21.04.04, 17:08
naprawdę, nie chodzi mi oto (i chyba nikomu),że podzieliłaś sie swoimi
myślami, to bardzo dobrze...nikt sie na Ciebie na pewno nie obraził.
napędziłaś mi stracha to fakt, ale raczej tym, że nie dałaś znaku...ale to
nic! Cieszę sie, że nic sobie nie zrobiłaś. proszę, pisz zawsze! moze nam sie
uda?nie wiem jak mam Ci pomóc, jedyne co mogę Ci poradzić, to położyć się
na razie w szpitalu. proszę!!!
bardzo serdecznie Cie
pozdrawiam.
Uri.

******************************************
myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
stary dowcip, wiem...
Obserwuj wątek
    • nevada_blue Re: Nevado, 21.04.04, 19:16
      przepraszam, że Cię wystraszyłam.. :(
      i wszystkich, którzy się martwili..
      nie dziwię się, jeśli jesteście na mnie źli - macie rację..
      nie mogłam się odezwać, bo się wczoraj nałykałam tabletek uspokajacych i ścięło
      mnie z nóg..
      dziś jest trochę lepiej, choć nieco przymulona i senna..
      i dalej lęk, ścisk w gardle, ciężko oddychać..

      to nie miała być druga próba..
      a może? sama nie wiem..
      wiedziałam, że tymi tabletkami się nie da - ja tylko chciałam zasnąć, żeby choć
      przez moment nic nie czuć, nie istnieć..
      bo już nie miałam siły...

      dziś jest nieco lepiej - spokojniej..
      widzisz, ja mam myśli samobójcze.. odkąd pamiętam..
      tylko ostatnio coraz większe pragnienie realizacji..
      już raz próbowałam.. nie wyszło :(
      i czasem te myśli są zbyt silne, wtedy tnę kostki albo biorę tabletki..
      nawet nie po to, by się zabić, ale choć namiastkę, żeby uspokoić te myśli..
      jak wczoraj.. :(

      czwarty tydzień biorę leki i niewiele się zmieniło..
      niby nastrój miałam trochę lepszy, ale lęki się tak nasilają, że chwilami nie
      mogę "normalnie" funkcjonować.. :(
      wykańcza mnie to..
      za parę dni mam wizytę u psychiatry..
      byle się tam jakoś dowlec..
      lekarka była dla mnie miła, słuchała.. może to coś zmieni..
      ale nie pójdę do szpitala - raz, że się boję, a dwa.. po prostu nie, nie mogę..

      nie martw się o mnie, proszę..
      jakoś dam sobie radę..
      a jeśli nie to trudno..
      ja tylko chciałam to komuś powiedzieć zanim by mi rozsadziło głowę..
      po prostu musiałam o tym pogadać..
      wiem, że to nie jest wygodny temat.. że martwię, straszę i w ogóle..
      ale czasem to jest zbyt silne..

      głupio mi teraz i smutno..
      nie myślałam, że zrobi się taka burza..
      mam ochotę zaszyć się gdzieś w kącie cichutko, zniknąć..
      naprawdę mi przykro.. :(

      i dziękuję Ci za wszystko :]
      pozdrawiam serdecznie,

      [nevada]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka