depresja_gangstera
12.04.12, 21:21
Dziś ktoś mnie bardzo zranił...
Strasznie boli to odrzucenie :(
Nie mam komu tego powiedzieć, więc piszę tutaj.
Płaczę ze strachu i bezradności.
Czuję się znowu tak, jak mała skrzywdzona przez matkę dziewczynka. Wciąż powtarzam z ludźmi ten sam schemat i przeżywam ból odrzucenia. Od 4 lat chodzę na psychoterapię, biorę antydepresanty.
I dupa. Kuźwa, nie mogę się pozbierać, gdy ktoś ważny mnie odrzuci. Płakałam dziś i myślałam sobie: masz 30 lat ze sporym hakiem i wciąż Cię to zwala z nóg. Pracujesz nad sobą na psychoterapii,a to wszystko i tak wraca. I boli tak samo.
Chce mi się wyć z rozpaczy, ze całe życie tracę na tamowanie jakiejś rany z dzieciństwa. Qrwa, dlaczego mi to nie wychodzi? Czemu nie mogę zatrzasnąć tego rozdziału za sobą?
Mam wszystkiego dosyć. Chce mi się walić pięściami w niewidzialną ścianę. Cały czas mam wrażenie, że jeśli ją zburzę, to będę szczęśliwa.
wygadałam się...