Dodaj do ulubionych

samobójstwo

IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.09.04, 19:30
Kolejna nieudana próba samobójcza mojej matki. Trzecia. Nie mogę już sobie z
tym poradzić, nie wiem co robić, żeby było lepiej. Czuję się winna,
odpowiedzialna za jej stan. "Nie chcę już żyć" - to chyba najgorsze słowa,
jakie usłyszałam w życiu od własnej matki. Najgorsze, co przeżyłam to
znalezienie jej w łazience, odurzonej tabletkami. Nie zawiniłam, nie można
winić kogoś za swoje życie, za swoje niepowodzenia, a jednak czuję się
oskarżona. Chciałabym jej pomóc, ale nie potrafię. Mam ogromny żal. Nie wiem,
co myśleć. Nie mam pojęcia z czego to wynika, czy naprawdę ma prawo winić nas
za to jak ułożyło się jej życie. Napisała list: "byłam wam potrzebna tylko do
zaspokajania potrzeb, szukałam wsparcia, ale nie stać was na nie". Czuję się
bezradna.
Obserwuj wątek
    • hyubi Re: samobójstwo 21.09.04, 20:39
      Hmm... Chyba wielu z nas byłoby w takiej sytuacji bezradnym. Ciężko tu
      cokolwiek mądrego poradzić. Jedyne sensowne rozwiązanie jakie mi przychodzi na
      myśl to po prostu jak najszybciej opowiedzieć ze szczegółami to co się zdarzyło
      psychologowi lub psychiatrze. Dziwię się, że skoro to już trzecia próba lekarz
      nic jeszcze o tym nie wie (przynajmniej tak wynika z tego co piszesz). Chyba
      nie ma innej rady. Skoro Twoja mama ma problemy i ani sama, ani Ty nie
      potraficie ich rozwiązać, komuś kompetentnemu trzeba je powierzyć.
      Życzę powodzenia.
      • Gość: *.*.* Re: samobójstwo IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.09.04, 20:50
        Lekarz oczywiście wie, to już trzeci pobyt w szpitalu z tego powodu i
        podejrzewam, że znowu skonczy sie dwoma tygodniami na oddziale nerwicowym :( i
        kolejna proba za jakis czas...
        • hyubi Re: samobójstwo 21.09.04, 22:29
          Cholera. To bez sensu. Nie ma szansy na zmianę lekarza, szpitala i w ogóle na
          ruszenie tego z miejsca? Coś tu chyba nie tak, skoro tyle razy powtarzane
          leczenie nic nie daje. Sam mam kilka prób za sobą i wiem, że kolejna może
          przyjść zawsze. Dziś jest dobrze, ale jutro już wcale tak nie musi być. Przy
          którejś w końcu nie popełnię żadnego błędu..
          Chyba Ci tym nie pomagam, ale... Chcę tylko powiedzieć, że nie ma żartów i że
          się boję razem z Tobą. No i, że trzeba coś kombinować...
    • mskaiq Re: samobójstwo 22.09.04, 04:37
      Mysle ze lekarz nie rozwiaze problemu samotnosci bo nie pigulki na to. Ona jest
      samotna, czuje sie opuszczona i niepotrzebna.
      Trzeba jest stworzyc warunki aby przestala sie sie czuc niepotrzebna. Nie
      piszesz czy Ona mieszka z Toba, czy oddzielnie ale Twoja obecnosc, codzienny
      telefon, wyszukiwanie rzeczy do zrobienia to jest to co mozesz zrobic. Im
      wiecej bedzie zajeta tym bardziej bedzie potrzebna i wtedy wroci do zycia.
      Potrzebuje upewnienia ze ja kochasz, mow o tym codziennie, to bardzo wazne.

      Pytasz czy ma prawo Was winic, to nie jest wazne, mozecie Jej pomoc i to sie
      liczy. Gdyby sie Jej udalo zabic to Twoje zycie zmieniloby sie w pieklo.
      Pojawilyby sie wyrzuty sumienia ktorych pozbyc sie jest bardzo trudno, zwykle
      konczy sie to depresja i to gleboka.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: agares Re: samobójstwo IP: *.elblag.dialog.net.pl 22.09.04, 06:21
        Mieszka ze mną, z ojcem i starszym bratem.

        Wyrzuty sumienia i poczucie winy juz mam. Czesto sama nie potrafie poradzic
        sobie ze soba, teraz jest jeszcze gorzej. Wiem, ze to jej jest teraz potrzebna
        pomoc, a nie mi. Jest mi ciezko okazywac jej uczucia, ciezko mi z nia rozmawiac
        na pewne tematy, nawet zwyczajnie podejsc i przytulic sie - przez wiele lat
        sama mi tego nie okazywala i nie okazuje nadal. Staram sie, zlapalam z nia
        kontakt, jakiego jeszcze 2 lata temu nie bylo, duzo z nia rozmawiam i
        przebywam. A jednak ciagle jest zle, jedno drobne wydarzenie wszystko burzy.
        Mówi, że ma dosyć tego życia, które opiera się tylko na domu, na nas i na
        wyjściu na spacer czy do znajomych. Wiele jej problemow wynika po prostu z jej
        charakteru, a tego chyba nie potrafię zmienić. Nie wiem juz jak to dalej
        bedzie, jak to wszystko zmienic, jak zmienic nas i jej sposob myslenia.
        dziekuje za odpowiedzi
        pozdrawiam
    • mskaiq Re: samobójstwo 22.09.04, 08:46
      Nie wolno miec wyrzutow sumienia i poczucia winy. Nie jestes temu winna co sie
      dzieje z Twoja Mama. Nie wolno dopuszczac takich mysli do siebie bo one Ciebie
      niszcza. Cokolwiek sie nie stanie to nie Twoja wina !!!
      Mozesz Jej jednak pomoc. Po pierwsze okazauj jak najwiecej milosci. Nie
      przejmuj sie kiedy ja bedzie odrzucala. Przytul ja powiedz ze Ja kochasz. Jak
      powie Ci cos zlego, nie przejmuj sie. Mozesz ja zmienic, po pewnym czasie Ona
      zacznie sie otwierac. Milosc otwiera ludzi, to jedyny sposob aby wasz zwiazek
      zaczal miec sens. Juz zrobilas bardzo wiele, zlapalas z Nia kontakt, trzymaj to
      i poglebiaj. Te problemy ktore sie pojawiaja sa sprawa emocji. Dlatego kiedy
      Matka jest emocjonalna albo Ty masz w Sobie negatywne emocje nie rozmawiaj z
      Nia. Poczekaj az przejda.
      Staraj sie rowniez dawc Jej wszystkie mozliwe prace domowe. To bardzo wazne,
      jak bedzie zajeta to nie beda rodzily sie w Jej glowie zle mysli.
      Poza tym szukaj jak najwiecej pretekstow aby wychodzila na powietrze, male
      zakupy, cokolwiek.
      Nie martw sie zmienisz Ja, Sama zobaczysz. Milosc potrafi zmienic pieknie a Ty
      ja masz.
      Serdeczne pozdrowienia.


      Wyrzuty sumienia i poczucie winy juz mam. Czesto sama nie potrafie poradzic
      sobie ze soba, teraz jest jeszcze gorzej. Wiem, ze to jej jest teraz potrzebna
      pomoc, a nie mi. Jest mi ciezko okazywac jej uczucia, ciezko mi z nia rozmawiac
      na pewne tematy, nawet zwyczajnie podejsc i przytulic sie - przez wiele lat
      sama mi tego nie okazywala i nie okazuje nadal. Staram sie, zlapalam z nia
      kontakt, jakiego jeszcze 2 lata temu nie bylo, duzo z nia rozmawiam i
      przebywam. A jednak ciagle jest zle, jedno drobne wydarzenie wszystko burzy.
      Mówi, że ma dosyć tego życia, które opiera się tylko na domu, na nas i na
      wyjściu na spacer czy do znajomych. Wiele jej problemow wynika po prostu z jej
      charakteru, a tego chyba nie potrafię zmienić. Nie wiem juz jak to dalej
      bedzie, jak to wszystko zmienic, jak zmienic nas i jej sposob myslenia.
      dziekuje za odpowiedzi
      pozdrawiam



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka