dzadzia1234
28.06.15, 19:59
Pomocy,
nikt mi nie wierzy, nikt nie chce ze mną porozmawiać, a to dławienie, poczucie beznadziejności rozdziera mnie.... Pomyślałam napiszę ale nawet nie umiem tego przekazać jak się czuję.
Od początku: Mam 39 lat, jestem mężatką, mam troję dzieci 16 lat, 11 lat , 7 lat. Przez lata pracowałam równoczesnie jako nauczyciel, księgowa- prowadzę działalność i brałam udział w projektach unijnych - na umowę zlecenie. Dzięki temu jakoś nam się udawało wiązać koniec z końcem. nawet na wakacje jeździliśmy choć tylko do Bułgarii. Obecnie zostałam tylko na działalności i starcza nam tylko na 2 tygodnie, więc następne dwa tygodnie m-ca kombinuję by było na jedzenie. Od zawsze miałam stany depresyjne ale poczucie obowiązku stawiało mnie na nogi. Od dwch miesięcy nie daję rady, nic mnie nie cieszy, nie spotykam się ze znajomymi ani rodziną i tak kombinuję by zostać w domu. Moje dzieci z wyróżnieniem skończyły szkoły a ja na siłe poszłam na zakończenie a potem ryczałam cały wieczór. Uciekałam przed ludźmi. W tygodniu jeszcze jakoś funkcjonuję, mam poczucie obowiązku ale w weekend tylko leżę w łozku i użalam się nad sobą. Mąż nie może słuchac moich wynużeń bo bierze je jako zarzut do siebie, więc mnie olał. " leż sobie..." Sama się nie pozbieram - co mam zrobić?