Dodaj do ulubionych

Uprawianie sztuki jako terapia

17.03.04, 22:58
Istnieje art terapia.
Osoby chorujące na np. depresję bywają zachęcane do takiej formy kontaktu z terapeutą i z
sobą samym.
Maluje się. Pisze tekty prozą i do rymu, rzeźbi, robi wyklejanki.
Następnie nikt nie ocenia ich wartości a r t y s t c z n e j lecz symboliczną.
Na tej podstwie można budować jakąś terapię.

Jeśli widzę tu jakiś tekst, to tak długo jak nie jest on przedstawiony jako próba terapii,
traktuję go jak każdą inną próbę ekspresji artystycznej. I mam prawo do oceny.

Marta
Obserwuj wątek
    • pia.ed Re: Uprawianie sztuki jako terapia 17.03.04, 23:06
      To jest prawda, ale czy to mozna stosowac w kazdym wypadku? Czlowiek ktory
      nigdy takich ciagotek nie mial, jaks schorowana kobieta ktora stracila swe
      zdrowie w fabryce, czlowiek kompletnie bez wyksztalcenia - czy ci ludzie
      rzeczywiscie przyjma do siebie te terapie. To pieknie brzmi kiedy sie o tym
      czyta w ksiazce, ale jak to jest w praktyce?
      Nie naleze do zadnej z tych grup, ale kiedys uczestniczylam w teatralnym
      eksperymencie w mojej pracy i uwazalam to za naj´wieksza meke.
      Gdybym byla jeszcze chora, to bym sie powiesila gdyby mnie do czegos takiego
      zmuszali...
      • uri_ja Re: Uprawianie sztuki jako terapia 18.03.04, 06:10
        ...uprawianie sztuki...to górnolotne, ale dosyć trafne, inne nazwanie terapii
        zajęciowej... sztuką nie jest zaś nakłonić do tego rodzaju terapii, tylko do
        jakielkowiek aktywności. Nie ma ludzi gorszych, czy lepszych (to znaczy mniej
        lub bardziej predysponowanych do tego rodzaju terapii), wykształcenie nie ma tu
        nic do rzeczy, w szkole wszystkie dzieci mają plastykę, czy mają zdolności, czy
        nie, muzykę argument patrz wyżej, polski itd. a przecież nie chodzi o to by
        zdobyć mistrzostwo świata, nie? chodzi o to, że przez te formy
        aktywności "człowiek może się wylać" i rzeczywiście jego dzieła mówią o nim
        samym więcej, niż on sam potrafiłby o sobie powiedzieć. Czasem trudno jest
        dosłownie i wprost zwerbalizować, co nam jest, a uprawianie sztuki, jest dobrą
        wycieczką do własnej duszy...
        ******************************************
        myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
        stary dowcip, wiem...
    • blue_a Re: Uprawianie sztuki jako terapia 19.03.04, 10:07
      Marta? A co z ludźmi, którzy nie mają zdolności manualnych? (mój człowieczek,
      np. to kółeczko i cztery kreski), którzy nie rymują?

      Dobra, dobra. Przyznaję, że fascynuje mnie garncarstwo, ceramika, nawet
      wyrabianie ciasta, odczuwanie mięśni swoich ramion, wysiłek daje radość...

      Nie bardzo rozumiem ostatni akapit. Ja pisanie tu traktuję jednak jako rodzaj
      terapii. Tak sobie walę w klawisze, czasem mi lżej. Wartość artystyczna -
      żadna :)

      Ściskam.

      • empeka Re: Uprawianie sztuki jako terapia 19.03.04, 11:23
        blue_a napisała:

        > Marta? A co z ludźmi, którzy nie mają zdolności manualnych? (mój człowieczek,
        > np. to kółeczko i cztery kreski), którzy nie rymują?

        Obserwowałam takie osoby będąc sama na terapii - jeśli tylko zapomną na moment, że "nie
        umieją", to walą drzewka jak patyki, ludziki jak im się zechce i dobrze. Rozmowa polega na tym,
        żeby ustalić dlaczego tyle czerni? co ma wyrażać odsunięcie reprezentacji samego siebie do
        kąta? skąd te zwierzaki (okazalo się, że to były wilki) tak dookoła się wzięły?
        Jak widzisz, nie chodziło o to, żeby "ładnie" wykonać cokolwiek.

        Niektórzy znajdowali jednak dodatkową przyjemność w stosowaniu kredek lub farbek, raz
        widziałam dziewczynę, która zapominala o całym świecie - wtedy "pani od plastyki" mogła taką
        osobę nakierować na prawdziwą, pogłębioną art terapię. Czyli takie podejście, jakie jest
        zapewne źródłem twórczości w ogóle.
        Co to jest nie wiadomo tak do końca, zauważyłąm, że psycholodzy mają na to zjawisko inny
        pogląd niż ja ;-)))

        Napisałam coś takiego:
        > Jeśli widzę tu jakiś tekst, to tak długo jak nie jest on przedstawiony jako próba terapii,
        > traktuję go jak każdą inną próbę ekspresji artystycznej. I mam prawo do oceny.

        To nie jest calkiem ścisłe.
        Nie chcę używać przykladów opartych na nickach z tego i pokrewnego forum, ale niektore
        popisy literackie MSZ nie mogą podlegać ocenie artystycznej, a niektore mogą. Kwestia oceny
        ich roli terapeutycznej.

        Marta

        PS. Co do naszego kumpla - sama wiesz - bez względu na motywację :-)))
        • blue_a ja wolno kumam 19.03.04, 12:22
          O so chozi z tym peesem?

          A co do reszty, to masz rację.
          Nabędę w końcu te kredki, farbki i plastelinę.
          • empeka Re: ja wolno kumam 19.03.04, 14:41
            Y.

            Już wiesz?
            :-)

            Marta

            Nowy PS. Jak nabędziesz, to daj znać, obgadamy szczegóły :-)
            • blue_a pees - hmm :) 22.03.04, 13:05
              A "ogródek" na oknie się liczy?

              Posiałam rzeżuchę, bazylię, cząber.
              I podglądam, czy rośnie. Czasem co godzinę.

              To miłe uczucie, że te zieloniutkie kiełki rosną właśnie dzieki Tobie.
              Jakby nie było - rodzaj twórczości.

              Muszę przyznać, że bardzo czekałam na wiosnę.

              Co do sportu. Paradoks polega na tym, że ruch pomaga lepiej się czuć, a
              przecież w depresji niewiele się chce. Ale czasem podejmuję próby przełamania
              niechęci...

              Pozdr. :)

              pees: Dobrze :) Nauczysz mnie paćkać farbami :)
              • empeka Re: pees - hmm :) 22.03.04, 18:56
                Chętnie... tylko musisz zaakceptować, że się spotkamy :-)))

                M
    • carlabruni Re: Uprawianie sztuki jako terapia 21.03.04, 14:01
      Myślę Marta, że masz racje. Wydaje mi sie jednak, że nie tylko sztuka pomaga w
      leczeniu depresji. Sądzę, że warto się tez zainteresować sportem. szczegulnie w
      lekkiej depresji w jakiej ja sie znajdowałam. Pozdrawiam cię i trzymaj sie
      ciepło.Pa.
      • uri_ja Re: Uprawianie sztuki jako terapia 21.03.04, 18:22
        carlabruni napisała:

        > Myślę Marta, że masz racje. Wydaje mi sie jednak, że nie tylko sztuka pomaga
        w
        > leczeniu depresji. Sądzę, że warto się tez zainteresować sportem. szczegulnie
        w
        >
        > lekkiej depresji w jakiej ja sie znajdowałam. Pozdrawiam cię i trzymaj sie
        > ciepło.Pa.
        Carl'o, każda forma aktywności wskazana...ja zaczęłam ostatnio wyszywać(hi,hi),
        nie powiem, żeby to były dzieła, ale mnie się podobają. lubię też "się
        wybiegać", to fakt...zdrowe zmęczenie-zdrowy sen.POzdrawiam.
        ******************************************
        myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
        stary dowcip, wiem...
        • carlabruni Re: Uprawianie sztuki jako terapia 22.03.04, 18:46
          Myślami jestem z tobą droga Uri. Ciesze sie, że wyszywasz. Pamietaj male
          kroczki tj. wyszywanie,ale rowniez wielkie,bo pozwalaja ci uwierzyc w to, ze
          jednak cos potrafisz i to jest wlasnie to. Malymi kroczkami, ale jednak do
          przodu a nie w tyl.Jesli pisze nie gramatycznie to musisz mi wybaczyc. W
          kafejce dali mi fatalny komp. Sciskam Cie mocno moj kwiatuszku. trzymaj sie i
          nie wiednij.
          • carlabruni pow. post jest do Uri 22.03.04, 18:51
    • seledynowa Re: Uprawianie sztuki jako terapia 21.03.04, 21:33
      cos w tym jest
      a może nawet więce - bo potrzeba artystycznej (a może raczej estetycznej)
      ekspresji jest instynktowna?
      sztuka dotarła do mnie, gdy miałam juz dzieści lat i podgryzać mnie zaczęły
      pierwsze zwątpienia i ołowiane myśli na temat tego co jest i będzie
      ...
      mam sztalugi, farby piękne pędzle, ale wciąż się boję - cos tam sobie kopiuję
      grzecznie i taktownie, ale przecież noszę w marzeniach inne obrazy...
      Dlaczego ich nie urzeczywistniam?
      • uri_ja Re: Uprawianie sztuki jako terapia 22.03.04, 07:11
        ja też jestem kopistką...moje haftowanki nie są oruginal, coś musi wtym być
        Seledynowa.
        ******************************************
        myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
        stary dowcip, wiem...
        • seledynowa uri_ja :-) 22.03.04, 18:38
          no to nie dajmy się :-)
          ja się siłą przełamię - wyjeżdżam na święta wiosenne na wieś - zabiorę sprzęt
          i zeby nie wiem co, kurczę blade, trzasnę sobie w końcu tę abstrakcję, która
          siedzi w mojej głowie :-)
          a Ty spróbuj wyhaftować cos na miarę takiego oryginału jak te głośne na całą
          Polskę stringi polskich koronczarek
          Powodzenia :-)
          • uri_ja Re: uri_ja :-) 23.03.04, 06:51
            .. i nawzajem!

            ******************************************
            myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
            stary dowcip, wiem...
      • carlabruni Re: Uprawianie sztuki jako terapia 22.03.04, 18:50
        Droga seledynowa. Nie urzeczywistniasz je, bo być może w glowie masz jeszcze
        czarne mysli, ktorych nie wyrzucilas. Musisz znalesc sposob, aby sie ich
        pozbyc, a wtedy bedziesz malowac prawdziwe dziela sztuki. Gleboko w to wierze,
        a ajk wiesz wiara czyni cuda i licze na to, ze to co w przyszlosci namalujesz
        bedzie wlasnie takim cudem.Pozdrawiam Cie goraco.
        • carlabruni pow.post jest do Seledynowej 22.03.04, 18:51
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka