to już koniec

26.02.04, 19:08
jutro wizyta u psychiatry a ja czuję że już nie dam rady nie mam siły ani
chęci do życia cały tydzień praktycznie przespałam wstawałam tylko żeby dać
dziecku jeść i żeby matka nie beczała że znowu się lenię jak powiedziałam jej
że mam skierowanie do psychiatry spytała się mnie czy mam hopla. mieszkam w
małym mieście i pewnie niedługo wszyscy wiedzieliby o tym. Zaczynam teraz
rozumieć mojego męża. Wiem już jak to jest gdy wszystko i wszyscy są ci
obojętni, gdy nawet to że mam dziecko nie jest w stanie powstrzymać mnie
przed skończeniem ze sobś nie potrafię o ty mz nikim rozmawiać nie mam ochoty
widzieć nikogo ze znajomych. Nikt nie będzie w stanie zrozumieć co się ze mną
dzieje i pomóc mi w jakikolwiek sposób. Nic już w życiu nie osiągnę jedyne
co mi wyszło to wspaniały syn ale co z tego? mam już dość muszę z tym
skończyć bo nic nie ma już sensu.
    • cafe_lorafen Re: to już koniec 26.02.04, 20:27
      anpa2 Ja tez mam syna i w zasadzie tez wstaje tylko dla niego. I tez nie mam
      ochoty zyc, ale powtarzam sobie, ze musze dla Niego. Tylko to mnie trzyma.
      Mam nadzieje, ze Tobie "tylko" tez TO wystarczy. Wiem, ze brzmi to glupio, ale
      po prostu musisz znalezc jeszcze ciut sily. A skoro jutro idziesz do psychiatry
      to moze jakies nowe leki ? Sama nie wiem... dobrej nocy. I ucaluj synka :)
      • reemon Re: to już koniec 26.02.04, 21:59
        Nie rozumiem ,jezeli jutro wybierasz się do psychiatry ,to chyba powinien być -
        poczatek...???
        Bo chyba masz nadzieję, skoro chcesz zacząć leczenie ...Albo ja czegoś nie
        rozumiem...?
        r.
        • pia.ed Re: to już koniec 27.02.04, 00:56
          Psychiatra przyjmuje w duzym miescie wiec nie musisz sie obawiac, ze ludzie z
          Twojego miasteczka sie dowiedza.
          A czy masz jakies powody ze czujesz sie przygnebiona?
          Cos nie uklada sie z mezem?
          Licz na to, ze psychiatra bedzie Cie wypytywal o sytuacje rodzinna aby
          dowiedziec sie, czy tam nie lezy zrodlo Twojej depresji.
    • sklonowana40 Re: to już koniec 27.02.04, 08:41
      Mam nadzieje, ze fakt, ze masz wspanialego syna da Ci jednak sile do walki o
      siebie. Wiem, ze to trudne, bo sama cos takiego przerabialam. Ale nie jest
      niemozliwe, wiec daj sobie i synkowi szanse na dalsze zycie:-)
      Pozdrawiam Cie cieplo i zycze odwagi...
    • iwona.grobel Re: to już koniec 27.02.04, 17:19
      Mam nadzieję, że była Pani dzisiaj u psychiatry. Proszę napisać.
      Pozdrawiam
      • tomekpolanski Re: to już koniec 27.02.04, 22:04
        Dziewczyno, nie łam się, przez depresję straciłem studia medyczne (a byłem już
        na 6-tym roku) straciłem rodzinę, córkę, a teraz znowu mam zrobione studia (co
        prawda informatyka), znowu mam rodzinę (tym razem z synem) i znowu chce mi sie
        żyć! Z życiorysu wypadło mi 6 lat - 6 lat, przez które czułem sie tak jak Ty
        teraz. Ale uwierz - naprawdę warto przetrzymać - nagroda przed Tobą - wystarczy
        chcieć!
        Trzymaj się cieplutko i uwierz w siebie!.
        Tomek
    • kasiajulia Re: to już koniec 27.02.04, 22:26
      Droga Anpo.
      Mam córeczkę, ma 3,5 roku. Mąż urządza sobie życie, przechodzę straszne rzeczy
      codziennie. Chciałam ze sobą skończyć, zawahałam się jednak. Dokładnie rok
      temu, w urodziny nie chciałam żyć.
      Teraz od nowa wszystko zaczynam, terapeuta mi pomaga, też miałam iść do
      psychoiatry ale strach przed lekami spowodował że zaczęłam chcieć. Właśnie dla
      Julii, bo nie sądziłam że kocham tak bardzo męża. Teraz widzę więcej i rozumiem
      więcej.
      Bardzo Cię proszę napisz co u Ciebie, że byłaś dziś u specjalisty. Dla Twojego
      dziecka Jesteś kimś wyjątkowym i szczególnym. Za jakiś czas będziesz
      silniejsza, bo dasz radę.
      Ja na początku nie chciałam iść, zamykałam się przed wszystkimi, więc Tobie też
      się uda, wierzę w to.
      Ściskam serdecznie.
      Kasia.
      • bajdon Re: to już koniec 28.02.04, 01:42
        Ja ide 5 marca. Zbieralem sily przez kilka dni, zeby zlapac za
        sluchawke,zadzwonic i zapisac sie. Ide, bo widze w tym jakas szanse. Nie wiem,
        czy poszlas do lekarza, bo nie napisalas. napisz czy bylas, pozdrawiam Cie i
        trzymaj sie cieplo...
Pełna wersja