Dodaj do ulubionych

Mały szary człeczek

29.02.04, 13:32
Witam. Od 14 miesięcy depresja... zaczeło się jakoś tak w grudniu 2002..
Miałem nadzieje że to może sezonowe (wiecie środek zimy ;) przez dwa miesiące
brałem coaxil. Zero efektu więc zmiana na cipramil.. (strasznie mnie na
wszytsko zobojętnił)... nie oceniam pozytywnie, brałem jakieś trzy miesiące.
Po za tym cholernie drogi. Później miałem małą przerwe od farmaceutyków... Od
października do końca grudnia zoloft... cienizna.. również zero efektu..
Teraz biorę anafranil 10mg+25mg.. to juz miesiąc i nic nie czuję... oprócz
efektów ubocznych oczywiście :).. Będę miał do was kilka pytań ale to na
końcu postu.. (nie wielkiego postu ;).. najpierw zapoznajcie sie proszę z
moimi objawami..

Żyłem sobie z dnia na dzień interesowało mnie wszystko do okoła.. było
świetnie... nie miałem na co narzekać (wtedy nie zdawałem sobie sprawy że
jestem szczęśliwym człowiekiem).. pewnego dzionka położyłem się wieczorem do
łóżeczka... i nagle milion myśli w sekunde, paniczny strach niewiadomo skąd
(ze strachu nawet nóg nie czułem), dusiłem się , nie mogłem złapać tchu, raz
ciepło raz gorąco.. przez następne kilka miesięcy zaakceptowałem swoją
chorobę.. strach gdzieś sobie poszedł, ale przyszło cholerne zmęczenie,
niechęć do życia, myśli samobójcze, brak zainteresowania czym kolwiek (taki
depresyjny standard)... zauważyłem też że strasznie zacząłem analizować
wszystko co dzieje się wokół mnie.. mój sposób postrzegania świata, wzrok..
jakby to powiedzieć wszystko co widzę jest takie nierealne, niewyraziste,(jak
po marihuanie, może to wam troszke pomoże) odbieram wszystko jako jakiś taki
wielki teatr, sztukę a ja jestem tylko widzem.. nienawidze tego stanu. I tak
cały dzień te cchore myśli, chory wzrok, (słuch nie aż tak znacznie, ale
pewnie dlatego że 80% bodźców dostarczamy naszemu psycho za pomocą oczu)..

Co jeszcze chciałem rzec... macie w swoim życiu zapewne takie chwile
olśnienia (kiedy rozum,iecie wszystko co się dzieje dookoła was) takie kilka
sekund w ciągu np. całego miesiąca ..dotarło do mnie że gdyby nie te
wymęczone zmysły, ten zniekształcony , nierealny odbiór reczywistości to ja
nie mam się czym martwić, nie mam nad czym zastanawiać , nie mam tej
cholernej depresji i jestem człowiekiem szczęśliwym...

pytanka:
Cóż mam robić dalej ?
Czy istnieją jakies leki wyostrzające zmysły?
Jaki kolejny lek możecie poradzić ? (przedyskutuję z lekarzem)

Życzę powodzenia w szukaniu drogi do szczęścia i szybkiego wyjścia z
choroby... i zero nawrotów :) 3majcie się
Obserwuj wątek
    • abdon Re: Mały szary człeczek 29.02.04, 14:32
      noxq napisał>
      Jaki kolejny lek możecie poradzić

      Przeczytałem Twój list dwa razy. My wprawdzie mamy swoje doświadczenia, ale nie
      jesteśmy lekarzami i nie ośmielamy się doradzać leku. Możemy tylko życzyć Ci,
      abyś był dzielny i cierpliwy. Ńajpierw trzeba trafić w lek, a potem jeszcze
      czekać na skutek terapeutyczny.Zobaczysz, że kiedyś słońce zaświeci tylko dla
      Ciebie.Trzymaj się!

      abdon
    • mskaiq Re: Mały szary człeczek 01.03.04, 06:31
      Sprobuj cos zupelnie innego. Zacznij kazdego dnia wychodzic na dluzszy i coraz
      dluzszy spacer. Musisz sie przelamac i zmusic sie do takich spacerow. Rowniez
      zrewiduj Swoj sposob odzywiania. Musi byc wartosciowe ale zawierac wiele owocow
      i warzyw.
      Mysle ze bardzo szybko znajdziesz duza roznice w Sobie. Dalej musisz zaczac
      odzyskiwac wszystko co do tej pory stracilas z powodu tej chorby. Odzyskasz to
      ale musisz przelamywac Swoja apatie, obojetnosc, zmeczenie. Wiem ze nie bedzie
      Ci sie chcialo, zmeczenie bedzie nawet wieksze ale mozna to pokonac, nie mozna
      sie poddac. Jesli mi sie udalo to i Tobie sie uda rowniez.
      Badz aktywna, zacznij dzialac. Jest wiele form dzialalnosci ktora bedzie
      odrywala od beznadziejnych mysli. Pozostawanie z tymi myslami jest zabujcze.
      Ty mozesz wyjsc z tego ale musisz uwierzyc w to i realizowac program
      odzyskiwania Siebie. Ty masz, tak samo jak kazdy z nas inteligencje ktora
      stanowi wielka sile, jest ona w stanie pokonac bezwlad ciala, zmeczenie i
      negacje. Trzeba po nia siegnac, to zmienilo moje zycie, wiem ze zmieni Twoje
      jesli zaczniesz to realizowac.
      Najserdeczniejsze pozdrowienia.
    • awanturka Re: Mały szary człeczek 01.03.04, 09:36
      Bardzo dobrze Cie rozumiem. Lekarze to kwituja stwierdzeniem "lekoopornośc". Też testowałam na sobie działanie kolejne leki (kilkanascie!)bez żadnej poprawy. To przytępienie zmysłów też znam - ja na przykład przestałam dostrzegac kolory, wszystko było widoczne w odcieniach szarości. Podobnie z dźwiękami - zupełnie straciłam jakakolwiek wrazliwosc na muzykę. Poza tym jakoś zupełnie nie nadażałam za tym co dzieje sie wokół (wszystko jakoś odbywało sie dla mnie za szybko, a bodźce mijały nim zdażyły do mnie dotrzec). Świat istniał jakby za szyba, jakiś daleki i nierzeczywisty, a ja się męczyłam w tym odizolowaniu od niego zamknięta w jakiejś koszmarnej pułapce bez wyjścia.

      Wszystko o czym piszesz to sa objawy depresji. Niepotrzebne sa leki wyostrzajace zmysły (zreszta nie wiem czy wogóle takie sa). Dobrze dobrany lek antydepresyjny powinien zadziałac i na te objawy.

      Dobrze dobrany lek.... No własnie, tu jest problem...
      Niestety muszę Cię zmartwic - nie ma innej drogi jak testowanie kolejnych. Psychiatrzy czasem udaja madrzejszych niż sa, ale tak naprawdę tutaj stosuje sie metodę prób i błędów.

      U mnie poprawa nastapiła dopiero kilku latach, ale moze będziesz miał wiecej szcześcia ode mnie.

      Kilka spraw o których wiem z własnego doświadczenia.

      Lekarze twierdza, ze dobrze dobrany lek powinien zadziałac po 3-4 tygodniach. Ja myślę, że czasem trzeba czekac dłużej.

      Lekarze przeważnie do raz "przetestowanego" leku już nie wracaja. Ja wiem, że lek, który nie przyniósł poprawy w jakimś momencie za jakiś czas może okazac się skuteczny. Tak było w moim przypadku - lek odstawiony ze wzgledu na brak poprawy niecałe dwa lata pózniej okazał się "strzałem w dziesiatkę".

      Wiem, że po takim czasie bezskutecznych prób leczenia depresji można zaczac tracic te resztki nadziei jakie w człowieku jeszcze sa. Ale zapewniam Cię - z takich stanów sie wychodzi! Poza tym pewnym pocieszeniem jest fakt, że nawet nie leczona depresja po jakimś czasie mija.

      Dużo, dużo cierpliwości życze. Trzymaj się!!!


      • noxq Re: Mały szary człeczek 01.03.04, 23:50
        Wielkie dzięki za zainteresowanie sie moim problemem... życzę jak najszybszego
        powrotu do zdrowia..

        Pozdrawiam i 3mcie się wszystcy

        "Do you feel the way you hate...
        Do you hate the way you feel..."
    • awanturka Re: Mały szary człeczek 01.03.04, 09:36
      Bardzo dobrze Cię rozumiem. Lekarze to kwituja stwierdzeniem "lekoopornośc". Też testowałam na sobie działanie kolejne leki (kilkanascie!)bez żadnej poprawy. To przytępienie zmysłów też znam - ja na przykład przestałam dostrzegac kolory, wszystko było widoczne w odcieniach szarości. Podobnie z dźwiękami - zupełnie straciłam jakakolwiek wrazliwosc na muzykę. Poza tym jakoś zupełnie nie nadażałam za tym co dzieje sie wokół (wszystko jakoś odbywało sie dla mnie za szybko, a bodźce mijały nim zdażyły do mnie dotrzec). Świat istniał jakby za szyba, jakiś daleki i nierzeczywisty, a ja się męczyłam w tym odizolowaniu od niego zamknięta w jakiejś koszmarnej pułapce bez wyjścia.

      Wszystko o czym piszesz to sa objawy depresji. Niepotrzebne sa leki wyostrzajace zmysły (zreszta nie wiem czy wogóle takie sa). Dobrze dobrany lek antydepresyjny powinien zadziałac i na te objawy.

      Dobrze dobrany lek.... No własnie, tu jest problem...
      Niestety muszę Cię zmartwic - nie ma innej drogi jak testowanie kolejnych. Psychiatrzy czasem udaja madrzejszych niż sa, ale tak naprawdę tutaj stosuje sie metodę prób i błędów.

      U mnie poprawa nastapiła dopiero kilku latach, ale moze będziesz miał wiecej szcześcia ode mnie.

      Kilka spraw o których wiem z własnego doświadczenia.

      Lekarze twierdza, ze dobrze dobrany lek powinien zadziałac po 3-4 tygodniach. Ja myślę, że czasem trzeba czekac dłużej.

      Lekarze przeważnie do raz "przetestowanego" leku już nie wracaja. Ja wiem, że lek, który nie przyniósł poprawy w jakimś momencie za jakiś czas może okazac się skuteczny. Tak było w moim przypadku - lek odstawiony ze wzgledu na brak poprawy niecałe dwa lata pózniej okazał się "strzałem w dziesiatkę".

      Wiem, że po takim czasie bezskutecznych prób leczenia depresji można zaczac tracic te resztki nadziei jakie w człowieku jeszcze sa. Ale zapewniam Cię - z takich stanów sie wychodzi! Poza tym pewnym pocieszeniem jest fakt, że nawet nie leczona depresja po jakimś czasie mija.

      Dużo, dużo cierpliwości życze. Trzymaj się!!!


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka