa drugie, kochanki, panienki, wizyty, macochy, ojczymowie, porzucone dzieci w śmietnikach,matki nie mogące mieć swoich,ciężkie choroby rodziców, zdrada, takie błoto ludzkich uczuć. Chetnie podzielę się samotnością, niemocą, by lżej, by szybciej czas minął, bo trudno myśleć, że samej w pokoju będzie czas płynął, że kiedyś z siwizną na głowie (bo już siwa jestem pod kolorem), bez okrycia troski przyjdzie mi umrzeć. Lubię deszcz, jesienny, letni, wychodzę z Julią na spacer z parasolkami kolorowymi. Koło cmentarza będziemy szły, a czas mija, biegnie, liście zielenią się. Trochę strach się przyplątało. Ściskam Kochani. Adamie kup psa i napisz jakiej muzyki słuchasz, a jak już będzie w domu nowy domownik opisz co widzisz w jego oczach. Morgana Kochana Jesteś. Listy to dobra rzecz, czasem elektronika i komputery mają zalety, wyprzedzając tradycje, nie pisząc na kartkach przyjemnie wiedzieć że nie jestem sama w tym życiu i z tym osamotnieniem szczególnym. Kabuniu ściskam serdecznie. Rollexx zdrowiej, buziaki pościelowe, pod kontrolą oczywiście;-). Kasia. Odpowiedz Link Zgłoś
fermina84 Re: Nienawidzę świąt 08.04.04, 12:38 Cześć, jak nie możesz spać, to ja Ci trochę snu mogę użyczyć - mam go aż nadto, w nadmiarze, staje się nieznośny, bo przychodzi w najmniej oczekiwanych momentach - np w bibliotece, albo na ulicy jak czekam aż się światło na pasach zmieni na zielone (jak dobrze, że nie mam swojego samochodu, ale prawko już zrobiłam...). Czytałam wszystkie Twoje posty, mam trochę inną sytuację, ale też nie jest mi lekko. Trzymajcie się ciepło z Julką! Pozdrawiam Fermina Odpowiedz Link Zgłoś
parafon Re: Nienawidzę świąt 08.04.04, 21:12 Z tym spaniem to też nie za dobrze. Jak chcę spać - to nie mogę. Jak nie chcę - śpię. Ale często budzą mnie myśli. Jednakowe, jałowe i bez rozwiązań. Oczywiście zasypiam, jak dzwoni budzik. Bo budzik jest symbolem następnego szarego dnia. Pozdrawiam Adam Odpowiedz Link Zgłoś
fermina84 Re: Nienawidzę świąt 08.04.04, 21:17 dobry pies nie jest zły :] ja mam 4 psy i rudego kota pozdrawiam ciepło! Fermina Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajulia Do Wszyskich ... 09.04.04, 11:55 Do wszystkich Forumowiczów. Nie lubię już świąt, napawają mnie lękiem i głębokim smutkiem, a Wielkanocne zawsze smutkiem, ze względu na charakter. Nic tylko zniknąć i „nie być”. W moim przypadku nie da się. Mam dziecko, jestem odpowiedzialna, i chyba to mnie utrzymuje na powierzchni. Wszystkim dziękuję, że mogłam pisać, wywalać smutne życie tutaj, a Wy Kochani odpisywaliście, nie tylko na forum. Dziękuję. Dziękuję, że nie jestem sama. Odpowiedz Link Zgłoś
parafon Re: Do Wszyskich ... 09.04.04, 12:23 Kasiu. Nie jesteś i nie będziesz sama. Jesteśmy z Tobą i tak samo podzielimy się jajkiem. Wszystkiego Adam Odpowiedz Link Zgłoś