Dodaj do ulubionych

psychoterapia

17.04.10, 22:12
byłam u wielu psychologów z róznymi problemami, z niektórymi spotkałam się
raz, z innymi kilka razy, z jednym przez pieć lat po 2, 3 razy w tygodniu.
Nigdy jednak nie nazywało sie to psychoterapią i tak na dobrą sprawę nie
rozumiem, jak ona w praktyce wygląda. Sorry, może to głupie pytanie,
możecie mnie obśmiać i odesłać do wyszukiwarki. Pytam Was, bo wiem, że
znacie to z własnego doświadczenia, a ja chyba nigdy tego "cudownego leku"
nie doswiadczyłam.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: psychoterapia 17.04.10, 23:55
      psycholog to nie psychoterapeuta i na odwrot. w praktyce wyglada to roznie.
      zaleznie od tego czego chcesz, do jakiego psychoterapeuty trafisz, pracujacego w
      jakim systemie itd itd.
    • ilquad Re: psychoterapia 18.04.10, 00:12
      Psychoterapia, jakiej doświadczyłem, polegała na warsztatach, na
      których grupowo rozwiązywaliśmy problemy i uczyliśmy się pewnych
      zachowań. Było dużo zadań domowych typu prowadzenie dziennika
      pozytywnych myśli, organizacja czasu, relaksacja.
      • dala.tata Re: psychoterapia 18.04.10, 00:34
        brzmi jak CBT
        • ilquad Re: psychoterapia 18.04.10, 14:21
          No, to było CBT.
    • mskaiq Re: psychoterapia 18.04.10, 02:51
      Psycholog aby zostac psychoterapeuta potrzebuje w Polsce jeszcze
      czterech lat studiow i z tego co widzialem jest zupelnie nie
      przygotowany do prowadzenie psychoterapii.
      Na studiach psychologicznych nie jest uczona psychoterapia.
      Jesli chodzi o sama terapie to najczesciej spotkasz sie z terapia
      psychoanaltyczna i behawioralno poznawcza.
      Terapia psychoanaltyczna bardziej kierowana jest do ludzi z
      osobowoscia neuretyczna, psychotyczna i borderline. Zwykle terapia
      jest dlugoterminowa ale problemy sa trudne, nie da sie ich rozwiazac
      na kilku spotkaniach.
      Terapia behawioralna moze byc kierowana do osob u ktorych istnieje
      spojne i obserwujace ego tzn ludzi z osobowoscia neuretyczna i tych
      ktorzy sa okreslani jak zdrowi.
      Ci zdrowi moga miec na przyklad depresje, leki i inne problemy
      psychiczne wynikajace z roznych problemow zyciowych.
      Serdeczne pozdrowienia.






      Tera
    • onemama Re: psychoterapia 18.04.10, 09:24
      Dlatego ja unikam i boję się psychologów, psychoterapeutów. Nie pomogli kiedyś,
      nie pomogą teraz... Wolę magiczne tabletki... A terapię behawioralną już sama
      sobie kiedyś zrobiłam - przecież wiem jaka jestem i dlaczego...
      • mskaiq Re: psychoterapia 18.04.10, 10:28
        Moze wobec tego napiszesz na czym polegala Twoja psychoterapia
        behawioralna ktora sobie kiedys zrobilas ?
        Serdeczne pozdrowienia.
        • onemama Re: psychoterapia 18.04.10, 11:59
          Nie, bo to po pierwsze po winno być w cudzysłowie "behawioralna", po drugie to
          zbyt osobiste. Pokrótce tylko dodam wiem skąd jestem taka jestem, nauczyłam się
          mimo wszystko żyć w śród ludzi, bo przecież nie da się w dorosłym życiu nawet
          nie wyjść do sklepu - prawda?
          • dul-cynea Re: psychoterapia 18.04.10, 12:30
            Terapia wygląda tak: siedzisz naprzeciwko terapeuty i mówisz. Terapeuta słucha
            uważnie, ale jest zdystansowany i obojętny.
            Jak przyjdziesz, terapeuta milczy i czeka, aż zaczniesz mówić. Jak nie wiesz, co
            powiedzieć, to Ci nie pomoże i może się zdarzyć, że przemilczysz całą sesję. Jak
            mówisz, terapeuta zadaje pytania w rodzaju: a jak się Pani wtedy czuła? a
            dlaczego Pani tak uważa? Odzywa się w sumie rzadko.
            Zdecydowanie mi to nie pomogło. Nie mogę sobie wyobrazić, że w ten sposób można
            zwalczyć depresję.
            • lucyna_n Re: psychoterapia 18.04.10, 18:38
              to zależy od rodzaju terapii, to co opisujesz to chyba jakaś psychoanaliza,
              niespecjalnie obecnie polecana w silnych zaburzeniach.
            • canoine Re: psychoterapia 23.04.10, 17:29
              No moja się jednak troszkę różni.
          • mskaiq Re: psychoterapia 18.04.10, 14:01
            W doroslym zyciu mozna miec wielu przyjaciol, podrozowac, miec prace
            ktora sprawia satysfakcje i wiele innych atrakcji. Aby to osiagnac
            trzeba wiedziec jak radzic sobie ze soba, strachem, lekiem, jak
            pozbywac sie tego co ogranicza, co ma wplyw na relacje ze soba czy
            innymi ludzmi.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • onemama Re: psychoterapia 18.04.10, 19:19
              Nie bardzo można jak się ludzi boi i nie lubi, ale można tylko po prostu żyć.
            • iza.74 Re: psychoterapia 18.04.10, 21:07
              mskaiq napisał:

              > trzeba wiedziec jak radzic sobie ze soba, strachem, lekiem, jak
              > pozbywac sie tego co ogranicza, co ma wplyw na relacje ze soba czy
              > innymi ludzmi.

              Czy Twoim zdaniem mozna to osiagnać samodzielną pracą czy też konieczny
              jest "przewodnik" czy też "nauczyciel" czyli np psychoterapeuta? Dużo
              piszesz o tym jak pracowałes nad soba i jak wiele udało Ci sie osiągnąć.
              Jestem na forum od niedawna i nie doczytałam czy zrobiłeś to sam.
              • lucyna_n Re: psychoterapia 18.04.10, 21:19
                sam się za wlosy z błota wyciągnął, taki z niego hero, a bodaj to z jednej choroby?
                zapytaj Maska co mu nie było to prędzej Ci odpowie niż z czego się ponoć sam
                uleczył.
                • iza.74 Re: psychoterapia 18.04.10, 21:39
                  a czy jest tu ktoś, komu udało sie samodzielnie "wyjść na prostą"? To
                  znaczy, dowiedział się i zrozumiał, co mu jest ( tu pewnie konieczna była
                  diagnoza psychiatryczna), zrozumiał dlaczego tak jest (przeszłość/cięzkie
                  przeżycia/geny etc) i wiedział (bo sam wymyślił albo doczytał) co z tym
                  zrobić, potem zrobił plan działania, wykonał i teraz trzyma się "w kupie"
                  a jak mu coś nie wychodzi to nie panikuje tylko sam sobie jakos radzi w
                  trudnych chwilach. Cos w tym rodzaju... No bo ja chyba jestem na etapie
                  kiedy jestem zdiagnozowana + wiem skąd się to wzieło + zaczynam wiedzieć
                  jak sobie radzić, ale jakoś tak po omacku, metoda prób i błędów,
                  chaotycznie.
                  • annarchia Re: psychoterapia 22.04.10, 12:09
                    iza.74 napisała:

                    > No bo ja chyba jestem na etapie
                    > kiedy jestem zdiagnozowana + wiem skąd się to wzieło + zaczynam wiedzieć
                    > jak sobie radzić, ale jakoś tak po omacku, metoda prób i błędów,
                    > chaotycznie.

                    To co ty robiłaś przez te PIĘĆ LAT 2-3 razy w tygodniu? Na czym ta
                    psychoanaliza/terapia polegała? Przez tyle lat nie badałaś na sesjach tego,
                    "skąd to się wzięło"?
                    • lucyna_n Re: psychoterapia 22.04.10, 16:18
                      terapeuta syna może kształcił, albo dom budował i kasa mu była regularnie
                      potrzebna? Różne są powody.
                      • annarchia Re: psychoterapia 22.04.10, 17:03
                        lucyna_n napisała:

                        > terapeuta syna może kształcił, albo dom budował i kasa mu była regularnie
                        > potrzebna? Różne są powody.

                        O czymś przez 5 lat 3 razy w tygodniu musiała rozmawiać, opowiadać, mówić.
                        Pytanie: o czym?
                        • lucyna_n Re: psychoterapia 22.04.10, 17:16
                          o sobie?
                      • mskaiq Re: psychoterapia 22.04.10, 17:51
                        lucyna_n napisała:
                        > terapeuta syna może kształcił, albo dom budował i kasa mu była
                        > regularnie potrzebna? Różne są powody.
                        Ten sposob myslenia, to falszywe poglady ktore przynosza wiele
                        szkody i sa kwintesencja depresji.
                        Podejrzliwosc to regresja w stany psychotyczne.
                        Serdeczne pozdrowienia.
                        • lucyna_n Re: psychoterapia 22.04.10, 18:15
                          hyhy:) ty mściwusku jeden
                          • mskaiq Re: psychoterapia 23.04.10, 01:05
                            To jeszcze jeden Twoj problem. Ty projektujesz Swoje uczucia na inna
                            osobe, bo Twoj swiat wlasnie tak wyglada. To bardzo powszechny
                            mechanizm obronny. Aby nie przezywac samemu wlasnych negatywnych
                            emocji bo one bola przypisuje sie innym.
                            Wedlug psychoanalizy takie problemy jak depresja zaleza od stylu
                            obronnego przyjetego przez czlowieka. Aby pomoc w depresji trzeba
                            uswiadomic osobie jej mechanizmy obronne. Zmiana ich oznacza
                            pozbycie sie depresji.
                            U mnie nie ma zemsty, zrozumialem to dawno ze msciwosc jest
                            przeciwko mnie. Aby pozbyc sie depresji pozbylem sie dawno takich
                            emocji.
                            Serdeczne pozdrowienia.
                        • annarchia Re: psychoterapia 23.04.10, 10:19
                          mskaiq napisał:

                          > Serdeczne pozdrowienia.

                          Mask, te "Serdeczne pozdrowienia", które są już kultową częścią Twoich postów,
                          to Ty za każdym razem sam wpisujesz czy to jakoś automatycznie się generuje?
                          • mskaiq Re: psychoterapia 23.04.10, 15:44
                            To juz kiedys bylo dyskutowane na szczurze, werdykt byl ze chyba
                            jednak nie automatycznie bo ludzie odnalezli wiele bledow a nawet
                            posty bez serdecznych pozdrowien.
                            Serdeczne pozdrowienia.
                            • ichnia Re: psychoterapia 23.04.10, 21:18
                              Hehe
                              Były posty bez pozdrowień?? Niemożliwe;;;
                              • lucyna_n Re: psychoterapia 23.04.10, 21:23
                                czasem były z podwójnym pozdrowieniem ale bez? nie pamiętam.
                                • ichnia Re: psychoterapia 23.04.10, 21:26
                                  lucyna_n napisała:

                                  > czasem były z podwójnym pozdrowieniem ale bez? nie pamiętam.
                                  No właśnie. Ja też nie odnotowałam takiego faktu. Może ktoś znajdzie i ukaże
                                  światłu dziennemu taki ewenement...
                            • annarchia Re: psychoterapia 24.04.10, 06:28
                              mskaiq napisał:

                              > To juz kiedys bylo dyskutowane na szczurze, werdykt byl ze chyba
                              > jednak nie automatycznie bo ludzie odnalezli wiele bledow a nawet
                              > posty bez serdecznych pozdrowien.

                              Były posty bez "Serdecznych pozdrowień"??? :O
    • mskaiq Re: psychoterapia 22.04.10, 17:37
      iza.74 napisała:
      >No bo ja chyba jestem na etapie kiedy jestem zdiagnozowana + wiem
      >skąd się to wzieło + zaczynam wiedzieć jak sobie radzić, ale jakoś
      >tak po omacku, metoda prób i błędów, chaotycznie.
      To bardzo wazne ze zaczynasz wiedziec jak sobie radzic. Trzeba to
      wiedziec, nie ma znaczenia ze radzisz sobie troche po omacku, za
      pomoca prob i bledow.
      Nie ma lepszego sposobu poznawczego niz metoda prob i bledow.
      Stosowalem ja nieustannie. Kiedy dostalem w tylek to wiedzialem ze
      nie tedy droga, ze trzeba inaczej.
      W taki sposob pozbylem sie wszystkich falszywych skryptow, ktore
      rujnowaly moje kontakty z ludzmi i przynosily nieustanne problemy i
      strach. Strach ze wszyscy sa przeciwko mnie, ze ludzie sa zli, ze
      nie ma dobra, ze wszyscy sa przeciwko wszystkim, itp.
      Mysle ze znajdziesz wiele takich sktyptow u Siebie. Jesli je
      wyeliminujesz to otworzysz siebie na ludzi, na swiat, na radosc i
      zycie bez depresji.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • iza.74 Re: psychoterapia 22.04.10, 23:45
        annarchia napisała:
        To co ty robiłaś przez te PIĘĆ LAT 2-3 razy w tygodniu? Na czym ta
        psychoanaliza/terapia polegała? Przez tyle lat nie badałaś na
        sesjach tego,
        "skąd to się wzięło"?

        do psychologa zaczęłam chodzić mając 16 lat. Było to dokładnie 20
        lat temu. Nie potrafiłam sobie poradzić ze sobą, z ludźmi, z życiem.
        Poszłam bez wiedzy rodziców do poradni psychologicznej. Nie miałam
        wtedy zielonego pojęcia o psychoterapii, depresji czy jakiś tam
        skryptach. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje i z tego, co teraz
        rozumiem - pani psycholog też nie wiedziała. Ona na codzień
        pracowała z tzw. trudną młodzieżą a ja byłam kujonem z "dobrego
        domu", porządnisią, córeczką tatsia. Nie mogę powiedzieć, ze się nie
        starała. Zawsze miała dla mnie czas, zawsze rozmawiała o moich
        problemach, chociaż teraz wiem , ze w takiej formie to nie miało
        sensu. Przychodziłam do niej z różnymi sprawami, najczęściej
        dotyczyło to problemów z odnalezieniem się w grupie, z moimi
        nastrojami, z moim dzieciństwem itp. Moze nie było to aż tak często,
        czasem raz w tygodniu, czasem nie pojawiałam sie przez miesiąc, w
        czasie wakacji wcale. Byłam strasznie zagubiona, próbowałam znaleźć
        odpowiedzi na pytanie, co się ze mną dzieje, dlaczego czuję się
        właśnie tak, dlaczego jest mi tak źle? Ona mi nie pomogła, a ja nie
        wiedziałam, że tego od niej powinnam oczekiwać. Czułam się winna, ze
        jestem jaka jestem. I miałam typowe objawy depresji. Zignorowała
        nawet to, że mówiłam o samobójstwie. Miałam pecha. Wysłała mnie w
        końcu do psychiatry, ale nie podjęłam leczenia. Nie rozumiałam
        swojego stanu. Myślę, ze to przez te kilka lat grzebania się we
        wasnych myślach. Ja nie wierzyłam, że jestem chora. Nie rozumiałam
        jak to nagle stałam się chora. W ciągu pół godiny opowiedziałam
        psychiatrze o kilku "objawach", o którch rozmawiałam tyle czasu z
        psychologiem i dostałam rozwiązanie w postaci recepty.

        Nie lubię wracać do tamtych lat. Teraz sie leczę i sama widzę to
        czego wtedy nie widziałam ani ja ani ona.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka