10.08.10, 23:22
nie wiem kim/czym jestem. nie jestem. zaledwie bywam. dziś jestem zerem. wczoraj byłam kimś/czymś innym. tydzień temu jeszcze innym. jutro być może obudzę się kimś/czymś innym. albo za parę dni. albo zaraz. albo przed chwilą. żyję na huśtawce. góra-dół-góra-dół. nie ma mnie w żadnym punkcie. bywam od czasu do czasu w niektórych. czasem dopada mnie poczucie rozmycia własnej tożsamości. brak określoności własnych granic, kształtów, formy, postaci. mogę być bogiem. mogę być zerem. mogę być zdobywcą. nieustraszoną guliwerką. mogę być błaznem. mogę być idiotką. mogę być kwiatem. mogę być.. ale mnie nie ma. bycie - to zdolność do zachowania ciągłości. zdolna jestem jedynie bywać. czasami. chociaż trudno mi być czasem czegokolwiek pewną. to nie depresja. to sentyment do miejsca. sprowokowany niewzruszonym tykaniem ściennego zegara w cichej pustce 4 ścian.
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: beze mnie 10.08.10, 23:38
      za młoda duchem jesteś, czy nie dałoby rady jakoś Cię psychicznie postarzeć żeby
      Ci zobojętniało i dylematy natury ulotnej odeszły Cię jak ręką odjął?
      • canoine Re: beze mnie 10.08.10, 23:55
        wystarczyłby mi w zupełności w miarę stabilny obraz samej siebie. którego nie
        rozmywałaby byle pierdoła na każdym kroku. a tymczasem nie potrafię się
        określić, nie umiem jednoznacznie przypisać sobie jakichś cech, opisać siebie,
        nie wiem czego chcę, dokąd idę i co ja w ogóle tutaj robię. czasy dojrzewania
        minęły. teraz to już zaczyna być powoli żenujące.
        • czartownica Re: beze mnie 11.08.10, 08:47
          droga Pani Nev. mam prawie 33 lata i można o mnie powiedzieć jedynie to, że mam przerośnięty apetyt. pustka nie ma kształtu, ani wieku. można ją sobie oswajać, czepiać się małych zamierzeń, czy większych planów. tylko najpierw trzeba ich trochę mieć. ostatnio coś tam Pani miała. może wrócą.
          • canoine Re: beze mnie 11.08.10, 21:11
            z tymi planami to też tak prosto nie ma. a pustka.. pustka to brak czegoś tam z
            kiedyś tam. podobno można ją jakoś w dogrywce zapełnić. tylko cholera wie jak.
            • czartownica Re: beze mnie 11.08.10, 21:45
              w innym wątku jedna pani radzi sobie zoperować nos
              zrób sobie Pani Droga garbaty
              będziesz miała namacalny problem
              i bardziej zrozumiałe dla otoczenia rozterki
              • canoine Re: beze mnie 11.08.10, 22:13
                momentami mam ochotę wywiercić sobie w nim takie dyskretne dziurki wiertarką.
                zwłaszcza jak zatoki-terrorystki grożą detonacją mózgu uszami. zamiast tego mogę
                powiedzieć zawsze, że mam np. grube nogi czy tłusty brzuch. myślisz, że zyskam
                wówczas szersze społecznie zrozumienie?
                • czartownica Re: beze mnie 11.08.10, 22:51
                  nie u mnie. a wpisuję się w definicję słowa "szersze".
                  • canoine Re: beze mnie 12.08.10, 04:09
                    to przerąbane.
    • mskaiq Re: beze mnie 11.08.10, 11:05
      To tylko bardzo ciezki i trudny atak. On minie, ale wroci
      bo zawsze wraca az wygrasz z nim.
      Wygrac z nim to znaczy nie oceniac siebie jako zero, cokolwiek
      by sie nie wydarzylo.
      Niewazne ze popelnilas blad, nie wazne ze czujesz sie glupia,
      winna, do niczego.
      Nie jestes taka, jestes madra, na bledzie sie nauczylas, mozesz
      nie byc winna a nawet jesli jestes to na tym nauczylas sie
      czegos waznego.
      Nigdy nie akceptuj tego ze mozesz byc Bogiem, bo nie mozesz,
      musisz byc zawsze soba.
      Unikaj pustki 4 scian, wyjdz chocby polazic po sklepach, do
      kina, wystawe, gdziekolwiek. Cztery sciany to najtrudnierejsze
      rozwiazanie.
      Wygrasz Canoine, wiem o tym, nie mam cienia watpliwosci.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • canoine Re: beze mnie 11.08.10, 21:17
        że niby co mnie zaatakowało? nic z tych rzeczy, Panie Mask, to nie atak - to
        pomieszanie z poplątaniem na wszelkich etapach rozwoju osobniczego. nie
        wstrzeliłam się ze sobą chyba w żaden czas w mym życiu. całe życie u mnie stoi
        na głowie i radośnie macha uszami, nic na swoim miejscu. w jednym masz Pan rację
        - sztuka nie uzależniać postrzegania siebie od czynników zewnętrznych, opinii,
        zdarzeń itd. ale ku temu to chyba podstawą jest wiedzieć: kim jestem? a ja
        wczoraj byłam zerem totalnym. dziś natomiast subtelną dziewczynką. a jutro?
        diabli wiedzą czym będę jutro. albo nawet i oni nie. brak mi ciągłości.
        niewykluczone, że zupełnie subiektywnie, ale ostatecznie tylko to ma jakieś
        znaczenie.
        • lucyna_n Re: beze mnie 11.08.10, 21:21
          kilka lat się na depę zeszło to teraz musisz nadrabiać poszukiwania tożsamości,
          problem tylko w tym że Ty dużo myślisz a sztuka dobrego samopoczucia polega na
          tym żeby wcale o tym nie myśleć.
          Inni są tak samo nikim, niczym , tak samo nie wiedzą właściwie po co to wszystko
          robią co robią, po co wogóle z łóżka wstają, tylko że wogóle się nad tym nei
          zastanawiają, działają automatycznie ot taki sukces ewolucyjny.
          • czartownica Re: beze mnie 11.08.10, 21:44
            ja tam jestem najlepsza w teorii
            myśl o posiadaniu tożsamości zarzuciłam
            siedzę sobie i wymyślam, że wcale mnie tu nie ma
            a pomiędzy staram się zarobić na życie i..
            nic więcej.
          • canoine Re: beze mnie 11.08.10, 22:17
            dużo więcej mi w życiu umknęło niż na samą depę zeszło.
            widać minęłam się też nieco z Panną Ewolucją.
            • czartownica Re: beze mnie 11.08.10, 22:52
              bardziej straszy, że nawet to
              czego niby się chce -
              tego też wcale się nie chce
              nigdzie nie ma domu
              • canoine Re: beze mnie 12.08.10, 04:18
                coś w tym jest, że fascynuje to, co kusi potencjalnością. zabawka jest
                megaekstra dopóki ogląda się ją ślinią wystawę sklepową - kupiona, nudzi w kilka
                chwil. dobrze powiedziane - "nigdzie nie ma domu".
        • mskaiq Re: beze mnie 11.08.10, 23:34
          To atakuje tak czesto jak na to pozwalasz. A jestes kims
          kogo jestes gotowa zaakceptowac.
          Nie jestes Bogiem wiec nie akceptuj, nie jestes zerem wiec
          nie akceptuj.
          Beda sie pojawialy sie niezwykle silne emocje ktore beda to
          wymuszac. Mysli biegna za uczuciami, nie pozwol aby tak sie
          dzialo. Jesli emocje staja sie negatywne Twoje myslenie
          bedzie rowniez i wtedy jestes zerem, jesli euforyczne wtedy
          jestes Bogiem.
          Mysli potrafia zmieniac emocje, bo emocje biegna za myslami.
          Jesli Twoje mysli beda pozytywne to beda zmieniac emocje,
          zaczniesz je kontrolowac.
          Trzeba oddac umyslowi kontrole nad soba, nie mozna pozwolic aby
          uczucia kontrolowaly Ciebie.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • czartownica Re: beze mnie 11.08.10, 23:51
            więc berek?
          • canoine Re: beze mnie 12.08.10, 04:13
            czyli panowanie nad emocjami? achtung, Kontrolle! w tym kłopot jeno, że od
            zaciskania emocjonalnego kagańca pokaleczyłam sobie tak dotkliwie pysk. i chyba
            nie ma takiego na świecie kagańca, który by w jakimś momencie nie pękł. ot,
            zmęczenie materiału. podobno i tak za bardzo wszystko racjonalizuję.
    • wyjdeztego Re: beze mnie 11.08.10, 21:21
      a moze by tak pozbyc sie tego tykajacego sciennego zegara? ;)

      a powaznie, to ja tez tak sie czuje czesto, ale to bardziej egzystencjalne niz
      depresyjne chyba.

      zauwazylam, ze jak zjem normalne sniadanie i biore witaminy do sniadania, to mam
      wiecej energii wtedy (ale nie chce dawac rad w stylu forumowicza mskiqa:), a jak
      mam wiecej energii, to cos tam robie i nie skupiam sie tak bardzo na dylematach
      egzystencjalnych. A w ogole jakiekolwiek zajecie w moim przypadku jakos mnie
      aktywizuje na zapas jakby. Tzn. jak ide piechota do pracy, to nastepnego dnia
      tez mam wiecej energii i tez moge isc piechota. Albo jak ide na silownie, to mam
      wiecej energii do zycia, jakos pozytywniej mi sie mysli wtedy, ale jak przestane
      chodzic, to dol wraca i ciezko mi sie znow pozbierac, zeby wybrac sie na
      silownie ponownie i robic cos.

      Sorry za rozpisywanie sie o sobie w Twoim watku:)

      • czartownica Re: beze mnie 11.08.10, 21:47
        o ja pie.... ja chcę mieć taki napęd
        siłownia, śniadanie, bezmyślność

        czystota zdrowia
        wymarzona, cudowna, kochana kobieta
        • wyjdeztego Re: beze mnie 12.08.10, 20:52
          no a ja bardzo bym sie chciala tego ' napedu' - jak to okreslasz - pozbyc...
          wiec wez go sobie i poczuj sie tak super jak ja sie czuje!

          nie wiem, co ty wyczytalas o mnie z tego mojego postu i co to ma znaczyc
          'czystota zdrowia'?

          a to ze jestem cudowna, to i owszem, jestem, ale nic ci do tego.
      • canoine Re: beze mnie 11.08.10, 22:10
        zegar jest ok., to nie jego wina, że ma wątpliwą przyjemność być świadkiem mych
        odpałów.
        o odżywianie dbam nie najgorzej, odkąd postanowiłam zreformować swą dietę -
        nawet bardziej. sportowo ogranicza mnie czasem zdrowie, które sobie wielce
        pracowicie niegdyś popsułam i teraz mi to chyba wszystkimi bokami wychodzi. ale
        i tego mi nie braknie.
        jednak choćbym i triatlonowy maraton zaliczyła - nijak nie rozwiązuje to istoty
        rzeczy. a istotą ową nie jest depresja - to napisałam od razu na wejściu, że
        jeno przez sentyment z dawnych czasów się tu produkuję - ale tzw. chwiejność
        emocjonalna, tzw. niestabilny obraz siebie i świata i ogólnie pomieszanie małego
        dziecka ze zbuntowanym nastolatkiem, którzy razem próbują udawać, że są dorośli.
        zapewniam, że rozkoszna to mieszanka, zwłaszcza jak się zacięcie przekrzykują
        przez siebie, a mi pęka od tego głowa.
        • thathalassa Re: beze mnie 11.08.10, 23:05
          Obraz, nie obraz...Niektórzy praktykują całe życie w lotosie żeby dojść do
          wniosku że ich nie ma. I o to chodzi.Możesz się czuć wyróżniona.
    • koniczyna7 Re: beze mnie 11.08.10, 22:30
      chyba rozumiem,co piszesz, bo podobne teksty słyszałam od mojego
      20letniego Syna; ale to jest balansowanie na dwóch przeciwległych
      biegunach, czyli te wzloty i upadki; tylko, czy zawsze będziesz mieć
      siłę na powstanie
      życzę Ci tego z całego serca
      anka
      • lucyna_n Re: beze mnie 11.08.10, 23:09
        Co zrobiłaś synowi że miał tak przejebane już na starcie?
        • czartownica Re: beze mnie 11.08.10, 23:52
          nie bądź sucz.
        • tlenoterapia Re: beze mnie 12.08.10, 02:53
          Nie ma winnych są tylko ofiary.
          • lucyna_n Re: beze mnie 12.08.10, 14:01
            gó... prawda
            • tlenoterapia Re: beze mnie 12.08.10, 22:11
              Zaakceptuj ze są trzy rodzaje prawdy :
              1-PRAWDA
              2- TYŻ PRAWDA
              3-Gó...PRAWDA

              • lucyna_n Re: beze mnie 12.08.10, 22:14
                w tym przypadku tak jak napisałam, punkt trzeci.
                • tlenoterapia Re: beze mnie 12.08.10, 23:30
                  Bo zawsze muszą być winni i szukanie winnych ma sens?
                  • lucyna_n Re: beze mnie 13.08.10, 00:15
                    to też jest gó... prawda:)
                    • tlenoterapia Re: beze mnie 13.08.10, 03:13
                      Nie kumam po kiego przyrabalas koniczynie7 jak by umyślnie doprowadziła
                      dzieciaka do problemów psychicznych.
                      • canoine Re: beze mnie 13.08.10, 05:47
                        zróbcie coś dla mnie obie i idźcie sobie z tym gdzieś indziej, ok?
                        • czartownica Re: beze mnie 13.08.10, 08:11
                          canoine napisała:

                          > zróbcie coś dla mnie obie i idźcie sobie z tym gdzieś indziej, ok?

                          to znaczy gdzie?
                          to jakiś ekskluzywny wątek?
                        • lucyna_n Re: beze mnie 13.08.10, 10:52
                          raz na rok wątek i od razu foch?
                          • canoine Re: beze mnie 13.08.10, 16:54
                            raczej próba przerwania Waszych uroczych prze-kopywanek, na które nieszczególną
                            mam ochotę. moje prawo tej ochoty nie mieć.
                            • lucyna_n Re: beze mnie 13.08.10, 18:27
                              konflikt interesow, nam się podobało Tobie nie, i co teraz?

                              snaaajper, snaaaajper!
                              tnij chłopie bo się dziewczyna wybije z nastroju.
                              • canoine Re: beze mnie 13.08.10, 18:37
                                nic teraz. możecie się dalej nieskrępowanie przecież walić łopatkami po głowach,
                                aczkolwiek nie rozumiem po co była Twoja uwaga do koniczyny - gdyż podejrzewam,
                                że wcale Cię jej odpowiedź tak naprawdę nie obchodzi - tym samym nie pojmuję
                                celu dalszego dialogu na ten temat w - ekhm - moim wątku, który tak jakby
                                bezsensownie zaśmiecacie. niemniej mam nadzieję, iż wybaczysz mi, że nie będę
                                drzeć szat z tego powodu. z całą sympatią Lucy.
                                • tlenoterapia Re: beze mnie 13.08.10, 20:22
                                  Loj canoine wszyscy ci piszą i odpowiadają nie marudź ,ze to twój watek .To tak
                                  jak z gośćmi w kawiarni nie wszyscy tylko o tobie gadają,czasem miedzy sobą cos
                                  maja do wyjaśnienia.
                                  A temat czy mamusie sa przyczyna fisiow u swych dzieci jak najbardziej jest
                                  poruszający niezależnie w jakim wątku sie pojawi ta myśl.
                                • czartownica Re: beze mnie 13.08.10, 22:19
                                  canoine napisała:

                                  > nic teraz. możecie się dalej nieskrępowanie przecież walić łopatkami po głowach

                                  nic lepszego niż walenie po głowie własnej

                                  > aczkolwiek nie rozumiem po co była Twoja uwaga do koniczyny - gdyż podejrzewam,
                                  > że wcale Cię jej odpowiedź tak naprawdę nie obchodzi -

                                  są pewne idee - na przykład zmartwione macierzyństwo
                                  z którymi należy walczyć, bo to pomaga kręgosłupowi walczyć z grawitacją

                                  > tym samym nie pojmuję
                                  > celu dalszego dialogu na ten temat w - ekhm - moim wątku, który tak jakby
                                  > bezsensownie zaśmiecacie. niemniej mam nadzieję, iż wybaczysz mi, że nie będę
                                  > drzeć szat z tego powodu. z całą sympatią Lucy.

                                  jak zaśmiecać można wątek z serii: oj, boli?
                                  jak załapiesz pion, to radzić będziesz sobie z bezimieniem sama
                                  nawet jeśli będzie nieprzyjemnie i smutno

                                  to nie wątek - raczej skowyt
                                • lucyna_n Re: beze mnie 14.08.10, 00:21
                                  szczerze mowiąc wydawalo mi się że ma dla Ciebie znaczenie raczej to co Ty
                                  piszesz a nie co Tobei piszą, masz na swoje życie bardzo mocno sprecyzowane
                                  własne spostrzeżenia i nie wydaje mis ie żeby jakakolwiek uwaga tutaj mogła
                                  cokolwiek w tym zmienić, być może i słusznie.

                                  Zmartwione matki działają na mnie natomiast jak płachta na byka, (tu każdy ma
                                  jakiegoś pie...a, ja właśnei mam takiego) bo moi rodzice też potrafią skarżyć
                                  się obcym ludziom jak ich córka cierpi i nikt nei wie dlaczego taka choroba, a
                                  do cholery nie byli postaciami neutralnymi i jest to nie tyle martwienie się ile
                                  postawa samoobronna i chęć wmowienia sobie i innym że wszystko wzięło się z
                                  powietrza, a się nei wzięło, ostatnio mają teorię że jest to winą jedynej osoby
                                  na świecie ktora jest mi przyjacielem na dobre i złe i ta kalumnia już dobija
                                  mnie ostatecznie.

                                  Co do wypowiedzi Tlenoterapii to po prostu się nei zgadzałam z tym co napisała,
                                  że są TYLKO ofiary, a potem że ZAWSZE trzeba szukać winnego.
                                  Ja mam zdanie takie że często jest winny ale też nie ZAWSZE. Stąd może nazbyt
                                  lakonicznie ale dać chciałam wyraz sprzeciwowi.
                                  • tlenoterapia Re: beze mnie 14.08.10, 03:37
                                    Czyli zamiast swojej "przejmujacej" sie mamusi walisz wszystkim "przejmujacym
                                    "sie mamusiom- niech zaczna walic sie w piersi mowiac jak bardzo zawiodlam jak
                                    glupio postępowałam,,jestem za wszystko odpowiedzialna -wynagrodze dziecko ci to
                                    wszystko.

                                    A moze to babcia tak mamusi pomieszała ze zle wychowała swa pocieche moze to
                                    babcia powinna sie bic w piersi .A z skąd babcia taka toksyczna byla? Moze to
                                    jednak prababcia tu namieszala w glowie babci...

                                    Dla tego pisze ze sa ofiary a nie winni - o umyslnosc nie podejrzewam
                                    nikogo.Zamiast winy wole zauwazyc przyczyne.

                                    Z tym co sie stalo nie da sie juz nic zrobic ,mozna tylko zrobic cos z tym co
                                    teraz jest i nie zrobi tego juz żadna mamusia ,ani zla ciocia,nie ma co sie
                                    zafiksowywac w zalu , pretensjach i agresjach na mamusie.

                                    A swoja droga to nie znam nikogo kto by byl zadowolony ze swoich rodzicow -z
                                    definicji rodzice sa toksyczni trzeba sie z tym oswoić.
                                    • lucyna_n Re: beze mnie 14.08.10, 13:20
                                      chciałabym zauważyć że nieudolnie próbuję Ci przekazać tylko moje stanowisko że
                                      nie zgadzam się jakoby były same ofiary i że zawsze trzeba szukać winnego, ale
                                      widzę że Ty wiesz lepiej i zaparłaś się na psychoterapeutyzowanie mnie tu i
                                      teraz oraz wciskanie kolejnych definicji, więc odmeldowuję się. Canoine miała
                                      rację że to bez sensu.
    • tlenoterapia Re: beze mnie 12.08.10, 03:05

      Nie można się określić bez życia wśród ludzi i doświadczeń życiowych ,tożsamość
      rozmemłuje sie w tedy kiedy jej nie sprawdzamy w relacji z ludźmi ze światem.
      Kontakt z życiem nie musi być bolesnym procesem żeby zranionym chować się w
      czterech ścianach.
      • canoine Re: beze mnie 12.08.10, 04:08
        miewam wrażenia całkiem przeciwne - rozmywam się i tracę granice w kontakcie z
        resztą świata właśnie. bez punktów odniesienia wydaję się być wyraźniej
        zarysowana. zderzenie z otoczeniem wydaje się odbierać mi kształt i wykrzywiać
        formę. choć być może to z nikłości doświadczeń, kto wie. podobno praktyka czyni
        przecież mistrza.
        • tlenoterapia Re: beze mnie 12.08.10, 13:44
          To tak możne działać ,ze ini przkraczaja nasze granice i tracimy rozeznanie w
          sobie ,możne to byc z braku poczucia pewności siebie ,akceptacji co do własnych
          uczuć tego czego sie chce ,lubi ,potrzebuje -braku takiej pozytywnej agresii
          zeby siebie i swoje potrzeby mocniej akcentowac wyrazac je głośno - uznać je za
          bardziej wazne od innych.

          Baz doswiadczen zyciowych trudno jednak nabyć rozeznanie jacy jesteśmy,dla tego
          to czesto problem mlodych ludzi ale nie tylko ....

          Nie wiem jak rozgryźć temat jaki poruszyłaś mimo ze sama podobne odczucia mialam.
          W normalnym zyciu tez tak jest ,ze z roznymi ludzmi inaczej sie czujemy
          ,zachowujemy ,nie tracac jednak poczucia wlasnego ja,albo je rozszerzajac.Bywa
          ze nie potrzebujemy takiej jak inni bliskości zeby az do fuzji doprowadzać relacje.

          Rowniez nastruj jak sie zmienia ,wywołać moze dezorietacje tego co czujemy i
          myslimy o swiecie.

          Moze trzeba zaakceptować po Hindusku ze "Ja to zmieniający sie wzór ciała i
          umysłu w czasie i przestrzeni"
          Albo po polsku iść coś łyknąć na stabilizacje nastroju czy do innych psy
          chodzić i czekać az coś zaskoczy.



          • canoine Re: beze mnie 12.08.10, 18:24
            moje granice są przepuszczalne tylko w jedną stronę. mogłabym to porównać do
            błony komórkowej. to nie inni przenikają moje granice - w tę stronę działa to
            bardzo selektywnie. to ja wyciekam z siebie w zderzeniu z ludzkością. być może
            mówimy o czymś podobnym, ale zupełnie od dwóch różnych stron. nie wykluczam
            jednak, że to ja mam mydlane na ten temat pojęcie.
            • tlenoterapia Re: beze mnie 12.08.10, 22:31
              Tak czy siak to dziala - w jedna czy druga strone to wyczerpujace i chyba to
              dwie strony tego samego medalu.

              Moze z takich odczuć wzięło sie przekonanie o wampiryzmie energetycznym ,ze
              niektórzy ludzie wysysają energie i jak zombi się zostaje -zamknąć sie w
              czterech ścianach i reanimować przez tydzień.




              • canoine Re: beze mnie 13.08.10, 05:52
                po namyślne zgłaszam wątpliwości. możliwe, że jest całkiem inaczej z tymi
                stronami i że powyższe to bardziej moje życzenie niż opis stanu faktycznego. nie
                wiem. pogubiłam się.
            • bazoooka Re: beze mnie 12.08.10, 23:44
              o, to u mnie dokłądnie na odwrót.
              to inni przenikają, wżerają się we mnie, a ja jestem bezbronna.
              ale w drugą stronę to raczej nie działa. nie lubię wżerać się w innych.
              • tlenoterapia Re: beze mnie 13.08.10, 03:03
                A to wżeranie sie w innych nie ma związku z tym ze niektórzy tak koncentrują na
                sobie uwagę ze nie ma miejsca na nas samych ?
                • bazoooka Re: beze mnie 14.08.10, 20:45
                  albo na tym, że nie wykształciliśmy dostatecznie silnych granic i chłoniemy
                  wszystko, nawet to, co po innych by spłynęło.
    • evee1 Re: beze mnie 12.08.10, 03:16
      Bardzo to ciekawe, ale ja tego nie rozumiem, bo ta dyskusja to dla
      mnie w jakims innym wymiarze sie toczy.
      To trzeba byc kims/czyms, czy trzeba sie jakos definiowac? Zaczelam
      sie zastanawiac nad jakims samookresleniem, ale nic mi z tego nie
      wychodzi. Czy to nie wystarczy po prostu byc?
      No, chyba, ze akurat Ciebie nie ma i w tym problem. Czy to nie osoby
      z borderline tak czuja? Ze itsnieja tylko poprzez swoje
      doswiadczenia z innymi?
      • canoine Re: beze mnie 12.08.10, 04:20
        > To trzeba byc kims/czyms, czy trzeba sie jakos definiowac? Zaczelam
        > sie zastanawiac nad jakims samookresleniem, ale nic mi z tego nie
        > wychodzi. Czy to nie wystarczy po prostu byc?

        jak się to ma z urzędu, to być może nie trzeba.
      • tlenoterapia Re: beze mnie 12.08.10, 14:01
        evee1
        Definiowanie siebie to faktycznie jest trudne zadanie i nie ma takiej
        potrzeby jesli wszystko jest ok.Problem zaczyna sie w tedy kiedy traci sie
        poczucie tozsamosci punktu odniesienia czasem w samym sobie ,nie wiem jak maja
        osoby z borderline i nie wiem czy etykietka mozna wytlumaczyc czemu ma sie takie
        odczucia ze inni przenikaja granice-rownie dobrze mozna to wiazac z
        niedojzaloscia z rozpadem osobowosci schizoidalnoscia, chwiejnoscia nastroju,tak
        wiec mozna cos nazwac a problem dalej pozostaje .
    • mskaiq Re: beze mnie 12.08.10, 15:08
      Canoine napisała:
      >czyli panowanie nad emocjami? achtung, Kontrolle! w tym kłopot
      >jeno, że od zaciskania emocjonalnego kagańca pokaleczyłam sobie tak
      >dotkliwie pysk. i chyba nie ma takiego na świecie kagańca, który by
      >w jakimś momencie nie pękł. ot, zmęczenie materiału. podobno i tak
      >za bardzo wszystko racjonalizuję.
      Nie daje sie zyc bez kontrolowania emocji. To nieustannie
      zmieniajace sie emocje wywoluja poczucie braku ciaglosci bo
      emocje moga sie znieniac nieustannie i bez powodu.
      U mnie zmienialy sie rowniez, ale ja ich nie przezywalem, nie
      utzsamialem sie z nimi, obserwowalem je.
      Kiedy sie je przezywa wtedy pojawia sie zmeczenie materialu,
      nie daje sie wytrzymac emocji, ale kiedy nie utozsamiasz sie
      z nimi to inna sprawa. Dzieje sie one w Tobie, moga wywolac
      rozne reakcje somatyczne, lzy, rozmaite odczucie somatyczne
      zlosci czy strachu ale nie nalezy sie z tym utozsamiac.
      Tego trzeba sie nauczyc. Dobrze ze racjonalizujesz ale nie
      utozsamiaj sie z emocjami.
      Czuje ze jestem Bogiem, ze moge wszystko, ale to tylko uczucie,
      to nie ja. Ono za moment albo czasem po dluzszej chwili sie zmieni.
      Jestem zerem to tylko uczucie, to nie ja, to uczucie po krotszej
      albo dluzszej chwili sie zmieni na cos zupelnie innego i to bez
      zadnego powodu.
      Nie utozsamiaj sie z uczuciem ze jestes zerem, to nie Ty to tylko
      uczucie, emocja. To uczucie zmieni sie za chwile rowniez, nie
      mozna tego przezywac.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • canoine Re: beze mnie 12.08.10, 18:21
        wybacz, poniekąd mogłabym Ci przyznać trochę racji, gdybyś bardziej potrafił
        pojąć o czym tutaj piszę. a trochę się z tym mijasz.
    • mskaiq Re: beze mnie 13.08.10, 14:34
      Mysle ze piszesz o nieustannej hustawce nastrojow ktore
      moga wywolywac rozmaite uczucia takie jak rozmycie wlasnej
      tozsamosci, brak okreslonych granic, ksztaltow, formy czy
      postaci.
      Ta zmiana nastroj zalezy od emocji ktore sie pojawiaja, jesli
      pojawia sie emocje typu euforycznego wtedy idealizujesz i wtedy
      jestes Bogiem, zdobywca kiedy negatywne wtedy dewalujesz i
      jestes nikim, idiotka, blaznem, itp.
      Emocje nie maja ciaglosci. Za kazdym razem sa inne i nie wynikaja
      z niczego.
      To co opisujesz to typowa dynamika borderline, ja i emocje to
      jedno, utozsamiasz sie z nimi i razem z ich zmiana zmienia sie
      Twoj nastroj.
      Wiem ze potrafisz kontrolowac wiele emocji, nie utozsamiac
      sie z nimi, potrafisz np zrobic liste na zakupy i bez problemu
      je zrobic.
      Kiedy przegrywasz, kiedy emocje sa gora kiedy nie potrafisz
      od nich odroznic wtedy pojawia sie u Ciebie epizod depresyjny.
      Jestes wtedy zniechecona, masz dosyc tej beznadziejnej walki.
      Ona nie jest beznadziejna, Ty ta walke wygrywasz i wierze ze
      wygrasz.
      Epizod depresyjny zniknie i jeszcze nie raz wroci ale Ty
      zakonczysz proces separacji Siebie od emocji.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • canoine Re: beze mnie 15.08.10, 21:27
      otóż stwierdzam, że jestem masakrycznie rozlazła życiowo. jeszcze wczoraj miałam
      fazę na zorganizowanie pewnej ogólnopolskiej akcji, potem sprowadzono mnie nieco
      na ziemię, a efekt tego taki, że mam zajawkę na książki o kampanii wrześniowej.
      może nawet jakąś przeczytam, choć na ile się znam, to nie takie pewne. potrafię
      codziennie konstruować nowe plany na życie i nic z tym nie robić. a codzienność
      mnie nudzi, męczy i nuży. marzy mi się coś wielkiego, większego przynajmniej,
      jakieś zdobycie czegoś, zmierzenie się z czymś, jakaś adrenalina. cokolwiek, co
      by budziło jakieś emocje. bo bez tego staję się istotą ameboidalną. emocjonalna
      galareta. nudna, pusta i nijaka. och, od jutra zacznę znów regularnie ćwiczyć,
      przestanę się spóźniać do pracy, ogarnę się, wykreślę nowe ścieżki, nowe plany,
      wytyczę nowe cele albo odświeżę stare. i będzie pięknie. we wrześniu znów
      przejadę stopem pół kraju. byle do września. potem sobie może palnę w łeb.
      • czartownica Re: beze mnie 15.08.10, 22:02
        znajomo zabrzmiało o spóźnianiu się do pracy
        i gotowości do palnięcia sobie w łeb

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka