Dodaj do ulubionych

Nerwica na tle onkologicznym

22.03.14, 21:32
Witam
Mam 31 lat
Od roku cierpię strasznie z powodu nerwicy na tle onkologicznym-boje się raka.
Widzę go wszędzie.
Czytam fora onkologiczne, wydaje mi się,że mam np. raka żołądka-objawy wypisz wymaluj, wykonuję np. gastroskopię, która nie wykazuje żadnych zmian a jednak tłumaczę sobie,że są osoby które miały raka ale gastroskopia nie wykazała, bo np. był inaczej umiejscowiony.Kiedy wykonywałam badanie nie bałam się samego badania tylko wsłuchiwałam się w słowa lekarza wykonującego czy aby nie każe pielęgniarce zapisać np."zmiana o niejasnej przyczynie" itp.
Mam (wg mnie)nowotwór jajnika (powiększył mi się brzuch, mam problemy gastryczne, dłuższe niż wcześniej krwawienia); tłumaczę sobie,że mam np. idealną morfologię by za chwilę dodać w myślach,że ileś tysięcy osób miało a i tak diagnoza nowotwór.
Jestem osobą, która nie potrafi na nic czekać; jeśli wykonuję jakieś badanie chcę poznać wynik już, natychmiast.Z nowotworem jest tak,że jest wiele niewiadomych. Każdy przypadek jest inny i to przeraża mnie najbardziej. Nie mam pewników. Są pewne typy nowotworów dobrze rokujących a i tak jakiś odsetek umiera, leczenie nie daje efektów. Moi rodzice mięli raka, żyją ale to było już lata temu. Nie wiem skąd od roku te myśli, dlaczego taka obsesja.
Najbardziej przerażająca myśl dla mnie to myśl o nie uleczeniu nowotworu tylko jakby zaleczeniu, bo to gó... odzywa się, za 5,10,15 lat i jak żyć z takim piętnem?
Nowotwory widzę wszędzie:u syna, mamy , taty, męza, siosty itd
Mój syn blady-ja mam napad lęku-białaczka.Mąż kaszle powyżej 3 tyg-rak płuc, bolą go kości-rak kości.Zmuszam ich do badań, sama się badam.Ciągle badam krew i odczyny zapalne, usg,rtg.Chodzę do różnych lekarzy, mówię różne rzeczy,żeby tylko dali skierowanie na badania.
Co mam zrobić?
Gdzie szukać pomocy?Czy to samo przejdzie?Czy taki lęk jest uzasadniony, skoro w rodzinie przypadki?Czy dobrze jest być tak czujnym czy raczej wstyd szukać ciągle objawów nowotworów?
Czy ktoś tak ma jak ja?proszę o odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • iza_green Re: Nerwica na tle onkologicznym 22.03.14, 21:46
      Zanim zaszkodzisz sobie kolejnym RTG zapisz się nie do onkologa a do psychiatry. Nerwice są uleczalne. Rok to już wystarczająco długo, żebyś wiedziała, że samo nie przejdzie.
      Powodzenia!
    • michal.feldman Re: Nerwica na tle onkologicznym 22.03.14, 23:00
      Wszystkie objawy, o których Pani pisze są typowe dla zaburzeń lękowych i cierpi na nie bardzo wiele osób. U innych osób lęki, natrętne myśli koncentrują się tak jak u Pani wokół potencjalnie możliwych nieszczęść - dla jednych jest to choroba nowotworowa, choroba serca, choroba żołądka, dla jeszcze innych choroba psychiczna czy też na przykład lęk przed zrobieniem krzywdy bliskiej osobie.
      Takie osoby często miesiącami chodzą od lekarza do lekarza (kardiologa, onkologa, gastrologa itp) aż trafią do lekarza psychiatry, do którego przychodzą z grubą teczką przeróżnych prawidłowych wyników badań i konsultacji. Po włączeniu odpowiedniego psychiatrycznego leczenia po kilku, kilkunastu tygodniach wielu pacjentów wraca i pyta - czemu się tyle męczyli, czemu nie wpadli na to, żeby przyjść do psychiatry wcześniej.
      W co może być trudno Pani uwierzyć - problemem nie jest to, że może Pani zachorować na raka (przecież wszyscy możemy), ale natrętne, obsesyjne myślenie i zamartwianie się tym faktem. I to jest właśnie ta tzw. nerwica lękowa, którą można naprawdę skutecznie i bezpiecznie leczyć.
      Trzeba iść do lekarza psychiatry. Natrętne, obsesyjne myślenie samo nie przejdzie. Niekoniecznie jednak trzeba będzie stosować leki - być może wystarczy odpowiednio dobrana psychoterapia, ale o tym to może zdecydować lekarz psychiatra dopiero jak lepiej Panią pozna i dokładnie Panią psychiatrycznie zbada.
    • marta1330 Re: Nerwica na tle onkologicznym 16.05.14, 08:08
      Witam!
      Przepraszam może za chaotyczne pisanie ponieważ pierwszy raz odpisuję na forum. przez przypadek przeczytałam Twoją wypowiedź i przezyłam szok ponieważ miałam wrażenie, że to ja pisałam o swoim życiu. To samo zachowanie i odczucia. Na pewno się jeszcze skontaktuję, bo szukam osoby, która zrozumie co ja przeżywam... Pozdrawiam bardzo serdecznie.
    • monia.and Re: Nerwica na tle onkologicznym 06.01.15, 19:40
      witam was wszystkich, trudni jest mi zweryfikować to co czuje... ale wydaje mi się że moje odczucia są bardzo zbieżne z waszymi ... boje się nowotworów do tego stopnia że mam dosyć tego życia... mam 3 letnią córkę i męża ... stabilną pracę do tego dokształcam się na bieżąco.... przerabiałam już psychologa, terapia pomogła na rok, a nerwica tak opanowała moje życie że ciało jej podlega co i rusz boli mnie coś innego do tego stopnia że na nowo zaczynam panikować .... mam nadzieje że się odezwiecie panie .. chciałabym wiedzieć jak sobie z tym radzicie o ile można sobie z tym poradzić
      • nerwuska74 Re: Nerwica na tle onkologicznym 14.01.15, 13:50
        Witam,
        Zmartwię Cię ale ja mam nerwicę piąty rok i próbowałam wszystkiego,teraz przerabiam psychoterapię ale jakoś kiepsko to widzę:(może brakuje mi wiary w to, że można się z tego wyleczyć?Moje życie jest wspaniałe,mam trójkę dzieci,fajnego męża,pieniądze i jestem nieszczęśliwa?Jak to możliwe?Tak jak u Ciebie występują u mnie przeróżne bóle,bez przerwy somatyzuję:(a to serce,głowa,kręgosłup,jelita i tak w kółko.Cała biblioteka książek na ten temat i nic.Tkwię w tej nerwicy na dobre niestety.
        • monia.and Re: Nerwica na tle onkologicznym 14.01.15, 14:57
          najgorsze jest to, kiedy ktoś wmawia Ci, że to nie jest choroba, że samemu stymuluje się swój organizm... że takie użalanie się nad sobą nic nie daje, a to nie tak ... ale nerwusa zrozumie tylko drugi nerwus ... :) bo to nie chodzi o ściąganie uwagi na siebie ... tu chodzi o fizyczny ból który każdego dnia na nowo potęguje ... sama nie wiem ilekroć miałam już umierać w swojej podświadomości .... może łatwiej będzie kiedy nasze dzieci już dorosną ... nie wie czy ty również zauważyłaś tą zależność, ale macierzyństwo mimo wszystko potęguje wszelkie obawy....
          • lucyna_n Re: Nerwica na tle onkologicznym 14.01.15, 15:39
            chyba żeby osłabić ten lęk trzeba najpierw wogóle pogodzić się z faktem że śmierć jest częścią życia, przyjąć do wiadomości że się umrze, bo to jest podstawa wszystkich fobii- leŻ przed śmiercią.
            Gdzieś czytałam że Polacy mają bardzo wysoki poziom lęku przed chorobami nowotworowymi, większy niż ludzie z innych krajów, nawet tych gdzie dostęp do leczenia i środków przeciwbólowych jest o wiele gorszy, ciekawe dlaczego?

            Ja też czasem odczuwam taki lęk, ale na szczęście nie paraliżuje mnie to w codziennym życiu. Myślę że możliwość legalnej eutanazji dałaby mi duży spokój w tym temacie, ja chętnie bym skorzystała z takiej możliwości dla siebie w terminalnym stadium ciężkiej choroby.
          • nerwuska74 Re: Nerwica na tle onkologicznym 14.01.15, 17:39
            zgadzam się z Tobą całkowicie,u mnie nerwica dała znać po urodzeniu bliźniąt.Przypadek?nie sądzę.Boję się o to, że mam małe dzieci,40 na karku i jak bym zachorowała to co dalej z nimi?głupie to wiem,mają przecież ojca,dziadków...Pewnie Lucyna ma rację, że śmierć trzeba oswoić ,zaakceptować, że jest,przestać się jej bać.A czy któraś z Was miała tzw.trudne dzieciństwo,ja na psychoterapii przerabiam to teraz intensywnie,nie wiem czy warto w tym grzebać,czasami trudno mi uwierzyć, że coś co miało miejsce trzydzieści lat temu daje znać teraz.
            • lucyna_n Re: Nerwica na tle onkologicznym 14.01.15, 18:16
              kto tu nie miał trudnego dzieciństwa.... raczej większość miała pod górkę i pod wiatr...
              sama się zastanawiam na ile warto grzebać? dla samego grzebania to nie, ale dla uchwycenia początków pewnych schematów myślowych warto. Czasem się wydaje że coś jest naszą "naturą" do czasu aż nie przypomnimy sobie wydarzenia, czyichś słów np które ukształtowało dany sposób myślenia i reagowania i okazuje się to jednak być nabyte, a co nabyte da się (choć nie szybko i łatwo) przekonstruować. W tym sensie warto, ale jeżeli ma to być tylko samo rozgrzebywanie ran, to można co najwyżej wypowiedzieć to na głos raz, odreagować i przestać zaprzątać sobie tym głowę, bo życie toczy się dalej i jak się utknie w przeszłości to nie wystarcza sił na teraźniejszość, i nie dość że "straciło" się coś w przeszłości to jeszcze traci się szansę na szczęśliwe przeżywanie tu i teraz. Nie wiem czy dość jasno się wyraziłam, to trochę trudno mi opisać.
        • lucyna_n Re: Nerwica na tle onkologicznym 14.01.15, 18:21
          Nie poddawaj tematu, najważniejsze że wiesz że to jest nerwica, że to nie jest norma z którą się już pogodziłaś i masz zamiar w tym tkwić bezczynnie i zadręczać się przez wiele, wiele lat (bo wiadomo, drzewo które skrzypi długo stoi :) co można zaobserwować w pokoleniu kobiet koło 60-tki. Wiele ich zachowań to czysta nerwica,a one je próbują "sprzedać" następnym pokoleniom jako jedyne i właściwe zachowania i każą się wręcz naśladować w swych neurotycznych poczynaniach.
          Jak człowiek szuka to znajdzie, zawsze po trochu, po trochu coś tam w tym murze nadkruszy, tu jedna rzecz tam druga i układanka powoli się zacznie składać. Ważne żeby nie tracić wiary w swoje osobiste możliwości, nie czuć się jak liść na wietrze, poczuć siłę i potencjał swoich wyborów, także tych w sferze psychiki, umieć wziąć swoje życie w swoje ręce, podejmować decyzje, realizować zamierzenia. Tylko w rozwoju jest życie, bezruch to mogiła.
          • marta1330 Re: Nerwica na tle onkologicznym 14.01.15, 20:58
            Tylko, że to się dobrze mówi gorzej wykonać. Podobno odchodzi się już od "przepracowywania" dzieciństwa na psychoterapii bo niekoniecznie musi być to dobre jak człowiek się trochę ogarnął po trudnych przeżyciach i z powrotem do tego wracać. Myślę jednak, że wszystko zależy od sytuacji i samego człowieka. jeden sobie poradzi inny nie. Pamiętam z dzieciństwa sen, że moja mama miała dużo pieprzyków na plecach i jak jeden zdrapała to umarła. Płakałam bardzo i wywarło to na mnie wielkie wrażenie skoro pamiętam do dziś. (mam 37lat). I pamiętam jak stałam w oknie i mama się z pracy spóźniała to płakałam, że pewnie coś jej się stało. I chciałabym wiedzieć skąd takie myśli u dziecka? wtedy nawet telewizję się rzadko oglądało... I pamiętam, że takie lęki towarzyszyły mi cały czas ale w jakimś szerszym odstępie. Syn miał z dwa latka , byłam z nim sama w domu i dzwoniłam do męża wieczorem, żeby rano zadzwonił bo jakby coś mi się stało to kto się dzieckiem zajmie jak jestem sama w domu.
            • marta1330 Re: Nerwica na tle onkologicznym 14.01.15, 21:12
              Cztery lata temu zmarła moja mama. Można powiedzieć nagle (bo co to jest miesiąc chorowania). Bolał ją brzuch, poszła do szpitala i już nie wyszła.Zanim ją przyjęli było powiedziane że bodajże woreczek żółciowy. na dobrą sprawę nie wiem czy zdołali konkretnie ustalić co to było ale stanęło na tym, że rak trzustki. gdy usłyszałam w ogóle, że słowo rak to wiedziałam od razu, że nie ma szans na leczenie, bo "Rak" nie boli. Ordynator trafiła akurat na mnie, nie na Ojca czy brata tylko na mnie- leczenie tylko paliatywne. A ja to przyjęłam jak supermen na klatę. I trwałam przy mamie do końca tylko nie wiedziałam, że on będzie taki szybki. Mówię wam, dokładnie miesiąc. I nigdy bym nie pomyślała, że można być tak twardym i że będę w stanie robić to co robiłam. I najgorsze nie przewidziałam tego jak będę funkcjonować teraz. Przeżywam dokładnie to co opisujecie, DOKŁADNIE. Każda krostka, okres za wcześnie, za późno, obfity lub nie, a to włosy wypadają, a to siniak, o dziecku nie wspomnę. Jak zmarła Ania Przybylska tydzień wycięty z życia, chyba nawet na zwolnieniu wylądowałam bo ja nie mogę funkcjonować. Najlepiej przespać albo filmy oglądać bo wtedy żyję nie swoim życiem.
              • marta1330 Re: Nerwica na tle onkologicznym 14.01.15, 21:47
                Bardzo to ogólnie opisuję bo można by długo. Od 21 grudnia 2013r biorę leki. jest dużo lepiej dzięki temu bo miałam już takie ataki histerii i paniki, że mnie samej zaczęły przeszkadzać, a nie chcę myśleć co przeżywały osoby z boku, a szczególnie mój syn (teraz ma 14 lat). ale nie wszystko da się niestety zredukować lekami. i to jest najgorsze. ja od śmierci mamy nie mogę się ogarnąć. Jak zaczęłam wtedy "przesypiać" to do tej pory się nie mogę obudzić, albo cały dzień w łóżku i filmy na komputerze. potrafiłam przez cały urlop oglądać c wszystkie części serialu nad rozlewiskiem, albo jakieś serie filmowe, albo grać na komputerze bo mi syn jakieś gierki pokazał. bo to jedyne zajęcia, które zajmowały głowę. wszystko inne, sprzątanie czy praca na działce to miały do siebie, ze nikt mnie z nich nie rozliczał, nie musiałam na czas nic robić i niestety mogłam myśleć...o chorobach, śmierci i o tym po co to robić jak może zaraz umrę i ktoś sobie zrobi po swojemu. zaproponowano mi oczywiście, psychoterapię, trafiłam sympatyczną panią psycholog ale na drugim spotkaniu zaproponowała przejście do kogoś innego bo to specjalista od lęków. jednak ja nie miałam ochoty kolejny raz tego samego powtarzać komuś obcemu. poza tym tak to jest niestety, że nie zawsze gdy akurat wypada ten termin masz ochotę na gadanie, albo akurat masz lepszy dzień. Wydaje mi się, że muszę sama w sobie odnaleźć siłę do walki i nikt tego za mnie nie zrobi. ale leki biorę i na razie nie myślę odstawiać. Czy to znaczy, że jestem psychiczna?
                • zoliborski_goral Re: Nerwica na tle onkologicznym 15.01.15, 09:13
                  Znałem osobę która miała nadzieję że ma nowotwór (chodziło o dokopanie rodzinie) ale musiała zadowolić się tylko zawałem.
                  • monia.and Re: Nerwica na tle onkologicznym 15.01.15, 10:21
                    marta 1330 ja mam 27 lat .. i podobnie jak was, dzieciństwo mnie nie rozpieszczało, był czas, że stanowiło to dla mnie motor do pracy i rozwijania się, studiuje pracuje jako księgowa, mam fajnego męża .. niby wszystko fajnie ... a w tym właśnie momencie wszystko gruchnęło ... ja podobnie bardzo przeżyłam śmierć Anny Przybylskiej ... może dlatego że jej najmłodszy syn jest w wieku mojej córki, i niestety w naszej rodzinie nowotwór jest na porządku dziennym .. moja mama byłą sierotą, jej mama umarła na raka tarczycy który dał przeżuty do macicy ... kiedy moja mama miała zaledwie 5 lat .... i z jej opowieści wiem że ciężko jest żyć bez matki .. bo niestety taka jest prawda, że bez matki nie ma się wsparcia w nikim ... ojciec mimo wszystko nie zastąpi matki ...
                    • monia.and Re: Nerwica na tle onkologicznym 15.01.15, 10:24
                      i powiem wam, że na przekór wmawiam sobie, że nie umrę póki moja córka nie będzie pełnoletnia ... że muszę być przy niej ... i to troszkę pomaga ... choć i tak jestem częstym gościem u mojej pani doktor, gdyż mam problemy z żołądkiem, jelitami i z żylakami .... niestety taka moja uroda, mam problemy z kolagenem w organizmie co daje wymierne efekty w postaci bólu, co wzmaga panikę ...
                      • zoliborski_goral Re: Nerwica na tle onkologicznym 15.01.15, 11:19
                        Spróbuj metody kol. oo.0o z podstawowym pytaniem "i co z tego?". Powtarzam że coś w tym jest.
                        • lucyna_n Re: Nerwica na tle onkologicznym 15.01.15, 14:21
                          to jest świetna metoda ale nie dla aż tak początkujących :)
                      • lucyna_n Re: Nerwica na tle onkologicznym 15.01.15, 13:59
                        Komu na przekór? magicznym mocom?
                        jak najdą cie takie myśli to po prostu wogóle odpychaj je od siebie, nie pozwól sie swemu umysłowi wciągać w snucie takich scenariuszy. Prosta technika, powiedz sobie STOP i odwracaj myśli ku temu co w danej chwili możesz spostrzec pozytywnego. Myśl pozytywnie, normalnie trenuj to jak się trenuje mięśnie.
                        Masz wciąż organizm w stanei najwyższej gotowości bojowe, to w sumie byłoby dziwne gdybyś nię miała problemów z układem pokarmowym, on z regułu pierwszy się odzywa z powodu stresu.
                        lecz te nerwicę, zacznij kontrolować to chore myślenie, bo choroba i śmierć to nic wobec kilkudziesięciu lat z zaawansowaną nerwicą.
                        no i aktywność fizyczna, joga, pływanie te sprawy. Masz konkretną terapię do odrobienia, po prostu nie możesz tego zostawić samopas, bo za parę lat będzie o wiele trudneijs ię wyplątać.
                    • lucyna_n Re: Nerwica na tle onkologicznym 15.01.15, 13:51
                      w tej chwili mnóstwo nowotworow nieuleczalnych jeszcze 20-30 lat temu z powodzeniem się leczy, moja babcia też zmarła na nowotwór i lekarz leczący ją powiedział że gdyby zachorowała kilka lat później miałaby ogromne szanse na wyzdrowienie, tak że nei ma sensu tak z góry zakladać, snuć czarne scenariusze, matka matki, to były naprawdę inne czasy, medyczna przepaść.

                      Wogóle nie ma sensu snucie takich scenariuszy bo w ten sposób tracisz na zamartwianie się chwilę obecną kiedy jesteś zdrowa i nic ci nie dolega. (a przecież zamartwianiem się niczego w życiu załatwić się nie da, to nie zapobiega niczemu, choć myślenie magiczne że jak się przestanę martwić to akurat się coś wydarzy jest dość popularne-ciekawe dlaczego?)

                      Pamiętaj że dla twojego mózgu nie ma specjalnej różnicy pomiędzy plastycznym wyobrażeniem a rzeczywistością, myśląc w ten sposób żyjesz jakby nieszczęście już cię dopadło, jakbyś już leżała na łożu śmierci, a do cholery, nie leżysz. Przeżywasz realnie nieistniejącą chorobę, cudze nieszczęścia, co to komu da? Obudź w sobie trochę złości na samą siebie za marnowanie dni młodości i zdrowia na chore myśli. Każdy kiedyś będzie musiał stawić czoło śmierci, i wtedy możesz się zacząć martwić na całego, jeśli chcesz, ja bym wolała raczej tak długo jak to możliwe żyć normalnie, robić coś co lubię, i być z ludżmi których kocham. Po prostu kiedy przychodzi nieszczęście to człowiek będzie sobie z nim radzil najlepiej jak będzie potrafił a antycypowanie w taki sposób to po prostu marnowanie tak cennego dla Ciebie przecież życia, które nawet w optymalnych warunkach nieskończone nie jest, masz określoną pulę dni, i co z nimi robisz? zamartwiasz się że kiedyś umrzesz, i de facto zadręczasz swym stanem swoje kochane dzieci jak to nerwicowa matka no i jaki ma to sens?
                      • paulag24 Re: Nerwica na tle onkologicznym 15.01.15, 16:46
                        Mam to samo to prZeklenstwo mojego życia dzis właśnie ojciec w awanturze wykrzyczał mi ze marnuje tym życie całej rodzinie...od wielu miesięcy bolą mnie silnie kosci od trzech miesięcy miednica bol nasila sie w nocy... Pozatym zebra ramiona nogi i w głowie mam wizje przerzutow na kosci od nierozpoznanego raka... Bardzo cierpię boje sie drze, jutro mam tomografie miednicy bo z bolu juz nie mogę wytrzymać nie mogę siedzieć bo mnie kosci w środku bolą nie mogę zacisnąć posladkow... Tak sie boje leżę i płacze...moja historia jest długa przerabialam juz rożne raki, duzo badan itd kasy nie zliczę ile wydałam na badania no i czytania forum onkolog, mój lek potęguje ze mam tatę chorego na raka jelita i miesiąc temu pochowalam ciotke ktora była samotna miała tylko mnie, 13 lat temu miała raka jajnika i po takim czasie nastąpiła wznowa złe zaczęła sie czuć gdy guz miał juz 30 cm i wodobrzusze widziałam jej cierpienie odchodZenie w miesiąc umarła byłam przy śmierci.. Jestem kancerofobiczka tak sie boje jutrzejszego tomografu... Byłam dzis u psychiatry wyplakalam mu moja historie twierdzi ze bole od depresji ale czy od depresji mogą być bole i to w nocy??jestem wrakiem człowieka dostałam leki efevelon, triticco, sulpiryd i fluoksental czy cos takiego... Jestem wrakiem człowieka, mam trójkę wspaniałych malusZkow, męża, ale niestety z mojej winy oddalamy sie od siebie on nie roZumie tego co przeżywam, boje sie śmierci bo mam małe dzieci i co z nimi by było, widzę ich smutek pytania gdzie mamusia kto by sie nimi zajął.. To mnie najbardziej meczy...każde badania to dla mnie mega stres jak ostatnio czekałam cały dzien na wynik markerów nowotworowych to myślałam Ze oszaleje ze strachu... Nie dbam o siebie, ograniczam kontakty społeczne, nie mam po prostu na to siły, ciagle mam bole kosci, wykańcza mnie to boje sie ze jutro usłyszeć wyrok ze mam zmiany ogniska osteolityczne w miednicy... Jak sie boje, jestem wrakiem człowieka, napewno jeszcze sie odezwę a teraz kończę bo pisze nieskladnie z tel, na koniec napisze ze ten strach przed rakiem to przekleństwo mojego Zycia
                        • lucyna_n Re: Nerwica na tle onkologicznym 15.01.15, 16:52
                          takie osoby jak ty powinny mieć blokadę na wchodzenei na fora o zdrowiu, czytanie książek na ten temat i absolutny zakaz łażenia po lekarzach z wyjątkiem psychiatry.
                          Bóle najróżniejsze potrafią mieć podłoże tylko i wyłącznie psychiczne. Depresja maskowana potrafi "podszyć się" pod praktycznie każdą chorobę.
                          • lucyna_n Re: Nerwica na tle onkologicznym 15.01.15, 17:25
                            w sensie że dla twojego własnego dobra, a ogólnie współczuję, żyjesz w koszmarze, mam nadzieję że uda Ci się z tej matni wydostać.
                        • marta1330 Re: Nerwica na tle onkologicznym 25.01.15, 11:34
                          Hej, Paula napisz jak Twoje wyniki? Mam nadzieję, że dobrze. Może powinnyśmy zorganizować sobie jakieś spotkanie na skypie, taka wirtualna kawa? mnie też się nie chce wychodzić z domu, dziś niedziela , siedzę zawinięta w koc i przeglądam internet. wczoraj spałam pół dnia bo po co wstawać. Może taka wzajemna mobilizacja, rozmowy choć trochę przełamią nasze lęki.
                          • lucyna_n Re: Nerwica na tle onkologicznym 25.01.15, 13:09
                            na dwór leniwe baby, pobiegać, poćwiczyć, a nie pod kocem w necie siedzieć i smęcić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka