Dodaj do ulubionych

"szukanie" smierci

08.03.04, 08:23
Od jakiegos czsu moje glowe zaprzataja takie mysli:
- jade tramwaje i chcialabym, aby sie wykoleil;
- jade pociagiem i mysle, aby na niego drugi najechal;
- przechode przez ulice i chcialabym, aby potracil mnie samochod;
- ide ciemna uliczka i pragne, zeby ktos mnie napadl i zabil.

Musialam komus o tym powiedziec (tzn napisac).

Niutka
Obserwuj wątek
    • astralnie Re: "szukanie" smierci 08.03.04, 13:34
      niutka napisała:

      > Od jakiegos czsu moje glowe zaprzataja takie mysli:
      > - jade tramwaje i chcialabym, aby sie wykoleil;
      > - jade pociagiem i mysle, aby na niego drugi najechal;
      > - przechode przez ulice i chcialabym, aby potracil mnie samochod;
      > - ide ciemna uliczka i pragne, zeby ktos mnie napadl i zabil.
      >
      > Musialam komus o tym powiedziec (tzn napisac).
      >
      > Niutka

      Tak naprawdę to NIE CHCESZ ani jednej z tych czterech rzeczy, ani żadnej innej
      podobnej. To z cała pewnością.

      Jeśli znów przytrafią Ci się takie myśli spróbuj potraktować je jak obce, nie
      Twoje i nie dla Ciebie. Może się zdarzyć, że coś Ci będzie podpowiadać, że nie
      możesz tak po prostu przestać o czymś myśleć, ale właśnie, że możesz, a nawet
      powinnaś. Gdyby "wyłączenie" danych myśli sprawiało Ci szczególnie dużo
      trudności, policz w myślach od 100 do 1.

      Pozdrawiam ciepło.
      • gocha500 Re: "szukanie" smierci 08.03.04, 14:15
        oj ja tez wiele razy o tym myslam-wiec nie jestes z tym sama. potrafilam
        chofdzic wieczorami na spscery uliczkami gdzie sie zawsze najwiecej przestepstw
        zdarzalo,gdzie wiedzialam ze mozna oberwac lub zginac tylko za to ze sie jest z
        innej ulicy!!!a tak propos tego wykoljania sie czegokolwiek to ja troche
        przestalam o tym myslec bo to tak jakby samobojstwo rozszerzone(choc
        rozszerzone to takie gdzie zabija sie swoja rodzine a pozniej siebie)-zginie
        przeciez jeszcze wiele innych ludzi!!!z tym somochodem to do tej pory mi
        jeszcze chodzi po glowie-ale pomysl osoba kierujaca nie wybaczylaby sobie do
        konca zycia ze kogos zabila!!!

        astralnie-z tym liczeniem do 100 to wielki niewypal-ktos kto obsesyjnie o czyms
        muysli to zazwyczzaj przestanie liczyc po jakichs 10 moze 20!!!acha i skad
        mozesz miec pewnosc ze ktos tak naprawde tego nie chce!!!chyba masz blade
        pojecie o czym ludzie moga sobie nawet pomyslec!!!
        • astralnie Re: "szukanie" smierci 08.03.04, 15:54
          gocha500 napisała:

          > astralnie-z tym liczeniem do 100 to wielki niewypal-ktos kto obsesyjnie o
          czyms
          >
          > muysli to zazwyczzaj przestanie liczyc po jakichs 10 moze 20!!!

          Chodzi o skoncentrowanie uwagi na czyms innym. Czymkolwiek. Liczenie jest
          najprostszą metodą. Najpierw dojdziesz od 10, za drugim razem 20, potem do 50,
          aż w końcu będzie Ci to przychodzic z łatwością. Pamietaj, że to TY jesteś
          Panem swoich myśli.

          acha i skad
          > mozesz miec pewnosc ze ktos tak naprawde tego nie chce!!!chyba masz blade
          > pojecie o czym ludzie moga sobie nawet pomyslec!!!

          Doskonale zdaję sobie sprawę jak wyglądają takie myśli. Odnośnie tego czy ktoś
          chce własnej śmierci - jest dla mnie oczywiste, że nikt nikt tego nie chce.
          Każdy pragnie żyć i to jest naturalną cechą człwieka, tak jak niedłączną cechą
          wody jest jej wilgoć, a ognia światło.

          Natomiast często zdarza się, że widzimy własną śmierć, np. poprzez samobójstwo
          jako rozwiązanie, a raczej drogę do uwolnienia się od problemów. Nic bardziej
          mylnego. Każda lekcja jaką daje nam życie musi być przerobiona. W ziemskiej
          szkole nie ma opcji wagarów.

          Pozdrawiam


        • astralnie Re: "szukanie" smierci 08.03.04, 15:55
          gocha500 napisała:

          > astralnie-z tym liczeniem do 100 to wielki niewypal-ktos kto obsesyjnie o
          czyms muysli to zazwyczzaj przestanie liczyc po jakichs 10 moze 20!!

          Chodzi o skoncentrowanie uwagi na czyms innym. Czymkolwiek. Liczenie jest
          najprostszą metodą. Najpierw dojdziesz od 10, za drugim razem 20, potem do 50,
          aż w końcu będzie Ci to przychodzic z łatwością. Pamietaj, że to TY jesteś
          Panem swoich myśli.

          acha i skad
          > mozesz miec pewnosc ze ktos tak naprawde tego nie chce!!!chyba masz blade
          > pojecie o czym ludzie moga sobie nawet pomyslec!!!

          Doskonale zdaję sobie sprawę jak wyglądają takie myśli. Odnośnie tego czy ktoś
          chce własnej śmierci - jest dla mnie oczywiste, że nikt nikt tego nie chce.
          Każdy pragnie żyć i to jest naturalną cechą człwieka, tak jak niedłączną cechą
          wody jest jej wilgoć, a ognia światło.

          Natomiast często zdarza się, że widzimy własną śmierć, np. poprzez samobójstwo
          jako rozwiązanie, a raczej drogę do uwolnienia się od problemów. Nic bardziej
          mylnego. Każda lekcja jaką daje nam życie musi być przerobiona. W ziemskiej
          szkole nie ma opcji wagarów.

          Pozdrawiam

      • awanturka Re: do niutki na temat rady astralnie 08.03.04, 16:05
        Niestety muszę stanowczo zaprotestowac przeciwko tej radzie. Jest w Tobie ból i rozpacz, stad te myśli. Zaprzeczanie, że sa w Tobie takie pragnienia to najgorsze co mozna w tej sytuacji zrobic. Może się Ci udac je zepchnac do podświadomości, ale wtedy te pragnienia będa już całkiem poza jakakolwiek kontrola. Myślenie, że te mysli nie sa Twoje to najlepsza droga do psychozy ("skoro nie moje to ktoś mi te myśli nasyła").

        Jak się przestanie myślec o pragnieniu śmierci to wcale nie znaczy, że ono zniknie!

        Bardzo dobrze wiem co przeżywasz. Ja przeżywałam to samo. Dodatkowo miałam nadzieję, że zachoruję na jakaś śmiertelna chorobę. Poprostu w tym stanie śmierc wydawała się byc wybawieniem.

        Musisz bardzo cierpiec, skoro tak silne jest w Tobie pragnienie śmierci. Przejdzie jak odczujesz jakas ulgę, depresja "trochę odpuści". A narazie należy je potraktowac jako jeden z objawów choroby i tyle.

        Bardzo dobrze,że napisałaś o tym na forum. W ten sposób może rozładowało się napięcie zwiazane z tymi myślami. Dobrze by było abyś mogła porozmawiac o tym z kimś bliskim, nie tylko z lekarzem. Najgorsze co możesz zrobic to zostac sama z swoim pragnieniem śmierci.

        - awanturka
        • astralnie Re: do niutki na temat rady astralnie 08.03.04, 16:36
          awanturka napisała:

          > Niestety muszę stanowczo zaprotestowac przeciwko tej radzie. Jest w Tobie ból
          i
          > rozpacz, stad te myśli. Zaprzeczanie, że sa w Tobie takie pragnienia to
          najgor
          > sze co mozna w tej sytuacji zrobic. Może się Ci udac je zepchnac do
          podświadomo
          > ści, ale wtedy te pragnienia będa już całkiem poza jakakolwiek kontrola.

          Nie chodzi o spychanie myśli do podświadomości, tylko o nabycie umiejętności
          całkowitego ich eliminowania, jak tylko zaczynają się pojawiać. Zagłębianie się
          w nie nie ma żadnej pozytywnej funkcji. "Czarne" myśli nie ułatwią Ci życia,
          podejmowanie wyborów, oceny rzeczywistości, itd. a jedynie wzmogą w Tobie lęk i
          złe samopoczucie. Zastanów się, czy bardziej wznosi Cię myślenie o strachu czy
          o miłości.

          Myślenie, że te mysli nie sa Twoje to najlepsza droga do psychozy ("skoro nie
          moje to ktoś mi te myśli nasyła").

          Na tym forum nie będę tego uzasadniał.
          >
          > Jak się przestanie myślec o pragnieniu śmierci to wcale nie znaczy, że ono
          zniknie!

          Nie istnieje coś takiego jak "pragnienie śmierci" u żywej istoty. Pisałem już o
          tym wcześniej.

          Pozdrawiam serdecznie




    • dziewczyna123 Re: "szukanie" smierci 08.03.04, 17:02
      niutka napisała:

      > Od jakiegos czsu moje glowe zaprzataja takie mysli:
      > - jade tramwaje i chcialabym, aby sie wykoleil;
      > - jade pociagiem i mysle, aby na niego drugi najechal;
      > - przechode przez ulice i chcialabym, aby potracil mnie samochod;
      > - ide ciemna uliczka i pragne, zeby ktos mnie napadl i zabil.
      >
      > Musialam komus o tym powiedziec (tzn napisac).
      >
      > Niutka
      Ale to by bardzo bolało...
    • carlabruni Re: "szukanie" smierci 08.03.04, 17:07
      tzrymaj się dziewczyno. nie poddawaj się. trzymam kciuki.
      • gocha500 Re: "szukanie" smierci 10.03.04, 07:42
        astralnie-wlasnmie istnieje cos takiego jak pragnienie smierci!!!gdyby nie
        istnialo to nei bylo by tylu samobojcow na swiecie(i to z udanymi probami).u
        niektorych ludzi w pewnym stanie psychicznym zanikaja juz instynkty
        samozachowawcze!!!
        wiesz co astralnie mowiac, ze takiego problemu jak pragnienie mierci po prostu
        nie ma, to jest jawne ignorowanie i bagatelizowanie tego problemu!!!to tak
        jakby sie mialo pacjenta w silnej depresji z duzym ryzykiem samobojstwa i
        powedzialo mu sie idz do domu-nic takiego ci nie jest-policz se do stu!!!a
        nastepnego dnia ta osoba ginie pod kolami pociagu-no jak myslisz,chyba nie
        doszla nawewt do 5!!!

        nie no sorry ale cie nie rozumiem!!!
        • astralnie Re: "szukanie" smierci 10.03.04, 11:21
          gocha500 napisała:

          > astralnie-wlasnmie istnieje cos takiego jak pragnienie smierci!!!gdyby nie
          > istnialo to nei bylo by tylu samobojcow na swiecie(i to z udanymi probami).

          Mam świadomość, że niektórzy ludzie popełniają samobójstwa a inni je planują.
          Niestety mam też świadomość co się potem z nimi dzieje. Ale wracając do tematu -
          to że samobójstwa mają miejsce nie znaczy, że takie osoby "pragnęły śmierci".
          Ich nieszczęście polega na tym, że z jakiś względów obrały mylne założenie: że
          zabicie ciała skończy ich cierpienie. A tak nie jest.
          u
          > niektorych ludzi w pewnym stanie psychicznym zanikaja juz instynkty
          > samozachowawcze!!!

          Zgadzam się.

          > wiesz co astralnie mowiac, ze takiego problemu jak pragnienie mierci po
          prostu
          > nie ma, to jest jawne ignorowanie i bagatelizowanie tego problemu!!!

          Jestem pełen współczucia dla osób, które cierpią i wpadły na pomysł uwolnienia
          się od swojego cierpienia poprzez samobójstwo. Myślę, że oceniasz mnie
          nietrafnie pisząc, że bagatelizuję problem. W ogóle niepotrzebnie mnie oceniasz.

          to tak
          > jakby sie mialo pacjenta w silnej depresji z duzym ryzykiem samobojstwa i
          > powedzialo mu sie idz do domu-nic takiego ci nie jest-policz se do stu!!!a
          > nastepnego dnia ta osoba ginie pod kolami pociagu-no jak myslisz,chyba nie
          > doszla nawewt do 5!!!

          Rozgniewałaś się trochę chyba.. Ale niepotrzebnie się boisz. Jeszcze nikt nie
          zginął ani nie zrobił niczego głupiego tylko dlatego, że ktoś próbował
          uświadomić mu, iż cokolwiek by się nie działo, w jego sercu jest nieustanne
          pragnienie życia, a tak zwane samobójstwo prowadzi do nikąd.

          Pozdrawiam ciepło.

          • awanturka Re: "szukanie" smierci 10.03.04, 13:08
            astralnie napisał:
            > Jeszcze nikt nie
            > zginął ani nie zrobił niczego głupiego tylko dlatego, że ktoś próbował
            > uświadomić mu, iż cokolwiek by się nie działo, w jego sercu jest nieustanne
            > pragnienie życia, a tak zwane samobójstwo prowadzi do nikąd.

            Znowu muszę zaprotestowac. Mówienie komuś, że tak naprawdę nie ma w nim przgnienie śmierci w momencie gdy jego głębokie i wewnętrzne doświadczenie mówi mu, że jego "ja" w danej chwili woła o smierc może miec opłakane skutki. Łacznie z najgorszym - decyzja o samobojstwie. Przecież taka osoba upewnia się w tym momencie, że oprócz Ttego, że cierpi nikt, absolutnia nikt nie jest w stanie jej zrozumiec!

            Z tymi co pragna śmierci trzeba o tym pragnieniu rozmawiac a nie przekonywac, że tylko tak im się wydaje!!!
            • astralnie Re: "szukanie" smierci 10.03.04, 14:50
              awanturka napisała:

              >
              > Znowu muszę zaprotestowac. Mówienie komuś, że tak naprawdę nie ma w nim
              przgnie
              > nie śmierci w momencie gdy jego głębokie i wewnętrzne doświadczenie mówi mu,
              że
              > jego "ja" w danej chwili woła o smierc może miec opłakane skutki. Łacznie z
              na
              > jgorszym - decyzja o samobojstwie.
              Przecież taka osoba upewnia się w tym momenc
              > ie, że oprócz Ttego, że cierpi nikt, absolutnia nikt nie jest w stanie jej
              zroz
              > umiec!
              >
              > Z tymi co pragna śmierci trzeba o tym pragnieniu rozmawiac a nie przekonywac,
              ż
              > e tylko tak im się wydaje!!!

              Myślę, że róznica między nami polega na tym, że ja chcę z taką osobą rozmawiać
              o życiu, a Ty o śmierci. Zupełnie nie wiem dlaczego.

              Dodam, że próba rozbudzenia u załamanej osoby chęci do życia nie oznacza braku
              zrozumienia dla jej cierpień. Myślę, że to jest oczywiste.

              Pzdr.
              • awanturka Re: "szukanie" smierci 10.03.04, 15:36
                Oczywiście, wierzę w Twoje współczucie dla takiej osoby, nie przeczę, że może nawet dużo z tego, co czuje, rozumiesz. Chodzi tylko o to, że taka osoba nie jest w stanie ani myślec ani rozmawiac o życiu. W ciężkiej depresji życie bardziej przeraża niż śmierc! To dzieje się na poziomie odczuc i emocji. A one poprostu sa, w tym stanie, jakie sa i z nimi się nie dyskutuje!

                Dopiero jak depresja trochę "odpuści" osoba taka jest w stanie przyjac jakies racjonalne argumenty "za życiem", ale wtedy i tak już przeważnie o śmierci nie myśli.

                Przepraszam za pytanie może zbyt osobiste - czy miałeś kiedyś myśli samobójcze?

                -awanturka
              • awanturka Re: "szukanie" smierci 10.03.04, 15:36
                Oczywiście, wierzę w Twoje współczucie dla takiej osoby, nie przeczę, że może nawet dużo z tego, co czuje, rozumiesz. Chodzi tylko o to, że taka osoba nie jest w stanie ani myślec ani rozmawiac o życiu. W ciężkiej depresji życie bardziej przeraża niż śmierc! To dzieje się na poziomie odczuc i emocji. A one poprostu sa, w tym stanie, jakie sa i z nimi się nie dyskutuje!

                Dopiero jak depresja trochę "odpuści" osoba taka jest w stanie przyjac jakies racjonalne argumenty "za życiem", ale wtedy i tak już przeważnie o śmierci nie myśli.

                Przepraszam za pytanie może zbyt osobiste - czy miałeś kiedyś myśli samobójcze?

                -awanturka
                • astralnie Re: "szukanie" smierci 10.03.04, 17:25
                  Cieszę się że poruszyłaś temat emocji, to właściwie kluczowa sprawa. Choć
                  sądzę, że w przypadku depresji bardziej chodzi o lęki i o to, czym ktoś tak
                  bardzo jest przerażony, że gotów podjąć tak straszny krok. Nie mniej rozumiem,
                  co chcesz mi przekazać pisząc jak silne emocje przeżywa się w takim stanie.

                  Odpowiadając na pytanie - tak, miałem kiedyś myśli samobójcze, miałem też silne
                  depresje,itd.

                  Dzisiaj wiem, iż jeśli ktoś rzeczywiście myśli o samobójstwie oznacza to przede
                  wszystkim odczucie, że Ziemia nie jest domem. Odczucie, że wszystko wokół
                  stanowi zagrożenie. Że pobyt tutaj to kara. Dlatego myślę, że tak naprawdę taka
                  osoba nie chce przestać istnieć, a jedynie zmienić miejsce pobytu, na lepsze,
                  co na skutek samobójstwa raczej się nie udaje.

                  Pozdrawiam ciepło.
                  • awanturka Re: "szukanie" smierci 10.03.04, 18:14
                    Ja gdy myślałam o śmierci miałam nadzieję, (tak właśnie! - nadzieję!), że
                    tam "po drugiej sronie" niczego nie ma, że śmierc jest koncem istnienia i tym
                    samym cierpienia. Jak widzisz sposób przeżywania takich stanów jest sprawa
                    bardzo indywidualna. Ja pisałam patrzac przez pryzmat własnych doświadczen. Ty
                    patrzysz przez pryzmat swoich.

                    Coś mi sie wydaje, że jakiekolwiek autortywne wypowiadanie sie w tej kwestii
                    (zarówno przeze mnie jak i przez Ciebie) nie ma sensu.

                    Twoje prezycia były inne, moje inne - takie sa fakty i nie ma o co się spierac.

                    Pozdrowienia! -awanturka
                    • astralnie Re: "szukanie" smierci 10.03.04, 18:19
                      Ja dawno temu , myśląc o samobójstwie też miałem taką nadzieję. Nie zmienia to
                      faktu, że jest ona złudna, o czym dziś wiem i za co dziękuję Bogu.

                      Trzymaj się.
                      • awanturka Re: "szukanie" smierci 10.03.04, 18:37
                        Ja to rozumiem. Nie rozumiem tylko dlaczego ta Twoja wiedza (raczej wiara) nie
                        pozwala Ci rozmawiac z osoba w depresji o pragnieniu smierci. I dlaczego Twoja
                        recepta nato jest: "nie myślec o tym".

                        A tak w ogóle, to pojawia sie tutaj bardzo poważny problem; mianowicie problem
                        wolnej woli u osoby cierpiacej na poważne zaburzenia psychiczne (czy
                        ograniczona, w jakim stopniu i kto to może oceniac.?)
                        • astralnie Re: "szukanie" smierci 11.03.04, 10:59
                          Miałem minionej nocy sen, że doświadczam bardzo silnej depresji i w żaden
                          sposób nie mogę się pozbierać.

                          Myślę, że muszę się zastanowić nad tym, bo to ważny sygnał dla mnie, z
                          pewnością związany z prowadzoną tutaj dyskusją.

                          Tak, czy inaczej, jestem wdzięczny za tą możliwość wymiany poglądów i za całą
                          powstałą sytuację , która uczy mnie bardzo wiele.

                          Pozdrawiam
                    • nevada_blue Re: "szukanie" smierci 11.03.04, 14:32
                      awanturka napisała:

                      > Ja gdy myślałam o śmierci miałam nadzieję, (tak właśnie! - nadzieję!), że
                      > tam "po drugiej sronie" niczego nie ma, że śmierc jest koncem istnienia i tym
                      > samym cierpienia

                      awanturko - dziękuje
                      za świadomość i nadzieję, że ktoś rozumie...
                      promyczek dla Ciebie :]
    • spidermanka Re: "szukanie" smierci 10.03.04, 10:11
      mam te same mysli, tylko, ze ja w tych myślach widzę siebie, nieżyjącą, widze
      jak ktoś nade mną płacze, w rozbitym aucie, pływającą w rzece, potrąconą na
      ulicy i nie moge przestać o tym myśleć
      • astralnie Re: "szukanie" smierci 10.03.04, 11:29
        spidermanka napisała:

        > mam te same mysli, tylko, ze ja w tych myślach widzę siebie, nieżyjącą, widze
        > jak ktoś nade mną płacze, w rozbitym aucie, pływającą w rzece, potrąconą na
        > ulicy i nie moge przestać o tym myśleć

        Możesz, a nawet powinnaś. To z całą pewnością.
        • spidermanka Re: "szukanie" smierci 10.03.04, 13:22
          im bardziej staram sie nie mysleć tym wiecej widze swojej smierci
          • issbe Re: "szukanie" smierci 11.03.04, 14:54
            niechciane myśli trwały gdzieś...na pograniczu z nicością...i ona a nad nią
            mrok- walczący z błękitem nieba..zmieszany z codziennością..a każda barwa i
            każdy odcień zwiastował coś innego..biel nakazywała skruchę- czerń destrukcję
            siebie samego...o dobra matko naturo dlaczego krzywdzisz swe dzieci..dlaczego
            chcesz by płakały..by czuły się jak śmieci... :)
            • issbe Re: "szukanie" smierci 11.03.04, 15:03
              matko naturo..przynieś mi spokój bo oszaleję... Ukój zszargane liście w mej
              duszy..tak podeptane na jesieni..oplute deszczem z mych oczu..

              ps. myśleć można, płakać można, pisać można... takie catharzis...
              widzieć siebie martwym to nic złego- uczynić takim siebie- jeśli zdajesz sobie
              sprawę że ktoś będzie nad tobą płakał :) ach jakie to cudowne- ta pewność że
              komuś na nas zależy :)... z drugiej strony kto powiedział że będzie łatwo? kto
              powiedział że życie nie boli? czyż nie mówi się ból istnienia? ale z bólu
              powstają najpiękniejsze rzeczy... :) pozdrawiam z odchłani mojego smutku :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka