zoliborski_goral
23.11.11, 12:56
Ostatnio dla odmiany bawię się buddyjską metodą pracy z emocjami. Po pierwsze stwierdziłem że moim podstawowym błędem jest wierzenie emocjom (uczuciom i myślom zresztą też), to zn. przyjmowanie ich za dobrą monetę. Czyli: nie "boję się bo coś złego się dzieje" tylko "dzieje się coś złego bo się boję". Uświadomienie sobie tego faktu jest dobrą podstawą do obserwowania emocji, czyli uświadamiania sobie ich natężenia, treści i co najlepsze, braku związku z rzeczywistością. To chyba działa bo całą noc mam nieprzespaną.