Dodaj do ulubionych

Pomóżcie mi

09.05.04, 21:16
Mam 26 lat. Nie chce mi się żyć, kładę się z nadzieją że się już nie
obudzę... Wszystko jest bez sensu... Wiecie, że od 3 dni nie wyszłam z domu?
Jak pomyślę że mam wyjść i coś załatwić to aż brakuje mi powietrza. Wkoło
tylko słyszę: ale przytyłaś, nie pracujesz? - pewnie ci się nie chce. Już
mam dosyć. Muszę stwarzać pozory bo jak się załamuję, ludzie się ze mnie
śmieją. Słyszę że sobie coś ubzdurałam, jestem nienormalna.
Unikam ludzi, najlepiej mi jest samej, no i czasami pomaga mi butelka. Niby
wszystko jest w porządku, więc dlaczego tak się czuję? Najchętniej
schowałabym się pod kołdrą i nigdy nie wyszla...

Chcialabym z kimś porozmawiać. Może jest ktoś podobny do mnie, kto nie powie
mi że brak mi piątej klepki.
Jeśli jest ktoś taki to błagam, napiszcie nicola25@gazeta.pl

Obserwuj wątek
    • nevada_blue Re: Pomóżcie mi 09.05.04, 21:21
      jeśli chcesz pogadać - jestem :)
    • nevada_blue Re: Pomóżcie mi 09.05.04, 21:27
      rozumiem Cię - ja też stwarzam pozory, tylko garstka przyjaciół wie, co się ze
      mną dzieje.. wiem jak to jest kiedy się nie chce żyć - aż za dobrze nawet :/
      też jak mi źle zaszywam sie w norze i nigdzie nie idę, jak naprawdę nie muszę..
      zawijam się wtedy w swój kocyk, chowam w nim głowę i udaję, ze nie widzę tego
      paskudnego świata.. :P
      też najlepiej czuję się sama, choć kiedy robi się bardzo źle - mile widziany
      ktoś, kto bez słowa przytuli i pobędzie trochę ze mną :)
      nie - wszystkie klepki masz na swoim miejscu - tego jestem absolutnie pewna.. :)
      • eve81 Re: Pomóżcie mi 10.05.04, 10:41
        A ja ciągle czuję sie niespokojna, muszę gdzieś wychodzić, spotykać się z
        przyjaciółmi, znajomymi, bo inaczej wariuję. Siedząc sama w domu tylko ryczę,
        śpię, mam złe myśli, smutne myśli, brak mi nadziei na lepsze jutro. Nie moge
        się uczyć, bo brak mi spokoju wew. nie umiem sie na niczym skupic. Bardzo
        chciałabym ułożyć sobie życie, poznać kogoś, pokochać, mieć swoją rodzinę. Ale
        jestem sama. Odeszłam od wartościowego chłopaka, bo byłam nieszczęśłiwa. Przez
        niego??? Nie!Głównie przez siebie. Wyolbrzymiałam błahe sprawy, nie doceniałam
        miłości, miałam jakieś nerwice, myślałam, że spotkam kogoś lepszego. A teraz co
        ja bym dała za jeden dzień z nim, za ciepłe słowo, pocąałunek. Ale niestety na
        to już liczyć nie mogę. On układa sobie życie juz z inna. A ja?? Płacę za
        własną głupotę. Bpję się że już nigdy nikogo takiego nie spotkam. Mam wrazenie,
        ze same głupki chodzą po świecie. Nikogo wartościowego nie spotkałam jak do tej
        pory. Tylko tęsknie za nim. Byłam u lekarza. Brałam leki. Czułam się po nich
        jak młody bóg, tylko ręce mi się trzeęsły. Brałam 3 m-ce, przestałam, bo miałam
        wrazenie, ze zatraciłam wrażliwość, stałam się pusta w środku, nieczuła.
        Właśnie wtedy odeszłam od niego, czułam sie silna.Potem odstawiłam. A teraz po
        4 m-cach...ledwo daję radę żyć. Ciągle ryczę, nic mi sie nie chce. Co mi jest??
        Ja nie wiem gdzie jest przyczyna tego że tak się błąkam w życiu, chodzę po
        omacku, nic nie umiem zbudować, wszystko burzę. Mam ochotę umrzeć. Ale nie
        zabiję się, nie umiałabym. Szkoda by mi było rodziców. To by ich zabiło. Ale
        sama juz nie mam sił. A nie chce byc ciągle na lekach które mnie zabijają.:(((((
      • randybvain Hmm 11.05.04, 02:27
        Refleksja: Dlaczego kłamiesz, stwarzasz pozory? Nie wiem, czy wiesz, ale
        organizm zawsze reaguje źle na działanie niezgodne z wyuczoną moralnością, a
        zakładając, że mamam z tatą uczyli cię, że kłamstwo jest bge, wyrządzasz sobie
        dodatkową szkodę. W imię czego?
        To nie jest atak, ani obrazanie, tylko proste pytanie:^,
    • rafal8888 Re: Pomóżcie mi 10.05.04, 19:27
      Znajdź sobie jakieś zajęcie. Ja też to już przeszłem, siedzenie w domu przez
      kilka dni, brak kontaktu z otoczeniem, a właściwie strach przed nim. To się
      chyba nazywa fobia społeczna. Też sobie zdałem z tego sprawę ostatnio. Ale ze
      mną nie jest aż tak źle. Występuje tylko czasami i w pewnych sytuacjach. Nawet
      wiem jakie jest tego podłoże. Niestety trudne do wyleczenia. Żyjemy w kraju
      ludzi pełnych nienawiści i wrogich wobec innego. Najgorzej jeśli dasz po sobie
      znać, że się przejmujesz, jeśli zauważą że jesteś inna, wtedy nie dadzą ci
      spokoju, będą cię dręczyć aż się sama wykończysz. Alkohol też ci nie pomoże. na
      razie możesz trochę zniwelować ten stan. Zaangażuj się w jakieś zajęcia, mnie
      pomagają podróże, wtedy się lepiej czuję. Teraz to ja się śmieję z tych
      złośliwych ludzi, bo wprawdzie urazy zostają na całe życie ale mam jakieś plany
      na przyszłość i wiem co chcę w życiu robić, w czym pomaga mi dobra sytuacja
      finansowa, wypracowana samodzielnie przy stawianych kłodach pod nogi także od
      własnej rodziny. Niedawno dowiedziałem się, że już po urodzeniu zostałem
      zakwalifikowany przez niektórych jako dziecko drugiej kategorii i nie zdawałem
      sobie sprawy przez długi czas. Nie umiałem się bronić, jako dziecko miałem
      przeciwko sobie całe otoczenie, nie będę tutaj opisywać szczegółów bo to jest
      zbyt prywatne. W każdym razie jeśli się przejmujesz to rób to tylko dla siebie,
      ludzie ci tylko mogą zaszkodzić. Każdy w końcu ma jakieś złe chwile, nie każdy
      rodzi się bogaty lub lepszy, ale są tacy którzy to wykorzystują. Teraz patrząc
      z perspektywy lat (mam mniej więcej tyle lat co ty) widzę że mój upór w dążeniu
      do celów się opłacił. Osoby mi nieżyczliwe z czasów dzieciństwa są teraz w
      większym dołku niż byłem kiedyś, a ja na nich patrzę z góry. Niestety na razie
      jestem bez partnerki z powodu problemów z dzieciństwa, problemów z nawiązaniem
      kontaktów z dziewczynami, chociaż na adoratorki nie narzekam, tyle że nie
      znalazłem jeszcze tej która by mi odpowiadała. Tym samym jestem bardzo ostrożny
      jeśli chodzi o ludzi co jakby zawęża krąg tych dziewczyn. Ale może się to
      jeszcze zmienić. Niedługo wyjeżdżam w kolejną długą podróż w piękne miejsca i
      mam gdzieś tych wszystkich którzy mi kiedyś próbowali szkodzić w życiu. Teraz
      to oni się do mnie próbują podlizywać. Trochę się rozpisałem, ale chodzi mi
      głównie o to abyś się nie sugerowała opiniami innych ludzi i robiła swoje. Jest
      to trudne ale najgorzej jest się załamywać i siedzieć w domu nic nie robiąc. Na
      pewno jest coś w czym jesteś dobra. Mi się po części udało. Jestem teraz
      niezależny pod różnymi względami. Tyle że to nie przychodzi od zaraz.
      Jeśli chcesz pogadać, to mój mail rafal8888@gazeta.pl
    • optymistka79 Re: Pomóżcie mi 11.05.04, 12:52
      Ale Was dobrze rozumiem!!!! Zazroszczę Wam.Ja tez nie czuję dobrze(25lat,
      roczny synek, mąz się wyprowadził bo podobno musi pomyśleć, myśli od 5miesięcy,
      zarabiam guwniane pieniądze i mieszkam u teścia)Mam dziecko i nie mogę pozwolić
      sobie na nakrycie się kołderką, na płacz przy nim, czy na nie wychodzenie z
      domu.Mam na to straszną ochotę ale kto zajmie się małym. Dlatego Wam
      zazdroszcze bo macie prynajmniej święty spokój.Muszę zacząć brać jekieś prochy
      na ten mój stan tylko nie wiem jakie.Może mi coś polecicie?Nie mam ochoty na
      psychologa bo i tak nic nie pomorze.
    • malarawka Re: Pomóżcie mi 13.05.04, 08:00
      Doskonale znam to uczucie...Wiem ,jak to jest.Musisz zaczac chyba brac jakies
      leki .tak bedzie najlepij ,jesli nie potrafisz samej sobie poradzic.Tak
      mysle..Nie przejmuj sie glupimi ludzmi ,nie analizuj ,.co oni mowia o Tobie ,bo
      tak naprawde ludzie (70%)widza tylko u innych jakies wady.wez ich olej.i zajmij
      sie soba ..idz do lekarza -pschychiatry ,powiedz mu o swoich problemach ,co
      cie "boli" a on da Ci lek ..zobaczysz wtedy ,czy ten sposob wyjscia z tej
      sytuacji jest pomocny ..pozdrawaim pa
    • jureker Re: Pomóżcie mi 13.05.04, 08:38
      Postaw sobie będąc w takim dole na początek małe zadanie, np. wyjście z domu na
      spacer i pooddychanie świeżym powietrzem. Jakaś aktywność którą lubisz. Może
      lekarz, psychoterapia? Chrzań ukrywanie swoich problemów, niech inni główkują,
      co sie będziesz dla nich męczyła.Najdłuższa podróż zaczyna się od małego
      pierwszego kroku. Każdy zaczyna co i raz rózne podróże, zależy, gdzie właśnie
      wylądował.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka