Dodaj do ulubionych

problemy z odżywianiem

20.12.11, 09:44
Witam.
Od lat cierpię na depresję. Biorę bioxetine. Od zawsze miałam też problemy z akceptacją siebie, swojego ciała. Ostatnio mam z tym jeszcze większy problem...
nie jem nic cały dzień, a potem wieczorem puszczają hamulce...i się obżeram...potem mam wyrzuty sumienia, znów nic nie jem, a wieczorem to samo...myslę strasznie dużo o jedzeniu, analizuję, wyrzucam sobie,że nie powinnam jesć... ktoś tak ma? nie wiem,co z tym zrobić,jak przerwać to zamknięte koło...
Obserwuj wątek
    • a.g.g.a Re: problemy z odżywianiem 20.12.11, 17:42
      Pierwszy a podstawowy krok,to JEŚĆ W CIĄGU DNIA.Regularne pięć posiłków dziennie,porządne śniadanie,a założę się że wieczorem nie będziesz mieć ataku obżarstwa.Każdy normalny czy depresyjny(co jedno drugiego nie wyklucza:)po głodówie w ciągu dnia rzuca się wieczorem na jedzenie.
    • lucyna_n Re: problemy z odżywianiem 20.12.11, 17:52
      Byłoby najlepiej gdybyś trafiła do terapeuty zajmującego się zaburzeniami odżywiania, sama możesz nie przerwać tego błędnego koła, z czasem problem nieleczony będzie się nasilał.
      • lafiorka-z Re: problemy z odżywianiem 20.12.11, 20:21
        Od paru miesięcy mam jeszcze gorzej. Cały dzień jest ok, a wieczorem puszczają hamulce i opróżniam jakąś butelkę w barku. Mam ich tam bez liku, więc nikt się specjalnie nie pozna, ale trochę to głupio. Leków już nie biorę, żeby nie było...
        • lucyna_n Re: problemy z odżywianiem 20.12.11, 22:10
          Oj Lafiorko, wiesz że to bardzo kiepski pomysł z tymi butelczynami?
          lepiej chyba było nie odstawiać leków.
        • tlenoterapia Re: problemy z odżywianiem 20.12.11, 22:35
          Ciekawe ze zawsze wszystkim hamulce poszczają wieczorem, nocka.
          • lucyna_n Re: problemy z odżywianiem 20.12.11, 22:44
            ja mam odwrotnie, rano zasadniczo jestem kupką nieszczęścia, pod wieczór czuję się o wiele lepiej.
            • tlenoterapia Re: problemy z odżywianiem 21.12.11, 20:02
              Ranek jest po to żeby spać.
    • tlenoterapia Re: problemy z odżywianiem 20.12.11, 22:42
      blekitnapanienka napisała:

      > Witam.
      > Od lat cierpię na depresję. Biorę bioxetine. Od zawsze miałam też problemy z ak
      > ceptacją siebie, swojego ciała. Ostatnio mam z tym jeszcze większy problem...

      Jak będziesz chuda jak deska i z anemia to poprawi się ta akceptacja ciała?



      "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
      • blekitnapanienka Re: problemy z odżywianiem 20.12.11, 22:45

        > Jak będziesz chuda jak deska i z anemia to poprawi się ta akceptacja ciała?
        >
        Nie.
        ale i tak robię to samo. zresztą nigdy nie będę chuda, to mi nie grozi...
        • a.g.g.a Re: problemy z odżywianiem 20.12.11, 23:09
          Blekitnapanienko wyszłam sama z podobnych zaburzeń odżywiania(a i tak z czymś innym wylądowałam u psychiatry).Moje wachnięcia wagi to było +/- 20 kg. Jakieś tam zaburzenia wLasnego obrazu ciała chyba jednak zostają,bo broń Boże bym przekroczyła 59kg a moja samoocena leci na łeb na szyję.
          Bardzo pomocne było menu,którego ściśle się trzymałam.Głodówkowe dni kończyły się obrzydliwym obżarstwem,dlatego staraj się jeść w miarę racjonalnie.Po ok.pół roku mogłam już odżywiać się be z mojego menu.W późniejszym okresie pomogLa mi też dieta ułożona przez dietetyka.A dopiero teraz ,będąc w terapii,choć problemy z odżywianiem nie są jej tematem,dopiero teraz naprawdę uczę się jeść.
          Można z tego wyjść,choć to trudna sprawa.Jedzeniem zastępujemy braki wyniesione z domu a te niełatwo wypełnić.Poszukaj pomocy u terapeuty.
        • tlenoterapia Re: problemy z odżywianiem 21.12.11, 20:21
          > Nie.
          > ale i tak robię to samo. zresztą nigdy nie będę chuda, to mi nie grozi.

          To znaczy, ze czy wyglądasz tak czy siak to i tak wyglądu nie zaakceptujesz ...?
          To po co się katować głodowaniem i kontrola jedzenia?

          Musze przyznać, ze żałuje ile lat zmarnowałam cierpiąc i ukrywając, ciało przed swatem...Patrze na swoje zdjęcia widzę młoda ładną dziewczynę i sama siebie już nie rozumiem czemu nie mogłam sobie poradzić z tym co w dzieciństwie mi rodzinka wkręciła, ze za chuda jestem. ..

          Musisz się z tego jakoś uwolnić ,ktoś ,psychoterapeuta by musiał dotrzeć do powodów tej nie akceptacji ciała.


          W młodości to uroda jest bardzo ważna ale potem już nie tak bardzo raczej pieniądze i zdrowie :)

          "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
          • blekitnapanienka Re: problemy z odżywianiem 26.12.11, 16:46
            Dziękuję za odpowiedzi..Wiem, że przyda się terapia..ale nie tak prostu znaleźć na nią czas, kasę...:(

            ja od zawsze byłam"za gruba". miałam w podstawówce miano dziewczyny "przy sobie" , rodzice mi powatrzali, jaka to jestem gruba. i potem bardzo schudłam- ważyłam 48 kg przy wzroście 170 cm.
            teraz, po dwóch ciążąch wyglądam tak średnio, z wagi zadowolona nie jestem, chociaż, teoretycznie,poniżej 60 kg ważyć nie jest źle

            wiem,że zawsze będę z siebie niezadowolona, zawsze w środku będę tą grubą dziewczynką, z której się wszyscy śmiali:(
            • wiki9611 Re: problemy z odżywianiem 26.12.11, 19:39
              Ja też nie akceptuję swojego wyglądu kiedyś ważyłam 60 kilo teraz schudłam waże 42 ale nadal nie akceptuję się jak wyglądam ,nie mogę na siebie patrzeć w lustrze fatalnie wyglądam .
              • lucyna_n Re: problemy z odżywianiem 27.12.11, 00:01
                masz racje, z taką niedowagą rzeczywiście wyglądasz fatalnie.
                a pani co ma mniej niż 60 przy wzroście 170 po dwóch ciążach to też powinna jak najszybciej nabyć świadomości że nie w rzeczywistym wyglądzie jest problem tylko w jej głowie i tylko w głowie. Bez terapii to się możecie co najwyżej tutaj w bulimii i anoreksji wspierać wpisując w wątku coraz niższe wartości kilogramów i przy coraz wyższym podawanym wzroście, z udawanym zresztą żalem że tak mało ważycie i.
                Ja bym chciała żebyście sobie może o swojej ciekawej osobowości pisały , o zaletach umysłu o zainteresowaniach, przeżytych ciekawych historiach, podróżach, a nie o jakimś przemijającym cielesnym wyglądzie. Choćbyście były najpiękniejsze za młodu i tak za chwilę będziecie starą babą, nie ma co się do tego wyglądu tak przywiązywać. minie szybciutko, a żyć w cywilizacji trzeba długo, pewnie spokojnie do 80 się dociągnie, i sęk w tym żeby to nie było 80 lat przechorowanych i zmarnowanych na jakieś śmieszne centymetry i kilogramy, albo wręcz ich ułamki, 80 lat przepieprzone na bzdety.
            • tlenoterapia Re: problemy z odżywianiem 27.12.11, 01:33
              blekitnapanienka napisała:
              przy wzroście 170 cm.
              > teraz, po dwóch ciążąch wyglądam tak średnio, z wagi zadowolona nie jestem, cho
              > ciaż, teoretycznie,poniżej 60 kg ważyć nie jest źle

              Wyrzuć wagę z domu i przestań się warzyć !
              Człowiek wygląda, jak wygląda ma głowę tułów ,ręce i nogi.
              Określenia typu ładna, brzydka, gruba, chuda i przezywanie ich jako najwyższej wagi sprawy, to taki hamulec uniemożliwiający cieszenie się z życia.

              Nawet z faszyzmem mnie się to kojarzy - obwód czaszki ,kolor oczu, świadczy o tym czy jest się niższa czy wyższą rasą.
              Poczucie wartości i akceptacji uwarunkowane ilością kg. czy cm. jest rodzajem wykluczania się z życia .
              Ciekawe, ze najpierw w dzieciństwie taki proceder mamusie, babcie, ciocie maga na nas uprawiać, a potem jako dorośli sami dla siebie stajemy się katem.

              Zadowoleni, uśmiechający się ludzie wyglądają zawsze fajnie i ok. niezależnie od wieku i wyglądu.

              • blekitnapanienka Re: problemy z odżywianiem 27.12.11, 11:45
                tak łatwo Wam mówić.
                Ja nie uważam się za atrakcyjną intelektualnie. nie widzę w sobie duchowych zalet. Nie potrafię zrozumieć, że ktoś mnie może lubić. Wydaje mi się, że lubią mnie tylko ci, przed którymi dobrze udaję...
                Ciągle się boję, że mąż ode mnie odejdzie, bo wydaje mi się, że nie jestem warta tego związku.
                Wygląd, to jedyne, co mogę zmienić, nie potrafię zmienić charakteru.
                terapia? ktoś musiałby mnie zaprowadzić
                • lucyna_n Re: problemy z odżywianiem 27.12.11, 13:29
                  wiadomo że mówić jest łatwo, ale jak nic nie zrobisz to co? jak długo będziesz żyć mrzonką o zmianie wyglądu na wyimaginowany ideał? no, ok, do 45 roku życia jak się zaprzesz, a potem choćbyś nei wiem co robiła zacznie być widać że się starzejesz, co wtedy zrobisz? zaczniesz biegać po chirurgach plastycznych? Po prostu jesteś w błednym kole i tak naprawdę tylko Ty możesz coś zmienić, zrobić żeby je przerwać, ale sama nie dasz rady tego zrobić, bo widać że teraz jeszcze tak naprawdę nie chcesz, "wybierasz" chorobę. Oczywiście nie jest to wybór swiadomy, po prostu Ciebie z szeregu pie...ów dopadł ten, i albo zaczniesz się zmagać z tym co jest prawdziwą przyczyną samopoczucia albo zniszczysz sobie życie, a do tego powiem Ci że bulimią ani anoreksją męża przy sobei nie zatrzymasz, wręcz przeciwnie, może nie udźwignać tego problemu.

                  Nie masz zmieniać charakteru, ale mogłabyś znaleźć swoją prawdziwą wartość, zobaczyć siebie z innej perspekywy, nauczyć się rozpoznawać swoje prawdziwe potrzeby, nauczyć się siebie, i tego jak być dla siebie dobrą. Masz w sobie wszystko tylko masz też zaburzone widzenie samej siebie, Twoja głowa pokazuje Ci zafałszowany obraz, jakbys miała wbudowane w mózg krzywe zwierciadło. Nie mówię Ci żze zmiana tego jest łatwa, że stanie się "pstryk" i problem zniknie, ale daj sobie powiedziex że zmaina jest możliwa, że Ty możesz żyć normalnie i szczęśliwie, że jakość Twojego życia może się poprawić. Pracuj nad sobą, nie płyń na fali zaburzenia jak zdechła rybka. Powalcz o siebie, dla siebie, nie dla facetów, nie dla koleżanek, dla siebie.

                  Ja dopiero niedawno nauczyłam sie czerpać przyjemność z samodzielności, przestałam uzależniać swoją samoocenę od tego co mówią i czego oczekują inni, co tam mówią ,wystarczyło spojrzenie, cień spojrzenia, brak tego cienia, wszystko dało się zinterpretować na swoją niekorzyć.

                  Samodzielne, świadome, odważne stawienie czoła trudnościom daje (dość zaskakujące to było dla mnie ) poczucie siły, przypływ energi, wręcz poczucie sensu. Otwiera te drzwi których się nie widziało, naprawdę zmienia wszystko. Fajnie jeżeli człowiek zdoła to odkryć zanim jeszcze wyczerpie zasób sił, zanim całkiem się posypie, zanim zmiany nie utrwalą się na mur, na beton, na jakieś cholerne z najwyższym trudem niszczalne "coś", bo potem trzeba w mozole kuć po odrobinie, kiedy wie się że kilka lat wcześniej wystarczyłaby miotełka z piórek.
                  • blekitnapanienka Re: problemy z odżywianiem 28.12.11, 11:23
                    Jesteś po psychologii? Pracujesz z ludźmi z problemami? Czy po prostu masz taką wiedzę życiową? Pytam absolutnie nie złośliwie - z podziwem.

                    Bo bardzo mądrze piszesz. Dziękuję, że na mnie nie "krzyczysz". że mnie nie opieprzasz. Sama to robię znakomicie. każdego dnia.

                    Obiektywnie rzecz biorąc mogłabym być z siebie nawet dumna...Dwójka dzieci, fajny mąż, duże mieszkanie, praca, do której wróciłam prakytcznie od razu po porodzie, zarobki, jak na małą miejscowość niezłe i zadowolony ze mnie pracodawca... Dwa fakultety, a pracuję w tak naprawdę 3 różnych zawodach i jestem w tym niezła. fakt, do "dobrej" mi brakuje, ale ja chyba nigdy nie powiem o sobie,że jestem w czymś dobra... Lubię moją pracę. Powinnam być kur,.. szczęśliwa...
                    Ale nie,..codziennie widzę w lustrze brzydką, głupią, bezwartościową, leniwą, niedokładną, niedouczoną, prymitywną osobę. i codziennie koszmarna, koszmarne migreny, ból nie do zniesienia....

                    Chodziłam na wiele terapii. RAZ trafiłam na super psycholożkę. Cóż, w mieście, w którym już nie mieszkam, a zesztą ona już dawno nie pracuje z indywidualnymi pacjentami.
                    W moim mieście byłam u kilku psychologów. i po wizytach czułam, że nie tylko nie zrobiłam postepu, ale wiedziałam, że więcej zrobi mi napisanie na forum niż terapeuta, serio..

                    jedna udowadniała mi, że moje problemy biorą się z powodu wyboru męża:) nie ważne, że mam je od podstawówki (pierwsze samookaleczenia miałam chyba w 3-4 klasie podstawówki)
                    Inna kazała rzucać poduszkami jak będę zła. A ja nie jestem zła, ja jestem smutna, zdołowana. Eh, nie ważne:) nie zanudzam...

                    Dzięki za pomoc. Walczyć o siebie... wiem,że chcę. tylko nie wiem,czy potrafię.
                    jak znaleźć w sobie dobre strony? jak polubić siebie?
                    Może poradnik jakiś powinnam przeczytać, ha ha
                    • lucyna_n Re: problemy z odżywianiem 28.12.11, 15:06
                      weź nie żartuj, jaki tam ze mnei psycholog, człowiek z problemami jestem i tyle.
                      Powiem Ci że dobry poradnik wcale nie jest zły kiedy się nie można dobić na terapię, czasem nawet z banalnej w treści książki człowiek wyłowi coś co mu pomoże i ma też taką zaletę że możesz sobei do niej sięgnąć zawsze, choćby w środku nocy i jakoś podtrzymać się na upadającym duchu a do terapeuty o każdej porze to nie za bardzo.
                      Najgorsze jest to że tylu głupich, nierozgarniętych ludzi ma o sobie tak piękne mniemanie, a Ty nie widzisz w sobei tak wielu oczywistych zalet. Ktoś Cię kiedyś wbił w perfekcjonizm, a człowiek musi dać sobei prawo do popełniania błędów, do złych decyzji do przeżywania negatywnych emocji. Nikt nas nie uczy jak pokonywać problemy , od małego każą nam się modlić o to żeby nas te problemy nie spotkały i bać ich, a przecież to nieuniknione. Nie umiemy przeżywać smutku, przeraża nas, nie umiemy przeżywać nawet małej porażki, a porażki są naturalną częścią życia tak jak sukces, zwłaszcza za mlodu kiedy zamiast procesu uczenia mamy proces tresowania do ideału. Nie ma człowieka któremu zawsze albo nigdy się coś nie udaje. Każdy ma jedno i drugie, i to że coś się nie uda wcale nie oznacza że nasza wartość jest mniejsza tylko to że dzisiaj akurat nie było łatwo.
                      • blekitnapanienka Re: problemy z odżywianiem 28.12.11, 18:32
                        Dziękuję. Myślę, że wiesz więcej niż niejeden psycholog...I rozumiesz
                        Tak, perfekcjonizm to podobno moja cecha, chociaż ja uważam, że jest wręcz odwrotnie, jestem do bólu niedokładna...
                        A znasz jakiś DOBRY poradnik? Chętnie poczytam.
                        • lucyna_n Re: problemy z odżywianiem 28.12.11, 18:49
                          niestety nie umiem Ci podać konkretnego tytułu, bo ja zmagam się z czymś innym, ale może ktoś inny będzie umiał.
                          • blekitnapanienka Re: problemy z odżywianiem 28.12.11, 18:51
                            Dzięki! Każdy ma swojego potwora....
                            • larusse Re: problemy z odżywianiem 28.12.11, 22:24
                              phi! oczywiście, że nie każdy.
                              nie każdy może sobie pozwolić na takie luksusy...

                              blekitnapanienka napisała:

                              > Dzięki! Każdy ma swojego potwora....
    • pukacz35555 nie musisz jesc 3 razy dziennie 18.07.12, 22:24
      sam jem od 10 lat 1 duzy posilek na dobe przed snem,wtedy jestem zreraksowany, spokojny , jem co lubie i ile chce przed tv,i dobrze mi sie spi z pelnym brzuchem,i jestem szczuply
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka