Gość: warren
IP: *.rz.uni-wuerzburg.de
19.02.02, 15:46
No wiec odwiedzilem jednego w swoim 60-tys miasteczku.zwykle na codzien
mieszkam w belgii, i tam tez poszedlem kilka razy.Bylo calkiem ok.Pomyslalem
sobie jednak, ze nie ma jak pogadac po polsku, wiec sie wybralem.
Wizyta za 30 min 50 zl.Kiedy wlazalem juz do obskornej przychodni,
wieczorem...przed gabinetem czekalo juz kilka osob.Poczekalem na swoja kolej,
po czym grubas zaprosil mnie do maluciej izebki.Posadzil na drewnianym
krzeselku...chyba takim samym, na jakim siadalem jako pierwszak w naszej szkole
podstawowej.On po drugiej stronie na szkolnej lawce.Mysle sobie "pierdole, jak
mnie wyleczy, moge i usiac na kiblu".No wiec pytam ile to bedzie?
Grubas ze 5 dych.I ze moglby brac duzo wiecej, ale nie jestesmy w w-wie.
Co za wspanialomyslnosc..no ale spoko.Zaczynam standardowo "ze mam
problem".Grubas przerywa "przepraszam, czy mam pan ksiazeczke zdrowia?".Mam,
podaje.Patrze, a grubas otwiera, i wypisuje cos na recepcie.Pytam "a co pan
pisze?"
On, ze wypisuje lekarstwa.
Moment kurwa, ale przeciez jeszcze nic nie powiedzialem.Wale wiec prosto z mostu
"to pan juz wie co mi jest.przeciez powiedzialem tylko, ze mam problem".
Gosciu sie lekko spial, popatrzyl, mruknal "ja juz dlugo tu pracuje, widze.."
Mysle sobie, kurwa, albo to jakis pacan, albo geniusz, a po chwili..a moze ja
juz kurwa tak zalosnie wygladam ze widac na pierwszy rzut oka, jaki ze mnie
sierota z problemami.
Okazalo sie ze gosciu wypisal cos na poprawe natroju.Pytam o skutki uboczne.On
ze nie warto mowic o skutkach ubocznych.Ja na to czemu, bo lepiej nie straszyc
podswiadomosci, i psuc efektu lekarstw.On ze wlasnie.ok.no wiec zaczynam gadac.W
srodku dzwoni jego komora.gosciu odbiera, ucina sobie kilkuminutowa pogadane. s
Skanczyl, i wali do mnie tonem, jakbym wlasnie wygral milion dolarow, ze
przedluzy sesje o 5 minut.Odwiedzilem go jeszcze kilka razy, ale do dzisiaj nie
wiem, co bylo jego taktyka prowadzenia psychoterapii.
czy to ja przesadzam, czy on juz od samego poczatku byl do dupy, i czy taki
gosc to w polsce raczej normalka, czy po prostu mialem pecha?
Prosze o statement