08.04.04, 09:47
Jeśli w ogóle już wpadniesz na to, żeby iść do lekarza i podejmiesz mocne
postanowienie (~ 8 lat) - zaczyna się problem.
Najpierw nie wiesz gdzie szukać, nie bardzo chcesz trafić na kogoś znajomego,
albo znajomego znajomego. Potem trzeba się jakoś umówić na wizytę. Jessu...
psychiatra... (Ja się teraz umawiam poproszę do doktor... a panie w
rejestracji nawet jeśli muszą o coś zapytać, to przy innych pacjentach nie
wypowiadają "tego słowa" - to urocze.
Potem trzeba poczekać w kolejce (najlepiej kiedy w okolicy są gabinety
internistów a panuje właśnie sezon na grypę).
A potem idziesz i jeśli nie w czepku jesteś rodzony, to z dużym
prawdopodobieństwem trafisz na idiotę.

Mój doktorek nie był idiotą. Był to po prostu niezrównoważony starszy pan.
Zakazał mi czytać na temat choroby, podczas 2. wizyty obraził się śmiertelnie
gdy powiedziałam o swoich obawach dotyczących skutków ubocznych stosowania
leku (sulpiryd - a ja ośmieliłam się przeczytać ulotkę...). Nawrzeszczał na
mnie, opowiedział o swoich poświęceniach dla pacjentów. A ja wyszłam z
gabinetu przeświadczona, że ze mną jest gorzej niż się obawiałam (nawet
lekarz, któremu płacę po godzinnej znajomości mnie nienawidzi) i kosztowało
mnie to następne 2 lata zanim znowu odważyłam się szukać pomocy. Można
wykreślić z CV.

Teraz jest pani doktor. Niewiele ode mnie starsza i ma orzechowe oczy, mam
nadzieję że dyplom też :)

A Wy? Jak trafiliście na swego medyka?
Ściskam - T.
Obserwuj wątek
    • awanturka Re: lekarze 08.04.04, 10:09
      Ja trafiłam kiedyś (dawno temu)na "niewierzacego" lekarza psychiatrę. Negował wszystko co mówiłam.

      Ja o czarnej rozpaczy, a on, że nie mam powodu i że to niemożliwe... Ja o obezwładniajacej niemocy, a on, że w tym wieku przecież powinnam miec bardzo dużo energii i napewno przesadzam...Ja o lękach a on znowu, że niemożliwe, bo przecież nie mam się czego bac...Ja o myślach samobójczych, a on, ze opowiadam jakieś nieprawdopodobne głupoty....

      Nie wiem co nim kierowało, nie wierzę zeby tak myślał- w koncu był to psychiatra.

      Możę miała byc to jakaś forma psychotrapii według jego prywatnego pomysłu?
      Do dzisiaj nie wiem.

      To prawda, trafic na sensownego lekarza nie jest łatwo. Co nie znaczy, że nie warto szukac.
      - awanturka
    • carlabruni Re: lekarze 08.04.04, 10:42
      Mnie zarowadziła do gabinetu moja mama. Lecze sie prywatnie. Wiem jenak, że nie
      kżdego na to stać. Przykro mi, że trafiłeś na takiego lekarza.mam nadzieje, że
      teraz będzie lepiej.ja trzfiłam na człowieka, który serce by chyba oddał za
      swoich pacjentów. Dasz wiare .... czasem szłam do niego, mówiłam, że jest mi
      gorzej a on nie brał odemnie kasy tylko poprostu zmienil lek. Myśle, że jest to
      dość niespotykane.Teraz jest ok i wiem, że to również jego zasługa.Głęboko
      wierze, że tobie też się powiedzie. Pa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka